NIE ODWRACAJCIE WZROKU! FRANIU CZEKA NA WASZĄ POMOC!!!

franiuSztutowo – kolejna nadmorska, turystyczna miejscowość, z której dostałyśmy wiadomość o kocie potrzebującym pomocy. O kocie bez nosa… Pojechałyśmy. Najszybciej jak się dało.
Była z nami pani Iza, która nas nawigowała. Opowiadała, że w Sztutowie spędzała wakacje, że pewnego dnia pod dom, w którym mieszkała, przyszedł ten szary kot bez nosa. Zaczęła go dokarmiać, szukać pomocy, tak znalazła nasz profil na Facebooku i napisała.

Po rozmowie z okolicznymi mieszkańcami okazało się, że kot (nazwałyśmy go Franiu), w stanie, w jakim go zastałyśmy, żyje tam od dwóch lat! Ciężko wyobrazić sobie ogrom cierpienia i bólu, jakiego doświadczał Franiu nie dostając żadnych środków przeciwbólowych ani leków. Jeszcze trudniej wyobrazić sobie znieczulicę i okrucieństwo ludzi, którzy musieli go widywać, a nie zrobili NIC żeby mu pomóc!

Zabrałyśmy Frania. Jesteśmy już po konsultacji weterynaryjnej – pojechałyśmy z Franiem do lekarza z duszą na ramieniu – obawiałyśmy się, że to może być nowotwór, a wtedy szanse kota byłyby nikłe. Diagnoza – najprawdopodobniej uszkodzenie mechaniczne, możliwe odgryzienie przez psa lub jakieś dzikie zwierzę. Frania można i trzeba operować – czeka go skomplikowany zabieg udrożnienia otworów nosowych (są prawie całkiem zamknięte, przez co kot z trudem oddycha przez nos, mocno charcząc), nie jest wykluczone skrócenie kości żuchwowej, rozważany jest także wariant implantu z przeszczepem skóry. Rokowania są pomyślne!

Napisać, że nie stać nas na tę operację, to nie napisać nic. Prawda jest taka, że bez Waszej pomocy i wpłat na leczenie Frania, nie będziemy mogły nic zrobić. Po zabiegu potrzebna będzie wielotygodniowa hospitalizacja, karmienie przez sondę, drogie leki. To są tysiące złotych, których nie mamy. Ale zwracamy się do Was z prośbą o pomoc, bo Franiu ma szansę na komfortowe życie. Dosyć się już nacierpiał!

Kocurek, przy całej swojej biedzie i nieszczęściu, zachował dobry apetyt i stoicki spokój. Wie, że chcemy mi pomóc i bardzo, bardzo chce żyć! Nie będzie pięknym kotem, ale będzie kotem, który nie będzie czuł bólu, będzie mógł normalnie oddychać, jeść i cieszyć się życiem!

Franiu nie wróci już do Sztutowa, ze swoim pooperacyjnym wyglądem nie będzie mógł żyć jako kot wolno bytujący bez żadnej opieki i kontroli, bo istnieje ryzyko, że ktoś go złapie i uśpi. Liczymy na to, że zauważy go ktoś, kto patrzy sercem i nie będzie mu przeszkadzał dziwny wygląd kocurka. Szukamy kogoś, kto ma dla niego miejsce w ogrodzie, ciepłą budkę i pełną miseczkę. A kto wie, może z czasem zawita do domu?

Wpłat, z dopiskiem „Franiu ze Sztutowa”, można dokonywać na:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

Za wszelką pomoc serdecznie dziękujemy!

Comments are closed.