King był kotem zamieszkującym okolice skrzyżowania (obecnie budowanego ronda) w okolicy wejherowskiego Jyska.
Miał tam swoją miejscówkę i karmicielkę, która o niego dbała. Wolontariuszki od wiosny przymierzały się aby kocurka zabrać stamtąd ale nie było wolnych miejsc w domach a klatka lecznicowa dla zdrowego nauczonego wolności kota może być zabójcza. Ponadto King od momentu decyzji jakby to wyczuł i pojawiał się bardzo sporadycznie a gdy rozpoczęto roboty drogowe zniknął. W ostatnią sobotę po południu wolontariuszka odebrała telefon od roztrzęsionej karmicielki, że kocurek się pojawił ale leży i chyba umiera.
Na szczęście była możliwość podjechać po kota natychmiast a że jest to miejsce w rejonie zamieszkania naszej wolontariuszki to kot w przeciągu 10minut był już pod jej opieką. Słaby na tyle, że dał się zabrać na ręce, wsadzić do transporterka.
Śmierdzący ropą, sapiący lekko i z okiem na wierzchu.
Do zamknięcia współpracującej z nami lecznicy na Karwinach – jedynej otwartej w sobotę po 14tej pozostało tylko pół godziny. Udało się zdążyć i kot trafił pod fachową opiekę.
Prawdopodobnie stan Kinga jest efektem kociego kataru.
Oko na zdjęciu wygląda jakby było całe a tylko obrośnięte czerwoną pogrubiałą spojówką, niestety w rzeczywistości wygląda dużo gorzej jest większe ale przede wszystkim na pewno już wypłynęło. Oko sprawia wrażenie jakby tęczówka była cała ale faktycznie to tylko złudzenie.
Dzisiaj już wiemy, że prawie na pewno będzie potrzebny zabieg oczyszczania oczodołu.
Ponadto będzie potrzebna dalsza diagnostyka w postaci badań krwi oraz dalsze leczenie.
Niestety na naszym koncie jak zwykle pustki. Wolontariuszka pomimo posiadania w domu wielu chorych tymczasów, które pochłaniają czas i ogromne finanse nie była w stanie odmówić leczenia cierpiącemu zwierzakowi. Subkonto DT z Pazurem po krótkim czasie zbilansowania znowu zaczyna się zadłużać a to na skutek takich przypadków jak KING, SKRZAT, KLEKS, BIEDRONKA, MINI-BĄBELEK (który w niedzielę umarł), ostatnio chorego Donka, zakatarzonej Kamilki dlatego bardzo prosimy o wsparcie na diagnostykę i leczenie KINGA

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
Dopisek KING

Zdjęcie użytkownika Pomorski Koci Dom Tymczasowy.

Z powodu odejścia 1 wolontariusza i wypadku samochodowego drugiego.
Koty na Criscie dostają jedzenie tylko raz w tygodniu.
Reszta miejsc na Stoczni ma pełna obsadę dla 3 dyżurow tygodniowo (wtorek, czwartek, niedziela).
Rozłożenie jedzenia na Criscie zajmuje ok 1h.
Czy ktoś zmotoryzowany mógłby pomoc!?!?
Pilne i ważne! Ważne i pilne!
Kontakt: Monika 797623968.

Edycja (niedziela): Maleństwo nad ranem odeszło z powodu niewydolności krążeniowo oddechowej)

Wczoraj (14 czerwca 2108) pod naszą opiekę trafiło Maleństwo. Mała, puchata kulka. Dzieciak dopominający się przytulania, by poczuć ciepło ciała. Pchełka, która lgnie do człowieka i uspokaja się, kiedy może się wtulić.Maleństwo ma najprawdopodobniej 3 miesiące. Jest tak niedożywione, że ma rozmiar dużo młodszego kociaka, maksymalnie dwumiesięcznego. Zero tkanki tłuszczowej. Kości, skóra i wysuszona, stercząca sierść. Zapadnięte, silnie owrzodzone oczko. Koci katar, który powoli zabijał małego, zrobił swoje. Stan jest dramatyczny, jednak wiemy, że udawało się ratować takie oczy.

Kiedy nasza wolontariuszka przejmowała kociaka, maluszek lał się przez ręce, słaniał na nogach. Zaczęło się podkarmianie, ogrzewanie termoforem, wyjazdy do lekarzy. I walka. Maleństwo miało ogromne wahania. Od stanu fatalnego, ciężkiego oddechu, odchylania główki do tyłu, cichego popiskiwania, do stawania na łapkach, gadania i zaczepiania człowieka. Tak w kółko. Późnym wieczorem maluszek trafił do całodobowej kliniki, do komory tlenowej. Cały czas jest nawadniany. Przeżył noc, nie poddaje się. Bardzo ostrożnie, ale lekarze powiedzieli dziś: jest lepiej. Stan jest ciężki, ale nie beznadziejny. Mały ma szanse. Jest bardzo, bardzo dzielny.

Kociak jest kochany. Kiedy tylko ma lepsze momenty, nawołuje człowieka, przyciąga go łapkami. Dotyk daje mu poczucie bezpieczeństwa. Małe ciałko walczy, kociak chce żyć. Prosimy, pomóżcie go ratować. Koszty rosną lawinowo. To jest ponad nasze możliwości. Ratujemy Maleństwo, bo myślimy o tym małym, pojedynczym życiu, o małej gadule lgnącej do człowieka, nie o naszych kłopotach finansowych. Nie damy rady, bez Waszej pomocy. Bardzo pilnie potrzebne jest Wasze wsparcie. Ratunku! Prosimy, pomóżcie walczyć o kociaka.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: dla Maleństwa

 

 

 

  KOTO zabraliśmy z osiedla z Gdyni, gdyż już na pierwszy rzut oka wymagał interwencji. Cieknie mu ślina z pyszczka, z którego wydobywa się dodatkowo zapach ropy – przednie zęby i kły są w bardzo dobrym stanie (widać gdy kot syczy). Mamy informację od karmicieli, które potwierdzają się w lecznicy, że jedzenie sprawia kotu problemy – w trakcie Koto je wypluwa lub dziwnie przekłada z jednej strony na drugą.
W lecznicy okazało się, że Okazało się że zęby trzonowe wymagają interwencji stomatologicznej. 
Kocisko przybiera także dziwną pozycję w spoczynku. Cały czas siedzi w dziwnej pozycji – jakby odczuwało ból lub dyskomfort. W wyniku przeprowadzonych badań krwi u kota występuje dość poważna anemia poza tym inne parametry są w porządku.
Nie mogliśmy zostawić kota w takim stanie, musieliśmy sprawdzić jak funkcjonują narządy wewnętrzne: wątroba, nerki, trzustka, jelita -wykonaliśmy dość kosztowną diagnostykę, która wymagała nakładów finansowych, teraz zabieramy się za reperowanie kocura ato będzie wymagało dość pokaźnych nakładów finansowych

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: KOTO z Chwarzna

Właśnie minął rok od czasu, w którym Donald trafił pod skrzydła Domu Tymczasowego z Pazurem. Wówczas roczny kot miał gabaryty o połowę mniejsze niż powinien, zaawansowaną anemię i problemy z sierścią. 

Leczenie Donka wtedy zajęło około pół roku. W okolicy września, października mogliśmy stwiedzić że kocurek się odbił. Niestety wtedy była już za późna pora na jego powrót na wolność (Donek pozostał mało oswojonym dzikuskiem wobec człowieka natomiast z pozostałymi kotami w domu żyje w symbiozie).
Dzisiaj Donald to ogromny kocur unikający kontaktu z człowiekiem, ale absolutnie nieagresywny.

Obecnie, gdy zaczęto rozważać być może jego powrót na wolność okazało się, że kocurek niespodziewanie zaczął wylizywać sobie sierść na grzbiecie i brzuchu. Po akcji odłowienia – wymagającej sprytu w obliczu dzikiej natury kota i praktycznie otwartych powierzchni w których żyje, Donald trafił do weterynarza.
Wiadomo, że jest kotem nie współpracującym to jednak przy odrobinie cierpliwości daje się obsłużyć delikatnie, można wykonać przy nim wszystkie niezbędne czynności. Podać krople do uszu, delikatnie pogłaskać, zajrzeć do pyszczka …
Nie spodziewaliśmy się tego co zobaczyliśmy w jego uchu i pyszczku. Sierść w porównaniu do tego to tylko drobny problem.
W uchu pojawiła się spora ilość ropy. Po zajrzeniu specjalnym przyrządem ukazał się polip.
W pyszczku ogień. Dziąsła na całej długości, brzegi języka i gardło mocno zapalone. Z dziąseł z przodu leci krew przy dotknięciu ich. Zęby wyglądają na zdrowe i czyste, białe bez kamienia.
Nie wiemy co jest przyczyną. Do tej pory opiekunka Donalda nie zauważyła, aby kot mniej jadł, był osowiały. Zachowywał się zwyczajnie – poza świądem i przełysieniami na skórze.

Donek otrzymał wielodniowy antybiotyk, lek przeciwzapalny. Z wszystkich dolegliwości minął jedynie świąd skóry. Po dwóch tygodniach leczenia stan jamy ustnej i polipa w uchu pomimo codziennego zakrapiania  w uchu nie polepszył się.
Wykonane badania krwi – morfologia, biochemia, parametry nerkowe, wątrobowe wyszły idealnie.
testy fi/felv powtórzone po roku nadal negatywne.
Wobec powyższego podjęto decyzję o wykonaniu zabiegu usunięcia polipa – który znajduje się bardzo głęboko – dlatego zabieg będzie wymagał otwarcia kanału słuchowego. Przy okazji zostaną wypolerowane zęby z drobnej płytki nazębnej. Jesli to nie pomoże niestety w późniejszym czasi Donek będzie musiał przejść zabieg usuwania zębów.


Bardzo prosimy o pomoc w spłacie kosztów jego diagnostyki oraz uzbieraniu kwoty potrzebnej na wykonanie zabiegu.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: DONEK

Szła środkiem ulicy, nie zwracając zupełnie uwagi na omijające ją samochody.  Kicia jest bardzo oswojona. Niesamowicie lubi głaskanie, stąd wniosek, że musiała mieszkać z ludźmi.Została zauważona w okolicy domów jednorodzinnych i raczej jej zachowanie świadczyło, że znała ten teren. Smutne jest to, że kotką do tej pory nie zainteresował się nikt z mieszkańców a jedynie osoba przypadkowo przejeżdżająca przez okolicę.

 Zuźka (tak ją nazwaliśmy) jest bardzo wyniszczona, w zasadzie to sam kręgosłup pokryty skórą. Wystają jej wszystkie kości, odstaje miednica. Jest tak zapadnięta, że był problem z ustaleniem jej płci. Ma przełysienia i odbarwioną sierść oraz zielony katar. Obecnie przebywa w lecznicowej klatce. Oczywiście na jedzenie rzuciła się momentalnie.
Przeprowadziliśmy jej badania krwi oraz dalszą diagnostykę. W pierwszym okresie była nawadniana, wyciągnięto jej mnóstwo kleszczy oraz otrzymała antybiotyk.

Obecnie kotka pięknie przytyła, leczymy ostatki kataru czekamy na wynik PCR w kierunku Felv. Po około 3 tygodniowym pobycie kotki w lecznicy, wiemy, że została odnaleziona w porę i nie ma uszkodzeń nerek, wątroby, trzustki oraz anemii, które zagrażały by jej życiu. Niebawem zostanie wysterylizowana, będzie mogła zostać zaszczepiona. Szukamy jej już nowego domu 🙂

Potrzebujemy środków na pokrycie środków za jej diagnostykę, leczenie i hotelowanie w szpitaliku. Prosimy o wsparcie.
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: ZULKA

 

… szła środkiem ulicy Nadrzecznej w kierunku centrum handlowego, nie zwracając zupełnie uwagi na omijające ją samochody.
Kicia jest bardzo oswojona. Niesamowicie lubi głaskanie stąd wniosek, że musiała wychować się przy człowieku.
Została zauważona w okolicy domów jednorodzinnych i raczej jej zachowanie świadczy, że zna ten teren. Smutne jest to, że kotem do tej pory nie zainteresował się nikt z mieszkańców a jedynie osoba przypadkowo przejeżdżająca przez okolicę.
Zuźka (tak ją nazwaliśmy) jest bardzo wyniszczona, w zasadzie to sam kręgosłup pokryty skórą. Wystają jej wszystkie kości, odstaje miednica. jest tak zapadnięta, że był problem z ustaleniem jej płci. Ma przełysienia i odbarwioną sierść oraz zielony katar.
Obecnie przebywa w lecznicowej klatce. Oczywiście na jedzenie rzuciła się momentalnie.
W najbliższym czasie przeprowadzimy jej badania krwi oraz dalszą diagnostykę. Póki co jest nawadniana, wyciągnięto jej mnóstwo kleszczy oraz otrzymała antybiotyk.
Jesteśmy dobrej myśli, że kotkę uda się uratować. Wyglądała na dość żwawą ale życie lubi zaskakiwać. Mamy nadzieję, że została odnaleziona w porę i nie ma poważnych uszkodzeń nerek, wątroby, trzustki czy anemii, które zagrażały by jej życiu.
Potrzebujemy środków na jej diagnostykę, leczenie i hotelowanie w szpitaliku. Prosimy o wsparcie.

Dane do wpłat:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
Uwaga: jako nazwę można też podawać nazwę skróconą, czyli:

z dopiskiem: ZULKA

Angor był mieszkańcem stoczni od 3 lat. Wydawało się, że to kot wolono żyjący, który przyszedł na teren stoczniowy z ościennych zakładów. Myliliśmy się. Po przełamaniu pierwszej nieufności Angor okazał się przemiłym otwartym na człowieka kotem. Angor był mieszkańcem stoczni, ale już tam nie wróci. Po leczeniu będziemy szukali mu odpowiedzialnego, nowego domu.
Tymczasem Angor potrzebuje Waszej pomocy w pokryciu kosztów leczenia. Angor ma problemy z ropniami na skórze, wokół ogona. Miejscowe skaleczenie na grzbiecie, przerodziło się w zakażenie skóry z licznymi ropniami. Wymagało to oczyszczenia i pielęgnacji ran w lecznicy. Do tego okazało się, że Angor wymaga też pomocy dentystycznej.
Angor jest długowłosym kotem, co sprawia, że jego życie na stoczni jest dodatkowo trudne, ponieważ jego niewyczesywana sierść ulega skołtunieniu i staje się siedliskiem różnych pasożytów skórnych – pcheł; kotu trudno wypielęgnować taką sierść.
Angora znalazłyśmy obolałego, schowanego w budce dla kotów. Trafił do lecznicy.

Bardzo prosimy o pomoc w sfinansowaniu opieki medycznej dla stoczniowego Angora.
Dane do wpłat:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
Uwaga: jako nazwę można też podawać nazwę skróconą, czyli:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
z dopiskiem: Angor stoczniowy

Harry to młody kocurek porzucony w okolicach wyburzanego Gdyńskiego Pekinu. Kocurek błąkał się wokół zabudowań, nawołując i zaczepiając napotkanych ludzi. W pierwszym momencie jest przestraszony ale po chwili kontaktu z człowiekiem kręci fikołki, wystawia brzuch do głaskania. Jest spragniony mizianek. Na najbliższy czas został zabezpieczony awaryjnie w lecznicy. Wkrótce przejdzie zabieg sterylizacji, zostanie odrobaczony i odpchlony.

Poznaj Harrego 🙂 – tuż po znalezieniu

Bardzo prosimy o dom (nawet tymczasowy) dla chłopaka.

Prosimy także o wpłaty na pokrycie kosztów niezbędnych zabiegów dla Harrego

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
tytułem: Harry

Majka została znaleziona w krzakach w środku nocy. Płakała i nawoływała. Dzięki wrażliwości nastolatki dostaliśmy informacje o niej i wolontariuszka pojechała zabrać koteczkę.

Majka jest cudowną, łagodną kocicą. Cały czas chce się przytulać i być blisko. Jest drobną, młodą dziewczyną. Od razu było widać, że z tylną nóżką Majki jest coś nie tak. Kota mocno kuleje – łapka jest nienaturalnie wygięta w pałąk. Kicia nie może na niej stawać, utyka, piszczy i burczy z bólu. Upada. Po pierwszej wizycie u weta – wstępna diagnoza. Kotka została skopana lub silnie uderzona(!).

Chcemy pomóc Majce – bardzo prosimy Was o wsparcie. Potrzebne są fundusze, by opłacić dalszą diagnostykę, leczenie i pomóc kotce. Majka jest miziakiem nad miziaki – pomimo bólu próbuje przyjść do człowieka i dostać się na kolana. Po drodze upada, ale nie poddaje się i próbuje dalej. Majka ma wielkie serce, bardzo kocha człowieka. Nigdy nie dowiemy się, kto skrzywdził kotkę znaleziona w nocy w krzakach, ale możemy (musimy!) jej razem pomóc. Prosimy o wsparcie dla Majki.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Majka

No Comments

Długi tekst o zwykłym dzikusie. Przeczytajcie do końca.

Zuzia to dzikuska. Mieszka na podwórku przy kamienicy, wędruje tu i tam. Od prawie 10 lat żyje sobie pod dobrą opieką karmicielki. Jest spokojna, grzeczna, nikomu nie wadzi. Od jakiegoś czasu Zuzia zaczęła chować się w piwnicy. Zaczęła coraz słabiej jeść. Pojechała do weta.

Co dolega Zuzi? Banalnie, ale strasznie boleśnie – zęby. Zuzia ma FORL. Choroba polega na zaniku tkanek zęba, na odsłonięciu kanalików zębinowych, w których przebiegają nerwy. FORL przebiega z ogromną bolesnością. Zuzia część ząbków już straciła. Te, które pozostały, w 90% bolały. I to bardzo. Choroba jest wyjątkowo paskudna. Bardzo obniża komfort życia. Każdy, kto cierpiał z powodu silnego bólu zęba, jest w stanie sobie to wyobrazić. I pomnożyć razy kilka. Zuzia nie umiała poprosić o pomoc. Jadła bardzo długo. Tak kazał jej instynkt – zwyczajnie chciała przetrwać. Trafiła do weta obolała, bardzo cierpiąca.

FORL jest bardzo niebezpieczny dla ważnych narządów, do których bakterie docierają drogą naczyń krwionośnych. U Zuzi pojawiło się zapalenie nerek. Na szczęście, wykryte na tyle szybko, że uda się uchronić kicię przed niewydolnością.

Potrzebne są fundusze, by pomóc dziewczynie. Trzeba opłacić bardzo dużo: badania krwi, badania moczu (podstawowe plus posiew), rtg, usg, zabieg stomatologiczny, kroplówki, leki przeciwbólowe, leki przeciwzapalne, antybiotyki, szpital, mokrą miękką karmę oraz suchą krokieciki renal. Za dużo? Za drogo? To tylko dzikus? Nie. Nie potrafimy i nie chcemy tak myśleć. To kocie życie – pojedyncze, ważne, jak każde inne. To cierpiący, czujący zwierzak. Taki sam jak nakolankowe miziaki. Bardzo prosimy, nie zapominajcie o niej, bo „to tylko dzikus”. Bo nie przeczytacie, jak się pięknie przytula. Prosimy – pomóżcie bardzo cierpiącemu zwierzakowi – pięknookiej dzielnej Zuzi, która dzięki trosce karmicielki, dostała szansę na dalsze życie. Nie zagłodzi się, będzie jeść. Nerki będą pracować.

Zuzia ma dokąd wracać. Ma budkę, znane sobie od wielu lat podwórko, będzie miała potrzebną karmę – miękką i smaczną. Zimą ciepłe butelki wkładane do budki. Bezpieczne lokum w garażu. Zuzia chce żyć. Popatrzcie jej w oczy. Nie bądźcie obojętni.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: dzielna Zuzia

 

Kiedy i jak dzikusek Julek wszedł do podziemnego garażu, nie wiemy. Przebywał w nim na pewno minimum miesiąc. Nie potrafił się wydostać. Przerażony szukał schronienia w kantorkach – próbował wciskać się do nich przez szczeliny wentylacyjne w drzwiach.

Nie miał co jeść, gdzie spokojnie zasnąć. Od czasu do czasu ktoś coś podrzucił – dzięki temu przeżył. Chronił się o samochodami, uciekał przed nieżyczliwymi ludźmi.

Teraz jest w naszej lecznicy, udało się go złapać. Potrzebuje leczenia i opieki wet. Ma zawalone drogi oddechowe i katar. Prosimy o wsparcie dla niego. Chcemy go wyleczyć i w końcu zwrócić mu wolność – jego podwórko.

Nie ma nikogo. Może liczyć tylko na nas. Wiele przeszedł. Prosimy o cegiełki dla niego.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: garażowy Julek