Wolontariuszka Dt z Pazurem prosi o pomoc w uregulowaniu rachunku za zakup dużego transportera a gdyby to było możliwe o możliwość zakupu jeszcze jednego.  Gdyż czasami bywa, że odławia się nie jednego a dwa, trzy koty za jednym razem.

W czerwcu tego roku wolontariuszka DT z Pazurem została pogryziona przez kotkę łapaną na sterylizację na gdyńskim Pekinie. Pogryzienie było zwyczajne, nawet niezbyt głębokie i nawet zbytnio nie bolalo. Wiele razy wolontariuszka doznawała o wiel dotkliwszych. Ponieważ gdyński Pekin jest to „Krainia szambem płynąca” prawdopodobnie kotka była nosicielką jakieś groźnej bakterii, gdyż w palec wdało się bardzo grożne zkażenie. Pierwszy raz w życiu wolontariuszki nie gojące się samodzielnie. Obrzmiała cała ręka, doszło do zapalenia a z palca lała się ropa o nieznośnym zapachu. Niestety spowodowało to duże komplikacje w funkcjonowaniu ogólnie oraz niesprawności (prawie całkowitej) prawej dłoni a potem całej ręki. Sprawność (nie do końca) wróciła dopiero w połowie września. Niestety uraz spowodował pewną niesprawność / niezdarność w transporcie kotów szczególnie dzikusów walczących w transporterkach. W obawie przed „zgubieniem” kota w obcym nieznanym mu terenie gdy jest przenoszony do lecznicy Wolontariuszka musi stosować szczególne środki ostrożności a mianowicie noszenie kotów w dwóch transporterach – mniejszy wkładany do większego.
Taka konieczność zaistniała nagle pod koniec wzresnia po otrzymaniu zgłoszeniu chorego kota. Nie było czasu na zrobienie zakupu w internecie i czekanie na przesyłkę bo wolontariuszka zakładała rezygnację z tego typu akcji na dłuższy czas, jednak potrzebujący kot czekał już, teraz… trzeba było jakoś sobie poradzić po prawie 3 miesięcznej przerwie od łapanek i samodzielnego przenoszenia dzikich kotów.
Zakup to wydatek 117zł (obecnie cena jest niższa – przecena, szkoda że nie było jej wcześniej ).
Prosimy o pomoc w uregulowaniu tego rachunku.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: TRANSPORTER XXL

 

Alfik jest około dwuletnim wolno bytującym kocurkiem na jednym z wejherowskich osiedli.
Kocurek zamieszkuje w okolicy zamieszkania naszej wolontariuszki i jest jej bardzo dobrze znany. Jest bardzo podobny do swojej matki. Wiosną został odłowiony na klatkę łapkę z przekonaniem, że to właśnie jego nieuchwytna od 2 lat matka. Jednakże po przyjrzeniu się bliżej wiadomym było, że to nie ona. Został wtedy wypuszczony ale „odwdzięczył się” pogryzieniem wolontariuszki (ciężarną już matkę udało się w końcu odłowić miesiąc później). Wówczas był pięknym, dorodnym i zdrowym kocurem.
Niestety obecnie wolontariuszka otrzymała dość dramatyczną informację od karmicielki, że Alfik odmawia jedzenia a z pyszczka cieknie mu ślina. Zapadła decyzja o złapaniu kocurka. Karmicielka wykazała się nie lada sprawnością fizyczną i sprytem – złapała Alfika na podbierak wędkarski i sprawnie przełożyła do transporterka. Kocurek nie był już tak bojowy jak wiosną.
W lecznicy pobrano mu krew i obejrzano pyszczek. Zęby kocurka są w dobrym stanie natomiast zapach jest bardzo intensywny – odczuwalny z dużej odległości. Czekamy na wyniki badań krwi.
Alfik na pewno nie jest kocurkiem, który da się oswoić i który chce żyć u boku człowieka ale takiemu kotu także należy się pomóc.

Prosimy o wsparcie finansowe dla Alfika

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Alf

Majka to oswojona, dorosła kotka, która pojawiła się znienacka zimą 2017/2018r. w okolicy bloku na jednym z gdyńskich blokowisk – właściwie nie wiadomo skąd.
Bardzo szybko zaskarbiła sobie sympatię mieszkańców, którzy postawili jej domek, aby miała schronienie w te mroźne dni oraz regularnie ją dokarmiali. Jednak jedzenie to nie wszystko czego potrzebuje Maja.

Od samego początku zaskakujące było to, że kotka uwielbia kontakt z człowiekiem, jest też łasa na pieszczoty, co wskazywało, że wcześniej musiała mieć swoich ludzi.

Jak się później okazało z relacji sąsiadów, Maja miała dom. Jednak pewnego dnia wypadła z okna mieszkania na 4 piętrze i cudem przeżyła. Podobno przez jakiś czas leżała na trawniku zakrwawiona, bez żadnego zainteresowania ze strony „opiekunów”. Z trudem się pozbierała i znalazła schronienie w opuszczonym domu niedaleko miejsca gdzie mieszkała. Doszła jakoś do siebie, ale niestety tzw. właściciele kotki już jej nie chcieli, „bo była brudna i miała robaki”
…Zamieszkała więc na dworze i tak zostało. Po zimie okazało się, że jest w ciąży. Trudno powiedzieć, czy maluchów było więcej, ale został jeden, który ma obecnie ok już ok.4 miesiące i już się usamodzielnił.
Maja zaś nadal żyje przy bloku zdana na łaskę ludzi, którzy o nią dbają.

Na zdjęciach wydawać by się mogło, że jest radosną i zadbaną kotką, której niczego nie brakuje i rzeczywiście w porównaniu z tym jak wyglądała i jaka była jej kondycja jeszcze kilka miesięcy temu dziś jest trochę lepiej. Jednak Maja jest bardzo drobną oraz delikatną kotką, która bez pomocy człowieka może mieć ogromny problem, aby przetrwać najbliższą zimę.

Po tym co przeszła zasługuje na dużo miłości i ciepła od kogoś dla kogo będzie oczkiem w głowie.

Kotka może mieć około półtora roku, została wysterylizowana i na pewno będzie wspaniałym towarzyszem życia dla kogoś kto zechce ja wziąć do siebie i otoczyć prawdziwą miłością.
Kotkę wydamy tylko do mieszkania z zasiatkowanym balkonem. Oczywiście obowiązuje wizyta przedadopcyjna oraz podpisanie umowy. Nie przewidujemy adopcji poza obszar województwa

Kontakt Agnieszka 664 06 13 04
Wioletta P. 667 88 25 17

Otrzymaliśmy zgłoszenie o młodym kocie, który ma problem z przednią łapą.
Na widok maleńkiego skulonego ciałka z nienaturalnie wykręconą prawą łapką serce się ścisnęło. Maluch nie mógł mieć więcej niż 4 mce i od razu dało się zauważyć, że unika jakiegokolwiek ruchu aby wykrzwiona łapka nie bolała jeszcze bardziej. Umieszczony w klatce, już bezpieczny przez wiele godzin trwał w tej samem pozie jedynie miaucząc żałośnie, z bólu, ze strachu, błagając o pomoc…
Po nocnej interwencji kocurek z samego rana trafił do lecznicy. Wstępna diagnoza: złamanie łapy w stawie łokciowym. Ze względu na usytuowanie złamania kociak wymagał konsultacji u chirurga ortopedy, który miał podjąć odpowienie kroki w celu ratowania uszkodzonej kończyny.
Dalsza diagnostyka potwierdziła stare –niestety bo aż 2tygodniowe- złamanie
nadkłykciowe kości ramiennej prawej ,co więcej z uszkodzeniem nerwu promieniowego.
To jednak nie przekreślało szans na uratowanie łapki. Stąd próba stabilizacji przy pomocy gwoździ skrzyżowanych.
Nie mieliśmy wątpliwości, że warto powalczyć o uratowanie łapy. Kociak ma przed sobą całe życie, a życie bez przedniej łapki nie będzie należało do najłatwiejszych 
Kolejnym krokiem po skomplikowanej operacji jest zapewnienie kociakowi rehabilitacji aby uszkodzona kończyna mogła powrócić do względnej sprawności. Na chwilę obecną nie wiemy na ile uda się przywrócić sprawność w kończynie ale jesteśmy dobrej myśli.
Docelowo będziemy szukać kocurkowi domu!

Diagnostyka, operacja oraz rehabilitacja to olbrzymie koszty i obciążenie dla fundacji.
Jeśli nie jest Ci obojętny los maluszka prosimy o wsparcie jego leczenia i ratowania łapki.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
NR KONTA: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com
Dopisek: Muminek

Tchórzyk umarł po około miesiącu walki o życie.

*******************************************************

Tchórzyk żyje na terenie przystoczniowym, jest dokarmiany przez prywatną osobę. Kocur trzyma się miejsca i pełnej miseczki, którą wystawia dobry człowiek. Mieszka w krzakach wraz z szóstką innych bezdomniaków.

W stadku jest zawsze ostatni. Nieśmiały, wystraszony, płochliwy. Delikatny i lękliwy chłopak. Zawsze ustępował miejsca przy misce, zawsze trzymał się z tyłu, ale ostatnio stał się wyjątkowo ostrożny. Krążył wokół innych kotów i misek, ale do jedzenia nie za bardzo podchodził. Dlaczego? Bo każdy kęs kojarzył mu się z ogromnym bólem. Jedzenie skutkowało cierpieniem. Bał się go. Kociak chudł i marniał w oczach, było coraz gorzej. Chorują zęby. Wokół pyszczka zrobiły się nadżerki, z buzi kapie ślina. W kocich oczach strach i ból. Tchórzyk coraz bardziej się wycofywał.

Część kotów, które nie mają szansy na pomoc, albo za nic nie chce dać się złapać, umiera w takiej sytuacji z głodu. Bałyśmy się, że tak właśnie będzie w tym przypadku. Tchórzyk nie wejdzie do klatki. Wyglądał coraz słabiej, ale za nic nie chciał dać się odłowić. Długie próby – kilka dni łapanek, które trwały do północy – przyniosły skutek. Tchórzyk jest w lecznicy.

Stan pyszczka fatalny. Brakuje słów i wyobraźni, by opisać z jakim bólem musiał żyć Tchórzyk. Cierpiał po cichu. Strasznie. Potrzebuje zabiegu u dentysty. Nie ma na niego środków – prosimy o pomoc dla kocurka. Bardzo, bardzo Tchórzyk Was potrzebuje. Każdy grosz to jego szansa. Chcemy kociaka leczyć, bez funduszy nie możemy nic zrobić. Bez pomocy Tchórzyk zagłodziłby się na śmierć. Pochylcie się nad losem bezdomniaka. Ma tylko Was i nas.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Tchórzyk

Nie zdążyłam mu nawet nadać imienia
Pojawił się cichutko, słaby, wyczerpany, wychudzony, odwodniony trawiony przez całe hordy pcheł, zjadany od wewnątrz przez robaki. Podobnie cichutko odszedł po połowie doby walki o jego życie
Trudno powiedzieć ile miał tygodni, ale ważył 800 gram, jego kosteczki powleczone były skórą.
Miałam ogromną nadzieję, że uda się go jeszcze uratować. Jednak malec nie miał już sił walczyć.

Aż strach pomyśleć, ile takich kocich istnień umiera po cichu, zapomnianych, niechcianych..

Kociaka nie ma, a u weterynarza został do spłacenia dług wysokości 180zł. Nie zawahałabym się wydać wiele razy tyle, gdyby była szansa go uratować.

Muszę Was jednak prosić o pomoc w uregulowaniu tego rachunku.

Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt VIVA!
Pomorski koci Dom Tymczasowy

ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
NR KONTA: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com
KONTAKT : 692-492-135 (sms- oddzwonie w wolnej chwili) lub napisać na janna.biela@gmail.com
Dopisek: bezimienny

 To maleństwo zostało uwięzione w mini klatce na króliki bez wody, jedzenia,kuwety, posłania przez alkoholika na jego posesji. Nie lada trudem było wydostanie kociaka stamtąd. Nie obyło się bez gróźb karalnych pod moim adresem.
Nie tracąc zimnej krwi, uknułam z sąsiadami plan odbicia kociaka. Widząc, że menel jest „na głodzie”, sąsiadka poszła do niego pod pretekstem chęci wykupienia kota. Krakowskim targiem, oddał maleństwo za 50zł.
Beza jest już bezpieczna w zewnętrznym domu tymczasowym.
Została odrobaczona i odpchlona. Na szczęście jest zdrowa.
To bardzo wesoła i żywiołowa koteczka, ma ok. 10 tygodni.

Ogarnęła kuwetę, pomimo chronicznego braku czasu – wszystkie zabawki są jej. Pędzi na zabój za wędkami i piłeczkami, a jak już się zmęczy, to chętnie wyśpi się na ludzkich kolanach.
Nadaje się do domu z psami, które akceptują koty. Uwielbia je! Prawdziwa psiara. 

Prosimy o dom dla Bezy. Kontakt 502 871 852
Oraz o wpłaty na jej odrobaczenie i odpchlenie oraz szczepienia.

Dane do wpłat:
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Beza

Ten wpis zaplanowany jako adopcyjny, musieliśmy zmienić w ostatniej chwili.

Wszystko było na dobrej drodze, Maja miała mieć dom tymczasowy.
Leczenie przynosiło pozytywne efekty. W zasadzie opiekunka umawiała termin na przeprowadzkę kotki do nowego domu. Jednak spokoju nie dawał dziwny głośny oddech wręcz chrapanie Majki. Kotka pomimo zdrowego wyglądu (oczu, apetytu) prycha kroplami wody. W stresie charczy bardzo głośno. Poza tym wszystkim kotka jest wesoła i pragnąca kontaktu z człowiekiem.
Podczas dzisiejszej wizyty kontrolnej okazało się, że kocica ma polipa w jamie gardłowo nosowej i konieczny będzie zabieg jego usunięcia.

 

 

Znowu prosimy o wsparcie na pokrycie kosztów zabiegu.

– wpłacając na Nasze konto
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Maja z Chwaszczyńskiej

lub wspierając zbiórkę (można także sms,ami) – zbiórka będzie aktywowana w najbliższym czasie

https://www.ratujemyzwierzaki.pl/maja-z-pkdt

Koteczka urodziła się w Porcie Gdyńskim jako jeden z dzikich kotów. Natknęliśmy się na nią podczas akcji sterylizacyjnej. Kotka została złapana. Po przyjrzeniu się jej z bliska okazało się, że jest przeraźliwie chuda. Do tego rzadkie, cienkie futerko. Wiadomo było, że coś jest z kicią nie tak. Po zbadaniu krwi wyszło poważne zapalenie trzustki. Prawdopodobne jest, że mogła wypić jakiś zanieczyszczony płyn. Lub zjeść coś podobnego. Żyje na brudnym placu portowym gdzie składowane są zużyte materiały remontowo – budowlane. Ale tak żyje wiele kotów dzikich. Tam gdzie się urodziły, tam czują się bezpieczne. Tylko, że z naszą kicią jest inaczej. Złapana i zabrana z miejsca bytowania jako dziki kot, po 2 dniach pobytu w lecznicy łasi się do ludzkiej ręki i mruczy. Jak mamy ją tam odwieźć skoro ona tego nie chce? Chce zostać z człowiekiem, mieć swój Dom. Zaufała człowiekowi od pierwszych chwil „zniewolenia”.
Koteczka bardzo chce być bezpieczna i zdrowa. Trzeba jej wyleczyć trzustkę, wzmocnić organizm. Bardzo prosimy o wpłaty dla kici, abyśmy mogli wspólnie pokazać Jej, że może być dobrze. Że Ona też może być szczęśliwa. Bardzo prosimy dla dzielnej portowej kici, która zaufała człowiekowi. Nie zawiedźmy Jej.
Szukamy też już dla Kotki Domu, jest naprawdę super wdzięcznym zwierzakiem. Do tego pięknym. Czy ktoś przygarnie „Portówkę” ?

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
NR KONTA: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com
Tytuł: Portówka DT Magda

Pani Alicja dokarmia już rok koty, które sterylizowaliśmy w zeszłym roku. Zabieraliśmy z tego miejsca także maluszki. W tym roku sytuacja się powtórzyła. Nowe koty, znów trzeba sterylizować i znów zabrano kociaki do dt. Koty od kiedy pani Alicja spotkała je podczas spaceru koło domu są codziennie dokarmiane na zmianę z koleżankami. Zamieszkują okolice Moreny w Gdańsku. Kotów na samym początku było około 5 -6 ale z czasem zrobiło się ich więcej. Budowana jest ulica nowa Bulońska oraz likwidowane ogródki działkowe. Stado się powiększa i pojawiają się problemy z karmą. Dokarmianie takiej gromadki nie jest wcale łatwe. Aby wszystkie koty miały pełne brzuszki potrzeba kilku puszek mokrej karmy i przynajmniej 1 kg suchej dziennie!!! Na szczęście w zeszłym roku od ludzi dobrego serca kotki otrzymały ciepłe styropianowe budki. W tym roku dostawiliśmy dwie drewniane. Niestety wisi nad nimi utrata znanego im miejsca bo co parę miesięcy powiększa się teren budowy i krzaki gdzie mieszkają są karczowane. Nie szukamy dla nich domu, ponieważ to dzikuski, ale prosimy o pomoc w zbiórce karmy suchej i mokrej. Pomóżmy im mieć pełne brzuszki i pomóżmy w ich ODROBACZENIU. Muszą nabrać sił by przeżyć kolejną zimę. Koty są wyłapywane by poddać je zabiegom kastracji. Matki są leczone po zabiegu a kocięta zostały zabrane do adopcji. Starsze, dzikie kociaki, trzeba odłowić, nowe koty wychudzone i zarobaczone doprowadzić do porządku.
NIE MAMY NA TO ŚRODKÓW!
Możemy im pomóc :
-przekazując karmę bezpośrednio do karmiciela
– przelewając pieniążki na konto PKDT z dopiskiem Lisiarnia – koty z Moreny
– adoptując kociaka po socjalizacji
Kontakt Joanna 692492135, janna.biela@gmail.com
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Tytułem-PKDT LISIARNIA – Morena
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com

Każdy z Domów Tymczasowych oprócz leczenia, oswajania, szukania nowych domów dla potrzebujących kotów z Pomorskiego Kociego Domu Tymczasowego pomaga również kotom wolno bytującym. Najczęściej jest to sterylizowanie, leczenie i karmienie całych stad zwierząt. Ja również się tym zajmuję. Wiedząc, że zaczął się wakacyjny weekend ustaliłam
wcześniej z weterynarzem miejsce dla kotki na zabieg sterylizacji. Dziś wstałam koło 5 godziny rano (ulice są puste bez gapiów i zbędnego ruchu) aby złapać kotkę. Moją klatkę
żywołapakę na pilota tradycyjnie wczoraj wieczorem włączyłam do naładowania i sprawdziłam czy zadziała. Było wszystko ok.. Rano przed wyjściem ponownie sprawdziłam,
działała. Zatem poszłam w miejsce bytowania kota. Kiedy klatka była gotowa do połowu, napełniona karma, z kotką już w środku okazało się, że nie działa!
Okropne uczycie, kiedy wiesz, że zwierzę potrzebuje Twojej pomocy i że tak nie wiele trzeba aby mu pomóc a tu złośliwość rzeczy martwych, awaria systemu. Nie miałam wyboru nakarmiłam kota w klatce i pozwoliłam odejść wolno. W domu szukając przyczyny kłopotu odkryłam, że akumulator nie ma mocy i już się zużył. Miał już kilka lat i po mimo dbania o niego miał prawo się popsuć. Ponieważ pilnie potrzebna jest sprawna klatka żywołapaka to poszukałam sklepu z akumulatorami i pojechałam wraz z klatką na zakupy. Na szczęście był w sklepie. Kosztował 60zł. Dla zadłużonego obecnie PKDT jest to kwota duża…. A co najgorsze, w kolejce czeka kilka klatek na naprawę, i suma robi się już konkretna. Bez klatek nie jesteśmy w stanie łapać na zabiegi, nie jesteśmy w stanie złapać dzikusa chorego aby mu pomóc. Stąd też nasz apel, może ktoś z Was chciałby wspomóc Fundację w zakupie?

GROSIK NA POKRYCIE KWOTY ZAKUPU AKUMULATORA PROSZĘ PRZELAĆ NA KONTO:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: PKDT AKUMULATOR

Neptun pojawił się nagle na terenie jednej z gdyńskich firm przy ulicy Hutniczej. Widać, że jest już niemłodym kotem a do tego jego sierść wygląda tragicznie, jest wypłowiała. Kot ma również lekki katar, widać że jest lekko odwodniony ale przede wszystkim raczej wychudzony.
Złapany do klatki Neptun nie protestował, podobnie w lecznicy. Tak dla podkreślenia, że jest dzikuskiem syknął nieznacznie kilka razy. Nie miał siły użyć łapy czy pazurów.
Kot został zabrany przez wolontariuszkę na leczenie stacjonarne w lecznicy, pomimo braku środków na koncie.
Wolontariuszka, która zainteresowała się losem Neptuna nie jest w stanie odmówić pomocy choremu potrzebującemu kotu, jeśli jest on w zasięgu możliwości jej pomocy.
W złapaniu do klatki i logistyce pomogli wrażliwi pracownicy firmy, oraz znajoma wolontariuszki (podziękowania dla Agnieszki S.), gdyż ze względu na kontuzję, sama niestety jest wyłączona z obsługi klatki łapki.
W lecznicy zlecono badania krwi i dopiero na ich podstawie podjęte zostaną dalsze kroki.
Przed kotem na pewno kilka dni w klatce a potem okaże się co dalej.
Prosimy o pomoc w pokryciu kosztów diagnostyki Neptuna (badania krwi wraz z testami na zakażenia wirusowe to koszt 150zł a każda doba hotelowania to 10zł)

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
NR KONTA: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com
Tytuł: NEPTUN