Kotkę jak się później okazało, każdy omijał obojetnym spojrzeniem a okazjonalna karmicielka stwierdziła, że Jasia i tak wygląda dobrze – gorzej z nią było w ubiegłym roku.

Wielkim fartem kotki było spotkanie z przypadkową osobą będącą ze swoim psem na spacerze.
Zaniepokoił ją bardzo wyniszczony, chudy kot z ciężkim oddechem, siedzący nieświadomie i niereagujący na bodźce zewnętrzne.

Ponieważ osoba która napotkała koteczkę, nie ma doświadczenia w kontaktach czy odławianiu kotów wolnobytująch to poszukiwanie i zorganizowanie pomocy w odłowieniu Jasi trwało kilka dni. W końcu udało się, pomogły osoby z innej trójmiejskiej fundacji.
Jasia w końcu trafiła do lecznicy.

Jej stan był na tyle poważny (w trakcie transportu okazała się także wielka biegunka), że na początek została wzmocniona kroplówkami i pozostała na obserwacji.
Nie było możliwości zrobienia badań krwi, gdyż kotka w klatce syczała i warczała a podanie usypiacza w jej stanie nie wchodziło w grę. Pozostało tylko czekanie i wzmacnianie koteczki.

Kolejnego dnia opiekująca się Jasią wolontariuszka postanowiła odwiedzić ją w szpitaliku i tu okazała się niespodzianka – kotka zaczęła przyjaźnie mruczeć ocierać się o kraty i „strzelać baranki”.
Wobec tego zaistniała możliwość wykonania badań i leczenia – bez znieczulenia. Czekamy na wyniki. – 30.10.2018 kotka ma dość duże zapalenie trzustki.

Prosimy o wsparcie dla tej biedy a obiecujemy, że zrobimy wszystko, żeby ta miła kicia szybko wyzdrowiała i końcówkę swojego życia spędziła u boku człowieka.

Prosimy o pomoc.

Dane do wpłat:
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Jasia z Sopotu

wkrótce ruszy także zbiórka https://www.ratujemyzwierzaki.pl/zbiorki/jasia-z-pkdt

Grażyna według słów karmicielki to bardzo leciwa koteczka.
Dość dzika a przez to słabo obsługiwalna. W niedzielę 21 października odłowiona trafiła pod opiekę jednej z Gdańskich fundacji a za jej pośrednictwem do jednej z Gdyńskich lecznic.
Tam usunięto jej 3 chore zęby, trochę podleczono i w czwartek zadecydowano o oddaniu kotki opiekunce.
Jednakże na oko opiekunki kotka nie była wyleczona do końca. Nadal z nosa leciał jej glut.
Upewniała się czy aby kotka może wrócić już na dwór. 3 lekarzy orzekło, że tak.
Takim sposobem Grażyna natychmiast trafiła pod nasze skrzydła i do naszej lecznicy.
Na pierwszy rzut oka weterynarz zauważył i wskazał na ropną wydzielinę z nosa i nie w pełni prawidłowy oddech.
Kotce po dwóch dniach wykonano badania krwi w sedacji (kotka nie współpracująca).
Przy okazji zajrzano do dziwnie oklapniętych uszu i znaleziono świerzbowca (co prawda martwego ale uszy były bardzo brudne i nieoczyszczone).
Na skórze znaleziono żywe wędrujące pchły, wszoły i inne robactwo.
Wyniki krwi wskazują na lekki stan zapalny ale i zarobaczenie.
Najgroźniejsze jednak było znalezienie mycoplazmy (bardzo niebezpieczny i zdradliwy pasożyt krwi).
Prawda – tylko pojedyncze organizmy ale to stary kot, z naruszoną odpornością w wyniku zabiegu usuwania zębów , więc nieleczona mycoplazma na pewno rozszalałaby się i w dość szybkom tempie doprowadziła do rozpadu krwinek.
Nieleczona kotka umarłaby.
Grażynę czeka 21 dni antybiotykoterapii.
Prosimy o pomoc w opłaceniu diagnostyki, leczenia i hotelowania kocicy w szpitaliku.
Dane do wpłat:
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Grażyna

 

Kotkę jak się później okazało, każdy omijał obojętnym spojrzeniem a okazjonalna karmicielka stwierdziła, że Jasia i tak wygląda dobrze – gorzej z nią było w ubiegłym roku.
Wielkim fartem kotki było spotkanie z przypadkową osobą będącą ze swoim psem na spacerze.
Zaniepokoił ją bardzo wyniszczony, chudy kot z ciężkim oddechem, siedzący nieświadomie i niereagujący na bodźce zewnętrzne.

Ponieważ osoba która napotkała koteczkę, nie ma doświadczenia w kontaktach czy odławianiu kotów wolno bytujących to poszukiwanie i zorganizowanie pomocy w odłowieniu Jasi trwało kilka dni. W końcu udało się, pomogły osoby z innej trójmiejskiej fundacji.

Jasia w końcu trafiła do lecznicy.  Jej stan był na tyle poważny (w trakcie transportu okazała się także wielka biegunka), że na początek została wzmocniona kroplówkami i pozostała na obserwacji.
Nie było możliwości zrobienia badań krwi, gdyż kotka w klatce syczała i warczała a podanie usypiacza w jej stanie nie wchodziło w grę. Pozostało tylko czekanie i wzmacnianie koteczki.

Kolejnego dnia opiekująca się Jasią wolontariuszka postanowiła odwiedzić ją w szpitaliku i tu okazała się niespodzianka – kotka zaczęła przyjaźnie mruczeć ocierać się o kraty i „strzelać baranki”.
Wobec tego zaistniała możliwość wykonania badań i leczenia – bez znieczulenia. Czekamy na wyniki. – 30.10.2018 kotka ma dość duże zapalenie trzustki.

Prosimy o wsparcie dla tej biedy a obiecujemy, że zrobimy wszystko, żeby ta miła kicia szybko wyzdrowiała i końcówkę swojego życia spędziła u boku człowieka.

Prosimy o pomoc.

Dane do wpłat:
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Jasia z Sopotu

wkrótce ruszy także zbiórka https://www.ratujemyzwierzaki.pl/zbiorki/jasia-z-pkdt

Z nieba krople deszczu rozpryskują się na końcach naszych wąsów. Łapki całe w błocie. Futro poklejone. Szara codzienności , Szarych kotów. Czy ktoś o nas jeszcze pamięta ? Niechciane i zapomniane… Cześć , to My, Tczewskie Działkowce z Abisynii. Słyszeliście już tutaj o nas. Los nie był dla nas łaskawy. Od samego początku jesteśmy przeganiane i gnębione… Nigdy nie wiemy , czy ktoś kto do nas się zbliża ma dobre intencje. Często zostawione nam kąski okazywały się otrute… wiele naszych kolegów tak umarło. Nie mamy nic. Oprócz siebie nawzajem i naszej karmicielki –pani Ani. Tylko, że ostatnio coś rzadko do nas przychodzi- podsłuchaliśmy, że Nasza Pani straciła pracę i już nie jest w stanie zapewnić nam takiego jedzonka jak poprzednio. Ciężko jest zasnąć jak w brzuszkach pusto i wiatr wieje nam w oczka… Nie wiemy jak przetrwać ten ciężki czas… Dlatego błagamy, pomóżcie nam przetrwać zimę!!

Bardzo prosimy o pomoc dla kotów z tczewskich działek na Abisynii! Pani Ania, które je dokarmia nie jest w stanie zapewnić im bytu… Na karmienie potrafi pokazać się nawet 40 kotów. Staramy się pomóc , trwa akcja sterylizacja- kobieta sama wyłapuje koty i zawozi na sterylizacje do naszego weterynarza , w razie potrzeby są leczone, udało się też znaleźć domy dla maluchów. Potrzeba środków na opiekę weterynaryjną i karmę… Koty te zostały porzucone, lub urodziły się na działkach. Serce nam pęka na myśl, że nie mają co jeść. Przecież przez brak funduszy nie możemy im odebrać, jedynej rzeczy która im się należy – codziennie pełnych brzuszków.

Będziemy wdzięczni za każdą pomoc, finansową i rzeczową! Potrzeba karmy, każdego kilograma, każdej puszki, która pomoże tym kotom przetrwać mrozy = jeżeli ktoś chciałby podarować karmę, prosimy o wiadomość.
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Działkowce z Abisynii

……..  w którym będzie wiódł szczęśliwe życie i przyjmował leki by żyć, a my wsparcia w opłaceniu faktur.
Lolka wypatrzyła nasza sympatyczka, leżał w trawie, był apatyczny, wyglądał bardzo źle. Pozwolił pomiziać się po łebku, zjadł niewiele. Zmartwiona zaczęła szukać dla niego pomocy i tak cień kota trafił do zaprzyjaźnionej z nami lecznicy. Cień bo to tylko 2,4 kg dorosłego kota kastrata, same kości i futerko umorusane biegunką. Wstępne badania wykazały silną anemię a dalsza diagnostyka przyniosła odpowiedź biegunek, to chłoniak jelita. Odpowiednio lecznony Lolek może żyć ale nie może wrócić na dwór, już nie dostaje całej apteki bo tak wyglądały pierwsze tygodnie jego leczenia, już teraz otrzymuje lekarstwa 2/3 dziennie.
Lolek wcina mokre, nie ma już problemów z biegunką, jego stan jest ustabilizowany, czuje się dobrze ale nieswojo w lecznicy spędzając czas w swoim kartoniku, potrzebuje domu, który się nim zaopiekuje bo Lolek kiedyś miał swój dom i swoich ludzi a teraz jest bardzo samotny i w potrzebie odpowiedzialnego domu.
Jeżeli nie możesz adoptować Lolka, możesz zostać jego domem tymczasowym, tak by mógł opuścić lecznicę i w domowym zaciszu dochodzić do siebie w oczekiwaniu na nowy dom.

 

Kontakt 507-140-565
Bardzo prosimy o pomoc finansową by oplacić długi pobyt w lecznicy,
koszta diagnozowania, leczenia, zakupu karmy, żwiru
Tytuł przelewu LOLEK Z BRZEŹNA.
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

 NIE MOŻNA JEJ ZOSTAWIĆ BEZ WETA I WSPARCIA. RATUNKU, NIE MAMY FUNDUSZY!!! Nasza wolontariuszka szukała kotki, która zaginęła po śmierci opiekuna. Weszła na opuszczoną posesję na gdyńskim Pekinie i co zastała? W starej, rozpadającej się szopie leżał on – Misiek. Skulony, zrezygnowany. Zawołany cichutko pomiaukiwał, na więcej nie miał siły. Zmarznięty, głodny i… z otwartą raną na grzbiecie. Od razu było widać, że cierpi. Dotknięty – pomimo swojego stanu – rozmruczał się na potęgę. Do ręki przytulał się z całej siły. Napierał główką, wtulał się. Pojechał pędem do weta, sobota, zaraz zamykano lecznicę.

Jest zabezpieczony, chcemy go ratować, pomóżcie. Dobre serce wolontariuszki i chęci nie wystarczą. Żeby mu pomóc, potrzebne są fundusze. Już wiadomo, że duże. Konieczne jest: badanie krwi, rtg, usg, pobranie wycinków (podejrzenie nowotworu) i wysłanie do laboratorium. Potrzebne na już 2 antybiotyki. W perspektywie porządek w pyszczku i kastracja. Do tego szpitalik/hotel. Dla nas majątek. Na ten moment – zupełnie poza naszym zasięgiem. Błagamy, pomóżcie. Pozwólcie nam go ratować i leczyć, same nie damy rady.
Dt jest zadłużone po uszy!

Misiek jest cudowny. W lecznicy – szczęśliwy, że jest ciepło, że jest przy człowieku – mruczał i przytulał się cały czas. Nie mógł się zdecydować – jeść, czy się przytulać. Wystarczyło poczucie bezpieczeństwa, by z wycofanego, zrezygnowanego zwierzaka stał się przytulającym się kociakiem. Rana boli, widać to po ruchach, reakcjach, popiskiwaniu. Jednak mimo bólu kociak podnosi się do wyciągniętej ręki. Serca nam pękają. Ratunku!

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Misiek z Pekinu

Ucieczka, strach, ulica, czy kanapa, miłość i człowiek? Co czeka Gucia? Czy znajdzie dom?

Gucio ma około roku i jest cudownym, przytulającym się kociakiem. Za wszelką cenę szuka kontaktu, chce być blisko. Uwielbia mizianki, pieszczoty, przy człowieku czuje się bezpiecznie. Kiedyś miał dom. Na gdyńskim Pekinie. Jaki taki, ale było ciepło, było co jeść. Był ukochany człowiek. Teraz wszystko zostało zniszczone, spalone. Z domu Gucia zostały zgliszcza. Ludzie wyprowadzili się, kociak został sam na ulicy. Na pogorzelisku.
Próbował sobie radzić. Przykleił się do istniejącego jeszcze domu i podwórka. Na jak długo? Wkrótce i to miejsce zniknie. Zostanie zrównane z ziemią – jak cała dzielnica. To już ostatnie zabudowania.

 

Gutek dostaje jeść, siedzi na oknie i wpatruje się w życie wewnątrz. Chciałby być w środku, z ludźmi, zagląda, prosi, ma tylko zewnętrzny parapet. Straci nawet to. Znowu będzie musiał uciekać,szukać schronienia i miski? Może ktoś z Was da mu szansę? Da dom? Będzie kochał? Gucio pokocha całym sercem. Nie mamy już mocy, by zabrać kociaka do siebie. Prosimy o ratunek dla tego miziaka!

Przygotujemy Gucia do adopcji. Kontakt: Wioletta P. 667882517

 

Kogo choć raz zabolał ząb powinien współczuć temu kotu. One rzadko pokazują, że coś im dolega, a ten z bólu przestał jeść i przestał dbać o higienę. Każdy komu zna kocie zwyczaje wie, że te zwierzęta na pielęgnacji futerka potrafią spędzać długie godziny. Ten nie mył się już od dłuższego czasu
Już po zachowaniu kota (zaniedbanie higieny, wycie przy próbie jedzenia, okropny odór ropy w okolicy kota) spodziewałyśmy się, ze jego problemem są chore zęby. Spodziewałyśmy się dużo bardziej dramatycznego stanu w pysku, widoczne są rozpulchnione i krwawiące dziąsła przy zębach trzonowych. Całość obrazu „na oko” nie wyglada bardzo zle – oznacza to, ze cały proces zapalny musi toczyć się dużo głębiej i konieczna jest ekstrakcja tych zębów, antybiotyki i leki przeciwzapalne. I całe szczęście bo oznacza to, że pomoc nadeszła na czas, zanim doszło do uszkodzenia nerek. …
Kocur jest po dwutygodniowym pobycie w lecznicy, leczeniu i estrakcji kilku zębów. Teraz czas na uregulowanie długu, który wyniesie około 700zł.

Bardzo Was prosimy o wsparcie.
Dane do wpłat:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
Dopisek: Rudy z Wejherowa

Przydługa historia o zwykłej burej kotce z ulicy. Czy kogoś obchodzi? Ktoś przeczyta? Przeczytasz? Szarusia jest kotką wolno żyjącą, dzikuską, jednak bardzo polubiła swoją karmicielkę. 9 lat żyje na podwórku, znalazła schronienie w ogródkach, wybiega tylko na karmienie. Ochoczo, z podniesionym ogonem, ile sił w łapkach biegnie do miski. Ociera się, mruczy, zagaduje. Wydawała się też okazem zdrowia.

Zabrałyśmy ją na sterylizację. Z racji wieku umieściłyśmy kocią seniorkę w lecznicy, która używa narkozy wziewnej (bezpieczniejszej) i zleciliśmy komplet badań przed zabiegiem. Wiedzieliśmy, że kotka całe życie dostawał tabletki antykoncepcyjne. Realne było zagrożenie guzami na listwie mlecznej, czy innymi powikłaniami oraz zwykłymi kocimy przypadłościami związanymi z wiekiem. Nie chcieliśmy zrobić kotce niedźwiedziej przysługi. Podać narkozy, otworzyć kota, który za zabieg zapłaci życiem. Takie traktowanie nie należy się żadnemu zwierzakowi, ani temu z kanapy, ani temu z ulicy. Mają takie samo prawo do życia i dobrej opieki.

Guzów na szczęście nie ma. Okazało się jednak, że zabierając kicie na zabieg, uratowaliśmy jej życie. Trafiła do weta w ostatnim momencie. Konsekwencja braku wcześniejszej sterylizacji i podawania hormonów było ropomacicze i mnóstwo torbieli, galopująca leukocytoza. W niedługim czasie wszystko by się rozlało, doszłoby do zapalenia otrzewnej. Szarusia by umarła.

Prosimy o pomoc dla koteczki. Ta dojrzała panna może żyć jeszcze długo, ma dobrą opiekę. Jest też bardzo dzielna. Bardzo chcemy jej pomóc. Diagnostyka, operacja, opieka wet będą kosztowały kilkukrotnie więcej niż zwykła sterylizacja. Potrzebne kilkaset złotych, by pomóc Szarusi. Nie mamy tych środków. Prosimy, pochylcie się nad losem zwykłej burej kotki żyjącej na ulicy. Czym ona różni się od kociaków, które wieczorami miziamy na swoich kolanach? Niczym. Tak samo czuje, cierpi i chce żyć. Prosimy o pomoc dla niej.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: dla Szarusi

 

 

 

PRZY OKAZJI ALARMUJEMY: sterylizujcie swoje zwierzęta. To, co widzicie na zdjęciu, to macica. To konsekwencja braku zabiegu! Na końcu wrzucamy zdjęcie poglądowe zdrowej macicy – zobaczcie, co stało się kotce! Niewiele brakowało, by kotka umarła. Sterylizacja ratuje życie, pamiętajcie o tym. Wielokrotne ciąże, czy podawanie hormonów skutkują ropomaciczem, torbielami i nowotworami.


Pani Alicja dokarmia już rok koty, które sterylizowaliśmy w zeszłym roku. Zabieraliśmy z tego miejsca także maluszki. W tym roku sytuacja się powtórzyła. Koty zamieszkują okolice Moreny w Gdańsku. Kotów jest coraz więcej bo budowana jest ulica nowa Bulońska oraz likwidowane ogródki działkowe. Pojawiają się problemy z karmą. Dokarmianie takiej gromadki nie jest wcale łatwe. Aby wszystkie koty miały pełne brzuszki potrzeba kilku puszek mokrej karmy i przynajmniej 1 kg suchej dziennie!!! Na szczęście w zeszłym roku od ludzi dobrego serca kotki otrzymały ciepłe styropianowe budki. W tym roku dostawiliśmy dwie drewniane. Niestety wisi nad nimi utrata znanego im miejsca bo co pare miesięcy powiększa sie teren budowy i krzaki gdzie mieszkają są karczowane. Nie szukamy dla nich domu, ponieważ to dzikuski, ale prosimy o pomoc w zbiórce karmy suchej i mokrej. Pomóżmy im mieć pełne brzuszki i pomóżmy w ich ODROBACZENIU. Musza nabrac sił by przezyć kolejną zimę. Starsze trzeba odrobaczyć, nowe koty wychudzone i zarobaczone odłowić, wysterylizować i doprowadzić do porządku. Juz 4 zabiegi zostały przeprowadzone. Zabralismy 6 kociąt do adopcji.

 

 

NIE MAMY NA TO ŚRODKÓW!
Możemy im pomóc :
-przekazując karmę bezpośrednio do karmiciela (np. Sanabelle sucha, Smilla mokra, Buchers)
– przelewając pieniążki na konto PKDT z dopiskiem Lisiarnia – koty z Moreny
– adoptując kociaka po socjalizacji
Kontakt Joanna 692492135, janna.biela@gmail.com
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Tytułem-PKDT LISIARNIA – Morena
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com

Wolontariuszka Dt z Pazurem prosi o pomoc w uregulowaniu rachunku za zakup dużego transportera a gdyby to było możliwe o możliwość zakupu jeszcze jednego.  Gdyż czasami bywa, że odławia się nie jednego a dwa, trzy koty za jednym razem.

W czerwcu tego roku wolontariuszka DT z Pazurem została pogryziona przez kotkę łapaną na sterylizację na gdyńskim Pekinie. Pogryzienie było zwyczajne, nawet niezbyt głębokie i nawet zbytnio nie bolalo. Wiele razy wolontariuszka doznawała o wiel dotkliwszych. Ponieważ gdyński Pekin jest to „Krainia szambem płynąca” prawdopodobnie kotka była nosicielką jakieś groźnej bakterii, gdyż w palec wdało się bardzo grożne zkażenie. Pierwszy raz w życiu wolontariuszki nie gojące się samodzielnie. Obrzmiała cała ręka, doszło do zapalenia a z palca lała się ropa o nieznośnym zapachu. Niestety spowodowało to duże komplikacje w funkcjonowaniu ogólnie oraz niesprawności (prawie całkowitej) prawej dłoni a potem całej ręki. Sprawność (nie do końca) wróciła dopiero w połowie września. Niestety uraz spowodował pewną niesprawność / niezdarność w transporcie kotów szczególnie dzikusów walczących w transporterkach. W obawie przed „zgubieniem” kota w obcym nieznanym mu terenie gdy jest przenoszony do lecznicy Wolontariuszka musi stosować szczególne środki ostrożności a mianowicie noszenie kotów w dwóch transporterach – mniejszy wkładany do większego.
Taka konieczność zaistniała nagle pod koniec wzresnia po otrzymaniu zgłoszeniu chorego kota. Nie było czasu na zrobienie zakupu w internecie i czekanie na przesyłkę bo wolontariuszka zakładała rezygnację z tego typu akcji na dłuższy czas, jednak potrzebujący kot czekał już, teraz… trzeba było jakoś sobie poradzić po prawie 3 miesięcznej przerwie od łapanek i samodzielnego przenoszenia dzikich kotów.
Zakup to wydatek 117zł (obecnie cena jest niższa – przecena, szkoda że nie było jej wcześniej ).
Prosimy o pomoc w uregulowaniu tego rachunku.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: TRANSPORTER XXL

 

 Śliniak jest kotem wolno żyjącym przy wiacie śmietnikowej na jednym z osiedli w Redzie.
Został zauważony przez mieszkankę, gdy siedział skulony, ośliniony z ciężkim oddechem i bez chęci do życia.
Po otrzymaniu zdjęcia widać było, że kot cierpi.
Po przyjeździe wolontariuszki okazało się, że Śliniak jest typowym dzikuskiem i unika spotkania z człowiekiem, ucieka przed nim. Na szczęście do klatki łapki wszedł prawie natychmiast.
Zamknięty w klatce warczał, wył, pluł i rzucał się z pazurami.
Ale już wówczas dało się zauważyć, zepsute zęby oraz to że ze szczęką jest coś nie tak.
Wyglądała dziwnie. Kocur został zawieziony do zaprzyjaźnionej lecznicy w Gdyni.
Tam po dokładnym obejrzeniu Śliniaka w sedacji, pobraniu krwi okazało się, że kot nie posiada dolnej wargi (została okskalpowana). Zęby są w tragicznym stanie (przegnite, połamane i niektórych brak), żuchwa także wygląda jakby kiedyś była uszkodzona. Na podstawie oględzin weterynarz skałania się ku hipotezie iż obrażenia są skutkiem wypadku, być może komunikacyjnego.
W trakcie wybudzania z sedacji pojawiły się problemy oddechowe.
Zabieg sanacji jamy ustnej stanął pod znakiem zapytania.
Podejrzewano problemy kardiologiczne, gdyż śliniak nie jest już młodym kotem lub wskutek zaszłych urazów.
Wyniki badań krwi pokazały nieznaczną anemię ale to raczej z obecnego stanu jamy ustnej i problemów z jedzeniem. Na szczęście pozostałe parametry (nerkowe, wątrobowe) są bardzo dobre.
Kotu dano kilka dni odpoczynku, odkarmiono, nawodniono, zrobiono mu kontrolny RTG klatki piersiowej i nie stwierdzono żadnych obrzęków czy anomalii.
Stan kota się unormował i postanowiono przeprowadzić zabieg usunięcia chorych zębów.
Okazało się, że pod wszystkimi kłami znajdowała się ropa, zapewne to ona była podstawowym problemem kota.
Usunięto kły i jeszcze kilka innych luźnych. Część trzonowców w dobrym stanie pozostawiono.
Podano kotu antybiotyk długodziałający i pozostawiono w lecznicy jeszcze kilka dni – do całkowitej rekonwalescencji.
Jednak Śliniak to dzikus, źle się czuł w klatce i należało go wypuścić w miejscu bytowania.
Gdy już przyjechał do siebie to natomiast rozpoznał swój teren. Wyskovczył z transportera i pognał do parku. Jednak od razu widać było, że jest odmieniony. Jak nowo narodzony, pełen wigoru.
Jesteśmy szczęśliwi, że temu kocurkowi udało się pomóc w tak widoczny sposób.

Filmiki z „uwolnienia” Śliniaka zamieścimy w komentarzach

Bardzo prosimy o pomoc w opłaceniu kosztów diagnostyki, leczenia i hotelowania kocurka
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva

ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Śliniak