Gdyński „Pekin” – dramat ludzi i zwierząt. Przesiedlenia, palenie budynków. Pozostawione same sobie zwierzęta. Nasze wolontariuszki odwiedzają to miejsce coraz częściej.

Podczas jednej z wizyt dziewczyny trafiły na tego oto kocura. Edgar to schorowany staruszek. Leżał w cieniu, niedaleko misek, ciężko oddychał. Wydawało się, że już trochę „wszystko mu jedno”, cierpiał. Nie trzeba było się długo zastanawiać, by wiedzieć, że jest w złym stanie i szybko potrzebuje pomocy weterynarza.

Dziewczyny zabrały go do naszej lecznicy. Edgar ma zaniedbany, nieleczony koci katar, w drogach oddechowych świszcze. Do tego lekarz od razu powiedział, że jest konieczność wykonania zabiegu powiek. Wymagają korekty – zawijają się do wewnątrz silnie podrażniając gałki oczne, powodując ogromny dyskomfort i ból. Wkrótce okazało się, że do listy chorób trzeba dopisać jeszcze problemy jelitowe.

To dużo jak na jedno niemłode kocie istnienie. I choć Edgar jest silnym kotem i nie chce się poddać, potrzebuje naszej i Waszej pomocy. Chcemy mu pomóc, jednak brakuje funduszy, by móc go leczyć. Prosimy o wsparcie dla dla tego biedaka. Kocur jest łagodnym, spokojnym staruszkiem – nie zostawiajmy go samego!

Wpłat można dokonywać:

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Edgar

Czesiu jest znowu podopiecznym Pomorskiego Kociego Domu Tymczasowego. Został zwrócony po 6 latach od adopcji. Rozpadł się ludzki związek, rozpadł się koci świat! Proste.

Czesio przebywa w jednym z domów tymczasowych PKDT. Wolontariuszka zdobywa na nowo jego zaufanie. Czesio został wykastrowany. Otrzymuje karmę weterynaryjna dla uczuleniowców. Mimo rożnych perypetii, których nie rozumie, Czesio jest bardzo kochanym kotem. Pragnie uwagi człowieka, dotyku, który pozwala mu poczuć się bezpiecznie. Potrzebuje człowieka – do kochania, przytulania. Potrzebuje opieki i troski – jest głuchy. Gada jak najęty – sam się nie słyszy, ale człowieka chce zagadać za wszelką cenę. Nie lubi przebywać sam – bardzo nawołuje, by przyjść do niego, pogłaskać, przytulić. Głośno wyraża swoje powitania i radość z czyjejś obecności. Uwielbia spać w łóżku. Mimo swojego ograniczenia głuchota, potrafi się cudownie komunikować i wokalnie i wzrokowo.

Czesio jest głuchy od urodzenia. Będąc małym kotem, miał poważne problemy zdrowotne: koci katar, grzybica. Niestety teraz wrócił w dużo gorszym stanie: chory i całkowicie wylękniony. Został zdiagnozowany przez wetów PKDT: zakażenie bakteryjne uszu z rozdrapanymi, zadawnionymi ranami oraz prawdopodobna alergia pokarmowa (czekamy na wyniki krwi). Cała sytuacja z przenosinami dodatkowo sprawiła, że początkowo miał rownież problemy urologiczne na tle stresowym. Obecnie otrzymuje karmę weterynaryjna dla uczuleniowców. Z każdym dniem jest lepiej, jednak przed Czesiem jeszcze długa droga.

Potrzebujemy pomocy dl Czesia! Faktury od wetów będą bardzo duże. Pomóżcie go wyleczyć. Po 6 latach życia z ludźmi, których obchodził nie wystarczająco – potrzebuje nas razem: wolontariuszy i Was. Wolontariuszka zrobi wszystko, by ratować Czesia. Potrzebne Wasze wsparcie. Bardzo prosimy, pochylcie się nad losem tego opuszczonego kota.
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Swift: PPABPLPKXXX potrzebny dla przelewów zagranicznych
Dopisek: Czesio

 

To jakieś fatum. Niedawno trafił do lecznicy Gapcio, który topił się w smarze. Teraz na stoczni pojawiła się Merlinka cała upaprana czymś białym. Choć na pierwszy rzut oka wyglądało to mniej strasznie, w lecznicy okazało się, że jest fatalnie!

Koty stoczniowe mają ciężkie życie, szukają schronienia w różnych miejscach, także w kanałach i rurach. Merlinka weszła w taki, którym płynie wapno. Skutki są opłakane, kotka jest bardzo poparzona. Rany są rozległe. Pachy i łapki całe popalone. W środku w pyszczku bałagan, próbowała się myć. Do tego zęby – niezależnie od zdarzenia – wymagają interwencji stomatologicznej.

Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie bólu, jaki jej towarzyszył. Pomimo szybkiej reakcji i umieszczenia jej w lecznicy zdążyła się nacierpieć. Leżała skulona pod śmietnikiem, podczas gdy normalnie korzysta z legowiska w budynku pracowniczym. Jest przyjazną, miłą kocicą, która chętnie towarzyszy człowiekowi. Teraz z bólu chowała się w najciemniejszym kącie.

Potrzebujemy środków, by leczyć Merlinkę. Konieczne jest badanie krwi, długie i konsekwentne smarowanie rozległych oparzeń, do tego dodatkowo zabieg porządkowy w pyszczku.

To ponad nasze możliwości i siły. Błagamy, pomóżcie Merlince!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: poparzona Merlinka

Niedziela. Jedziemy odwieźć kotki po sterylizacjach. Dzikie: mamę i siostrę Kostka. Kotki czują się świetnie i marzą o powrocie do siebie. Dojeżdżamy na miejsce. Co zastajemy? Kolejną kocicę. Tym razem z maluchami. Szkraby leżą na kawałku styropianu i popiskują. Chudziutkie, umorusane. Kotka kręci się dookoła, zawołana przybiega, łasi się, mruczy. Jest głodna i spragniona pieszczot.

Kocia rodzina żyje w prowizorycznej budzie – pod kilkoma kawałkami styropianu opartymi o ścianę. Pomimo ładnej pogody w środku wilgotno po ostatnich deszczach. Jeden maluch jakiś marny, sierść brudna i stercząca, drugi ma zaklejone oczko. Trzeci popiskuje. Trzymają się nieźle, jak na te warunki, ale to nie jest życie. Nie są tam mile widziane. Są niechciane. Tamtejsza filozofia brzmi: przeżyją, to przeżyją, nie – to jeszcze lepiej, bo koty przeszkadzają, brudzą, jest ich za dużo.

Zabranie ich to szansa na życie. Tam czekałaby je śmierć na ulicy – jak większość zeszłorocznych miotów. Dawno nie żyją. Jak Kostka, którego karmiłyśmy butelką, by przeżył.

Stanęłyśmy bezradne. Brakuje wolnych miejsc, nie ma środków. Przed nami zmęczona maluchami i głodna kotka. Do tego trzy oseski leżące w mokrym kącie. Zabrałyśmy je. Nie mamy ani grosza, by je utrzymać, zabezpieczyć. Potrzebna dobra karma dla kotki karmiącej, potrzebne podkłady, żwir. Każda doba będzie kosztowała 10 zł za hotel. Nie było innej opcji, nie mamy już miejsc. Do tego w perspektywie: odrobaczenia, szczepienia, sterylizacja. To mnóstwo kosztów. Nie potrafimy jednak wyceniać życia. Zdecydowałyśmy się ratować te cztery. Kici też nie chcemy odwozić. Jest łagodną, przemiłą kotką. Wystawia brzuch i podbródek do miziania, chwyta ludzką dłoń łapkami i chce się przytulać. Do dziś bezimienna, od dziś Inka. Jak odkarmi dzieciaki, będzie szukała domu.

Ta czwórka nie miała tam przyszłości. Chcemy podarować im długie i dobre życie. Ciepłe domy, kochających ludzi. Bezpieczeństwo i miłość zamiast śmierci na ulicy. Bardzo prosimy o wpłaty. Tylko one pozwolą nam ratować Inkę i jej maluszki.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Inka i maluszki

Taka bieda wróciła z naszą wolontariuszką z długiego weekendu. Kostek siedział na środku asfaltowej drogi w Kościerzynie. Przeraźliwie chudy, zagilany, wrzeszczący na widok człowieka wniebogłosy. Miauczał przeraźliwie, przyszedł do wysypanej karmy, ale nie jadł. Nie miał zupełnie węchu. Już był szkieletem, umarłby tam wkrótce śmiercią głodową. Wolontariuszka zabrała go do wynajętego domku. Przez kilka dni karmiła go butelką, bo sam nie był w stanie jeść.

Kostek okazał się przemiłym przylepą. Sam wchodził na kolana, właściwie wpełzał, bo na więcej nie miał sił. Jak już pożarł całą butlę pokarmu, zasypiał wyciągnięty i mruczący. Cierpiał, ledwo podnosił się na łapkach, ale wspinał się na ludzkie ramię, bardzo chce się przytulać. W polowych warunkach, w środku lasu otrzymał pierwszą pomoc, antybiotyk i butelkę. Teraz bardzo potrzebuje opieki weterynarza i Waszej pomocy. Ciężko oddycha, kicha, spójrzcie jak wyglądają oczy – wymagają leczenia. Ma około 9 miesięcy, wygląda jak mały kociak. Ma długie nogi – poza tym szkielet. W sensie dosłownym: skóra i kość. Nie da się powiedzieć, że jest drobniutki. Jest zagłodzony. Za kilka dni by nie żył.

Bardzo potrzebna Wasze wsparcie! Nie mamy funduszy, by go ratować. Obiecujemy zadbać o tę przylepę – wyleczyć, odkarmić, znaleźć najlepszy dom. Prosimy o wpłaty dla Kostka.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Kostek

 

Kropka to półroczna kruszyna. Drobna, filigranowa kocica. Jest kotką wolnożyjącą – młodą, radosną. Urodziła się na ulicy, to jej rzeczywistość. Była na swój sposób szczęśliwa. Niestety, już w najmłodszym wieku los ją doświadczył.

Kropka trafiła do nas w wyniku interwencji. Maleństwo biegało po ulicy z połamanym ogonem. Czym prędzej zabrałyśmy ją do lecznicy. Konieczna była interwencja chirurgiczna. Kropka dzielnie zniosła operację, grzecznie pozwala sobie pomóc.

Mała kotka „bezogonka” przebywa w naszym szpitaliku. Wkrótce będziemy musiały opłacić fakturę. Nie mamy środków, by opłacić zabieg, plus dodatkowo sterylizację i szpital. Prosimy pomóżcie Kropce!

Kropka jest jednym z tych kociaków, które mogą liczyć tylko na naszą pomoc i Waszą wrażliwość. Prosimy, nie bądźcie obojętni.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy 
ul. Kawęczyńska 16/39 
03-772 Warszawa
NR KONTA: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Kropcia

Bazyl spędził na ulicy już ponad 17 lat. Jest w naprawdę sędziwym wieku. Mimo to jest wesoły, energiczny. Przybiega do karmicielki błyskawicznie, wcina z apetytem. Biega z innymi kotami i rządzi na ulicy.

Poznałyśmy go niedawno – pod brodą, na ogonie i grzbiecie ma spore rany. Męczy go katar. Potrzebuje pomocy weterynarza. Rozdrapał się do krwi, nie widać tego, niestety, na zdjęciach. Drapał się też non stop, jak go widziałyśmy. Zabrałyśmy Bazyla do lecznicy. Prosimy o wsparcie, chcemy mu pomóc.

Kociaki takie jak Bazyl mają tylko Was i nas. Nie mają na kogo liczyć. Pomóżmy staruszkowi, bardzo prosimy o wpłaty.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
NR KONTA: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Bazyl

Zulka jest drobniutką koteczką. Jest już seniorką, za to gabarytowo to maksimum roczny kociak. Jest spokojna, przy miseczce wystawia główkę do głaskania, pręży grzbiet i bardzo głośno mruczy. Lubi leżeć w kocim hamaku, spać z łapkami do góry. Jest trochę niedotykalska, ale szczęśliwa i bezpieczna.Została porzucona przy kocich budkach. Była sama, zdana tylko na siebie. W fatalnym miejscu – koty są tam przeganiane i niemile widziane. Stado też jej nie akceptowało – nie miała co jeść i gdzie spać. Walczyła o przetrwanie, zdziczała w tych warunkach. Mimo to nasza wolontariuszka przyniosła wystraszoną i wyniszczoną kruszynę do domu. Trudno o adopcję takiego kociaka, więc przebywa od lat w dt.

Jest półdzikuską – jednak nagle zaczęła przytulać się do człowieka, miziać, wchodzić na kolana, ugniatać. Bardzo szukała kontaktu. Za kilka godzin było wiadomo, o co chodzi. Szukała pomocy. W świąteczną noc, z soboty na niedzielę Zulka czuła się tragicznie. Pojawił się silny ślinotok, wytrzeszcz, kotka była pobudzona, główka jej się trzęsła, oddychała dziwnie, pochylała się nienaturalnie do przodu. Potwornie się męczyła. Wolontariuszka natychmiast pojechała z nią do weterynarza na nocny dyżur. W samochodzie kotka bardzo cierpiała. U weta diagnoza – padaczka. Dostała serię zastrzyków. Kicia wyciszyła się i przespała wiele godzin. Niestety po wybudzeniu – nawrót – kolejna noc ataków, tym razem już gromadnych. Drobne ciałko Zuli drgało bez opamiętania, dołączyły wszystkie inne możliwe objawy. Wycieńczona kotka znowu wylądowała na ostrym dyżurze. Została po raz drugi uśpiona, zwiększono dawki leków. Udało się opanować ataki.

Po świętach od razu pojechałyśmy do neurologa. Potwierdził diagnozę. Nasza drobniutka Zulka ma padaczkę. By jej pomóc musimy zrobić kolejne badania. Napady w tym wieku najczęściej powoduje jakaś inna dolegliwość – musimy ją znaleźć. Potrzebne szczegółowe badania krwi – test stymulacji kanalików żółciowych, badania tarczycy. Potrzebny rezonans magnetyczny, by wykluczyć oponiaka mózgu lub zmiany po toksoplazmozie. Trzeba kontrolować stężenie leków przeciwpadaczkowych we krwi. Zula może jeszcze długo żyć, jednak diagnostyka jest niezbędna, by dobrze dobrać leki.

Nie mamy funduszy. Koszty są ogromne. Zula potrzebuje pomocy –BŁAGAMY O WSPARCIE!

Wpłat można dokonywać bezpośrednio na nasze konto lub tutaj: https://pomagam.pl/padaczkowa_Zula

Pomorski Koci Dom Tymczasowy 
ul. Kawęczyńska 16/39 
03-772 Warszawa
NR KONTA: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com

DOPISEK: Zulka

Garguś jest kotem bezdomnym. Łagodnym, spokojnym chłopakiem. Ma opiekę karmiciela , bytuje przy zakładzie pracy, jest dokarmiany. Próbuje sobie radzić. Do jedzenia zawsze coś dostanie, prześpi się w jakimś ciepłym kącie. Jest w miarę zabezpieczony. Jednak opieki lekarskiej brakuje.

Poproszono nas o pomoc. Garguś zaczął bardzo kuleć, na tylnej łapce pojawiła się duża rana. Jakie są przyczyny, nigdy się nie dowiemy. Zobaczyliśmy skutek – głęboką, jątrzącą się ranę. Momentalnie zdecydowaliśmy się na umieszczenie go w szpitaliku, ból było widać w oczach kociaka.

Bardzo prosimy, pomóżcie nam opłacić leczenie Gargusia. Potrzebujemy Waszego wsparcia, opłacenie faktury jest poza naszym zasięgiem. Zaczyna się najgorszy dla nas okres. Trudne interwencje sypią się jedna za drugą. Nie chciałyśmy odmówić Gargusiowi pomocy, bo nie mamy sił i środków. Cierpiał. Wdałoby się zakażenie, skończyłoby się tragicznie. Znalazłyśmy siły, bardzo prosimy o wpłaty dla kociaka.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Garguś

Burasek Stoczniowy jest dorosłym sympatycznym kocurem. Pozbyto się go, porzucono go na terenie stoczni, komuś przestał być potrzebny. Jest ciekawy człowieka, może nie super odważny (nic dziwnego po tym, co przeszedł!), ale ciekawość zwycięża – szuka kontaktu, jest spokojny i miły.

Bezradny w nowym otoczeniu uległ wypadkowi. Wpadł pod samochód, miał do czynienia z jakimś stoczniowym sprzętem? Nie wiemy. Wiemy jedno – ma wyrwaną łapę!!! Nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić bólu, jaki mu towarzyszył zanim go zabrałyśmy. Przyszedł do jedzenia, niestety szybko zniknął, szukaliśmy go miesiąc. Udało się, jest bezpieczny u naszego weta. Na stole w lecznicy okazało się, że na wysokości stawu wystają kości, przebijają skórę. Zdjęć rany nie mamy, wyglądało strasznie, choć nie było świeże. Trwa kuracja antybiotykowa. Burasek potrzebuje teraz pomocy.

Prosimy o wsparcie, konieczna jest podawanie leków, badanie krwi, zabieg – amputacja nóżki. Potrzebny szpitalik. Nie ma funduszy, by zabezpieczyć kociaka. Musimy mieć środki, by nie musieć odwozić go po wszystkim „na stocznię”, by szukać mu domu. BŁAGAMY O POMOC, człowiek bardzo go skrzywdził – porzucił i zgotował mu taki los! BARDZO PROSIMY o darowizny, bez nich nic nie zrobimy.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Burasek Stoczniowy

 

Daktyl ma kilka lat, jest kotem z wiejskiej chaty. To miły, oswojony kocurek, choć trochę lękliwy. Jest grzeczny i łagodny. Lubi wylegiwać się na słońcu lub w jakimś spokojnym kąciku. Mruczy wtedy zadowolony swoje kocie melodie.

Nie miał na co dzień łatwo – wiejska opieka jest słaba. Przez wiele lat jadł resztki lub nic. Teraz dowozimy mu karmę. Nie wyróżnia się w stadzie – bury, niepozorny chłopak. Nie dopominał się też pomocy. Nie potrafił. Cierpiał tak długo, aż spotkała go nasza wolontariuszka.

Jak wygląda – widzicie na zdjęciach. Tragedia. Jego ciałko jest w połowie łyse. Czym prędzej zabrałyśmy go do weterynarza. Daktyl ma ogromne zmiany skórne. Swędzące, dolegliwe. Placki są bardzo duże. Niewykluczone, że ma problem z trawieniem tłuszczy. Potrzebujemy funduszy, by pomóc Daktylkowi, by opłacić diagnostykę i leczenie.

Prosimy, pomóżcie temu niepozornemu buraskowi. Jest przemiłym, wrażliwym kociakiem. Cierpiał w milczeniu, ma tylko Was i nas. Przez pręty klatki spogląda na człowieka, zagląda w oczy i prosi o pomoc. Bardzo potrzebuje wsparcia.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Daktyl

 

Natka żyje w wiejskiej chacie, często brakowało jej jedzenia. Do niedawna w jej miseczce leżał tylko wysuszony chleb. Kilka lat żyła jedząc suchary i to, co znalazła we wsi. Zycie jej nie oszczędzało. Od jakiegoś czasu dowozimy Natce i jej towarzyszom karmę.

Natka jest piękną trikolorką. Pomimo tego, że nie zaznała w życiu za dużo czułości, jest przyjacielsko nastawionym kotem. Jest bardzo spokojna i grzeczna. Lubi ludzi, nie boi się człowieka, chociaż niewiele dobrego ją spotkało. Natka prowadzi życie kociej damy – jest prześliczna i dostojna. Nie pasuje do świata, w jakim żyje, choć tak wybrał los. Żyje tak już kilka ładnych lat. Wędruje po okolicy, wyleguje się w słońcu, bawi się tym, co na dworze wpadnie jej w łapki – kamykiem, starą zakrętką. Jakoś daje radę. Właściwie: dawała.

Natka ostatnio zapadła na zdrowiu. Na jej skórze pojawiła się wielka rana. Silne zapalenie skóry – duża, dolegliwa, swędząca, bolesna zmiana. Cały bok kici jest wylizany, łysy placek, zaogniona skóra. Do tego Natka bardzo wychudła. Zaniedbana kicia potrzebuje pomocy.

Trafiła do lecznicy. Konieczne było wykonanie badań: posiewu oraz krwi w laboratorium. Można jej pomóc, jednak potrzebne są fundusze. Bardzo prosimy o wsparcie dla Natki – ma ciężkie życie, ale jakoś sobie radzi. Tym razem nie da rady bez Was. Spokojnie poddaje się zabiegom, czeka na pomoc, pozwala się wziąć na ręce i obsłużyć. Leczenie wyraźnie przynosi jej ulgę.

Potrzebne środki na opłacenie diagnostyki, leczenia, pobytu w szpitalu. Każda złotówka to szansa na zdrowie dla Natki. Błagamy o wsparcie – nie mamy środków. Natka naprawdę bardzo Was potrzebuje.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Natka