Poniedziałek wieczór (27 sierpnia 2018r.) to czas postu stoczniowego. Staramy się co tydzień napisać, co słychać u naszych stoczniowych podopiecznych. Dziś zabrakło już mocy wolo, która jeździ na stocznię. Poprosiła o zastępstwo. Nie byłam tam w zeszłym tygodniu, nie będzie sprawozdania. Za to – w kontekście totalnego braku sił wolontariuszki karmiącej stado stoczniowe – przypomniał mi się post, który kilka lat temu pisałam o stoczni. Tekst, po bardzo drobnej korekcie, poniżej. Aktualny. Jak diabli. Monika S.

……………………..……………………....

„Na stocznię” jeżdżę rzadko, jako dodatkowy wolontariusz, nie należę do ekipy, która opiekuje się stadami systematycznie. Karmienie nie jest dla mnie „rutyną”. Jakie mam refleksje?

Pracy „na stoczni” nie zrozumie nikt, kto tam nie był. Piszemy tu o liczbie karmników, dziesiątkach kilogramów karmy, która potrzebna jest co miesiąc. Mówimy o wciąż za małej ilości rąk do pracy. Wolontariatu „na stoczni” nie da się opisać, to trzeba poczuć.

To ciężka harówa. Minus 20, plus 30 – nie ma zmiłuj się, koty są głodne. Skostniałe paluchy albo pot na czole. Większość karmiących „na stoczni” to dziewczyny. Do dźwigania 10-15kilogramowe wory z karmą, które trzeba zapakować, ciężkie zgrzewki puszek i torby pełne butelek z wodą. Karmniki osłonięte są ciężkimi paletami i blachą, żeby do jedzenia nie dostały się mewy. Wszystkie te konstrukcje trzeba najpierw rozbroić, a potem ustawić na nowo.

To też praca obciążająca psychicznie. Dla wolontariuszy, którzy jeżdżą tam regularnie to nie jest 150 (wraz z pobliskim stadem portowym 200) bezimiennych kotów. To Ruda, Mama Stoczniowa, Bajka… Ja byłam „na stoczni” kilka razy, oni patrzą regularnie na 200 znanych im kocich bied, które głodne biegną do miski. To często przytłaczające. Tamten chory, ten znowu kuleje. Ktoś inny nie pojawia się trzeci dzień na karmieniu, dlaczego? Kotka w wysokiej ciąży nie chce wejść do klatki łapki, co będzie, jak urodzi w kanale i wyprowadzi maluchy, kiedy będą już w fatalnym stanie? Będzie trzeba zabrać kolejne kociaki bez oczu. Do tego ktoś znowu wyrzucił oswojonego kota w myśl filozofii „poradzi sobie”.

Może macie wrażenie, że opowiadam Wam tu jakąś rzewną historię, nie wiem. Wiem tylko tyle – dopóki nie pojechałam w to miejsce, nie wiedziałam, o czym mówię. Wyobraźnia to za mało, żeby zdać sobie sprawę, jakim wysiłkiem jest „karmienie stoczni”.

Każdy wyleczony,wysterylizowany, wyadoptowany kot to mnóstwo satysfakcji, to mali stoczniowi bohaterowie pojawiający się w naszych ogłoszeniach. To te piękne chwile. Ich też jest niemało. O nich często piszemy. Teraz mówimy o tym, czego nie widać.

W imieniu swoim i pozostałych wolontariuszy proszę, doceńcie wysiłek tych, którzy od 9 lat, kilka razy w tygodniu, dają z siebie bardzo wiele. Chcą to robić dalej. Nie ma wystarczających wpłat i darowizn. Dorzućcie cegiełkę dla kotów stoczniowych, dokonując przelewu.

Dane do wpłat:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: koty stoczniowe

 

poniedziałek 13.08.2018

Za nami kolejny tydzień na stoczni, kolejne karmienia, kolejne spotkania z Ryśką, Konkubina, Merlinką i resztą ekipy. Burasy, pingwinki, czarnulki i trikolorki. 150 kotów, jak zwykle przybiegło do misek. Głodne, pałaszowały jak szalone.

Mamy strach w oczach. Na koncie zero złotych. W kolejce faktury do opłacenia. Nie mamy funduszy na karmę dla stoczniaków. Fizycznie nie ma. Możliwości brania na kreskę też już nie. Zapas jedzenia skończy się za jakieś dwa tygodnie. Co dalej? Zostaną puste miski?

Niebieska, Czarny Kudłaty, Bliźniaczki, Ruda, Lala, Mamuśka, Szylka, Staruszka, Buraska będą czekać przy pustych stołówkach? Wypatrywać samochodu, który nie przyjedzie? Bo nie ma z czym. Przybiegają, jak tylko usłyszą dźwięki silników naszych aut. Poznają je. Wiedzą, że jedzie jedzenie. Jedne zagadują, inne ocierają się o nogi, jeszcze inne grzecznie czekają na swoją kolej. Chcemy, by nadal miały na co czekać, by miały co jeść.

Prosimy o pomoc dla tych kociaków. Nie mają łatwego życia. Walczą o przetrwanie każdego dnia. Czy jeszcze głód ma zajrzeć im w oczy?

Opieka nad stocznią to ciężka praca. Kilka godzin co drugi dzień. Społecznie. Często ponad nasze siły. Mimo to jeździmy tam już 9 lat. Nie chcemy medalu, podziwu, pochwały. Chcemy, byście wiedzieli, ze nie mamy z tego nic. Wszystkie Wasze darowizny trafią do zwierząt. Do ich misek i brzuchów. Chcemy, byście wiedzieli, że możemy dać swoją pracę. Będziemy jeździć dalej, jednak musimy mieć z czym. Bardzo prosimy o wpłaty na karmę dla stoczniowego stada lub o dary rzeczowe.

Dane do wpłat:
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: karma – stocznia

Jeśli ktoś chciałby wspomóc karmą, prosimy o kontakt na priv, podamy adresy wolontariuszy.

Na zdjęciach niewielka część naszych stoczniowych podopiecznych.

poniedziałek 6.08.2018

Tydzień mieliśmy pracowity.
Ponieważ skończyły nam się zapasy jedzenia dla kotów stoczniowych, odbieraliśmy podarowaną karmę z Marketów Zoo Karina. Dzięki temu uzupełniliśmy miseczki kotów stoczniowych do pełna. Dziękujemy!
Karmienie na stoczni uzupełniało łapanie chorych kotów do leczenia. Trzy koty miały problemy z zębami i przestawały z tego powodu jeść. Marniały w oczach. Udało się – trafiły do szpitalika. Martwimy się o maluchy, które są na stoczni. Zamieszkały z mamą w miejscu, gdzie nie ma karmnika. Udaje się je dokarmiać trzy razy w tygodniu, ale dla takich maluszków to zbyt mało. Nie mamy miejsca w domach tymczasowych
Bardzo prosimy pamiętajcie o kotach stoczniowych – one mają tylko nas!!!

Stoczniowa Bajka chudła i przestawała jeść!
Kilka dni trwało zachęcanie jej do powrotu do domu. Udało się!
Obserwacja w łazience – jedyne wolne pomieszczenie w dt. Główna bolączką Bajki okazały się chore zęby.
Początkowo dostała antybiotyk, potem zwierzęcy dentysta i wyjazd do doktor Marty na Elbląską w Gdańsku.
Zabieg w wyniku którego usunięto aż dziewięć zębów.
Nerki niestety dostały rykoszetem po wcześniejszych, ciężkich operacjach powypadkowych, które Bajka przeszła – potrąciło ją auto na stoczni. Teraz kolejna narkoza nerkom też nie pomoże. Cóż, nie było wyjścia.
Dzisiaj Bajka je musy z wodą. Dostaje leki. Wierzymy, że jednak będzie lepiej.  
Trzymajcie kciuki.
Prosimy dorzucić grosz do jej leczenia.
Z dopiskiem: Bajka
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
 

Najpierw szumnie i ideowo: ‚Społeczeństwo czy kapitał obywatelski’ to nie tylko hasła!
Sami to wiemy!
Ten genialny pogląd podziela też firma LPP S.A i jej Pracownicy. Połączyliśmy zatem siły i wspólnie spędziliśmy miniony weekend na gdyńskich stoczniach. Co robiliśmy?! Budowaliśmy i robiliśmy renowację kocich budek, przygotowując je na trudniejsze warunki pogodowe!
Zrobiliśmy razem kawał pozytywnej roboty!!!

Chcemy niniejszym bardzo PODZIĘKOWAĆ uczestnikom kocich remontów z ramienia LPP: Miłoszowi Gałązce, Anetcie Lipiec, Annie Seta, Wojciechowi Paszkowskiemu, Jackowi Hańczukowi, Ewelinie Rynkowskiej i koordynatorce projektu Patrycji Zbytniewskiej.

Podziękowania też dla Sebastiana i Agnieszki, którzy opiekują się razem z nami kotami stoczniowymi!

Firmie LPP S.A ukłony za zadbanie o nasze siły i zakup pysznego wegetariańskiego obiadu!

A teraz sami popatrzcie!!!

 

Pilnie potrzebujemy pomocy w lecz eniu kilku kotów stoczniowych, którym pomimo dobrych warunków pogodowych odporność odmówiła posłuszeństwa.

W tym tygodniu na leczenie trafiły dwa koty stoczniowe, a na zabranie do lecznicy czekają jeszcze kolejne 3. Na dt czekają też 8 tyg. maluchy, które nadal przebywają w trudnych warunkach stoczniowych. Czy przyjdzie im podzielić los ich bezdomnych współplemieńców?!?!
Prosimy o pomoc w leczeniu i utrzymywaniu kotów stoczniowych oraz dt dla malców.
Prosimy o karmę dla małych i dużych kotów.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

z dopiskiem: stocznia

Karmienie jak zwykle. Koty stawiły się w komplecie. Dziękujemy z pomoc w obsłudze kociej stołówki naszemu nowemu wolontariuszowi Tomkowi.
Podziękowania za zbiórkę karmy ZOO Karina – markety zoologiczne!
Jak zwykle obok radości na stoczni, mamy i troski. Zgłoszono nam w niedzielę…mały problem…potrójny mały problem
W rzadko przez nas odwiedzanej części stoczni okociła się młoda kotka. Jest trójka głodnych, małych kocich smerfów. Może ktoś chciałby zaangażować się jako dom tymczasowy i pooswajać je, by móc potem dać im szanse na nowe domy. Nasze dt są zakocone po kominy. Jesli nie znajdziemy dt, kociaki czeka smętny los kotów bezdomnych. Matkę wysterylizujemy.

Jeśli ktoś zechciałby wesprzeć koty stoczniowe, prosimy o wpłaty na nasze konto lub dary do skarbon lub koszy w sieci Zoo Karina.
Dane do wpłat:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

Zdjęcie użytkownika Pomorski Koci Dom Tymczasowy.

Z powodu odejścia 1 wolontariusza i wypadku samochodowego drugiego.
Koty na Criscie dostają jedzenie tylko raz w tygodniu.
Reszta miejsc na Stoczni ma pełna obsadę dla 3 dyżurow tygodniowo (wtorek, czwartek, niedziela).
Rozłożenie jedzenia na Criscie zajmuje ok 1h.
Czy ktoś zmotoryzowany mógłby pomoc!?!?
Pilne i ważne! Ważne i pilne!
Kontakt: Monika 797623968.

16 i 17.06.2018 trwały prace remontowe budek i karmników dla kotów stoczniowych. Warunki pogodowe dopisały wyśmienicie. Zespół, który stawił się na miejscu, chociaż skromny, okazał się być BARDZO dzielny. Humory i kondycja nam dopisywały. Udało się zrobić 60% zaplanowanych prac remontowych, a między nimi te najbardziej palące, tj. naprawy karmników, wymiana słomy i styropianu. Nie mieliśmy już mocy, żeby pomalować i odnowić to i owo oraz zrewitalizować jeszcze kilka miejsc, niemniej jednak SZKLANKĘ UWAŻAMY ZA W POŁOWIE WYPEŁNIONĄ! Koty zadowolone!

Dzielnym budowlańcom sobotnim: Emilii, Hani, Januszowi i Leszkowi BARDZO DZIĘKUJEMY! Niedzielnym fachowcom: Natalii i Sławkowi SEREDCZNIE DZIĘKUJEMY! Ekipy remontowe prowadziły nasze wolontariuszki Marlena i Monika!
Kolejne prace remontowe planujemy na lipiec!
Liczymy na WASZĄ POMOC!

poniedziałek 4 czerwiec 2018

Kochani, kolejny tydzień dyżurowania stoczniowego za nami. Przeprowadziliśmy przegląd budek i karmników.
Niestety na niektóre z nich strach patrzeć.
Mamy dla Was propozycję: Przybywajcie z młotkami, farbami w dłoniach, żeby razem z nami pomóc zrobić kotom generalne porządki!
Potrzebne będą różne materiały: papa, styropian etc.. Możecie też samodzielnie zrobić budę dla kotów lub karmnik, jeśli macie zdolności techniczne!
Planujemy prace w sobotę 16.06 od godziny 13 i niedzielę 17.06.od godziny 11.
Spotkanie w Gdyni przy ul. Czechosłowackiej 3.
Tel. kontaktowy dla zainteresowanych: Monika K. 797623968 lub Marlena P. 509180009.

Poniedziałek 7.05.2018r.

Apetyty kotom stoczniowym dopisują. Sucha karma wyjedzona wszędzie do połowy. Mokra w całości. Kończą nam się zapasy żywieniowe, dlatego bardzo prosimy: pamiętajcie o stoczniowych biedakach. Co więcej zaczął się sezon kleszczowo-pchli, więc aplikujemy kociakom spooty na sierść. Na bramie Cristu powitała nas Konkubinka – raczyła się jak zwykle gourmetem, co pozwoliło nam na wkropienie preparatu na skórę. W zielonym blaszaku pojawił się czarny z łysymi plackami, ale o nakrapianiu preparatem na pchły i kleszcze nie było mowy. Przy rurach naprzeciwko blaszaka pojawiła się pingwinka po sterylce (2016). Jak dojechałyśmy do kurzej stopki, Ruda już do nas leciała. Niestety nawet lepsze żarcie nie pozwoliło na wkropienie preparatu. Na stolarni czarny kocurek – kolejny z łysymi plackami, wielbibiel ryb już na nas czekał i przeganiał od karmnika najprawdopodobniej młodą kotkę. Przy acetylenowni zamiast Merlinki zjawił się dzisiaj Tyson – pewnie poprzeganiał resztę świty Andrem standardowo dwie pingwinki, Rudej nie było. Obie zostały zakropione. Koty nakarmione, część zabezpieczona przeciwko utrapieniom sierściowym.
Pamiętajcie o naszych kotach.
Można wrzucać karmę dla stoczniowców do koszy w Marketach ZooKarina oraz datki do skrzynek.

Poniedziałek 30.04.2018r.

Dyżur stoczniowy w tym tygodniu był nieco dziurawy, ponieważ brakuje nam jednego wolontariusza i jedna ze stale jeżdżących osób zachorowała.
Brakowało zastępstwa. Koty czekały na jedzenie. Stawiło się ich na posiłek całkiem sporo. W tym tygodniu wszystkie posiłki stoczniowe zafundowali kotom klienci Marketów ZooKarina, którzy składali datki i karmę w przeznaczonych na ten cel koszach marketowych.
Na stocznię trafiła karma odebrana z Marketu w Rivierze.
Serdecznie dziękujemy!

Mokra karma była wyjedzona w pojemnikach w 100%, sucha do połowy we wszystkich karmnikach. Przy karmniku na Vistalu powitała nas tylko Czarna, miaucząc i sycząc na zmianę, zajadała lepsze saszetki. Na Gafako postawiłyśmy nowy karmnik zbudowany przez Kasię.
Na głównej bramie Cristu czekała już nas mega głodna Konkubinka – dostała gormeta jak zawsze i felixa, lepszą karmą z kawałkami kurczaka oczywiście już pogardziła – gourmet najlepszy. W zielonym blaszaku pokazały się dwie czarne kotki i jedna pingwinka (jedna z czarnych – łyse placki na grzbiecie i łapach). Dalej spotkałyśmy Ryszarda , który jak tylko nas zobaczył od razu ruszył do karmnika przy bramie. Chwilę później pojawił się kolejny kocur, a Bura oswojona kotka czekała pod budką ochrony. Rysiek jak zwykle spałaszował gourmeta. Przy karmnikach oda strony ul. Energetyków kotki: Ryśka, Lala i bura kotka wypuszczona po sterylizacji. Pożegnały nas dwie stałe kotki pingwinki, które dostały royala dla seniorów i były wyraźnie szczęśliwe.
Wiosna na stoczni też jest miejscami widoczna, tu i ówdzie wyłaniają się kępki trawy, z czego koty korzystają polegując. W innych – bardziej ustronnych miejscach – inni stoczniowi lokatorzy wyczekują, żeby unieść jakiś koci kąsek.