ZŁAMANIE OTWARTE!!! BÓL, CIERPIENIE I OGROMNA WOLA ZYCIA, KTÓRA POZWOLIŁA Z TYM PRZETRWAĆ!

Przypadkowa spacerowiczka zauważyła w zimowy poranek zwierzęta w dzikim siedlisku. Głodne! Koty, pies, kury i gęsi. Wróciła do nich z jedzeniem. Trzęsły się z zimna i jadły, jadły, jadły, jadły. W pewnym momencie próbował dołączyć rudy kot. Zmarznięty, również bardzo głodny, do tego przerażony. Bał się nawet kur. Unikał konfrontacji i bardzo kulał.

Kiedy stanął bliżej, oczom spacerowiczki ukazała się wisząca w połowie łapka z ziejąca rana. Złamanie otwarte! Kości na wierzchu. Boże! Skóra cierpnie na samą myśl o bólu, jaki odczuwał zwierzak. Potrzebna pomoc – pomyślała Pani – i próbowała uzyskać ją w gminie. Twardo stanęła do batalii o ulżenie kotu w cierpieniu. Jednak w tej gminie kotów się nie leczy. Pani była nieugięta. Ostatecznie po negocjacjach po kota ruszył najmowany przez gminę hycel, a już kolejnego dnia włączyły się nasze wolontariuszki.

Z pomocą Pani zgłaszającej naszej wolontariuszce udało się trafić do dzikiego siedliska i zabrać kota. Nie walczył w klatce – nie mógł. Trafił do naszych weterynarzy. Był kotem bezimiennym. Dla nas to Łapek. Z zebranych informacji wynika, że chodził z uszkodzoną, złamaną na pół nogą około 3 tygodnie. 3 długie tygodnie strasznego bólu i niewyobrażalnego cierpienia. Ludzie mijali go i szli dalej!

Kto mu to zrobił? Najprawdopodobniej człowiek i zastawiane w okolicy przez kłusowników wnyki. Kot, chcąc się wyswobodzić z pułapki, prawie łapę oderwał! Jest dokumentnie pogruchotana. Nie sposób sobie wyobrazić całego tego dramatu i cichego kociego cierpienia. Bezduszności ludzi, którzy go widzieli i zostawiali samemu sobie.

Niestety łapy nie da się uratować. Konieczna jest amputacja. Można jednak (trzeba!!!) ratować kota. Łapek dostał szansę na życie i na pomoc. Bardzo potrzebujemy funduszy, by opłacić operację i opiekę wetów. Bardzo prosimy o wsparcie!!! Tylko razem z Wami jesteśmy w stanie mu pomóc!!!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Łapek

 

 

Fifi, zwana również Skarpetą, to młodziutka ośmiomiesięczna kotka.  Mimo młodego wieku tak wiele już przeszła.  Oto historia Fifi.

Nasza wolontariuszka trafiła na jedno z gdyńskich podwórek. To, co zastała, przekroczyło wyobrażenia nas wszystkich. 9 kilkumiesięcznych kociąt. 6 tragicznie chorych! Nie „tak sobie”. Wyglądały strasznie. Dwa najbardziej potrzebujące zabrała od razu. Dzieciaki były w strasznym stanie. Biało-bura koteczka Fifi llała się przez ręce. Miała wysoką gorączkę, oczu prawie nie widać. Powieki zakrywały większość gałki ocznej. Ciekła gęsta ropa, całe kule wysięku zatrzymywały się na drobnym pyszczku. Jej kondycja była kiepska, ale pierwsze leki przyniosły ulgę. Wygraliśmy walkę o życie Fifi! Po miesięczym pobycie w lecznicy dziewczynka pojechała do domu tymczasowego gdzie przez kolejny miesiąc miała zakraplane oczka i otrzymała solidną porcję leków na odporność.

Kiedy wreszcie koteczka uznana została za zdrową na szyi pojawił się łysy placek, który Fifi dodatkowo uparcie rozdrapywała.  Dzięki fachowej pomocy zaprzyjaźnionej lecznicy szybko udało się zdiagnozować problem. Atopowe zapalenie skóry- tak brzmiała diagnoza.  W ruch poszły maści, spray a także sterydy. Warunkiem pełnego wyleczenia była ochrona wydrapanego miejsca przed kolejnym drapaniem. Najlepszym i jednocześnie najprostrzym rozwiązaniem okazała się skarpeta przecięta z jednego końca i założona na małą główkę Fifi.  Aby uchronić Fifi przed nawrotem choroby, koteczka musi regularanie przyjmować dawki podtrzymujące sterydu. Na tym nie kończy się historia tej przemiłej koteczki. Od pewnego czasu Fifi zaczęły dokuczać biegunki. Badanie krwi oraz kału pod kątem pasożytów nie wykazały niczego niepokojącego.

Wprowadziliśmy zmiany w diecie, Fifi przeszła na suchą karmę gastro, która przy regularnym podawaniu nieco normalizowała problem, jednak nie na tyle, aby można było go uznać za rozwiązany. Pojawiła się sugestia, że zmiany skórne oraz dysfunkcje jelit są ze sobą powiązane. Jak to potwierdzić? Ostatnią nadzieją była metoda PCR – nowoczena i niezawodna technika diagnostyczna – wykorzystująca materiał genetyczny. Co za tym idzie, badanie bardzo kosztowne, wykonywane tylko za granicą. U Fifi wykryto gardię, rodzaj pierwotniaków, które dają szereg objawów ze strony układu pokarmowego, czasami w połączeniu ze zmianami skórnymi na tle alergicznym.

Trudno w to pewnie uwierzyć ale taka diagnoza przyniosła ulgę! Daje bowiem perspektywy na wyelimonowanie uporczywych biegunek, a może nawet zmian skórnych. Fifi czeka leczenie polegające na codziennym podawaniu preparatu silnie pierwotniakobójczego, a wraz z nim niezbędnych probiotyków. Koteczka musi być pod ścisłą kontrolą lekarza weterynarza, a po zakończonym leczeniu testy muszą zostać powtórzone. Niezbędne będzie także wykonanie badania krwi. Na tę chwilę wiemy, że wykonane badania oraz leczenie to zdecydowanie za dużo jak na skromne zasoby fundacyjne. Prosimy pomóżcie Fifi w powrocie do zdrowia! Bez Waszej pomocy nie udźwigniemy tego finansowo!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Fifi

Kicia jest bezogoniasty czarnym wolno bytującym kocurem z ulicy Zamenhofa w Gdyni. Jedynym schronieniem Kici jest dość zabudowana blaszana wiata, jednak niecałkowicie szczelny, więc i pewnie niezbyt ciepły. W obecnych warunkach atmosferycznych – zimno 🙁 
Od ponad tygodnia Kicia nie stawał na tylnej łapce. Noga krwawiła. Podejmowano próby odłowienia i pomocy kocurowi. Nie chciał wejść do klatki. Postanowiono podawać  antybiotyk na miejscu, jednak z łapy ciągle leciała krew.  W końcu udało się chłopaka złapać dzięki ogromnej determinacji karmicielki, która zaangażowała w całą akcję kilka osób. Kocur został złapany i natychmiast zawieziony do szpitalika.

Na miejscu okazało się, że jest bardzo wyziębiony. Kicię czeka pobyt w szpitaliku, potrzebuje opieki wet. Potrzebne leki, żwir, karma, środki na opłacenie pobytu w lecznicy. Wszystko to wiąże się z kosztami a nasze konto świeci niezmiennie pustkami. Powinnysmy pozwolić Kici z bolącą krwawiącą łapką dalej siedzieć w śniegu? Wiemy, że nie. Jednak bez Waszej pomocy nie jesteśmy w stanie pomagać. 

Prosimy o pomoc dla Kici

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Kicia

 

Ciężki jest los podwórkowego kota – to ciągła walka o przetrwanie: ciepły kąt, miskę, to uciekanie przez psami. Kropeczka została pogryziona przez innego kota/psa lub nadziała się na pręt (!). W efekcie na jej brzuszku powstała straszna dziura.

Z być może mniejszego uszkodzenia powstała duża, bardzo głęboka, zaropiała rana. Właściwie widać mięso. Do tego wszystko krwawiło. Nie było się nad czym zastanawiać – kicia trafiła do weta i na stół, konieczna była interwencja lekarza – zabieg w narkozie: czyszczenie i płukanie. W tej chwili Kropeczka jest w trakcie terapii antybiotykowej, przeciwzapalnej, przeciwbólowej.

Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – rana została oczyszczona na czas, ale Kropeczka cierpi. Potrzebujemy funduszy, by jej pomóc – opłacić to, co trzeba było zrobić na cito, oraz dalsze leczenie i opiekę. Dt wolontariuszki, która zaopiekowała się kotką, jest na ogromnym minusie, nie sposób jednak było nie pomóc. Zostawienie Kropeczki na podwórku byłoby nieludzkie. Prosimy o wsparcie. Pomagać możemy tylko wspólnie z Wami.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Kropeczka

PORZUCONA DANUSIA BARDZO WAS POTRZEBUJE
PROSIMY O POMOC W OPŁACENIU LECZENIA
PROSIMY O DOM
 
Danusia została zabrana z gdyńskiej ulicy. Zgłosiły ją panie dokarmiające koty wolnożyjące. Kicia siedziała całymi dniami na drzewie i mocno płakała.
 
Jest domową, kochaną kotką, bardzo chce się przytulać, cały czas wchodzi na człowieka. Wyrzucona na ulicę była przerażona, zupełnie nie mogła się odnaleźć. Bardzo bała się innych kotów, które ją biły i przeganiały. Przed psami uciekała w strasznej panice. Czasami udało jej się przespać w mało wykorzystywanej budce, ale i stamtąd często została przegoniona. Szukała schronienia na drzewie. I bardzo często krzyczała wniebogłosy.
 
Po otrzymaniu informacji o Danusi, nasza wolontariuszka czym prędzej udała się na miejsce. Ciężko było złapać przestraszoną kocicę, widok był piorunujący. Tak przestraszonego kota dawno nie widziałyśmy. Udało się zabrać Danusię. Pojechała do lecznicy. Szybko pokazała, jak fantastyczny ma charakter. Cały czas chce się tulić, wkłada główkę w dłoń, mruczy, ugniata, wchodzi na kolana, rozkłada się na nich. Wystarczyło poczucie bezpieczeństwa.
 
W chwili przyjęcia do weta Danusia na głowie miała koszmarny ropień, niestety, nie mamy zdjęć. Był to efekt pobicia przez innego kota lub pogryzienia przez psa. Rana była głęboka i zaropiała. Kotka miała też mnóstwo pasożytów i ogromną biegunkę. Zabrakło nam czasu i sił na bieżąco, dlatego historię Danusi poznajecie dopiero teraz. Mimo to, bardzo prosimy, pomóżcie opłacić leczenie tej skrzywdzonej kici. Bardzo potrzebujemy środków na opłacenie faktur – za opiekę wet i szpitalik, potrzebne też fundusze, by zabezpieczyć kotkę do adopcji.
 
DOMU SZUKAMY NAWET OD ZARAZ. W sprawie adopcji kontaktować można się z Wiolettą: K. 696556063
 
GROSIK MOŻNA PRZELAĆ NA NASZE KONTO:
 
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Danusia
Bambo jest staruszkiem. Mieszka w jednym z naszych dt. Do niedawna był w świetnej kondycji. Całymi dniami biegał po podwórku, do domu wracał się wyspać, najeść i przytulić. Jest charakternym kocurem, potrafi machnąć łapą, ale lubi też przyjść na kanapę i usnąć na kolanach opiekuna. Zgrywa twardziela, ale tak naprawdę to misiek o wrażliwym serduchu. Jest statecznym panem, ceni sobie spokój, ciepły kąt i towarzystwo człowieka. Przy misce mruczy jak mały traktor, gada i ugniata.
 
Problemy Bambo zaczęły się pod koniec zeszłego roku, kiedy odmówił jedzenia, stał się bardzo osowiały, polegiwał w szafie. Pisaliśmy o nim wówczas – kocur miał piasek w pęcherzu, konieczne było natychmiastowe cewnikowanie, bo w każdej chwili Bambo mógł odejść za tęczowy most. Bardzo się nacierpiał, ale udało się. Radość w dt ogromna – kochany Bambo znowu w dobrej kondycji wrócił spać do łóżka i broić na podwórku.
 
Niestety, szczęście nie trwało długo. W krótkim czasie mamy kolejne załamanie. Tym razem chodzi o zęby. Bambo potrzebował kapitalnego remontu w pyszczku. Znowu przestał jeść, zaczął się ślinić, było widać, że czuje się fatalnie. Pojechał do weta – dentysty. Niestety, to nie koniec. Z racji wieku i niskiej odporności rany w pyszczku bardzo słabo się goją, do tego na języku kocur ma mnóstwo nadżerek. Potrzebna długa kuracja antybiotykowa, silne leki przeciwbólowe i kroplówki. Bambo codziennie odwiedza weta i nie ma widoków, by to się skończyło. Leczenie zaczęło się pod koniec listopada i z niewielkimi przerwami trwa do dzisiaj. Nie widać też końca.
 
Nie mamy funduszy, by leczyć Bambo. Przed nami do opłacenia faktury. Trzeba go leczyć dalej, a my nie mamy środków nawet by zapłacić za dotychczasowe leczenie. DT Wioletty, u której jest kot, jest na ogromnym minusie. Sytuacja jest patowa.
 
PROSIMY POMÓŻCIE RATOWAĆ POCZCIWEGO STARUSZKA BAMBO! Bardzo dzielnie znosi zabiegi, ma gorsze i lepsze dni, ale poprawa jest znacząca. Wierzymy, że będzie dobrze – potrzebny tylko czas, praca wolontariuszki – i proza życia: fundusze. Inaczej nie damy rady. Pomóżcie seniorowi, jeśli chodzi o opłacenie leczenia, może liczyć tylko na Was. Bardzo chce żyć. Walczmy o niego.
 
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Bambo
 
BAMBO POTRZEBUJE TEŻ WYSOKOJAKOŚCIOWEJ KARMY,  JEŚLI KTOŚ ZECHCIAŁBY MU JĄ ZAKUPIĆ, PROSIMY O KONTAKT Z OPIEKUNKĄ WIOLETTĄ: 696556063

Kruszka to cudowna, miziasta kocica, która uwielbia przytulać się do człowieka. Dotychczas walczyła o przetrwanie na ulicy. Jest spragniona dotyku, uwagi. Jest spokojna, łagodna, wyjątkowo towarzyska. Wciska główkę w ludzką dłoń z ogromna siłą, zastyga tak i mruczy.

Miała zrosty w jelitach, była w krytycznym stanie. Konieczna była szybka interwencja chirurgiczna. Wychudzona, wyniszczona Kruszka była już jedną noga na tamtym świecie. Zabieg był poważny i długi, ale się udał, łzy szczęścia popłynęły po twarzach wolontariuszy. Wydawało się, że może być tylko lepiej. Kruszka pięknie jadła, odzyskiwała siły, jelita po zabiegu zaczęły pracować. Niestety, to nie koniec cierpień tej małej, drobnej, kochanej koteczki.

Kruszka jest bardzo wychudzona. To kości i sama skóra. Okazało się, że podskórna tkanka tłuszczowa jest tak wyniszczona, że w miejscu po zastrzykach dochodzi do martwicy. Do tego na brzuszku zaczęły rozchodzić się szwy zewnętrzne. Konieczne było kolejne znieczulenie, szycie, czyszczenie ran. Zostały założone dwa dreny, by miejscowo płukać i podawać antybiotyk. Pomimo intensywnej kuracji jedna z ran ropieje.

Kruszka jest bardzo dzielna. Znosi tak wiele – zabiegi, zastrzyki, kroplówki, jej stan jest poważny. Z drenami ledwo mogła się ruszyć, a mimo to niezgrabnie i z wysiłkiem chciała przybiec do człowieka. Rany są ogromne, na jej drobnym ciałku jest mnóstwo szyć. Kotka wbrew wszystkiemu walczy o życie. Błagamy pomóżcie ją ratować. Je, mizia się do człowieka. Ufnie poddaje się lekarzowi. Leczenie trwa długo. Faktury będą bardzo wysokie. Nie jesteśmy w stanie jej pomóc bez Waszego wsparcia. Prosimy, walczmy razem o Kruszkę!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: dzielna Kruszka

No Comments

Tolka zabrałyśmy z gdyńskiej ulicy. To mały, bezbronny kocurek z bardzo chorym okiem. Jest kilkumiesięcznym, drobnym chłopakiem. Popatrzcie na zdjęcia. Ile osób go ominęło, spojrzało i poszło dalej? Jak długo tak cierpi? Stan oka dowodzi, że trwało to dużo czasu.

Tolek ma cudowny charakter. Choć początkowo jest wystraszony, to wzięty na ręce, przytulony pięknie mruczy i przyciska się do człowieka. Trafił do nas chudziutki, zagłodzony, z wysoką gorączką. Silna infekcja katarowa zaatakowała gałkę oczną. Gdyby nie pomoc weterynarza oko najprawdopodobniej by wypłynęło.Tolek jest w naszej lecznicy – musimy opłacić jego leczenie. Chcemy walczyć o jego wzrok, ale nie mamy funduszy. Bardzo prosimy pomóżcie! Uratujmy oczko i dajmy Tolkowi dobre życie.

Wpłat można dokonywać:

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Toluś

By go leczyć potrzebujemy 500 zł na cito. Za chwilę kolejne koszty – również kilkaset złotych. Błagamy o wsparcie!!!

Czesiu po 7 latach został zwrócony z adopcji. Jak niepotrzebny mebel. Rozstali się ludzie, zabrakło serca dla kota. Czesiu jest miziakiem. Od urodzenia jest głuchy, pomimo tego pięknie kontaktuje się z człowiekiem. Dopomina się głaskania, uwielbia dotyk ludzkiej dłoni. By zorganizować sobie czułości, bardzo głośno gada. Jest towarzyski, przylepny, kochany. Człowiek jest dla niego najważniejszy, Czesiu w zamian za towarzystwo, zabawy, mizianki, oddaje całego siebie.

Czesiu ma nowotwór. Bardzo potrzebna diagnostyka i leczenie. Tomokomputer, potem elektrochemioterapia lub amputacja oczka.

Kociak niedawno zaczął drapać oko, pyszczek zaczął mocno puchnąć. Czesiu pojechał do weta. Diagnoza zwaliła nas z nóg. Czerniak złośliwy. Rokowania są ostrożne, ale można kociaka ratować. Trzeba! Zanmy koty, które miały czerniaka, żyją i mają sie dobrze. Czesiek jest dzielny. Pomimo dolegliwości i dużego dyskomfortu (zobaczcie jak wygląda oko) ciągle się przylepia do człowieka. Nastrój ma dobry i wbrew chorobie dobrze funkcjonuje. Nie chcemy odpuścić. Chcemy walczyć, tak jak chce Czesiu. Stracił dom, teraz choruje, ale ma dużo siły, woli życia i radości. Pomóżcie!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Czesiu Miziak

Gdyński „Pekin” – dramat ludzi i zwierząt. Przesiedlenia, palenie budynków. Pozostawione same sobie zwierzęta. Nasze wolontariuszki odwiedzają to miejsce coraz częściej.

Podczas jednej z wizyt dziewczyny trafiły na tego oto kocura. Edgar to schorowany staruszek. Leżał w cieniu, niedaleko misek, ciężko oddychał. Wydawało się, że już trochę „wszystko mu jedno”, cierpiał. Nie trzeba było się długo zastanawiać, by wiedzieć, że jest w złym stanie i szybko potrzebuje pomocy weterynarza.

Dziewczyny zabrały go do naszej lecznicy. Edgar ma zaniedbany, nieleczony koci katar, w drogach oddechowych świszcze. Do tego lekarz od razu powiedział, że jest konieczność wykonania zabiegu powiek. Wymagają korekty – zawijają się do wewnątrz silnie podrażniając gałki oczne, powodując ogromny dyskomfort i ból. Wkrótce okazało się, że do listy chorób trzeba dopisać jeszcze problemy jelitowe.

To dużo jak na jedno niemłode kocie istnienie. I choć Edgar jest silnym kotem i nie chce się poddać, potrzebuje naszej i Waszej pomocy. Chcemy mu pomóc, jednak brakuje funduszy, by móc go leczyć. Prosimy o wsparcie dla dla tego biedaka. Kocur jest łagodnym, spokojnym staruszkiem – nie zostawiajmy go samego!

Wpłat można dokonywać:

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Edgar

Czesiu jest znowu podopiecznym Pomorskiego Kociego Domu Tymczasowego. Został zwrócony po 6 latach od adopcji. Rozpadł się ludzki związek, rozpadł się koci świat! Proste.

Czesio przebywa w jednym z domów tymczasowych PKDT. Wolontariuszka zdobywa na nowo jego zaufanie. Czesio został wykastrowany. Otrzymuje karmę weterynaryjna dla uczuleniowców. Mimo rożnych perypetii, których nie rozumie, Czesio jest bardzo kochanym kotem. Pragnie uwagi człowieka, dotyku, który pozwala mu poczuć się bezpiecznie. Potrzebuje człowieka – do kochania, przytulania. Potrzebuje opieki i troski – jest głuchy. Gada jak najęty – sam się nie słyszy, ale człowieka chce zagadać za wszelką cenę. Nie lubi przebywać sam – bardzo nawołuje, by przyjść do niego, pogłaskać, przytulić. Głośno wyraża swoje powitania i radość z czyjejś obecności. Uwielbia spać w łóżku. Mimo swojego ograniczenia głuchota, potrafi się cudownie komunikować i wokalnie i wzrokowo.

Czesio jest głuchy od urodzenia. Będąc małym kotem, miał poważne problemy zdrowotne: koci katar, grzybica. Niestety teraz wrócił w dużo gorszym stanie: chory i całkowicie wylękniony. Został zdiagnozowany przez wetów PKDT: zakażenie bakteryjne uszu z rozdrapanymi, zadawnionymi ranami oraz prawdopodobna alergia pokarmowa (czekamy na wyniki krwi). Cała sytuacja z przenosinami dodatkowo sprawiła, że początkowo miał rownież problemy urologiczne na tle stresowym. Obecnie otrzymuje karmę weterynaryjna dla uczuleniowców. Z każdym dniem jest lepiej, jednak przed Czesiem jeszcze długa droga.

Potrzebujemy pomocy dl Czesia! Faktury od wetów będą bardzo duże. Pomóżcie go wyleczyć. Po 6 latach życia z ludźmi, których obchodził nie wystarczająco – potrzebuje nas razem: wolontariuszy i Was. Wolontariuszka zrobi wszystko, by ratować Czesia. Potrzebne Wasze wsparcie. Bardzo prosimy, pochylcie się nad losem tego opuszczonego kota.
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Swift: PPABPLPKXXX potrzebny dla przelewów zagranicznych
Dopisek: Czesio

 

To jakieś fatum. Niedawno trafił do lecznicy Gapcio, który topił się w smarze. Teraz na stoczni pojawiła się Merlinka cała upaprana czymś białym. Choć na pierwszy rzut oka wyglądało to mniej strasznie, w lecznicy okazało się, że jest fatalnie!

Koty stoczniowe mają ciężkie życie, szukają schronienia w różnych miejscach, także w kanałach i rurach. Merlinka weszła w taki, którym płynie wapno. Skutki są opłakane, kotka jest bardzo poparzona. Rany są rozległe. Pachy i łapki całe popalone. W środku w pyszczku bałagan, próbowała się myć. Do tego zęby – niezależnie od zdarzenia – wymagają interwencji stomatologicznej.

Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie bólu, jaki jej towarzyszył. Pomimo szybkiej reakcji i umieszczenia jej w lecznicy zdążyła się nacierpieć. Leżała skulona pod śmietnikiem, podczas gdy normalnie korzysta z legowiska w budynku pracowniczym. Jest przyjazną, miłą kocicą, która chętnie towarzyszy człowiekowi. Teraz z bólu chowała się w najciemniejszym kącie.

Potrzebujemy środków, by leczyć Merlinkę. Konieczne jest badanie krwi, długie i konsekwentne smarowanie rozległych oparzeń, do tego dodatkowo zabieg porządkowy w pyszczku.

To ponad nasze możliwości i siły. Błagamy, pomóżcie Merlince!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: poparzona Merlinka