Brudny i mizerny jakimś cudem trafił na ludzi, którzy wyciągnęli ku niemu pomocną dłoń. Jego szczęście nie trwało długo, raptem kilka miesięcy…do niefortunnego dnia kiedy otrzymaliśmy wiadomość, że kocur nagle doznał paraliżu
Bezradność w oczach tego uroczego rudzielca była przejmująca. Usilnie próbował się ponieść nie rozumiejąc dlaczego sprawne do tej pory ciało odmówiło posłuszeństwa. Cierpiał…
Nie było czasu do stracenia, należało działać aby możliwie jak najszybciej pomóc cierpiącemu zwierzakowi. Sytuacja stała się tym bardziej dramatyczna, że stan kota zaczął się pogarszać. Co robić? Gdzie szukać ratunku? Udajemy się do lekarza neurologa, który zleca rezonans i pobranie płynu mózgowo-rdzeniowego. Wstępne rozpoznanie:zapalenie mięśniowo-nerwowe na tle autimmunogresywnym.
Czas ucieka a my rozpoczynamy desperacką walkę, tym razem o pozystanie funduszy na sfinansowanie badań. Rezonans plus pobranie płynu mózgowo-rdzeniowego to horrendalna kwota 1500zł, która co więcej musimy uiścić w chwili badania.
Bez Waszej pomocy nie mamy szans na ratowanie życia Paxa. Dlatego bardzo prosimy o niezbędne wsparcie!
Na chwilę obecną nie wiemy jak się zakończy ta historia, co wykażą badania ale wiemy jedno, kotu trzeba pomóc ponieważ on chce żyć, tak bardzo chce żyć.
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Pax

Lila to wolno bytująca, dzika kotka, którą w piątkowy wieczór odłowiła sympatyzująca od lat z PKDT dziewczyna.
Kotka została zakwalifikowana do poniedziałkowego zabiegu usunięcia guza. Materiał zostanie przesłany do laboratorium celem sprawdzenia, czy nie jest to nowotwór.

Prosimy o wsparcie kosztów jutrzejszego zabiegu, diagnostyki i leczenia Lili.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Lili

Miki został porzucony na działkach ogrodniczych. Latem jakoś sobie radził, zawsze ktoś z działkowiczów dał mu coś do jedzenia, temperatura pozwalała na spanie na zewnątrz. Mikołaj w końcu zorganizował sobie stołówkę i werandę do spania – dobrzy ludzie dali mu schronienie. Zakończenie sezonu letniego oznaczało jedno – samotność, brak mety i miski.

Ludzie, do których „przykleił się”, nie chcieli go tam zostawić. Chcieli dać Mikiemu dom i opiekę. Niestety, ponieważ dopiero skończyli dwuletnią trudną i kosztowną walkę o kota z chorym sercem, nie stać ich było nawet na weta dla Mikiego. Zwrócono się do nas o pomoc.

Miki został zabrany do ciepłego i bezpiecznego domu, ale potrzebuje pomocy lekarza. Na naszym koncie pustki. Prosimy, pomóżcie kociakowi. Nie ma funduszy na diagnostykę i leczenie, pokrycie kosztów badań i opieki wet. Za to jest zapalenie dziąseł i poduszek na łapkach oraz anemia.

Miki szybko ogarnął się w domu, z wdzięcznością korzysta z miękkiej kanapy, głasków, towarzystwa człowieka i jego miłości. Państwo, którzy się nim zaopiekowali, dbają o kocurka, chodzą do weterynarza, podsuwają smaczne jedzonko. Miki zostanie u nich na zawsze i jak tylko staną na nogach przejmą także koszty opieki lekarskiej. Teraz bardzo potrzebują pomocy.

Już nie raz udowodniliście, że razem można więcej. I tak jest – wspólnymi siłami możemy podarować Mikiemu nowe, dobre, bezpieczne życie. Bardzo prosimy o wsparcie dla niego.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)

Pomorski Koci Dom Tymczasowy

Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva

ul. Kawęczyńska 16/39

03-772 Warszawa

SWIFT: PPABPLPKXXX

PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

DOPISEK: Miki z działek

Mona i Lizak kila dni temu trafiły do lecznicowej klatki. Wygłodniałe jakby, od co najmniej tygodnia nie jadły, zaś same zjadane przez armię pcheł, do tego zapalenie spojówek. Te maluszki miały ogromnie dużo szczęścia, generalnie to parka pełna szczęścia, która wniesie do domu samą radość.
Zdrowe, odpchlone, odrobaczone, mają książeczki zdrowia i bardzo potrzebują domu. W czwartek pierwsze szczepienie i droga wolna by ujarzmiać wulkany energii, jak widać na foto aparat nie nadąża. W tym duecie to Lizak jest większym pieszczochem, od razu pakuje się na kolana a Mona potrzebuje ciut więcej czasu. Oboje potrzebuję domów, rezolutne i radosne kociaki bardzo pilnie potrzebują domu tymczasowego, w którym poczekają na dom stały. Lecznica dla zdrowych maluszków to nie jest dobre rozwiązanie (zwłaszcza w gdy kolejce czekają potrzebujące chore koty) a my po prostu nie mamy miejsca w domach tymczasowych dlatego poszukujemy zewnętrznego domu tymczasowego, który otrzyma wsparcie przy kociakach.

Kontakt 507-140-565

Bardzo prosimy o wpłaty, które pomogą uregulować należności za leczenie, szczepienia, hotelowanie

tytuł do przelewu MONA I LIZAK.
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

Kotka Motława 2-5 lat. Przemiła koteczka „Zagadywała” przechodniów pewnego ranka na jednej z dzielnic Gdańska. Szła krok w krok za każdym kto zwrócił na nią choć na chwilę uwagę. Była po prostu strasznie głodna. Została zabrana przez jednego z przechodniów do domu i do lecznicy weterynaryjnej. Koteczka wymaga leczenia – drożdżaki i świerzb w uszkach, zapalenie bakteryjne jednego z oczu. Potrzebne jest oczywiście odpchlenie, odrobaczenie i szczepienie oraz sterylizacja. Leki trzeba podawać kilka razy dziennie. Szczęśliwie może zostać na czas leczenia u osób które się nią zajęły ale komplet leków i zabiegów które trzeba wykonać jest kosztowny.
Zdjęcia nie oddają tego jak źle na żywo wygląda, zrudziałe futro, ledwo 2,8 kg wagi. Potrzeba czasu by kotka doszła do siebie i mogła zacząć szukań nowego domu, potrzeba wsparcia finansowego by jej pomóc,
bardzo prosimy o wpłaty z tytułem KOTKA MOTŁAWA.
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

Alfik jest około dwuletnim wolno bytującym kocurkiem na jednym z wejherowskich osiedli.
Kocurek zamieszkuje w okolicy zamieszkania naszej wolontariuszki i jest jej bardzo dobrze znany. Jest bardzo podobny do swojej matki. Wiosną został odłowiony na klatkę łapkę z przekonaniem, że to właśnie jego nieuchwytna od 2 lat matka. Jednakże po przyjrzeniu się bliżej wiadomym było, że to nie ona. Został wtedy wypuszczony ale „odwdzięczył się” pogryzieniem wolontariuszki (ciężarną już matkę udało się w końcu odłowić miesiąc później). Wówczas był pięknym, dorodnym i zdrowym kocurem.
Niestety obecnie wolontariuszka otrzymała dość dramatyczną informację od karmicielki, że Alfik odmawia jedzenia a z pyszczka cieknie mu ślina. Zapadła decyzja o złapaniu kocurka. Karmicielka wykazała się nie lada sprawnością fizyczną i sprytem – złapała Alfika na podbierak wędkarski i sprawnie przełożyła do transporterka. Kocurek nie był już tak bojowy jak wiosną.
W lecznicy pobrano mu krew i obejrzano pyszczek. Zęby kocurka są w dobrym stanie natomiast zapach jest bardzo intensywny – odczuwalny z dużej odległości. Czekamy na wyniki badań krwi.
Alfik na pewno nie jest kocurkiem, który da się oswoić i który chce żyć u boku człowieka ale takiemu kotu także należy się pomóc.

Prosimy o wsparcie finansowe dla Alfika

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Alf

Majka to oswojona, dorosła kotka, która pojawiła się znienacka zimą 2017/2018r. w okolicy bloku na jednym z gdyńskich blokowisk – właściwie nie wiadomo skąd.
Bardzo szybko zaskarbiła sobie sympatię mieszkańców, którzy postawili jej domek, aby miała schronienie w te mroźne dni oraz regularnie ją dokarmiali. Jednak jedzenie to nie wszystko czego potrzebuje Maja.

Od samego początku zaskakujące było to, że kotka uwielbia kontakt z człowiekiem, jest też łasa na pieszczoty, co wskazywało, że wcześniej musiała mieć swoich ludzi.

Jak się później okazało z relacji sąsiadów, Maja miała dom. Jednak pewnego dnia wypadła z okna mieszkania na 4 piętrze i cudem przeżyła. Podobno przez jakiś czas leżała na trawniku zakrwawiona, bez żadnego zainteresowania ze strony „opiekunów”. Z trudem się pozbierała i znalazła schronienie w opuszczonym domu niedaleko miejsca gdzie mieszkała. Doszła jakoś do siebie, ale niestety tzw. właściciele kotki już jej nie chcieli, „bo była brudna i miała robaki”
…Zamieszkała więc na dworze i tak zostało. Po zimie okazało się, że jest w ciąży. Trudno powiedzieć, czy maluchów było więcej, ale został jeden, który ma obecnie ok już ok.4 miesiące i już się usamodzielnił.
Maja zaś nadal żyje przy bloku zdana na łaskę ludzi, którzy o nią dbają.

Na zdjęciach wydawać by się mogło, że jest radosną i zadbaną kotką, której niczego nie brakuje i rzeczywiście w porównaniu z tym jak wyglądała i jaka była jej kondycja jeszcze kilka miesięcy temu dziś jest trochę lepiej. Jednak Maja jest bardzo drobną oraz delikatną kotką, która bez pomocy człowieka może mieć ogromny problem, aby przetrwać najbliższą zimę.

Po tym co przeszła zasługuje na dużo miłości i ciepła od kogoś dla kogo będzie oczkiem w głowie.

Kotka może mieć około półtora roku, została wysterylizowana i na pewno będzie wspaniałym towarzyszem życia dla kogoś kto zechce ja wziąć do siebie i otoczyć prawdziwą miłością.
Kotkę wydamy tylko do mieszkania z zasiatkowanym balkonem. Oczywiście obowiązuje wizyta przedadopcyjna oraz podpisanie umowy. Nie przewidujemy adopcji poza obszar województwa

Kontakt Agnieszka 664 06 13 04
Wioletta P. 667 88 25 17

Otrzymaliśmy zgłoszenie o młodym kocie, który ma problem z przednią łapą.
Na widok maleńkiego skulonego ciałka z nienaturalnie wykręconą prawą łapką serce się ścisnęło. Maluch nie mógł mieć więcej niż 4 mce i od razu dało się zauważyć, że unika jakiegokolwiek ruchu aby wykrzwiona łapka nie bolała jeszcze bardziej. Umieszczony w klatce, już bezpieczny przez wiele godzin trwał w tej samem pozie jedynie miaucząc żałośnie, z bólu, ze strachu, błagając o pomoc…
Po nocnej interwencji kocurek z samego rana trafił do lecznicy. Wstępna diagnoza: złamanie łapy w stawie łokciowym. Ze względu na usytuowanie złamania kociak wymagał konsultacji u chirurga ortopedy, który miał podjąć odpowienie kroki w celu ratowania uszkodzonej kończyny.
Dalsza diagnostyka potwierdziła stare –niestety bo aż 2tygodniowe- złamanie
nadkłykciowe kości ramiennej prawej ,co więcej z uszkodzeniem nerwu promieniowego.
To jednak nie przekreślało szans na uratowanie łapki. Stąd próba stabilizacji przy pomocy gwoździ skrzyżowanych.
Nie mieliśmy wątpliwości, że warto powalczyć o uratowanie łapy. Kociak ma przed sobą całe życie, a życie bez przedniej łapki nie będzie należało do najłatwiejszych 
Kolejnym krokiem po skomplikowanej operacji jest zapewnienie kociakowi rehabilitacji aby uszkodzona kończyna mogła powrócić do względnej sprawności. Na chwilę obecną nie wiemy na ile uda się przywrócić sprawność w kończynie ale jesteśmy dobrej myśli.
Docelowo będziemy szukać kocurkowi domu!

Diagnostyka, operacja oraz rehabilitacja to olbrzymie koszty i obciążenie dla fundacji.
Jeśli nie jest Ci obojętny los maluszka prosimy o wsparcie jego leczenia i ratowania łapki.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
NR KONTA: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com
Dopisek: Muminek

Tchórzyk umarł po około miesiącu walki o życie.

*******************************************************

Tchórzyk żyje na terenie przystoczniowym, jest dokarmiany przez prywatną osobę. Kocur trzyma się miejsca i pełnej miseczki, którą wystawia dobry człowiek. Mieszka w krzakach wraz z szóstką innych bezdomniaków.

W stadku jest zawsze ostatni. Nieśmiały, wystraszony, płochliwy. Delikatny i lękliwy chłopak. Zawsze ustępował miejsca przy misce, zawsze trzymał się z tyłu, ale ostatnio stał się wyjątkowo ostrożny. Krążył wokół innych kotów i misek, ale do jedzenia nie za bardzo podchodził. Dlaczego? Bo każdy kęs kojarzył mu się z ogromnym bólem. Jedzenie skutkowało cierpieniem. Bał się go. Kociak chudł i marniał w oczach, było coraz gorzej. Chorują zęby. Wokół pyszczka zrobiły się nadżerki, z buzi kapie ślina. W kocich oczach strach i ból. Tchórzyk coraz bardziej się wycofywał.

Część kotów, które nie mają szansy na pomoc, albo za nic nie chce dać się złapać, umiera w takiej sytuacji z głodu. Bałyśmy się, że tak właśnie będzie w tym przypadku. Tchórzyk nie wejdzie do klatki. Wyglądał coraz słabiej, ale za nic nie chciał dać się odłowić. Długie próby – kilka dni łapanek, które trwały do północy – przyniosły skutek. Tchórzyk jest w lecznicy.

Stan pyszczka fatalny. Brakuje słów i wyobraźni, by opisać z jakim bólem musiał żyć Tchórzyk. Cierpiał po cichu. Strasznie. Potrzebuje zabiegu u dentysty. Nie ma na niego środków – prosimy o pomoc dla kocurka. Bardzo, bardzo Tchórzyk Was potrzebuje. Każdy grosz to jego szansa. Chcemy kociaka leczyć, bez funduszy nie możemy nic zrobić. Bez pomocy Tchórzyk zagłodziłby się na śmierć. Pochylcie się nad losem bezdomniaka. Ma tylko Was i nas.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Tchórzyk

Nie zdążyłam mu nawet nadać imienia
Pojawił się cichutko, słaby, wyczerpany, wychudzony, odwodniony trawiony przez całe hordy pcheł, zjadany od wewnątrz przez robaki. Podobnie cichutko odszedł po połowie doby walki o jego życie
Trudno powiedzieć ile miał tygodni, ale ważył 800 gram, jego kosteczki powleczone były skórą.
Miałam ogromną nadzieję, że uda się go jeszcze uratować. Jednak malec nie miał już sił walczyć.

Aż strach pomyśleć, ile takich kocich istnień umiera po cichu, zapomnianych, niechcianych..

Kociaka nie ma, a u weterynarza został do spłacenia dług wysokości 180zł. Nie zawahałabym się wydać wiele razy tyle, gdyby była szansa go uratować.

Muszę Was jednak prosić o pomoc w uregulowaniu tego rachunku.

Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt VIVA!
Pomorski koci Dom Tymczasowy

ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
NR KONTA: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com
KONTAKT : 692-492-135 (sms- oddzwonie w wolnej chwili) lub napisać na janna.biela@gmail.com
Dopisek: bezimienny

Mamy kotków niestety nie zdążyliśmy w porę wysterylizować i pojawiły się takie słodziaki.
Kotka niedługo po urodzeniu odrzuciła maluchy – Szczurek został zabrany z gospodarstwa gdy miał 10 dni – pozostałe rodzeństwo zostało adoptowane przez inną kotkę. Zastępcza mama niestety się rozchorowała, nie mogliśmy leczyć karmiącej kotki, a kociaczki też już zaczynały podłapywać infekcję. Zdecydowaliśmy się je zabrać.
Kociaki są już zdrowe, grzecznie uczą się korzystania z kuwety i jedzenia z miski
Są niezwykle pogodne, bardzo przyjazne, uwielbiają kontakt z człowiekiem – garną się na ręce i mruczą.
Kotki do wydania najwcześniej za 3 tygodnie.
Kontakt w sprawie adopcji: Kasia 664 476 803
Jeśli nie możesz adoptować kotka pomóż w jego utrzymaniu i kilku innych kotów przebywających w DT. Bardzo prosimy o wsparcie finansowe, wpłaty na nasze konto prosimy kierować z dopiskiem ‘maluszki z gospodarstwa’.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: maluszki z gospodarstwa

Cepeenek został wyrzucony na stacji benzynowej. Najpierw przez ludzi był kochany,uwielbiany i przytulany, być może spał z dziećmi w łóżku, a później został wyrzucony jak papierek od cukierka.

Co robi kot, który od malutkiego kociaczka wychowywał się z ludźmi? Osamotniony, głodny i przestraszony Cepeenek biegał od człowieka do człowieka. Ocierał się o ludzi -najpiękniej jak umiał. Zaglądał ludziom w oczy – najpiękniej jak tylko potrafił, aby nawiązać kontakt. Mruczał przy tym bardzo głośno. Niestety, ludzie zajęci swoimi sprawami nie zwracali uwagi na „jakiegoś tam kota”.

I ja, wolontariuszka PKDT, tez tego dnia zatankowałam na tej stacji. Zupełnie przypadkiem… I zobaczyłam tego biedaka biegającego za ludźmi… I serce mi pękło na pół… I mimo długów, jakie mamy, mimo braku wpłat na konto, mimo niezapłaconych faktur, mimo kilkunastu kotów w domu i pomimo…. wszystkich przeciwieństw losu wzięłam go na ręce i wsadziłam do transporterka. A on spokojnie położył się w nim. mrucząc bardzo głośno i…. zasnął, prawie natychmiast. Tak bardzo bezpiecznie się poczuł….

Pomyślałam, nie będzie przecież kosztował majątku, dam radę, wygląda na zdrowego kota. Nic bardziej mylnego! Trzeba go porządnie odrobaczyć i to zastrzykami. Konieczna jest konsultacja u weterynarza dotycząca skóry. Wygląda podejrzanie, trzeba zrobić badania laboratoryjne. Jeśli do tego doliczyć koszty karmy i żwiru, nie jest już śmiesznie. Dlatego nie ruszymy z miejsca bez Waszej pomocy!! Prosimy o wsparcie i pomoc dla kociaka skrzywdzonego przez nieodpowiedzialnych ludzi. Prosimy, okażcie temu kotu miłość i współczucie, abyśmy mogli wymazać z jego pamięci to, co złego się jemu przytrafiło. Wszystko po to, aby odmienić los Cepeenka wyrzuconego na stacji benzynowej !

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Cepeenek