Białouchy Edi prosi o pomoc!

edi1Historia jakich wiele w ostatnim czasie. Zgłoszenie o umierającym kociaku, który bytował w ciemnej piwnicy. Wolontariuszka pojechała na miejsce, zgarnęła kociaka i od tego dnia zaczęło się jego intensywne leczenie.
Edi jest ciekawie umaszczonym miglancem – ma ciemną maskę, ale białe końcówki uszu. Przez codzienne podawanie leków jest nie do końca ufny, ale złapany na ręce odpręża się i zaczyna mruczeć jak popsuta motorynka.
Czy powinnyśmy go zabierać z piwnicy? Zdecydowanie nie. Nie mamy miejsca w mieszkaniach, nie mamy funduszy na jedzenie, żwirek, leczenie. Jedyne, co mamy, to olbrzymie długi. Ale jak nie zareagować, kiedy jesteśmy świadome, że często nasza odmowa równoznaczna jest ze skazaniem na śmierć?

Zrobiłyśmy mało rozsądnie. Leczenie Ediego powoduje wzrost zadłużenia, ale nie umiałyśmy odmówić. Na tę chwilę leczenie dróg oddechowych, infekcji oczu i paskudnego świerzbowca kosztowało nas 300 zł, a nadal trwa. Pomożecie?

Wpłat z dopiskiem: „Edi” można dokonywać:

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

Comments are closed.