Kruszka to cudowna, miziasta kocica, która uwielbia przytulać się do człowieka. Dotychczas walczyła o przetrwanie na ulicy. Jest spragniona dotyku, uwagi. Jest spokojna, łagodna, wyjątkowo towarzyska. Wciska główkę w ludzką dłoń z ogromna siłą, zastyga tak i mruczy.

Miała zrosty w jelitach, była w krytycznym stanie. Konieczna była szybka interwencja chirurgiczna. Wychudzona, wyniszczona Kruszka była już jedną noga na tamtym świecie. Zabieg był poważny i długi, ale się udał, łzy szczęścia popłynęły po twarzach wolontariuszy. Wydawało się, że może być tylko lepiej. Kruszka pięknie jadła, odzyskiwała siły, jelita po zabiegu zaczęły pracować. Niestety, to nie koniec cierpień tej małej, drobnej, kochanej koteczki.

Kruszka jest bardzo wychudzona. To kości i sama skóra. Okazało się, że podskórna tkanka tłuszczowa jest tak wyniszczona, że w miejscu po zastrzykach dochodzi do martwicy. Do tego na brzuszku zaczęły rozchodzić się szwy zewnętrzne. Konieczne było kolejne znieczulenie, szycie, czyszczenie ran. Zostały założone dwa dreny, by miejscowo płukać i podawać antybiotyk. Pomimo intensywnej kuracji jedna z ran ropieje.

Kruszka jest bardzo dzielna. Znosi tak wiele – zabiegi, zastrzyki, kroplówki, jej stan jest poważny. Z drenami ledwo mogła się ruszyć, a mimo to niezgrabnie i z wysiłkiem chciała przybiec do człowieka. Rany są ogromne, na jej drobnym ciałku jest mnóstwo szyć. Kotka wbrew wszystkiemu walczy o życie. Błagamy pomóżcie ją ratować. Je, mizia się do człowieka. Ufnie poddaje się lekarzowi. Leczenie trwa długo. Faktury będą bardzo wysokie. Nie jesteśmy w stanie jej pomóc bez Waszego wsparcia. Prosimy, walczmy razem o Kruszkę!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: dzielna Kruszka

No Comments

Tolka zabrałyśmy z gdyńskiej ulicy. To mały, bezbronny kocurek z bardzo chorym okiem. Jest kilkumiesięcznym, drobnym chłopakiem. Popatrzcie na zdjęcia. Ile osób go ominęło, spojrzało i poszło dalej? Jak długo tak cierpi? Stan oka dowodzi, że trwało to dużo czasu.

Tolek ma cudowny charakter. Choć początkowo jest wystraszony, to wzięty na ręce, przytulony pięknie mruczy i przyciska się do człowieka. Trafił do nas chudziutki, zagłodzony, z wysoką gorączką. Silna infekcja katarowa zaatakowała gałkę oczną. Gdyby nie pomoc weterynarza oko najprawdopodobniej by wypłynęło.Tolek jest w naszej lecznicy – musimy opłacić jego leczenie. Chcemy walczyć o jego wzrok, ale nie mamy funduszy. Bardzo prosimy pomóżcie! Uratujmy oczko i dajmy Tolkowi dobre życie.

Wpłat można dokonywać:

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Toluś

By go leczyć potrzebujemy 500 zł na cito. Za chwilę kolejne koszty – również kilkaset złotych. Błagamy o wsparcie!!!

Czesiu po 7 latach został zwrócony z adopcji. Jak niepotrzebny mebel. Rozstali się ludzie, zabrakło serca dla kota. Czesiu jest miziakiem. Od urodzenia jest głuchy, pomimo tego pięknie kontaktuje się z człowiekiem. Dopomina się głaskania, uwielbia dotyk ludzkiej dłoni. By zorganizować sobie czułości, bardzo głośno gada. Jest towarzyski, przylepny, kochany. Człowiek jest dla niego najważniejszy, Czesiu w zamian za towarzystwo, zabawy, mizianki, oddaje całego siebie.

Czesiu ma nowotwór. Bardzo potrzebna diagnostyka i leczenie. Tomokomputer, potem elektrochemioterapia lub amputacja oczka.

Kociak niedawno zaczął drapać oko, pyszczek zaczął mocno puchnąć. Czesiu pojechał do weta. Diagnoza zwaliła nas z nóg. Czerniak złośliwy. Rokowania są ostrożne, ale można kociaka ratować. Trzeba! Zanmy koty, które miały czerniaka, żyją i mają sie dobrze. Czesiek jest dzielny. Pomimo dolegliwości i dużego dyskomfortu (zobaczcie jak wygląda oko) ciągle się przylepia do człowieka. Nastrój ma dobry i wbrew chorobie dobrze funkcjonuje. Nie chcemy odpuścić. Chcemy walczyć, tak jak chce Czesiu. Stracił dom, teraz choruje, ale ma dużo siły, woli życia i radości. Pomóżcie!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Czesiu Miziak

Gdyński „Pekin” – dramat ludzi i zwierząt. Przesiedlenia, palenie budynków. Pozostawione same sobie zwierzęta. Nasze wolontariuszki odwiedzają to miejsce coraz częściej.

Podczas jednej z wizyt dziewczyny trafiły na tego oto kocura. Edgar to schorowany staruszek. Leżał w cieniu, niedaleko misek, ciężko oddychał. Wydawało się, że już trochę „wszystko mu jedno”, cierpiał. Nie trzeba było się długo zastanawiać, by wiedzieć, że jest w złym stanie i szybko potrzebuje pomocy weterynarza.

Dziewczyny zabrały go do naszej lecznicy. Edgar ma zaniedbany, nieleczony koci katar, w drogach oddechowych świszcze. Do tego lekarz od razu powiedział, że jest konieczność wykonania zabiegu powiek. Wymagają korekty – zawijają się do wewnątrz silnie podrażniając gałki oczne, powodując ogromny dyskomfort i ból. Wkrótce okazało się, że do listy chorób trzeba dopisać jeszcze problemy jelitowe.

To dużo jak na jedno niemłode kocie istnienie. I choć Edgar jest silnym kotem i nie chce się poddać, potrzebuje naszej i Waszej pomocy. Chcemy mu pomóc, jednak brakuje funduszy, by móc go leczyć. Prosimy o wsparcie dla dla tego biedaka. Kocur jest łagodnym, spokojnym staruszkiem – nie zostawiajmy go samego!

Wpłat można dokonywać:

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Edgar

Czesiu jest znowu podopiecznym Pomorskiego Kociego Domu Tymczasowego. Został zwrócony po 6 latach od adopcji. Rozpadł się ludzki związek, rozpadł się koci świat! Proste.

Czesio przebywa w jednym z domów tymczasowych PKDT. Wolontariuszka zdobywa na nowo jego zaufanie. Czesio został wykastrowany. Otrzymuje karmę weterynaryjna dla uczuleniowców. Mimo rożnych perypetii, których nie rozumie, Czesio jest bardzo kochanym kotem. Pragnie uwagi człowieka, dotyku, który pozwala mu poczuć się bezpiecznie. Potrzebuje człowieka – do kochania, przytulania. Potrzebuje opieki i troski – jest głuchy. Gada jak najęty – sam się nie słyszy, ale człowieka chce zagadać za wszelką cenę. Nie lubi przebywać sam – bardzo nawołuje, by przyjść do niego, pogłaskać, przytulić. Głośno wyraża swoje powitania i radość z czyjejś obecności. Uwielbia spać w łóżku. Mimo swojego ograniczenia głuchota, potrafi się cudownie komunikować i wokalnie i wzrokowo.

Czesio jest głuchy od urodzenia. Będąc małym kotem, miał poważne problemy zdrowotne: koci katar, grzybica. Niestety teraz wrócił w dużo gorszym stanie: chory i całkowicie wylękniony. Został zdiagnozowany przez wetów PKDT: zakażenie bakteryjne uszu z rozdrapanymi, zadawnionymi ranami oraz prawdopodobna alergia pokarmowa (czekamy na wyniki krwi). Cała sytuacja z przenosinami dodatkowo sprawiła, że początkowo miał rownież problemy urologiczne na tle stresowym. Obecnie otrzymuje karmę weterynaryjna dla uczuleniowców. Z każdym dniem jest lepiej, jednak przed Czesiem jeszcze długa droga.

Potrzebujemy pomocy dl Czesia! Faktury od wetów będą bardzo duże. Pomóżcie go wyleczyć. Po 6 latach życia z ludźmi, których obchodził nie wystarczająco – potrzebuje nas razem: wolontariuszy i Was. Wolontariuszka zrobi wszystko, by ratować Czesia. Potrzebne Wasze wsparcie. Bardzo prosimy, pochylcie się nad losem tego opuszczonego kota.
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Swift: PPABPLPKXXX potrzebny dla przelewów zagranicznych
Dopisek: Czesio

 

To jakieś fatum. Niedawno trafił do lecznicy Gapcio, który topił się w smarze. Teraz na stoczni pojawiła się Merlinka cała upaprana czymś białym. Choć na pierwszy rzut oka wyglądało to mniej strasznie, w lecznicy okazało się, że jest fatalnie!

Koty stoczniowe mają ciężkie życie, szukają schronienia w różnych miejscach, także w kanałach i rurach. Merlinka weszła w taki, którym płynie wapno. Skutki są opłakane, kotka jest bardzo poparzona. Rany są rozległe. Pachy i łapki całe popalone. W środku w pyszczku bałagan, próbowała się myć. Do tego zęby – niezależnie od zdarzenia – wymagają interwencji stomatologicznej.

Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie bólu, jaki jej towarzyszył. Pomimo szybkiej reakcji i umieszczenia jej w lecznicy zdążyła się nacierpieć. Leżała skulona pod śmietnikiem, podczas gdy normalnie korzysta z legowiska w budynku pracowniczym. Jest przyjazną, miłą kocicą, która chętnie towarzyszy człowiekowi. Teraz z bólu chowała się w najciemniejszym kącie.

Potrzebujemy środków, by leczyć Merlinkę. Konieczne jest badanie krwi, długie i konsekwentne smarowanie rozległych oparzeń, do tego dodatkowo zabieg porządkowy w pyszczku.

To ponad nasze możliwości i siły. Błagamy, pomóżcie Merlince!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: poparzona Merlinka

Niedziela. Jedziemy odwieźć kotki po sterylizacjach. Dzikie: mamę i siostrę Kostka. Kotki czują się świetnie i marzą o powrocie do siebie. Dojeżdżamy na miejsce. Co zastajemy? Kolejną kocicę. Tym razem z maluchami. Szkraby leżą na kawałku styropianu i popiskują. Chudziutkie, umorusane. Kotka kręci się dookoła, zawołana przybiega, łasi się, mruczy. Jest głodna i spragniona pieszczot.

Kocia rodzina żyje w prowizorycznej budzie – pod kilkoma kawałkami styropianu opartymi o ścianę. Pomimo ładnej pogody w środku wilgotno po ostatnich deszczach. Jeden maluch jakiś marny, sierść brudna i stercząca, drugi ma zaklejone oczko. Trzeci popiskuje. Trzymają się nieźle, jak na te warunki, ale to nie jest życie. Nie są tam mile widziane. Są niechciane. Tamtejsza filozofia brzmi: przeżyją, to przeżyją, nie – to jeszcze lepiej, bo koty przeszkadzają, brudzą, jest ich za dużo.

Zabranie ich to szansa na życie. Tam czekałaby je śmierć na ulicy – jak większość zeszłorocznych miotów. Dawno nie żyją. Jak Kostka, którego karmiłyśmy butelką, by przeżył.

Stanęłyśmy bezradne. Brakuje wolnych miejsc, nie ma środków. Przed nami zmęczona maluchami i głodna kotka. Do tego trzy oseski leżące w mokrym kącie. Zabrałyśmy je. Nie mamy ani grosza, by je utrzymać, zabezpieczyć. Potrzebna dobra karma dla kotki karmiącej, potrzebne podkłady, żwir. Każda doba będzie kosztowała 10 zł za hotel. Nie było innej opcji, nie mamy już miejsc. Do tego w perspektywie: odrobaczenia, szczepienia, sterylizacja. To mnóstwo kosztów. Nie potrafimy jednak wyceniać życia. Zdecydowałyśmy się ratować te cztery. Kici też nie chcemy odwozić. Jest łagodną, przemiłą kotką. Wystawia brzuch i podbródek do miziania, chwyta ludzką dłoń łapkami i chce się przytulać. Do dziś bezimienna, od dziś Inka. Jak odkarmi dzieciaki, będzie szukała domu.

Ta czwórka nie miała tam przyszłości. Chcemy podarować im długie i dobre życie. Ciepłe domy, kochających ludzi. Bezpieczeństwo i miłość zamiast śmierci na ulicy. Bardzo prosimy o wpłaty. Tylko one pozwolą nam ratować Inkę i jej maluszki.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Inka i maluszki

Taka bieda wróciła z naszą wolontariuszką z długiego weekendu. Kostek siedział na środku asfaltowej drogi w Kościerzynie. Przeraźliwie chudy, zagilany, wrzeszczący na widok człowieka wniebogłosy. Miauczał przeraźliwie, przyszedł do wysypanej karmy, ale nie jadł. Nie miał zupełnie węchu. Już był szkieletem, umarłby tam wkrótce śmiercią głodową. Wolontariuszka zabrała go do wynajętego domku. Przez kilka dni karmiła go butelką, bo sam nie był w stanie jeść.

Kostek okazał się przemiłym przylepą. Sam wchodził na kolana, właściwie wpełzał, bo na więcej nie miał sił. Jak już pożarł całą butlę pokarmu, zasypiał wyciągnięty i mruczący. Cierpiał, ledwo podnosił się na łapkach, ale wspinał się na ludzkie ramię, bardzo chce się przytulać. W polowych warunkach, w środku lasu otrzymał pierwszą pomoc, antybiotyk i butelkę. Teraz bardzo potrzebuje opieki weterynarza i Waszej pomocy. Ciężko oddycha, kicha, spójrzcie jak wyglądają oczy – wymagają leczenia. Ma około 9 miesięcy, wygląda jak mały kociak. Ma długie nogi – poza tym szkielet. W sensie dosłownym: skóra i kość. Nie da się powiedzieć, że jest drobniutki. Jest zagłodzony. Za kilka dni by nie żył.

Bardzo potrzebna Wasze wsparcie! Nie mamy funduszy, by go ratować. Obiecujemy zadbać o tę przylepę – wyleczyć, odkarmić, znaleźć najlepszy dom. Prosimy o wpłaty dla Kostka.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Kostek

 

Kropka to półroczna kruszyna. Drobna, filigranowa kocica. Jest kotką wolnożyjącą – młodą, radosną. Urodziła się na ulicy, to jej rzeczywistość. Była na swój sposób szczęśliwa. Niestety, już w najmłodszym wieku los ją doświadczył.

Kropka trafiła do nas w wyniku interwencji. Maleństwo biegało po ulicy z połamanym ogonem. Czym prędzej zabrałyśmy ją do lecznicy. Konieczna była interwencja chirurgiczna. Kropka dzielnie zniosła operację, grzecznie pozwala sobie pomóc.

Mała kotka „bezogonka” przebywa w naszym szpitaliku. Wkrótce będziemy musiały opłacić fakturę. Nie mamy środków, by opłacić zabieg, plus dodatkowo sterylizację i szpital. Prosimy pomóżcie Kropce!

Kropka jest jednym z tych kociaków, które mogą liczyć tylko na naszą pomoc i Waszą wrażliwość. Prosimy, nie bądźcie obojętni.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy 
ul. Kawęczyńska 16/39 
03-772 Warszawa
NR KONTA: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Kropcia

Bazyl spędził na ulicy już ponad 17 lat. Jest w naprawdę sędziwym wieku. Mimo to jest wesoły, energiczny. Przybiega do karmicielki błyskawicznie, wcina z apetytem. Biega z innymi kotami i rządzi na ulicy.

Poznałyśmy go niedawno – pod brodą, na ogonie i grzbiecie ma spore rany. Męczy go katar. Potrzebuje pomocy weterynarza. Rozdrapał się do krwi, nie widać tego, niestety, na zdjęciach. Drapał się też non stop, jak go widziałyśmy. Zabrałyśmy Bazyla do lecznicy. Prosimy o wsparcie, chcemy mu pomóc.

Kociaki takie jak Bazyl mają tylko Was i nas. Nie mają na kogo liczyć. Pomóżmy staruszkowi, bardzo prosimy o wpłaty.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
NR KONTA: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Bazyl

Zulka jest drobniutką koteczką. Jest już seniorką, za to gabarytowo to maksimum roczny kociak. Jest spokojna, przy miseczce wystawia główkę do głaskania, pręży grzbiet i bardzo głośno mruczy. Lubi leżeć w kocim hamaku, spać z łapkami do góry. Jest trochę niedotykalska, ale szczęśliwa i bezpieczna.Została porzucona przy kocich budkach. Była sama, zdana tylko na siebie. W fatalnym miejscu – koty są tam przeganiane i niemile widziane. Stado też jej nie akceptowało – nie miała co jeść i gdzie spać. Walczyła o przetrwanie, zdziczała w tych warunkach. Mimo to nasza wolontariuszka przyniosła wystraszoną i wyniszczoną kruszynę do domu. Trudno o adopcję takiego kociaka, więc przebywa od lat w dt.

Jest półdzikuską – jednak nagle zaczęła przytulać się do człowieka, miziać, wchodzić na kolana, ugniatać. Bardzo szukała kontaktu. Za kilka godzin było wiadomo, o co chodzi. Szukała pomocy. W świąteczną noc, z soboty na niedzielę Zulka czuła się tragicznie. Pojawił się silny ślinotok, wytrzeszcz, kotka była pobudzona, główka jej się trzęsła, oddychała dziwnie, pochylała się nienaturalnie do przodu. Potwornie się męczyła. Wolontariuszka natychmiast pojechała z nią do weterynarza na nocny dyżur. W samochodzie kotka bardzo cierpiała. U weta diagnoza – padaczka. Dostała serię zastrzyków. Kicia wyciszyła się i przespała wiele godzin. Niestety po wybudzeniu – nawrót – kolejna noc ataków, tym razem już gromadnych. Drobne ciałko Zuli drgało bez opamiętania, dołączyły wszystkie inne możliwe objawy. Wycieńczona kotka znowu wylądowała na ostrym dyżurze. Została po raz drugi uśpiona, zwiększono dawki leków. Udało się opanować ataki.

Po świętach od razu pojechałyśmy do neurologa. Potwierdził diagnozę. Nasza drobniutka Zulka ma padaczkę. By jej pomóc musimy zrobić kolejne badania. Napady w tym wieku najczęściej powoduje jakaś inna dolegliwość – musimy ją znaleźć. Potrzebne szczegółowe badania krwi – test stymulacji kanalików żółciowych, badania tarczycy. Potrzebny rezonans magnetyczny, by wykluczyć oponiaka mózgu lub zmiany po toksoplazmozie. Trzeba kontrolować stężenie leków przeciwpadaczkowych we krwi. Zula może jeszcze długo żyć, jednak diagnostyka jest niezbędna, by dobrze dobrać leki.

Nie mamy funduszy. Koszty są ogromne. Zula potrzebuje pomocy –BŁAGAMY O WSPARCIE!

Wpłat można dokonywać bezpośrednio na nasze konto lub tutaj: https://pomagam.pl/padaczkowa_Zula

Pomorski Koci Dom Tymczasowy 
ul. Kawęczyńska 16/39 
03-772 Warszawa
NR KONTA: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com

DOPISEK: Zulka

Garguś jest kotem bezdomnym. Łagodnym, spokojnym chłopakiem. Ma opiekę karmiciela , bytuje przy zakładzie pracy, jest dokarmiany. Próbuje sobie radzić. Do jedzenia zawsze coś dostanie, prześpi się w jakimś ciepłym kącie. Jest w miarę zabezpieczony. Jednak opieki lekarskiej brakuje.

Poproszono nas o pomoc. Garguś zaczął bardzo kuleć, na tylnej łapce pojawiła się duża rana. Jakie są przyczyny, nigdy się nie dowiemy. Zobaczyliśmy skutek – głęboką, jątrzącą się ranę. Momentalnie zdecydowaliśmy się na umieszczenie go w szpitaliku, ból było widać w oczach kociaka.

Bardzo prosimy, pomóżcie nam opłacić leczenie Gargusia. Potrzebujemy Waszego wsparcia, opłacenie faktury jest poza naszym zasięgiem. Zaczyna się najgorszy dla nas okres. Trudne interwencje sypią się jedna za drugą. Nie chciałyśmy odmówić Gargusiowi pomocy, bo nie mamy sił i środków. Cierpiał. Wdałoby się zakażenie, skończyłoby się tragicznie. Znalazłyśmy siły, bardzo prosimy o wpłaty dla kociaka.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Garguś