Podczas wczorajszego karmienia kotów wolno żyjących ze stoczni Nauta towarzyszył nam wiceprezydent Gdyni Michał Guć. Dziękujemy za pomoc i miłe towarzystwo.

Gdynia od lat wspiera koty z gdyńskich stoczni poprzez pomoc w zakupie karmy, finansowanie zabiegów sterylizacji/kastracji, współfinansowanie leczenia, finansowanie kocich budek. Do tego, od czasu do czasu, Pan Wiceprezydent osobiście uczestniczy w karmieniu stoczniaków. Niezwykle cieszy, że angażuje się w bezpośrednią pomoc kotom, wychodzi z gabinetu i jedzie z nami na stocznię. Również pracownicy Wydziału Ochrony Środowiska niejednokrotnie towarzyszą nam w wyjazdach do kotów stoczniowych.

Bardzo dziękujemy za zaangażowanie i za wsparcie – za pomocną dłoń, którą wyciągają do nas Pan Prezydent i pracownicy UM, kiedy znajdziemy się w tarapatach. Dziękujemy za wrażliwość na los bezdomnych i wolno żyjących zwierząt.


https://allegro.pl/folia-stretch-strecz-strech-czarna-czarn…
ZBLIZA SIE CHŁOD I KOCIA GEHENNA WŁAŚNIE SIĘ ZACZYNA.
Wspólnie możemy uratować wiele kocich istnień. Co zrobić by uratować koty dorosłe, starsze i te małe, mające pecha, że urodziły się jako późne mioty?
Czasem to prostsze niż myślimy. Wystarczy zakupić STYROPIANOWE PUDŁA, FOLIE I TASMĘ oraz słome. Są ze styropianu i jest w nich ciepło na tyle aby przeżyć przymrozki. Potrzebne są tam, gdzie karmi się koty, wszędzie gdzie widzimy kocie stadka lub pojedyncze bezdomne i wolno żyjące koty. Pudła są szczelne, robi się w nich otwór, okleja i wypełnia słomą lub polarami/słomą. Takie pudło możemy okleić dodatkowa warstwą styropianu. Możemy zrobić też karmnik.

Budka da szanse na przetrwanie.
Prosimy o pomoc w zakupie izolacyjnych materiałów niezbednych przy oklejaniu duzej ilości pudeł. Jeśli zechcesz zakupić nam takie akcesoria skontaktuj się. Podamy adres wysyłki. Jeśli sam przygotujesz domek chętnie go odbierzemy. FOLIA I TAŚMA
Wybierz:
https://allegro.pl/folia-stretch-strecz-strech-czarna-czarn…
https://allegro.pl/tasma-izolacyjna-czarna-scapa-2702-50mm-…
http://www.styromax.com.pl/oferta.php?podstrona=1&ktory=238

KONTAKT: janna.biela@gmal.com lub w wiadomości prywatnej do PKDT
Wpłać na nasze konto 25zł na jedno pudło lub 19 na folie lub 10zł na taśme.
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
PKDT -LISIARNIA FOLIA/PUDŁO/TAŚMA
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
tytułem PKDT KOCIE DOMKI
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

Serdecznie dziękujemy kochani za głosy w budżecie obywatelskim Rumi! Ten wynik to przede wszystkim długoletnia edukacja mieszkańców i rosnąca świadomość ludzi. Nie możemy się doczekać, kiedy wszyscy zrozumieją, że bezdomność rodzi się w domach. Dzięki sterylizacji i kastracji zwierząt właścicielskich Rumia będzie pierwszym miastem w województwie pomorskim bez problemu bezdomności zwierząt.

Dt „CZARNY KOT” istnieje od 7 lat. Znacie go jako Dt – Wioletta K. Spora ilość podopiecznych i ogólny trend  skłoniły mnie do nadania dt nazwy i przedstawienia Wam ekipy w całości. Trochę długa historia, ale – proszę – przeczytajcie.

Kiedyś szaleństwem było nazywać moje mieszkanie domem tymczasowym, bo było to zaledwie 35 m. Za to 35 m kociego szczęścia, miłości. W domu przebywały koty wolno żyjące podczas leczenia, koty potrzebujące opieki po sterylizacji. Były też koty czekające na adopcję – fantastyczne miziaki oraz podopieczni potrzebujący więcej czułości, czyli dzikuski wymagające socjalizacji. Swoje miejsce miały te, którym domu znaleźć się nie udało, bo się nie oswoiły, bo były starsze, chore. Były chore maluszki. Czasami – zwłaszcza w miesiącach letnich, kiedy zwierzaki wyrzucane są nagminnie – to, co działo się w dt można naprawdę nazwać tylko „szaleństwem”. Dom dosłownie „pękał w szwach”. Przebywało w nim jednocześnie po kilkanaście zwierząt. Wolontariat pochłonął mnie zupełnie. Udało się uratować wiele kocich istnień. Po kilku latach takiego wariactwa warunki metrażowe poprawiły się, więc kocie urwisy mają dla siebie więcej przestrzeni, ale reszta wcale się nie zmieniła. Nadal moje życie wypełnia przede wszystkim pomaganie kotom. Do dziś pod moją opieką zawsze jest kilkanaście zwierząt, większość w moim prywatnym mieszkaniu.

Część z nich zostanie pewnie na zawsze, bo to dzikuski. Nie dadzą do siebie podejść, drapią i posykują. Malinka i Burczymuszka, które zabrałam z ulicy jako odrośnięte już maluchy, kiedy ich mama zaginęła. Latały po ruchliwych skrzyżowaniu – bezradne, przerażone. Były na tyle duże, że zdążyły zdziczeć, nigdy się nie oswoiły. Ciciusia – zabrana na sterylizację, nie miała dokąd wracać – miejsce bytowania zrównały z ziemią buldożery, w domu odnalazła się, ale żyje z daleka od człowieka. Mami – dokarmiana prawie 10 lat schorowana dzikuska – przy przeprowadzce zabrałam ją ze sobą. Julka Kulka – przyszła nie wiadomo skąd. Pojawiła się pod drzwiami – wygłodzona, wrzeszcząca, postrzelona. Z raną i śrutem w boku. Do domu wpakowała się sama, do człowieka podejść nie chce. Udało się kotkę uratować. I Julka została – nie zamierzała się już nigdzie wyprowadzać, wracała co wieczór. Docenia kanapę i michę.

Część ekipy czeka jednak na dom z większą nadzieją – to kontaktowe, domowe futrzaki. Toluś rozrabiaka, którego zabrałam z działek w stanie fatalnym, nie przeżyłby tygodnia, dziś zdrowy i mocno żywotny, Mania – porzucona pod blokiem, płacząca na drzewie, przerażona, bita przez inne koty – staruszka. Pasek – pozostawiony na Pekinie z powodu przeprowadzki, Dzidzia, która po sterylizacji miała wrócić na Pekin i czekać, aż zburzą do reszty jej „dom”. Mimi, którą wyrzucono przy budkach w miejscu, gdzie dokarmiam koty. Pojawiła się znikąd, dopadła do miski, a potem nie chciała odkleić się od człowieka. Rudy Cepeenek – szukał pomocy klejąc się do ludzi na stacji benzynowej.

W domu tymczasowym „CZARNY KOT” nadal przebywają także koty wolno żyjące, które potrzebują diagnozy weterynaryjnej, leczenia, zabiegów i operacji oraz opieki pooperacyjnej – jak kroplówki, zastrzyki, leki. Po całkowitym wyleczeniu zdrowy już kot wypuszczony jest w miejsce bytowania. W tym momencie są: Pszczółka (wyniszczenie, kosmiczne ilości insektów, zęby), Zosia z Hutniczej (krew, ropa w pyszczku), Marynarz (ogromny ropień, zakażenie łapki). Wiele takich kotów trafia do mnie w efekcie akcji „sterylizacje”, w której biorę bardzo czynnie udział. Wyłapuję na zabiegi dziesiątki kotek rocznie. Wypuściłam już dziesiątki wyleczonych kotów. Drugie tyle oswojonych pojechało do domów stałych. Kilku podopiecznych mam w zewnętrznych dt/lecznicach. Obecnie to Noska,porzucona na Pekinie – miziak nad miziaki! Grubasek Dyzio , marzyciel i Kropka błąkająca się na dyskontowym parkingu – gaduła i przylepa.

Potrzeby są ogromne. 99% przyjmowanych przeze mnie zwierząt jest chorych, zdarza się, że chorują te, które już są. Do tego opieka nad dzikuskami. Zabiegi. Ostatnio – co chwilę stomatolog. Czasami hotel w lecznicy, jak w domu brakuje już możliwości. U wetów zostaje co chwilę kilkaset złotych. Karma dla kilkunastu kotów – sucha, mokra, czasami weterynaryjna. Żwir do 7-9 kuwet. Aby pomagać trzeba mieć środki. Miesięcznie to kwoty czterocyfrowe. Różne, ale raczej więcej niż z 1 z przodu.

Jestem pod taką kreską, że aż strach. Kieruję się często sercem, nie potrafię zostawić chorych zwierząt na poniewerkę. Kiepska ze mnie księgowa. Często jest tak, że pobyt u mnie jest jedynym kołem ratunkowym dla kota. Czekałaby go śmierć na ulicy. Nie potrafię być obojętna. By dalej działać, by zabezpieczyć obecnych podopiecznych bardzo potrzebuję Waszej pomocy. Nie ma funduszy na pokrycie obecnych kosztów, nie ma na karmę, żwir weta. Pomóżcie kotom, proszę o wsparcie dla nich.

wolontariuszka PKDT – Wioletta K.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Dt Czarny Kot

Uwaga mieszkańcy Rumi! Głosujemy na projekt budżetu obywatelskiego nr 1 „Sterylizacje i kastracje zwierząt właścicielskich”, dzięki któremu mieszkańcy miasta będą mogli skorzystać z możliwości bezpłatnego zabiegu sterylizacji i kastracji zwierzęcia.

Sterylizacja i kastracja oraz czipowanie psów i kotów to jedyna skuteczna i humanitarna metoda zapobiegania bezdomności zwierząt.

Prosimy o głosy i zachęcamy do udostępniania! Głosować mogą wszyscy mieszkańcy Rumi, również dzieci.
Głosowanie trwa do 24 września.

https://rumia.budzet-obywatelski.org/

Licytuj, wygrywaj, wspieraj naszych podopiecznych. Na bazarku możesz nabyć mnóstwo ciekawych rzeczy. Kup coś dla najbliższych, dla swojego futrzaka, dla siebie. Cały dochód ze sprzedaży trafi do naszych podopiecznych. Pomożesz w ten sposób kotom z gdyńskich stoczni, dorzucisz grosz do sterylizacji wolnobytujących kotek i leczenia naszych podopiecznych. Kupując na aukcjach ze wskazaniem celu, możesz też wesprzeć konkretny dom tymczasowy lub kota.

Jeśli nic nie wpadło ci w oko, a chcesz pomóc, przeszukaj swoje szafy, piwnice i strych – może okaże się, że to co Tobie nie jest już potrzebne, przyda się komuś innemu, a parę złotych ze sprzedaży zasili nasze konto.

Masz jakieś pytania co do sposobu wystawienia przedmiotu albo realizacji zakupu? Pytaj: pkdt.biuro@gmail.com lub w wiadomości na facebooku.

Zapraszamy na bazarek https://www.facebook.com/groups/597725867046989/

Do WSZYSTKICH Miłośników i Sympatyków zwierząt:
zagłosujcie na projekt OGÓLNOMIEJSKI nr 9 „Koty S.O.S.!” oraz projekty dzielnicowe pomocy kotom!

Jeśli LUBISZ koty, SZANUJESZ je, AKCEPTUJESZ ich obecność wśród nas, to koniecznie zagłosuj na te projekty – POMOŻESZ kotom, poprawisz warunki ich życia, a Twój głos URATUJE niejednego kota!

„Koty S.O.S.!” to JEDYNY spośród zgłoszonych 36 projektów ogólnomiejskich, który niesie bezpośrednią pomoc ZWIERZĘTOM!
Projekt przewiduje głównie pomoc weterynaryjną dla kotów wolno żyjących, sterylizacje, kastracje i leczenie. Około 750 kotów ma szansę na pomoc.
To nie jest dużo. Dzieląc przez ilość gdańskich dzielnic, wychodzi około 22 kotów z każdej dzielnicy. To kropla w morzu potrzeb. Ale niesamowicie ważna kropla!

Koty to przedstawiciele ostatniego gatunku większych ssaków, które żyją w mieście w stanie dzikim, wolno bytującym. Są ważnym elementem ekosystemu miasta oraz przestrzeni miejskiej.
To piękne i mądre zwierzęta.
Zadbajmy o nie!
Pomóżmy im!!

Poniedziałek wieczór (27 sierpnia 2018r.) to czas postu stoczniowego. Staramy się co tydzień napisać, co słychać u naszych stoczniowych podopiecznych. Dziś zabrakło już mocy wolo, która jeździ na stocznię. Poprosiła o zastępstwo. Nie byłam tam w zeszłym tygodniu, nie będzie sprawozdania. Za to – w kontekście totalnego braku sił wolontariuszki karmiącej stado stoczniowe – przypomniał mi się post, który kilka lat temu pisałam o stoczni. Tekst, po bardzo drobnej korekcie, poniżej. Aktualny. Jak diabli. Monika S.

……………………..……………………....

„Na stocznię” jeżdżę rzadko, jako dodatkowy wolontariusz, nie należę do ekipy, która opiekuje się stadami systematycznie. Karmienie nie jest dla mnie „rutyną”. Jakie mam refleksje?

Pracy „na stoczni” nie zrozumie nikt, kto tam nie był. Piszemy tu o liczbie karmników, dziesiątkach kilogramów karmy, która potrzebna jest co miesiąc. Mówimy o wciąż za małej ilości rąk do pracy. Wolontariatu „na stoczni” nie da się opisać, to trzeba poczuć.

To ciężka harówa. Minus 20, plus 30 – nie ma zmiłuj się, koty są głodne. Skostniałe paluchy albo pot na czole. Większość karmiących „na stoczni” to dziewczyny. Do dźwigania 10-15kilogramowe wory z karmą, które trzeba zapakować, ciężkie zgrzewki puszek i torby pełne butelek z wodą. Karmniki osłonięte są ciężkimi paletami i blachą, żeby do jedzenia nie dostały się mewy. Wszystkie te konstrukcje trzeba najpierw rozbroić, a potem ustawić na nowo.

To też praca obciążająca psychicznie. Dla wolontariuszy, którzy jeżdżą tam regularnie to nie jest 150 (wraz z pobliskim stadem portowym 200) bezimiennych kotów. To Ruda, Mama Stoczniowa, Bajka… Ja byłam „na stoczni” kilka razy, oni patrzą regularnie na 200 znanych im kocich bied, które głodne biegną do miski. To często przytłaczające. Tamten chory, ten znowu kuleje. Ktoś inny nie pojawia się trzeci dzień na karmieniu, dlaczego? Kotka w wysokiej ciąży nie chce wejść do klatki łapki, co będzie, jak urodzi w kanale i wyprowadzi maluchy, kiedy będą już w fatalnym stanie? Będzie trzeba zabrać kolejne kociaki bez oczu. Do tego ktoś znowu wyrzucił oswojonego kota w myśl filozofii „poradzi sobie”.

Może macie wrażenie, że opowiadam Wam tu jakąś rzewną historię, nie wiem. Wiem tylko tyle – dopóki nie pojechałam w to miejsce, nie wiedziałam, o czym mówię. Wyobraźnia to za mało, żeby zdać sobie sprawę, jakim wysiłkiem jest „karmienie stoczni”.

Każdy wyleczony,wysterylizowany, wyadoptowany kot to mnóstwo satysfakcji, to mali stoczniowi bohaterowie pojawiający się w naszych ogłoszeniach. To te piękne chwile. Ich też jest niemało. O nich często piszemy. Teraz mówimy o tym, czego nie widać.

W imieniu swoim i pozostałych wolontariuszy proszę, doceńcie wysiłek tych, którzy od 9 lat, kilka razy w tygodniu, dają z siebie bardzo wiele. Chcą to robić dalej. Nie ma wystarczających wpłat i darowizn. Dorzućcie cegiełkę dla kotów stoczniowych, dokonując przelewu.

Dane do wpłat:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: koty stoczniowe

 

poniedziałek 13.08.2018

Za nami kolejny tydzień na stoczni, kolejne karmienia, kolejne spotkania z Ryśką, Konkubina, Merlinką i resztą ekipy. Burasy, pingwinki, czarnulki i trikolorki. 150 kotów, jak zwykle przybiegło do misek. Głodne, pałaszowały jak szalone.

Mamy strach w oczach. Na koncie zero złotych. W kolejce faktury do opłacenia. Nie mamy funduszy na karmę dla stoczniaków. Fizycznie nie ma. Możliwości brania na kreskę też już nie. Zapas jedzenia skończy się za jakieś dwa tygodnie. Co dalej? Zostaną puste miski?

Niebieska, Czarny Kudłaty, Bliźniaczki, Ruda, Lala, Mamuśka, Szylka, Staruszka, Buraska będą czekać przy pustych stołówkach? Wypatrywać samochodu, który nie przyjedzie? Bo nie ma z czym. Przybiegają, jak tylko usłyszą dźwięki silników naszych aut. Poznają je. Wiedzą, że jedzie jedzenie. Jedne zagadują, inne ocierają się o nogi, jeszcze inne grzecznie czekają na swoją kolej. Chcemy, by nadal miały na co czekać, by miały co jeść.

Prosimy o pomoc dla tych kociaków. Nie mają łatwego życia. Walczą o przetrwanie każdego dnia. Czy jeszcze głód ma zajrzeć im w oczy?

Opieka nad stocznią to ciężka praca. Kilka godzin co drugi dzień. Społecznie. Często ponad nasze siły. Mimo to jeździmy tam już 9 lat. Nie chcemy medalu, podziwu, pochwały. Chcemy, byście wiedzieli, ze nie mamy z tego nic. Wszystkie Wasze darowizny trafią do zwierząt. Do ich misek i brzuchów. Chcemy, byście wiedzieli, że możemy dać swoją pracę. Będziemy jeździć dalej, jednak musimy mieć z czym. Bardzo prosimy o wpłaty na karmę dla stoczniowego stada lub o dary rzeczowe.

Dane do wpłat:
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: karma – stocznia

Jeśli ktoś chciałby wspomóc karmą, prosimy o kontakt na priv, podamy adresy wolontariuszy.

Na zdjęciach niewielka część naszych stoczniowych podopiecznych.

Miesięcznie mamy na utrzymanie ok 150 kotów, w naszych domach, lecznicach i hotelikach. Każdy z nich oprócz niezbędnej pomocy medycznej czy zakupu karmy specjalistycznej potrzebuje po prostu żwiru.
Zakup karmy i żwiru dla tak dużej ilości kotów generuje kolejne faktury do opłacania, a już brakuje nam środków na opłacenie bieżących faktur, czyli kwoty 15 tys.złotych! plus interwencje w terenie gdzie miesięcznie potrzebujemy ok.30-35 tys zł!
Wpływów mamy znacznie mniej. Nierzadko finansujemy nasze tymczasy z prywatnych środków. Jest nas kilkanaście osób, prosimy pomóżcie zaopatrzyć nasze lecznice i domy tymczasowe w karmę i żwir.
Bardzo prosimy o wsparcie w postaci żwiru, w wiadomości pw podamy adresy do lecznic.

Dane do wpłat tytył przelewu: karma i żwir do lecznic
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt -Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
NR KONTA: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT : PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com

poniedziałek 6.08.2018

Tydzień mieliśmy pracowity.
Ponieważ skończyły nam się zapasy jedzenia dla kotów stoczniowych, odbieraliśmy podarowaną karmę z Marketów Zoo Karina. Dzięki temu uzupełniliśmy miseczki kotów stoczniowych do pełna. Dziękujemy!
Karmienie na stoczni uzupełniało łapanie chorych kotów do leczenia. Trzy koty miały problemy z zębami i przestawały z tego powodu jeść. Marniały w oczach. Udało się – trafiły do szpitalika. Martwimy się o maluchy, które są na stoczni. Zamieszkały z mamą w miejscu, gdzie nie ma karmnika. Udaje się je dokarmiać trzy razy w tygodniu, ale dla takich maluszków to zbyt mało. Nie mamy miejsca w domach tymczasowych
Bardzo prosimy pamiętajcie o kotach stoczniowych – one mają tylko nas!!!

Stoczniowa Bajka chudła i przestawała jeść!
Kilka dni trwało zachęcanie jej do powrotu do domu. Udało się!
Obserwacja w łazience – jedyne wolne pomieszczenie w dt. Główna bolączką Bajki okazały się chore zęby.
Początkowo dostała antybiotyk, potem zwierzęcy dentysta i wyjazd do doktor Marty na Elbląską w Gdańsku.
Zabieg w wyniku którego usunięto aż dziewięć zębów.
Nerki niestety dostały rykoszetem po wcześniejszych, ciężkich operacjach powypadkowych, które Bajka przeszła – potrąciło ją auto na stoczni. Teraz kolejna narkoza nerkom też nie pomoże. Cóż, nie było wyjścia.
Dzisiaj Bajka je musy z wodą. Dostaje leki. Wierzymy, że jednak będzie lepiej.  
Trzymajcie kciuki.
Prosimy dorzucić grosz do jej leczenia.
Z dopiskiem: Bajka
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)