Pumek trafił do nas kilka dni temu. Ma przetrąconą żuchwę, stracił wszystkie zęby. Najprawdopodobniej został skopany. Brak innych obrażeń, które świadczyłyby np. o wypadku komunikacyjnym. Pokiereszowany został pyszczek. Uderzenie musiało być silne – żuchwa jest w kawałkach.

Pumka jesienią wyrzucono z samochodu przy ruchliwej ulicy. Wówczas również go skrzywdzono, uderzono lub kopnięto. Część żuchwy znajduje się nie na swoim miejscu, w pyszczku ma ogromną paprzącą się ranę Do tego brak zębów. Kocurek cierpiał z bólu i ledwo jadł. Wszystko zrastało się po swojemu, nie wszystko się goiło. Jedzenie sprawiało ogromną trudność i ból. Wystawiano mu miseczkę, jednak nikomu nie przyszło do głowy, by udzielić kotu pomocy weterynaryjnej. Cud, że nie wdało się zakażenie i że Pumek żyje.

Z zebranych przez nas informacji wynika, że kotek prawie w ogóle nie opuszczał budki, w której się zainstalował. Cierpiał. Ne wychodził tygodniami, krył się przed ludźmi.. A jest naprawdę cudownym oswojonym kotem. To nie dzikusek, który boi się ludzi, więc się nie ujawnia. To fantastyczny miziasty kot, który z powodu bólu i strachu nie chciał oglądać świata. Został wyrzucony z domu, potem skopany.

Jest już w naszej lecznicy. Potrzebujemy funduszy na wykonanie badań diagnostycznych i leki. Jeśli będzie potrzeba na operację. Poza urazem pyszczka martwi nas, że Pumek jest bardzo wychudzony, można wyczuć każde żebro. Sierść w stanie tragicznym – sucha, zrudziała, stercząca na kocim szkielecie. Będziemy wdzięczni za każdą wpłatę, która pomoże nam uratować tę małą przylepę, która, jak już poczuła się bezpiecznie, nie chce odkleić się od człowieka.

Barankuje, zaczepia, łasi się cały czas. Nie pozwala zamknąć klatki, odpycha rękę, która ją zamyka, nie chce zostawać sam. Uwielbia głaskanie, drapanie za uszkami, przytula się do ludzkiej ręki, kładzie się na niej, spogląda w oczy i mruczy.

Bardzo prosimy, pomóżcie nam ratować Pumka.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com 
DOPISEK: Pumek

łatka8Łatka 10 lat spędziła pod blokiem. Jest miłą przytulającą się do karmicielki kotką. Lubiła być przez opiekunkę głaskana, kręciła ósemki wokół nóg. Do miseczki przybiegała ekspresowo, latem leżakowanie w trawie było dla niej zawsze ogromną przyjemnością. Jest bardzo mądrą i wdzięczną kocicą. Przetrwała pod blokiem wiele lat, codziennie oczekując swojej karmicielki. W zeszłym roku w wyniku urazu mechanicznego miała połamane żebra i mostek. Po trzytygodniowej walce wróciła do siebie. Nadal radośnie wybiegała z krzaków na widok swojej pani. Do teraz. Kilka dni temu odmówiła jedzenia, nie piła przez 3 dni, w ogóle się nie poruszała, siedziała skulona. Dopóki miała trochę siły, nie pozwoliła się zapakować do transportera, wczoraj opadła z sił zupełnie. Dyszała już od kilku dni, ale w ostatnim momencie oddech był tak płytki, jak gdyby miała zaraz umrzeć. Bezwładną już kotkę karmicielka o 3.00 nad ranem zapakowała do transportera bez problemu.

Łatka została przewieziona do jednej z naszych lecznic. Badanie wykazało oddechy brzuszne, stłumione tony serca, blade śluzówki, temperaturę poniżej normy (35,9). Po rtg okazało się, że w płucach nie ma prawie powietrza, za to jest mnóstwo płynu. Konieczny był natychmiastowy zabieg, by płuca zaczęły znowu pracować i wypełniły się gazem. Z małych kocich płuc lekarze spuścili 200 ml (prawie szklankę) ropy! Kotka oddycha płytko i gęsto, ale oddycha! Kładzie się też normalnie, na brzuszku, podniosła się z boku.

W tej chwili Łatka walczy o życie. W nocy wolontariuszki przeniosły ja do lecznicy, która posiada komorę tlenową. Ma za sobą trzy pobyty w komorze. Widać, że przynoszą jej ulgę. Potrzebne będą kolejne. Konieczne jest badanie krwi oraz wysłanie płynu z płuc do niemieckiego laboratorium. To wszystko ogromne koszty. Koszty wczorajsze i badania krwi i płynu to 900 złotych, dziś narosły kolejne, a to dopiero początek.

Nie potrafimy wyceniać kociego życia. Kalkulować: warto, nie warto? Przecież to tylko kot. Łatka chce żyć. Ufnie spogląda w oczy i prosi o pomoc. Będziemy walczy, choć w obecnej sytuacji finansowej powinnyśmy odpuścić. Pomóżcie nam ratować Łatkę, bardzo prosimy o wpłaty dla niej. Każda złotówka na wagę jej życia. Ratujmy je. Łatka nie wróci na ulicę, musi tylko przeżyć. Nie stać nas na zabiegi i leki.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

DOPISEK: Łatka

kamyk1Kamyk ma 3 lata, jest drobniutki i chudziutki. Wygląda jak niespełna roczny kot. Małe szare chucherko. Do tej pory był szczęśliwym dzikuskiem. Bawił się, wygrzewał na słońcu. Jeszcze całkiem niedawno był w dobrej kondycji. Cieszył się wolnością i na swój koci sposób był szczęśliwy. Bytuje w Wejherowie, w spokojnej okolicy. Na jedzenie nie przychodzi super regularnie, prawdopodobnie zorganizował sobie dwie stołówki. Od trzech lat daje sobie radę. Dawał. W tej chwili nie widzi świata. Oczy są tak zaklejone ropą, że nie może ich otworzyć. Jego ogólna kondycja też jest słaba. Popatrzcie na zdjęcia. W takim stanie ostatkiem sił wszedł do klatki łapki. Leży skulony w klatce kennelowej w lecznicy, nie jest w stanie spojrzeć na otoczenie. Reaguje na dźwięki, ruch. Jest wystraszony, ale łagodny. Pozwala sobie pomóc.
Uszkodzenia na gałkach ocznych nie są nieodwracalne, będziemy walczyć o wzrok Kamyka. Bardzo prosimy pomóżcie nam sfinansować jego leczenie. Gdybyśmy decydowały rozsądnie – zostałby na ulicy. Nie potrafiłyśmy odmówić. Kamykowi należy się pomoc jak każdemu innemu kociakowi. Kanapowiec czy dzikusek – nie ma to znaczenia. Kamyk też chce żyć, chce widzieć. Bardzo prosimy o wsparcie.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
DOPISEK: Kamyk
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

lusiu1Lusiu jest słodkim miziakiem. Mruczy na sam widok człowieka, przytula się, kręci pod nogami, doprasza pieszczot. Rozbrajająco spogląda na człowieka i mówi: głaszcz! Jest spokojnym, grzecznym chłopakiem, jest bardzo łagodny i przyjacielski. Chętnie wystawia brzuszek do drapania, ufnie nadstawia łepek. Bytuje w Wejherowie, pomieszkuje u karmicielki. Porzucono go kilka lat temu, podwórkowe życie dało mu w kość.

Trafił od naszą opiekę z powodu rozległych ran na pupie. Okolice odbytu to jeden krwisty placek. Rany rozlizane i zaognione. Jak się okazało nie są one jedynym problemem. Do takiego stanu skóry doprowadziło wylizywanie się Lusia. Robił to z powodu dolegliwości związanych z niemożnością wypróżniania się. A ono z kolei okazało się konsekwencją chorych stawów w tylnych łapkach. Cały tył Lusia jest bardzo bolesny. Zdarza się, że kocur upadnie i nie może się podnieść. Z powodu silnego bólu z kuwety korzysta raz na kilka dni, konieczna jest mechaniczna pomoc.

Potrzebna hospitalizacja i leczenie, badania i leki. Wierzymy, że Lusiu znowu stanie pewnie na łapkach i będzie mógł normalnie funkcjonować. To cudowny przylepny misiek, który może żyć jeszcze godnie wiele lat. Potrzeba leczenia i specjalnej diety, bo waga Lusia ma związek z dolegliwościami. Bardzo prosimy o wpłaty, choćby najmniejsze, żebyśmy mogli mu pomóc.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
DOPISEK: Lusiu

SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

rudy1Pod naszą opiekę trafił Rudy – ofiara wypadku komunikacyjnego. Miał strzaskaną miednicę, od jakiegoś czasu przebywa w fundacyjnym szpitaliku. Wymaga hospitalizacji i regularnych badań kontrolnych oraz podawania leków. Bardzo prosimy o darowizny dla niego. Żeby żyć, potrzebuje pomocy. Żeby mógł ją otrzymać, potrzebujemy funduszy.

Rudy prawdopodobnie mieszkał kiedyś w domu, został z niego wyrzucony. Rudych kotów wolnożyjących praktycznie nie ma, więc jest spore prawdopodobieństwo, że ktoś pozbył się kocura. Skończyło się tragicznie, pomóżcie.

Każda złotówka dla Rudego na wagę jego życia. Prosimy o wpłaty.

 

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
DOPISEK: Rudy

SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

Kotka BabciaWolontariusze PKDT kilka razy w tygodniu jeżdżą na stocznię gdyńską karmić żyjące tam koty stoczniowe. W trakcie ostatniego dyżuru przyszło im zabrać ze stoczni na leczenie kolejną kocią bidulę. Kotka otrzymała robocze imię ‘Stoczniowa Babcia’. Kotka jest znana wolontariuszom od 6 lat. Jest jednym z najstarszych kotów zamieszkujących stocznię, może mieć aż…6-7 lat. Zwierzęta w takim wieku można policzyć na stoczni na palcach jednej ręki. Żywot kota stoczniowego jest krótki i bardzo ciężki.

Kotka odmawiała jedzenia, miała wysoką temperaturę i zajęte górne drogi oddechowe. Była wychudzona. Przy pomocy ochrony stoczniowej udało się ją wyjąć z budki i zapakować do transportera, a następnie zawieźć do gabinetu weterynaryjnego na leczenie

Wyniki krwi, które zostały zrobione, na szczęście nie wskazują na jakąś nieuleczalną chorobę. Babcia ma zapalenie jelit, biegunkę i chore oskrzela. Jej stan pogarszała niska temperatura, zimno, zmęczenie. No cóż, najprawdopodobniej nie przeżyłaby tej zimy

Prosimy o wsparcie leczenia Stoczniowej Babci. Jej pobyt w lecznicy będzie długi. Trzeba ją wyleczyć i odkarmić. Babcia ma szansę – pomóżmy jej!

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Babcia stoczniowa

No Comments

budki1Jedna z naszych wolontariuszek od kilku lat sterylizuje kotki w Gdyni/Gdańsku. Wiola tylko w ostatnim roku zawiozła na zabiegi 107 kotek. W związku z akcją sterylizacji poznaje sporo stad dzikusków. Niestety, wiele tych kotów marznie. Nie mają bud.

Dostają jeść, znajdują się dobre dusze – koty nie chodzą głodne, mają opiekę weterynaryjną naszą/karmicieli. Nie mają gdzie spać. Latem – wiadomo – nie jest źle. Natomiast teraz wygląda to makabrycznie, koty mokre, skulone, na sierści sople lodu. Cieknie z oczu, przeziębienie jedno za drugim. Leżą w śniegu, kulą się pod samochodami. W miarę możliwości staramy się zabezpieczać stada. Jednak nasze fundusze nie pozwalają na zakup bud.

Ostatnio w jednym z miejsc postawiliśmy fantastyczną wielokocią budę. Zakupiła ją dla kociaków Pani Agnieszka z Warszawy. Zobaczcie na zdjęciach – cudo! Pani Agnieszko, bardzo,bardzo dziękujemy!

Marzymy, by postawić ich jeszcze kilka. Jedna kosztuje 250 złotych. Choć tam, gdzie jest najgorzej – gdzie nie ma żadnej otwartej piwnicy, altany, niczego.

Bardzo prosimy o pomoc, gdyby ktoś mógł wpłacić parę groszy, gdyby ktoś chciał zakupić domek, będziemy ogromnie wdzięczni! Mrozy okropne, gdy tylko spadła temperatura, mnóstwo zgłoszeń o zakatarzonych kotach, ciężko dyszących zwierzakach. Zabieramy koty z rozhulanym przeziębieniem i gorączką. Można temu zapobiec. Prosimy o wsparcie!

Dane do wpłat:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
DOPISEK: budki

SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

m 1Poszukujemy zwierzolubnego mieszkańca Osiedla Kaszubskiego/ulicy Rybackiej/okolic lub osoby zmotoryzowanej, która mogłaby zaglądać do dzikusków.

Pod jednym z budynków przy ulicy Rybackiej bytuje stadko 3-5 kotów. Od wielu lat dokarmiane były przez starszą Panią. Niestety, z powodów zdrowotnych osoba ta nie jest w stanie już się nimi zajmować. Już nie jest w stanie chodzić, niedługo czeka ją operacja na południu Polski i przeprowadzka.
Pilnie poszukiwana osoba, która mogłaby przejąć opiekę (całościowo lub częściowo) nad stadkiem!!!
Koty przez ostatnie 2 tygodnie, w największych mrozach, nie jadły nic. Wczoraj rzuciły się do misek. 2 zniknęły – nie wiadomo, czy wrócą, czy nie przetrwały. Sytuacja jest fatalna. Zwierzaki przyzwyczajone są do regularnego karmienia – zostają bez niczego. Są wygłodniałe i zmarznięte. Prosimy o pomoc!

m 2Możliwe zorganizowanie opieki dyżurowej, podział obowiązków, możliwe zorganizowanie karmy. Pomożemy! Zapewnimy tym biedakom opiekę weterynaryjną, budki. Bardzo prosimy o kontakt, jeśli ktoś mógłby zadbać o dokarmianie tych kilku wygłodniałych bied!
Kontakt do naszej wolontariuszki: Monika 888241551.

mikusia1Mikusia najprawdopodobniej straciła dom w ramach „świątecznych porządków”. Została porzucona na gdyńskim blokowisku kilka dni przed Wigilią. Kotka ma fantastyczny charakter, uwielbia człowieka – przytula się, wchodzi na ramiona. Za każdą najmniejszą pieszczotę jest bardzo wdzięczna. Trzeba być zupełnie bez serca, by móc skrzywdzić takie bezbronne przyklejające się do człowieka stworzenie.

Jest cudowną dziewczyną. Nakanapowym miziakiem i przytulakiem. Mieszka w klatce – nawołuje każdego człowieka, który jest w jej zasięgu. Miauczy tak długo, aż zostanie pogłaskana i przytulona. Jest drobną, delikatną, śliczną koteczką. Młodziutką (max 7 miesięcy), niestety już skrzywdzoną. Porzuconą przez człowieka i bezbronną – na dworze próbowała dostać się do misek i przede wszystkim do budy, ale inne koty jej nie oszczędzały. Ma naderwane, pokaleczone ucho, na boku wyrwaną sierść.

U weterynarza okazało się, że pod brzuchem dziewczyny jest kula wielkości dziecięcej pięści. Przepuklina, najprawdopodobniej pępkowa. Kotka miała ją „od zawsze”. I taką kotkę z wielką zmianą pod brzuszkiem wyrzucono na ulicę.

Przepuklina była już ogromna, na wchłonięcie się nie było szans. Trzeba było operować. Mikusia wymaga też opieki pooperacyjnej i kilkutygodniowego pobytu w szpitaliku. Do opłacenia zabieg (usunięcie przepukliny plus sterylizacja), leki, opieka szpitalna. Potrzebne fundusze na opłacenie hotelowania – nie chcemy, by kotka po wszystkim wróciła na ulicę. Nie pozwolimy na to! Jednak sytuacja finansowa PKDT jest dramatyczna. Na pokrycie kosztów nie ma ani złotówki.  Bardzo prosimy o pomoc Dla Mikusi – wdzięcznego, kochanego miziaka. Na ulicy czekał ją najgorszy koniec. Prosimy o wsparcie w pokryciu kosztów operacji, hospitalizacji, leczenia. O umożliwienie czekania na adopcje.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: dla Mikusi

Zenuś jest przemiłym ufnym chłopakiem. Lubi się przytulać, ugniata, mruczy jak traktor. Daje całusy ocierając się noskiem o nos człowieka. Miał kiedyś dom. Kanapę,kolana,miseczkę i ciepły kąt. Przestał być potrzebny, trafił na ulicę. Nie dał rady!!!

Pogryzły go inne kocury, z pogryzień zrobiły się okropne ropnie i rany. Do tego niskie temperatury poskutkowały chorobą dróg oddechowych. Katar zaatakował oczy. Zabraliśmy go do lecznicy. Rany trzeba wygoić, oczy w stanie fatalnym (na zdjęciach są już po wstępnym ogarnięciu). Leje się z nosa i z oczu. Potrzebujemy środków, by pomóc temu skrzywdzonemu miziakowi. Nie pozwolimy mu wrócić na ulicę, obiecujemy znaleźć dom. Nie mamy środków, by opłacić leczenie. Będą potrzebne też fundusze, by Zenuś po leczeniu mógł poczekać w hotelu lub klinice na adopcję. Bardzo Was prosimy, pomóżcie.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
Dopisek: Zenio

Leczymy kociaki tylko dzięki Wam, bardzo prosimy o wpłaty – choć najdrobniejsze.

Czarek jest słodką przylepą. Uwielbia głaskanie, spanie w łóżku, bardzo lubi się przytulać. Kilka dni przed świętami bardzo się rozchorował. Ogromny ślinotok pojawił się nagle, poprzedziło go tylko kilka kichnięć dzień wcześniej. Ponieważ mieszkał u starszej Pani, która nie jest w stanie chodzić z nim do lecznicy, trafił do naszego szpitalika. Święta spędził w klatce.

Okazało się, że ma wysoką temperaturę, wyciek z nosa. Jednak najgorsze jest to, że na języku, podniebieniu, dziąsłach są bolesne nadżerki, pęcherzyki, owrzodzenia. Kalciwirus zaatakował szybko i bardzo mocno. Nie mamy zdjęć z przyjęcia do szpitala, nie było na to czasu – Czarek przede wszystkim potrzebował lekarza, ale uwierzcie – wydzielanie śliny miało straszny wymiar. Musiało go bardzo boleć.

Czarek dostaje antybiotyki i leki przeciwzapalne, przeciwbólowe, niestety wirus jest oporny. Nadżerki słabo się goją, kotek nie jest w stanie jeść. Konieczne są codzienne kroplówki, Czarek jest wycieńczony. Zakupiliśmy mu specjalną karmę – mięciutkie musy, ale nawet jedzenie papki jest dla niego bardzo bolesne.

 

(więcej…)

filon0Filona porzucono na terenie firmy transportowej. Początkowo pulchny, lśniący i ufny, z czasem zmienił się w wystraszony szkielecik. Nie miał co jeść, był przeganiany. Noce spędzał na kołach tirów, w dzień nie mógł znaleźć sobie miejsca. Nauczył się uciekać, nie nauczył się walczyć o pokarm. Nasz wolontariusz próbował odłowić go przez dwa tygodnie.

W jeden z ostatnich zimnych wieczorów Filon znalazł sobie schronienie w otwartym samochodzie, właściciel zamknął drzwi. Olek czym prędzej udał się na miejsce. To była szansa, by kota złapać. Udało się! Filon trafił pod naszą opiekę.

Jest bardzo zabiedzony. Skóra odstaje, sierść brudna, pod palcami czuć każdą kostkę. Kręgosłup – tyle zostało z kota. Na zębach mnóstwo kamienia, kieł ułamany. Konieczna diagnostyka i leczenie. Filon jest wygłodzony, wygląda fatalnie, trzeba zrobić badania, porządek w pyszczku. Potrzebna dobra karma i opieka w szpitaliku.

Chłopak jest cudowny. Bardzo grzeczny, pozwala weterynarzowi zrobić przy sobie wszystko. Można go głaskać i przytulać. Ciepły kąt i miseczka z jedzeniem przyniosły mu wyraźną ulgę.
Prosimy o wsparcie dla Filona. Nie mógł tam zostać, chcemy go ratować, środków na opłacenie czegokolwiek brak.
(więcej…)