To jakieś fatum. Niedawno trafił do lecznicy Gapcio, który topił się w smarze. Teraz na stoczni pojawiła się Merlinka cała upaprana czymś białym. Choć na pierwszy rzut oka wyglądało to mniej strasznie, w lecznicy okazało się, że jest fatalnie!

Koty stoczniowe mają ciężkie życie, szukają schronienia w różnych miejscach, także w kanałach i rurach. Merlinka weszła w taki, którym płynie wapno. Skutki są opłakane, kotka jest bardzo poparzona. Rany są rozległe. Pachy i łapki całe popalone. W środku w pyszczku bałagan, próbowała się myć. Do tego zęby – niezależnie od zdarzenia – wymagają interwencji stomatologicznej.

Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie bólu, jaki jej towarzyszył. Pomimo szybkiej reakcji i umieszczenia jej w lecznicy zdążyła się nacierpieć. Leżała skulona pod śmietnikiem, podczas gdy normalnie korzysta z legowiska w budynku pracowniczym. Jest przyjazną, miłą kocicą, która chętnie towarzyszy człowiekowi. Teraz z bólu chowała się w najciemniejszym kącie.

Potrzebujemy środków, by leczyć Merlinkę. Konieczne jest badanie krwi, długie i konsekwentne smarowanie rozległych oparzeń, do tego dodatkowo zabieg porządkowy w pyszczku.

To ponad nasze możliwości i siły. Błagamy, pomóżcie Merlince!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: poparzona Merlinka

Niedziela. Jedziemy odwieźć kotki po sterylizacjach. Dzikie: mamę i siostrę Kostka. Kotki czują się świetnie i marzą o powrocie do siebie. Dojeżdżamy na miejsce. Co zastajemy? Kolejną kocicę. Tym razem z maluchami. Szkraby leżą na kawałku styropianu i popiskują. Chudziutkie, umorusane. Kotka kręci się dookoła, zawołana przybiega, łasi się, mruczy. Jest głodna i spragniona pieszczot.

Kocia rodzina żyje w prowizorycznej budzie – pod kilkoma kawałkami styropianu opartymi o ścianę. Pomimo ładnej pogody w środku wilgotno po ostatnich deszczach. Jeden maluch jakiś marny, sierść brudna i stercząca, drugi ma zaklejone oczko. Trzeci popiskuje. Trzymają się nieźle, jak na te warunki, ale to nie jest życie. Nie są tam mile widziane. Są niechciane. Tamtejsza filozofia brzmi: przeżyją, to przeżyją, nie – to jeszcze lepiej, bo koty przeszkadzają, brudzą, jest ich za dużo.

Zabranie ich to szansa na życie. Tam czekałaby je śmierć na ulicy – jak większość zeszłorocznych miotów. Dawno nie żyją. Jak Kostka, którego karmiłyśmy butelką, by przeżył.

Stanęłyśmy bezradne. Brakuje wolnych miejsc, nie ma środków. Przed nami zmęczona maluchami i głodna kotka. Do tego trzy oseski leżące w mokrym kącie. Zabrałyśmy je. Nie mamy ani grosza, by je utrzymać, zabezpieczyć. Potrzebna dobra karma dla kotki karmiącej, potrzebne podkłady, żwir. Każda doba będzie kosztowała 10 zł za hotel. Nie było innej opcji, nie mamy już miejsc. Do tego w perspektywie: odrobaczenia, szczepienia, sterylizacja. To mnóstwo kosztów. Nie potrafimy jednak wyceniać życia. Zdecydowałyśmy się ratować te cztery. Kici też nie chcemy odwozić. Jest łagodną, przemiłą kotką. Wystawia brzuch i podbródek do miziania, chwyta ludzką dłoń łapkami i chce się przytulać. Do dziś bezimienna, od dziś Inka. Jak odkarmi dzieciaki, będzie szukała domu.

Ta czwórka nie miała tam przyszłości. Chcemy podarować im długie i dobre życie. Ciepłe domy, kochających ludzi. Bezpieczeństwo i miłość zamiast śmierci na ulicy. Bardzo prosimy o wpłaty. Tylko one pozwolą nam ratować Inkę i jej maluszki.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Inka i maluszki

Daszkę złapałyśmy na sterylizację. Jest dzikuską, żyje na dachu budynku gospodarczego. Prawie w ogóle nie schodzi na dół, na dachu jest też karmiona. Obecnie wylegiwała się tam na słońcu, na zimę kombinujemy , żeby postawić na dachu budkę. Wszystko jest ładnie osłonięte drzewami, Daszka czuje się tam bezpiecznie. Takie miejsce sobie wybrała. Jest kotem wolno żyjącym, szczęśliwym tam gdzie jest. Nie chce egzystować z człowiekiem, woli swoje kocie drogi.

Przyjechała na zabieg. Wyglądała podejrzanie, siedziała skulona. Okazało się, że ma problem z jedzeniem. Po zajrzeniu do pyszczka weterynarzom opadły ręce. W buzi mnóstwo ropy, a z tyłu na podniebieniu duża gula – bąbel pełen ropy. Konieczne jest usunięcie zmiany. Nie jesteśmy przygotowani na takie koszty. Bardzo potrzebujemy Waszej pomocy.

Łapiemy rocznie kilkaset kotek na sterylizacje, koszty, które powstają właśnie w taki sposób jak tu – oprócz sterylizacji konieczny zabieg w jamie ustnej, są poza naszym zasięgiem. Nie wyobrażamy sobie jednak wersji – wysterylizować chorego cierpiącego kota i wypuścić. Musimy jej pomóc.

Daszka, jak każde żywe stworzenie, zasługuje na pomoc, leczenie, godne traktowanie. Kicia ma wrócić do siebie, tam jest szczęśliwa. Chcemy, by wróciła zdrowa, by mogła cieszyć się życiem, a nie kulić w kącie z bólu, chodzić głodna. Prosimy o pomoc dla Daszki, nie bądźcie obojętni na jej los tylko dlatego, że nie daje się głaskać.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Daszka

Taka bieda wróciła z naszą wolontariuszką z długiego weekendu. Kostek siedział na środku asfaltowej drogi w Kościerzynie. Przeraźliwie chudy, zagilany, wrzeszczący na widok człowieka wniebogłosy. Miauczał przeraźliwie, przyszedł do wysypanej karmy, ale nie jadł. Nie miał zupełnie węchu. Już był szkieletem, umarłby tam wkrótce śmiercią głodową. Wolontariuszka zabrała go do wynajętego domku. Przez kilka dni karmiła go butelką, bo sam nie był w stanie jeść.

Kostek okazał się przemiłym przylepą. Sam wchodził na kolana, właściwie wpełzał, bo na więcej nie miał sił. Jak już pożarł całą butlę pokarmu, zasypiał wyciągnięty i mruczący. Cierpiał, ledwo podnosił się na łapkach, ale wspinał się na ludzkie ramię, bardzo chce się przytulać. W polowych warunkach, w środku lasu otrzymał pierwszą pomoc, antybiotyk i butelkę. Teraz bardzo potrzebuje opieki weterynarza i Waszej pomocy. Ciężko oddycha, kicha, spójrzcie jak wyglądają oczy – wymagają leczenia. Ma około 9 miesięcy, wygląda jak mały kociak. Ma długie nogi – poza tym szkielet. W sensie dosłownym: skóra i kość. Nie da się powiedzieć, że jest drobniutki. Jest zagłodzony. Za kilka dni by nie żył.

Bardzo potrzebna Wasze wsparcie! Nie mamy funduszy, by go ratować. Obiecujemy zadbać o tę przylepę – wyleczyć, odkarmić, znaleźć najlepszy dom. Prosimy o wpłaty dla Kostka.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Kostek

 

Kropka to półroczna kruszyna. Drobna, filigranowa kocica. Jest kotką wolnożyjącą – młodą, radosną. Urodziła się na ulicy, to jej rzeczywistość. Była na swój sposób szczęśliwa. Niestety, już w najmłodszym wieku los ją doświadczył.

Kropka trafiła do nas w wyniku interwencji. Maleństwo biegało po ulicy z połamanym ogonem. Czym prędzej zabrałyśmy ją do lecznicy. Konieczna była interwencja chirurgiczna. Kropka dzielnie zniosła operację, grzecznie pozwala sobie pomóc.

Mała kotka „bezogonka” przebywa w naszym szpitaliku. Wkrótce będziemy musiały opłacić fakturę. Nie mamy środków, by opłacić zabieg, plus dodatkowo sterylizację i szpital. Prosimy pomóżcie Kropce!

Kropka jest jednym z tych kociaków, które mogą liczyć tylko na naszą pomoc i Waszą wrażliwość. Prosimy, nie bądźcie obojętni.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy 
ul. Kawęczyńska 16/39 
03-772 Warszawa
NR KONTA: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Kropcia

Bazyl spędził na ulicy już ponad 17 lat. Jest w naprawdę sędziwym wieku. Mimo to jest wesoły, energiczny. Przybiega do karmicielki błyskawicznie, wcina z apetytem. Biega z innymi kotami i rządzi na ulicy.

Poznałyśmy go niedawno – pod brodą, na ogonie i grzbiecie ma spore rany. Męczy go katar. Potrzebuje pomocy weterynarza. Rozdrapał się do krwi, nie widać tego, niestety, na zdjęciach. Drapał się też non stop, jak go widziałyśmy. Zabrałyśmy Bazyla do lecznicy. Prosimy o wsparcie, chcemy mu pomóc.

Kociaki takie jak Bazyl mają tylko Was i nas. Nie mają na kogo liczyć. Pomóżmy staruszkowi, bardzo prosimy o wpłaty.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
NR KONTA: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Bazyl

Zulka jest drobniutką koteczką. Jest już seniorką, za to gabarytowo to maksimum roczny kociak. Jest spokojna, przy miseczce wystawia główkę do głaskania, pręży grzbiet i bardzo głośno mruczy. Lubi leżeć w kocim hamaku, spać z łapkami do góry. Jest trochę niedotykalska, ale szczęśliwa i bezpieczna.Została porzucona przy kocich budkach. Była sama, zdana tylko na siebie. W fatalnym miejscu – koty są tam przeganiane i niemile widziane. Stado też jej nie akceptowało – nie miała co jeść i gdzie spać. Walczyła o przetrwanie, zdziczała w tych warunkach. Mimo to nasza wolontariuszka przyniosła wystraszoną i wyniszczoną kruszynę do domu. Trudno o adopcję takiego kociaka, więc przebywa od lat w dt.

Jest półdzikuską – jednak nagle zaczęła przytulać się do człowieka, miziać, wchodzić na kolana, ugniatać. Bardzo szukała kontaktu. Za kilka godzin było wiadomo, o co chodzi. Szukała pomocy. W świąteczną noc, z soboty na niedzielę Zulka czuła się tragicznie. Pojawił się silny ślinotok, wytrzeszcz, kotka była pobudzona, główka jej się trzęsła, oddychała dziwnie, pochylała się nienaturalnie do przodu. Potwornie się męczyła. Wolontariuszka natychmiast pojechała z nią do weterynarza na nocny dyżur. W samochodzie kotka bardzo cierpiała. U weta diagnoza – padaczka. Dostała serię zastrzyków. Kicia wyciszyła się i przespała wiele godzin. Niestety po wybudzeniu – nawrót – kolejna noc ataków, tym razem już gromadnych. Drobne ciałko Zuli drgało bez opamiętania, dołączyły wszystkie inne możliwe objawy. Wycieńczona kotka znowu wylądowała na ostrym dyżurze. Została po raz drugi uśpiona, zwiększono dawki leków. Udało się opanować ataki.

Po świętach od razu pojechałyśmy do neurologa. Potwierdził diagnozę. Nasza drobniutka Zulka ma padaczkę. By jej pomóc musimy zrobić kolejne badania. Napady w tym wieku najczęściej powoduje jakaś inna dolegliwość – musimy ją znaleźć. Potrzebne szczegółowe badania krwi – test stymulacji kanalików żółciowych, badania tarczycy. Potrzebny rezonans magnetyczny, by wykluczyć oponiaka mózgu lub zmiany po toksoplazmozie. Trzeba kontrolować stężenie leków przeciwpadaczkowych we krwi. Zula może jeszcze długo żyć, jednak diagnostyka jest niezbędna, by dobrze dobrać leki.

Nie mamy funduszy. Koszty są ogromne. Zula potrzebuje pomocy –BŁAGAMY O WSPARCIE!

Wpłat można dokonywać bezpośrednio na nasze konto lub tutaj: https://pomagam.pl/padaczkowa_Zula

Pomorski Koci Dom Tymczasowy 
ul. Kawęczyńska 16/39 
03-772 Warszawa
NR KONTA: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com

DOPISEK: Zulka

Garguś jest kotem bezdomnym. Łagodnym, spokojnym chłopakiem. Ma opiekę karmiciela , bytuje przy zakładzie pracy, jest dokarmiany. Próbuje sobie radzić. Do jedzenia zawsze coś dostanie, prześpi się w jakimś ciepłym kącie. Jest w miarę zabezpieczony. Jednak opieki lekarskiej brakuje.

Poproszono nas o pomoc. Garguś zaczął bardzo kuleć, na tylnej łapce pojawiła się duża rana. Jakie są przyczyny, nigdy się nie dowiemy. Zobaczyliśmy skutek – głęboką, jątrzącą się ranę. Momentalnie zdecydowaliśmy się na umieszczenie go w szpitaliku, ból było widać w oczach kociaka.

Bardzo prosimy, pomóżcie nam opłacić leczenie Gargusia. Potrzebujemy Waszego wsparcia, opłacenie faktury jest poza naszym zasięgiem. Zaczyna się najgorszy dla nas okres. Trudne interwencje sypią się jedna za drugą. Nie chciałyśmy odmówić Gargusiowi pomocy, bo nie mamy sił i środków. Cierpiał. Wdałoby się zakażenie, skończyłoby się tragicznie. Znalazłyśmy siły, bardzo prosimy o wpłaty dla kociaka.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Garguś

Kreska to kilkuletnia kotka stoczniowa. Żyje w jednym z najpaskudniejszych miejsc na stoczni. Koty są tam niemile widziane, brakuje życzliwych im ludzi, a warunki życia są bardzo trudne. Jeszcze niedawno podczas karmienia odwiedzałyśmy tam spore stadko. Dziś żyją tylko dwa koty. Wśród załączonych fotografii ostatnie zbiorowe zdjęcie z tego miejsca.

Kreska chce żyć, przetrwała w tym miejscu. Podczas jednej z wizyt zobaczyłyśmy, że czuje się fatalnie. Brzuch miała okrągły, wzdęty, była osowiała, kuliła się w kącie, nie chciała jeść, choć podsuwałyśmy jej ulubione karmy. Zabrałyśmy ją do weterynarza. Jest pod naszą opieką.

Po przyjęciu do szpitala okazało się, że Kreseczka jest bardzo zarobaczona. Brzmi banalnie, jednak silna robaczyca jest groźna i dolegliwa. Co gorsza stwierdzono oprócz tego zapalenie wątroby i silną anemię. Walczymy o Kreskę, o to, by dało się jej przywrócić zdrowie i normalne życie. Jest już u nas od jakiegoś czasu, ale w natłoku interwencji, ciągle czekała na „czas antenowy”. Nadszedł – bardzo prosimy o pomoc dla niej!

Kreska nie jest nakolankowym miziakiem, ale tak samo cierpi i kuli się z bólu. Potrzebuje Waszego wsparcia. Miała umierać na stoczni? Bo nie daje się głaskać, brać na kolana? Kreska grzecznie przyjmuje pomoc, widać w jej oczach ulgę. Bardzo cierpiała przed przyjęciem do weta. Nie bądźcie obojętni na los Kreseczki, pomóżcie opłacić jej leczenie.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Kreska

Kicię można wesprzeć także tutaj: https://pomagam.pl/Stoczniowa_Kreska

 

Burasek Stoczniowy jest dorosłym sympatycznym kocurem. Pozbyto się go, porzucono go na terenie stoczni, komuś przestał być potrzebny. Jest ciekawy człowieka, może nie super odważny (nic dziwnego po tym, co przeszedł!), ale ciekawość zwycięża – szuka kontaktu, jest spokojny i miły.

Bezradny w nowym otoczeniu uległ wypadkowi. Wpadł pod samochód, miał do czynienia z jakimś stoczniowym sprzętem? Nie wiemy. Wiemy jedno – ma wyrwaną łapę!!! Nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić bólu, jaki mu towarzyszył zanim go zabrałyśmy. Przyszedł do jedzenia, niestety szybko zniknął, szukaliśmy go miesiąc. Udało się, jest bezpieczny u naszego weta. Na stole w lecznicy okazało się, że na wysokości stawu wystają kości, przebijają skórę. Zdjęć rany nie mamy, wyglądało strasznie, choć nie było świeże. Trwa kuracja antybiotykowa. Burasek potrzebuje teraz pomocy.

Prosimy o wsparcie, konieczna jest podawanie leków, badanie krwi, zabieg – amputacja nóżki. Potrzebny szpitalik. Nie ma funduszy, by zabezpieczyć kociaka. Musimy mieć środki, by nie musieć odwozić go po wszystkim „na stocznię”, by szukać mu domu. BŁAGAMY O POMOC, człowiek bardzo go skrzywdził – porzucił i zgotował mu taki los! BARDZO PROSIMY o darowizny, bez nich nic nie zrobimy.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Burasek Stoczniowy

 

Gucio przegrał walkę z przewlekłą niewydolnością nerek. Był pod naszą opieką 3 lata, ostatni czas spędził w dt u Pauliny G. Zdążył trafic do domu i na kanapę. Był wyjatkowym kotem, zawsze będziemy o nim pamiętać.

***

Wirtualną opiekunką Gucia została pani Sylwia K. Dziękujemy!

***

Gucio został znaleziony w śmietniku. Ktoś pozbył się kociaka w najokrutniejszy sposób. Kocurek jest cudownym miziakiem. Od ręki nie chce się odkleić. Cały czas „barankuje”, zaczepia i mruczy, mruczy, mruczy… Łapkami ugniata na sam widok człowieka – tak bardzo się cieszy. Jest grzecznym, łagodnym kocurkiem. Bardzo lubi, jak się do niego mówi, spogląda wtedy mądrze w oczy, jakby wszystko rozumiał.

Gutek ma chore nerki i problemy z trzustką. Potrzebował domu, który nie odrzuci go z powodu choroby. Nie wymaga na co dzień specjalnej opieki. Za to dużo głaskania. Poza tym tylko karmy specjalistycznej i uważnego oka, by wiedzieć, jak chłopak się czuje. 

Udało się nam umieścic Gutka w domu tymczasowym. Prosimy o wsparcie w opłaceniu kosztów jego utrzymania i opieki weterynaryjnej. To kwota ok. 150 zł miesięcznie. Kocurka można adoptować wirtualnie, ustawiając comiesięczy przelew w dowolnej wysokości na nasze konto:

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Gutek

Kontakt w sprawie Gucia: Monika S. 888241551

no images were found

Daktyl ma kilka lat, jest kotem z wiejskiej chaty. To miły, oswojony kocurek, choć trochę lękliwy. Jest grzeczny i łagodny. Lubi wylegiwać się na słońcu lub w jakimś spokojnym kąciku. Mruczy wtedy zadowolony swoje kocie melodie.

Nie miał na co dzień łatwo – wiejska opieka jest słaba. Przez wiele lat jadł resztki lub nic. Teraz dowozimy mu karmę. Nie wyróżnia się w stadzie – bury, niepozorny chłopak. Nie dopominał się też pomocy. Nie potrafił. Cierpiał tak długo, aż spotkała go nasza wolontariuszka.

Jak wygląda – widzicie na zdjęciach. Tragedia. Jego ciałko jest w połowie łyse. Czym prędzej zabrałyśmy go do weterynarza. Daktyl ma ogromne zmiany skórne. Swędzące, dolegliwe. Placki są bardzo duże. Niewykluczone, że ma problem z trawieniem tłuszczy. Potrzebujemy funduszy, by pomóc Daktylkowi, by opłacić diagnostykę i leczenie.

Prosimy, pomóżcie temu niepozornemu buraskowi. Jest przemiłym, wrażliwym kociakiem. Cierpiał w milczeniu, ma tylko Was i nas. Przez pręty klatki spogląda na człowieka, zagląda w oczy i prosi o pomoc. Bardzo potrzebuje wsparcia.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Daktyl