Gapcio jest stoczniowym gadułą i poczciwiną. Spokojny, dorosły kocurek. Lubi wygrzewać się na słońcu, zawsze przybiegał pierwszy do miseczki i mruczał z zadowolenia nad jedzonkiem – wdzięczny za posiłek i opiekę. Ma około 3 lat, ale jak na stoczniowego kota to już sporo. Trudne warunki życia dają się kociakom we znaki. Warunki atmosferyczne i niebezpieczeństwa związane ze stoczniową rzeczywistością nie są obojętne.

Gapciuś zniknął na parę dni z miejsca karmienia. Martwiło to stoczniowych opiekunów, jednak prawdziwa tragedia zaczęła się po kilku dniach, kiedy kociak wrócił. Cały w smarze, calutki! Najprawdopodobniej topił się w czymś. Nie było na co czekać, Gapcio słaniał się i pokładał. Próbował jeść, ale nie bardzo mu to wychodziło. Na pierwszy rzut oka było widać, że cierpi. Błyskawicznie pojechano po klatkę łapkę. Niestety, Gapcio zniknął. Wszyscy spodziewali się najgorszego 🙁 Na szczęście udało się go odnaleźć następnego dnia. Natychmiast trafił do naszego weta.

Trzeba ratować Gapcia. Potrzebujemy funduszy, by opłacić badania krwi i kroplówki oczyszczające wątrobę. Jest ryzyko, że kocurek wylizał się i zatruł. Trzeba wykąpać Gapcia, ogolić, opatrzyć razy, które dodatkowo ma na skórze. Zahaczył o coś ostrego. Ma rany na pyszczku i w okolicach ogona.

Na zdjęciach dokumentacja pierwszej kąpieli. Trzeba było ją przerwać i wybudzić Gapcia z narkozy, bo temperatura tego małego ciałka zaczęła spadać. Konieczne było intensywne nagrzewanie. Na koniec Gapcio pozwolił owinąć się kocykiem i tak siedział w klatce. Konieczna druga kąpiel i ogolenie całego ciała. Przed Gapciem długi pobyt w szpitalu. Brakuje funduszy, by opłacić pomoc.

Bardzo prosimy o wsparcie dla Gapcia, to jego jedyna szansa.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Gapcio

Gabryś urodził się na jednej z kaszubskich wsi. Przeżył jako jedyny z miotu – rodzeństwa się pozbyto. Jego zabrano za wcześnie od mamy, bo był taki ładny! Nie dojadał, kotki do niego nie wpuszczano. Od początku życia był u boku człowieka. Do czasu… Dwa dni przed Wigilią bezpowrotnie wyrzucono go za drzwi. Przestał być potrzebny, znudził się. Chłód, głód – to były jego święta.

Jest wspaniałym pięciomiesięcznym kociakiem. Tuli się do człowieka, na kolanach czy rękach grzecznie leży. Uczy się dopiero czułości – masowanie pyszczka, czy delikatne drapanie pod brodą to dla niego nowość, ale bardzo chętnie przyjmuje wszystkie mizianki. Nikt go tak pewnie nie rozpieszczał. Wystawia brzuszek i zachęca do zabaw. Jest jeszcze maluchem, więc energii też mu nie brakuje – jest ciekawski i radosny.

Potrzebuje kochającego człowieka, który da mu dom na zawsze. Nie dlatego, że jest rudy. Dlatego, że potrzebuje pomocy – dobrego serca i pełnej miseczki (bo kręgosłup niestety czuć pod palcami 🙁 ) . Szukamy odpowiedzialnych opiekunów i bezpiecznego domu.

Bardzo prosimy również o wpłaty dla Gabrysia – potrzebujemy funduszy, by zabezpieczyć go do adopcji, odpchlić, odrobaczyć, zaszczepić, opłacić pobyt – dać mu szansę na życie. Na „dzień dobry” wydaliśmy 50 zł. Koszty będą rosły. To cena jego życia. Bardzo prosimy o wpłaty – choćby najmniejsze dla tej kochanej, tulącej się do człowieka kuleczki.
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Gabryś

Arielka jako kilkutygodniowy kociak została znaleziona na ulicy. Mała, bezbronna, bez szans na przetrwanie. Chudziutka kruszynka tuliła się do człowieka i mruczała. Zabezpieczyłyśmy koteczkę w lecznicy. Arielka szybko znalazła dom. Dobry, troskliwy, na zawsze. Zwierzolubni, wrażliwi, spokojni ludzie dali jej dom. Tak to wtedy wyglądało. Została adoptowana i pokochana. Teoretycznie. To co działo się w praktyce widzicie na zdjęciach. Po roku od adopcji Arielka została w takim stanie porzucona w gdyńskiej klinice. Poinformowano naszą wolontariuszkę. Pojechała na miejsce czym prędzej. To, co zobaczyła, było szokujące. Ogromne rany, mięśnie na wierzchu – dramat. Kotka ufna, kochana, przytulająca się – makabrycznie zaniedbana. Rozpoczęliśmy walkę o Arielkę po raz drugi. Przez kilka tygodni przebywała w naszej lecznicy, udało się ją już zabezpieczyć na stałe, jednak potrzebujemy funduszy, by pokryć koszty leczenia dziewczyny. Prosimy, pomóżcie! Arielka została bardzo skrzywdzona – potrzebne wsparcie!
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Arielka

Nasz stoczniowy podopieczny – Lucek – potrzebuje pomocy. Jest trzyletnim stoczniowym dzikuskiem – chodzi swoimi drogami, ale zawsze wypatruje naszych samochodów. Chętnie przybiega na jedzenie, wita nas i ciekawie zagląda do miski. Był stoczniowym przystojniakiem – to piękny, duży kocur. Zawsze jadł z apetytem, nie wybrzydzał, dostojnie wyglądał. Od jakiegoś czasu marniał, sierść była coraz słabsza. Zaczęły się problemy z jedzeniem. Próby konsumpcji kończyły się piskiem i ucieczką od miski z prędkością światła. Wiedziałyśmy już, że bez dentysty się nie obejdzie. Czym prędzej zabrałyśmy Lucka do lecznicy.

Weterynarz aż się przeraził. Lucek w pyszczku ma straszny bałagan, dziąsła w okropnym stanie. Bardzo długo nie pokazywał bólu. Musiał mocno cierpieć. Potrzebujemy funduszy, by mu pomóc. Remont w pyszczku pozwoli mu wrócić na stocznie i szczęśliwie żyć. W obecnej sytuacji nie mamy ani grosza, by pomoc chłopakowi. Prosimy o wsparcie. O wrażliwość na los stoczniowego Lucka. Nie ma łatwego życia, los go nie rozpieszcza, ale jest na swój sposób szczęśliwy. Może żyć. Nie ma na kogo liczyć – może tylko na nas i na Was. Bez pomocy umarłby z głodu – nie jest w stanie już jeść. Co z tego, że jest dziki. Uwierzcie, niczym się nie różni od domowych nakanapowców. W jego oczach tak samo widać ból.

Prosimy o pomoc dla Lucusia.

Dane do wpłat:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: stoczniak Lucek

14961446_10209925125898994_653466677_nKochani, potrzebuję pomocy w opiece weterynaryjnej dla Tadzia. Chory i na skraju wydolności fizycznej Tadziu, trafił na wioskę na pace samochodu. Nikt sie nim nie przejął. Kot koczował w trawie, w gospodarstwie do którego trafił. To domowy kot: miły, lgnący do człowieka. Szukałam mu domu, ale Tadzia nikt nie chciał. Wraz z załamaniem pogody, załamało sie i Tadziowe zdrowie. Kot trafił do lecznicy tylko z uwagi na to, ze był wczesniej wyadoptowywany z ramienia PKDT. Jeśli nie uzbieram na pomoc dla niego – zapłacę za opiekę nad nim prywatnie, ponieważ go przywiózłam i chciałam mu pomoc. Twarde reguły zapanowały w PKDT, bo i długi sa nadal duże i nikt nie może nowych zwierząt przyjmować. Zatem, jesli chcecie pomoc Tadzikowi, proszę o wpłaty na nasze konto z dopiskiem: Monika K. – Tadzik

Dane do wpłat:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)

SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

kitka3Kitka jest kotką z leśniczówki. W związku z przeprowadzką opiekunów miała zostać na ulicy, zabrałyśmy ją do siebie. To drobna, subtelna i delikatna kicia. Uwielbia przytulać się do człowieka i leżeć na rękach. Wystarczy pochylić się nad klatką i już wspina się człowiekowi na ramię, układa się wygodnie i mruczy. Wtula się w kark, albo zwija w kłębuszek i zasypia. Jest tak przylepna i miła, że nie sposób jej odmówić miziania. Na widok człowieka pręży grzbiet, przytupuje i zagląda w oczy – cały czas mogłaby być głaskana.

Jest pod naszą opieką od kilku tygodni, niedawno bardzo schudła, zmarniała, stała się osowiała. Na widok człowieka nadal się cieszyła, ale widać było, że brakuje jej sił i energii. Czym prędzej zrobiliśmy badanie krwi. Parametry wątrobowe są niedobre – stąd złe samopoczucie Kitki. W trakcie leczenia jedne się poprawiają, inne pogarszają. Musimy poddać kicię dalszej diagnostyce, a nie mamy na to funduszy. Konieczne kolejne badania – diagnostyka obrazowa i szeroki zakres badań krwi. Trzeba wdrożyć leczenie, opłacić szpitalik i karmę weterynaryjną. Bardzo prosimy pomóżcie ratować koteczkę. Prosimy o wpłaty – choć najdrobniejsze. Ufna, kochana Kitka bardzo Was potrzebuje.

Kitka siedzi grzecznie i cichutko, wzięta na ręce wtula się jeszcze bardziej niż zwykle, choć wydawało się to już niemożliwe. Przytula się całą sobą, czeka na pomoc.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Kitka

wikiWiki jest kotką wolno żyjącą. Zamieszkuje gdyńskie podwórko, ma tam bardzo dobra opiekę, dotychczas była bardzo szczęśliwym dzikuskiem. Niestety, bardzo się rozchorowała. Pewnego dnia karmicielki zauważyły, że zawsze radosna i ciesząca się na ich widok kicia siedzi bardzo osowiała. Z daleka widać było, że cierpi. Jej pyszczek cały był umazany w ślinie, kapała jej ropa z buzi. Wiki kategorycznie odmówiła jedzenia. Opiekunki długo szukały pomocy, niestety, wszędzie im odmawiano. W końcu trafiły do naszej wolontariuszki. Wiki od razu pojechała do jednej z naszych lecznic.
Okazało się, że kotka ma silny stan zapalny wokół kła. Ropień był tak ogromny, że zęba praktycznie nie trzeba było wyrywać, po prostu wypadł przy pierwszym dotknięciu, wyciekło morze krwi i ropy. Rana, która ukazała się oczom lekarzy była porażająca. Ból, jaki musiała odczuwać Wiki, trudno sobie nawet wyobrazić. Musimy opłacić zabieg i leczenie kotki.
Bardzo prosimy, pomóżcie. Wiki jest kotem niczyim, na kogo ma liczyć? Przecież jej też należy się pomoc i opieka. Odczuwa ból tak samo jak nasze domowe mruczki. Nie jest inna, nie jest gorsza… Możemy dać swoją pracę i serce, ale funduszy nie mamy. Jeśli komuś z Was nie jest obojętny los Wiki, prosimy o wpłaty dla kici.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Wiki

14876108_1321769297867966_218846020_oBuraskę zabrałyśmy wraz z 9 innymi kotami. Miała zostać na ulicy. Wychowana przy człowieku, w domu, na kanapie. Miała sobie poradzić. Jak? Gdzie? Dwie ulice dalej strzelają do kotów. Przywiozłyśmy ją do trójmiasta.

Buraska miała silne zapalenie dziąseł. Nikt w helskim „domu” o to nie dbał. W pyszczku czerwono, obrzęki, z tyłu „kalafiory”. Stres związany ze stratą domu i spadek odporności tylko pogorszył sprawę, pojawił się ślinotok. Konieczne są wizyty u weterynarza, interwencja stomatologiczna, a nam brak środków, żeby je opłacić. Bardzo prosimy Was o pomoc.

Burasia po przywiezieniu z Helu bardzo źle znosiła pobyt w klatce, Nie jadła, siedziała z czołem „wbitym” w ścianę kuwety. Na dotyk nie reagowała. Miała dużo szczęścia – z klatki wyciągnęła ją Pani Hania (bardzo dziękujemy <3 ) . Zobaczcie, jak bardzo odmienił są pobyt w domu. Nie ten kot! Śpi rozciągnięta na kanapie, przymila się, podbija dłoń, żeby ją głaskać. Powoli przyzwyczaja się do nowych okoliczności. Jedną z ostatnich nocy spędziła na pufie, obok łóżka, prawie przy głowie opiekuna. <3

Bardzo prosimy pomóżcie nam wyleczyć koteczkę. Dolegliwości są nieprzyjemne i bolesne. Niech życie Buraski w końcu się odmieni. Naprawdę na to zasługuje!

Wpłat można dokonywać z dopiskiem „BURASKA Z HELU”:

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

gabi0Gabi nie miała lekkiego życia, choć teoretycznie miała „opiekuna”. Jak się komuś spodobało wpuszczał ją do domu, jak nie – wyrzucał na dwór na długie tygodnie. Rodziła kilka razy do roku, maluchy zabierano i pozbywano się ich „po wiejsku”. Mimo to kicia jest bardzo związana z człowiekiem. Tuli się do twarzy, chętnie leży na ramieniu i rękach. Rozciąga się, ugniata powietrze, wtula całą sobą. Wystarczy ją lekko pogłaskać, by się rozmruczała. Nawet podczas pobierania krwi serwowała piękne mruczando – szczęśliwa, że człowiek się nią interesuje. Dotknięta przytupuje nawet na stole zabiegowym, widać to na zdjęciach. Kiedy trafiła do lecznicy dopadła do misek jak szalona. Pełną miskę suchej karmy zjadła na poczekaniu, potem od razu dorwała się do wody. Straszny widok. Gabi jest chudziutka, leciutka jak piórko.

Kiedy poznałyśmy losy jej dzieci, które ginęły w tragicznych okolicznościach, bardzo zależało nam na wysterylizowaniu kotki. Ktoś ze wsi zdeklarował się opłacić zabieg. Badanie krwi zrobiłyśmy na swój koszt.  Bałyśmy się podać wychudzonej kici narkozę bez sprawdzenia wyników. Są dobre. Na nic więcej nie mamy funduszy. Nie chcemy, by Gabi wracała na podwórko. Ma mały stan zapalny na pyszczku i tak bardzo się przytula! Zasługuje na pomoc, na dobry, ciepły, kochający dom. Nie mamy środków, by ją zatrzymać. Prosimy, pomóżcie nam opłacić pobyt Gabi w lecznicy po zabiegu i hotelik, by mogła u nas zostać. Pomóżcie opłacić leki. To nie jest majątek, jednak my zwyczajnie nie mamy tych środków. I bez Was nie możemy jej pomóc. Błagamy o szansę dla Gabi. Błagamy o dom dla niej!

Wpłat można dokonywać z dopiskiem GABI:

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

W sprawie adopcji można kontaktować się z Moniką S. 888241551

No Comments

korgi2Korgiego znalazła w nocy na ulicy nasza wolontariuszka. Biegał zagubiony, zaczepiał ludzi, non stop wbiegał do otwartego do późna sklepu. Bardzo chciał do człowieka, był zupełnie bezradny Kilka godzin koczował pod zamkniętym już sklepem. Zawołany i zaproszony do domu ruszył bez wahania. Odnalazł się w nim od razu. Kładł się przy człowieku, przytulał i lizał. Wyprowadzony z powrotem już nie chciał zostać. Nie odstępował człowieka na krok.

Korgi jest fantastycznym psiakiem. Za człowieka poszedłby w ogień. Jest bardzo ufny, super przyjacielski. Uwielbia spać w łóżku – pakuje się na głowę opiekuna i zasypia wtulony we włosy. Jest łagodny i i bardzo, bardzo żywy.
Nie wyobrażamy sobie, jak można porzucić zwierzę! Pomimo ogłoszeń i plakatów dotychczasowa opiekunka Korgiego nie odezwała się. Wiadomo, że doskonale wiedziała, gdzie jest, znała numer telefonu, bez problemu mogła się zgłosić. Nie zrobiła tego.
Historię Korgiego wolontariuszka poznała przypadkiem. Korgi dwa lata spędził przy budzie na krótkim łańcuchu. Odpiął i zabrał go dobry człowiek, który nie mógł patrzeć na psią krzywdę. Niestety, z bezradności powierzył go kolejnej nieodpowiedzialnej osobie. Skończyło się porzuceniem. Łańcuch, nieodpowiedzialny dom, ulica. To losy Korgiego.
W tej chwili jest w domu tymczasowym. Ma fantastyczna opiekę. Kobieta, u której jest Korgi, całą siebie oddała zwierzętom. Opiekuje się psem na wózku, seniorką potrzebującą całodobowej pomocy, kotem bez oka oraz 5 innymi znalezionymi na ulicy zwierzakami. Ma wielkie serce. Pomogła jeszcze Korgiemu. Psi tymczas jest pod naszą finansową opieką. Na koncie zero. Korgi tak naprawdę powinien zostać na ulicy.
Nie ma środków na opłacenie podstawowych zabiegów weterynaryjnych – odpchlenia, odrobaczenia, szczepienia. Nie ma na kastrację. Do tego potrzebne jest jeszcze szkolenie dla Korgiego. Psiak w związku ze swoją przeszłością nie jest za bardzo ułożony i niespecjalnie reaguje na polecenia opiekunki. Obsikuje nogi stołu, nie reaguje na uwagi, żyje swoim życiem. Opiekuna się nie poddaje. Potrzebne choć kilka fachowych spotkań, by Korgi mógł normalnie żyć w domu i miał szansę na normalne życie. Nauczono go spać w łóżku, podwórko już nie wchodzi w grę. Natomiast do zasad panujących w domu Korgi nie potrafi się przystosować.
Bardzo prosimy, pomóżcie. Cegiełki na nowe życie dla psiaka można przelać na:

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Korgi

nitka1Nitka przyszła na świat w małej mieścinie, w dużym stadzie. Koty są tam karmione suszonym na słońcu chlebem, spleśniałego nie zjedzą – suchary tak. Na nic więcej nie ma środków. O leczeniu zwierząt nie ma w ogóle mowy.

Nitka jest młodziutką kicia, to tegoroczny miot. Jest małym rozrabiaką, słodkim, radosnym maluchem. Uwielbia gonitwy, po podłodze turla wszystko, co wpadnie jej w łapki. Przymila się do człowieka, zagaduje, na rękach u karmiciela mruczy. Wobec obcych jest ostrożna, ale to naturalne.

nitka5Jest drobniutka i wychudzona, ma długie smukłe łapki. Je suszony chleb. Jej matka też. Ani pokarm matki, ani późniejsza dieta, nie mogły jej wiele dać. Kiedy nasza wolontariuszka zobaczyła kicie, przeraziła się. Pod chudym brzuszkiem kula wielkości dziecięcej piąstki. Czym prędzej pojechała z Nitką do weta.

Okazało się, że w okolicach pępka kici powłoki brzuszne nie do końca się zrosły. Jest przepuklina pępkowa – ogromna! Konieczna jest operacja. Przepuklina tej wielości – nieoperowana – jest zagrożeniem życia. Kotka została w lecznicy – powinna mieć zabieg. Nie mamy funduszy, by go opłacić, pomóżcie.

Nitka potrzebuje też wysokojakościowej karmy. Żeby podać narkozę, trzeba kotkę trochę wzmocnić. Konieczna wysokokaloryczna dieta. Potrzebne środki, by opłacić lecznicowy szpitalik, bo po operacji Nitka musi w nim zostać. Do tego podstawowe oporządzenie malucha – walka z robalami i wszołami (całe mnóstwo!). To co powyżej plus koszty zabiegu – suma dla nas zawrotna w obecnej sytuacji finansowej. Wiedzieliśmy, że ratujemy Nitce życie – zabraliśmy ją do siebie. Co dalej? Pomóżcie.

Bardzo prosimy o pomoc dla Nitki – małego bezbronnego szkraba.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Nitka

MINIA00PROSIMY O POMOC W OPŁACENIU OPERACJI !

(Uwaga, drastyczne zdjęcia)

Minia jest roczną koteczką – bardzo małą i drobniutką. Waży tylko 2,2 kg. Jest bardzo miła i ufna. Mieszka na podwórku, ale bardzo lgnie do człowieka. Dopomina się głaskania i uwagi, zabiega o czułości. Kręci ósemki wokół nóg. Jest bardzo delikatna, subtelna. Do tej pory żyła spokojnie i szczęśliwie. Niedawno urodziła 3 kocie maluszki – mają teraz około 2 tygodni.

Kilka dni temu miała wypadek. Najprawdopodobniej została potrącona przez samochód. Przednia łapka cała oskórowana, tylna podrapana. Dzielna Minia (popatrzcie na zdjęcia!) tułała się w takim stanie jakiś czas i zajmowała się dziećmi. Kiedy tragedia została zauważona i kicia trafiła do lecznicy łapka, niestety, była już martwa. Konieczna była operacja ratująca życie, by Minia nie umarła z powodu zakażenia.

Bardzo prosimy, pomóżcie nam opłacić zabieg i leczenie pooperacyjne przemiłej i kochanej koteczki. Minia przyjmuje pomoc, pozwala opatrywać sobie rany. Pomimo braku sił na widok człowieka mruczy! Dzieciaki zabezpieczone – w tej chwili odkarmiane butelką – czekają na powrót mamy!

 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Minia – dzielna mama