Mała Maja została znaleziona zupełnie przypadkowo w środę w przydrożnym rowie na trasie Chwaszczyno-Gdynia. Będąc w pracy jedna z naszych koleżanek została przypadkowo zapytana czy mogłaby odstawić samochód do mechanika. Gdy była już na miejscu czekając na powrotny transport usłyszała cichutkie miauczenie. Zaczęła nawoływać, a miauczenie stawało się coraz głośniejsze, aż w końcu ukazał jej się kociak wychodzący z przydrożnego rowu. Mechanik potwierdził, że to około 14 tygodniowe kociątko w dniu wczorajszym zostało podrzucone na jego plac i skryło się w rowie (ludzka znieczulica przekracza wszelkie granice). Pomimo tragicznej sytuacji fundacji – konto grubo poniżej zera nie mogliśmy przejść obojętnie koło tej małej kociej biedy, która gdyby nie ratunek mogłaby w najlepszym wypadku zostać śmiertelnie potrącona przez samochód.
Maleństwo na pierwszy rzut oka ma zaawansowany koci katar: napuchnięte oczka z ropką oraz bardzo ciężki oddech. Do tego pękł jej niewielki ropień w okolicach tułowia, szyi, łopatki.

Po przeleczeniu kociego kataru okazało się, że Maja pomimo braku widocznych objawów infekcji cały czas chrapie, sapie i kicha wodą.
Na wizycie kontrolnej okazało się, że ma polipa w jamie gardłowo  – nosowej. Umówiono już zabieg usunięcia zmiany.

W związku z brakiem funduszy błagamy o pomoc w leczeniu kociątka, którego nie powinniśmy już brać pod swoje skrzydła ze względu na ogromne długi w lecznicach. Nie jesteśmy nawet w stanie zapewnić kociakowi podstawowych leków bez których jej stan może się pogarszać.

Obecnie liczy się każda nawet najmniejsza wpłata. My już nie prosimy, a wręcz błagamy o pomoc.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Maja z Chwaszczyńskiej

Gapcio to kot wolno bytujący, który pojawił się na jednej z prywatnych posesji w miejscowości Dębogórze. Właściciel posesji zwrócił się do Pomorskiego Kociego Domu Tymczasowego o pomoc w złapaniu i wyleczeniu kocura.
Nie można było nie zareagować widząc dotkliwie poharatanego kota. Oprócz urazu łapy, na którą nie stawał, miał uszkodzony nos oraz ropiejące oko, którego praktycznie nie otwierał. Dzikuska udało się sprawnie złapać i przewieźć do pobliskiej lecznicy, gdzie panie weterynarz stwierdziły schorzenie oka zwane entropium czyli zawinięcie powieki do wnętrza gałki ocznej co w w konsekwencji spowodowało uraz rogówki. Uraz łapy okazał się być sporej wielkości ropniem, który równiez został usunięty pod narkozą. Nos zagoił się samoistnie w trakcie dwutygodniowego pobytu w lecznicy i za sprawą podawanych leków.
Koszt pobytu kocura w lecznicy i jego leczenie to bagatela 700zł. Niby nie tak wiele ale dla wiecznie zadłużonej fundacji to o wiele za dużo.
Bardzo prosimy o pomoc w spłacie długu. Długu, który zaoszczędził kotu wiele cierpienia i pozwolił mu żyć normalnie.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Gapcio pechowiec

Prosimy o pomoc w opłaceniu leczenia i utrzymaniu maleńkiej kici znalezionej w pobliżu kocich budek.
Koteczka została znaleziona przez Pana dokarmiającego stado kotów nad Zatoką.
Dorosłe koty nie akceptowały malucha. Koteczka czuła się zagubiona.
Wzięta na ręce natychmiast poczuła się bezpiecznie, wdrapała się na człowieka i nie chciała opuścić ramion.
Mała trafiła do lecznicy. Nie mamy wolnych miejsc w domach tymczasowych, poza tym kociczka wymagała leczenia biegunki i odrobaczenia. Prosimy o dorzucenie grosza, przyda się karma, piasek i dobry dom w najbliższej przyszłości!

Dane do wpłat:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
Uwaga: jako nazwę można też podawać nazwę skróconą, czyli:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy

z dopiskiem: kicia z mechelinek

…  – ZBIERAMY NA DIAGNOZĘ I LECZENIE, BY I ONA MIAŁA SZANSĘ NA DOM.

Dobrusia to jeden z trójki kociaków z kaszubskiej wioski, uratowanych przez pracowników skansenu, gdzie – po tym jak pewnego razu ich mama nigdy się już nie pojawiła – nie miały żadnych szans na przeżycie.

Maluszki miały wtedy zaledwie 2 tygodnie, ale dzięki zaangażowaniu i wspaniałej opiece osób o dobrym sercu, udało się je uratować.
Z powodu braku mocy przerobowych i finansowych Pomorski Koci Dom Tymczasowy NIE MÓGŁ przejąć kociaków pod swoje skrzydła. Przejęliśmy ogłaszanie i pomoc dla kociaków TYLKO GRZECZNOŚCIOWO. Finansujemy utrzymanie i leczenie tylko w ramach uzbieranych na nie środków (obecnie 0zł).
Bardzo prosimy o pomoc dla tych szkrabów ze względu na szczególną sytuację w jakiej znalazła się Dobrusia.

Do pewnego momentu wszystko przebiegało jak zwykle – kociaki bawiły się ze sobą, szalały, garnęły się do człowieka i wyglądało na to, że do szczęśliwego zakończenia tej historii potrzeba tylko kochających domów…
Niestety, kiedy kociaki miały ok. 8 tygodni, stało się zauważalne, że Dobrusia lekko odbiega koordynacją ruchową od swoich braci.
Słodka nieporadność, milutkie gapiostwo i brak stabilizacji małego ciałka przestały być już oznaką wieku oseskowego, a coraz bardziej zaczęły przypominać objawy zaburzeń neurologicznych.
Nie są one bardzo uciążliwe ale znacznie ograniczają Dobrusię. Ta przesympatyczna, bardzo ruchliwa i żywa koteczka, co i rusz obija się główką o ściany podczas harców, nie potrafi zeskoczyć bez upadku na podłogę nawet z niewielkiej wysokości; podczas jedzenia zawsze musi trochę
potrwać zanim trafi pyszczkiem w miseczkę. Tak, z takim schorzeniem da się żyć, ale znaleźć ludzi, którym nie będzie ono przeszkadzać w Dobrusi, to już jest problem. Chcielibyśmy, by i ona miała szansę na kochający dom i dobre, bezpieczne życie. Marzymy o tym, by wyleczyć Dobrusię także dlatego, że zachwiania równowagi mogą być dla niej niebezpieczne w przyszłości. Do tego dochodzi konieczność kupowania dla małej karmy weterynaryjnej gastro, ze względu na bardzo wrażliwy żołądek i nietolerancję wielu karm.
Nie mamy środków ani na diagnozę, ani na leczenie Dobrusi. Z braku możliwości finansowych jest karmiona zwykłą karmą dla maluchów, co nie wychodzi jej na zdrowie. Bardzo prosimy o wsparcie i pomoc dla koteczki wszystkie osoby dobrej woli, którym nie jest obojętny bezdomnych kociąt.

Prosimy o pomoc dla tych szkrabów!

W tytule należy wpisać Dobrusia
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
NR KONTA: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com

Czy taki właśnie dziki kot zawsze sobie poradzi? I czy nawet jeśli nie przychodzi do nas po pomoc, to czy jesteśmy mu winni opiekę?
My uważamy, że tak i dlatego właśnie po otrzymaniu zgłoszenia, że dotychczas zdrowy dzikusek bardzo się ślini i coraz gorzej je, jedna z wolontariuszek pojechała sprawdzić co się dzieje. Po kilku próbach w końcu udało się złapać delikwenta i umieścić w lecznicy weterynaryjnej.
Kocur jest dziki i zdecydowanie niewspółpracujący przy badaniu, dlatego musiał dostać premedykację by moc zobaczyć co też w kocim pyszczku się dzieje.
Jak sami widzicie – obraz nędzy i rozpaczy. Ogromna nadżerka utrudniająca nawet picie (a brak możliwości przyjmowania płynów w te upały to wyrok) to skutek kalciwirozy. A zęby… nie trzeba być ekspertem by stwierdzić, że nadają się już tylko do wyrwania. Zwierzę zrobi wszystko by przeżyć, więc jak bardzo musiało go to boleć, skoro pomimo pragnienia i głodu gotów był nie jeść i nie pić? Z pewnością musi być to nieprawdopodobne cierpienie.
Nie chcąc podawać zwierzęciu kolejnego znieczulenia w niedługim czasie, zdecydowaliśmy by jednoczasowo zrobić mu porządek w paszczy i wykastrować.
Dziś, gdy publikujemy post kot dochodzi do siebie po zabiegu i wypuścimy go, gdy tylko zacznie znów jeść.
Konto jest już na minusie – pomni sytuacji sprzed dwóch lat nie powinniśmy do tego dopuścić. Borykamy się nie tylko ze zbyt małą liczbą wolontariuszy.
Ograniczają nas również finanse – zatem czy to ostatni zwierzak, któremu pomogliśmy?
Wiemy, że jest sezon wyjazdów, wzmożonych wydatków, ale prosimy – nie zapominajcie o tych, którzy codziennie walczą o przeżycie.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Bezimienny

Stoczniowa Bajka chudła i przestawała jeść!
Kilka dni trwało zachęcanie jej do powrotu do domu. Udało się!
Obserwacja w łazience – jedyne wolne pomieszczenie w dt. Główna bolączką Bajki okazały się chore zęby.
Początkowo dostała antybiotyk, potem zwierzęcy dentysta i wyjazd do doktor Marty na Elbląską w Gdańsku.
Zabieg w wyniku którego usunięto aż dziewięć zębów.
Nerki niestety dostały rykoszetem po wcześniejszych, ciężkich operacjach powypadkowych, które Bajka przeszła – potrąciło ją auto na stoczni. Teraz kolejna narkoza nerkom też nie pomoże. Cóż, nie było wyjścia.
Dzisiaj Bajka je musy z wodą. Dostaje leki. Wierzymy, że jednak będzie lepiej.  
Trzymajcie kciuki.
Prosimy dorzucić grosz do jej leczenia.
Z dopiskiem: Bajka
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
 

Prosimy o pomoc w opłaceniu leczenia i utrzymaniu maleńkiej kici znalezionej w pobliżu kocich budek. 
Koteczka została znaleziona przez Pana dokarmiającego stado kotów nad Zatoką.
Dorosłe koty nie akceptowały malucha. Koteczka czuła się zagubiona.
Wzięta na ręce natychmiast poczuła się bezpiecznie, wdrapała się na człowieka i nie chciała opuścić ramion.
Mała trafiła do lecznicy. Nie mamy wolnych miejsc w domach tymczasowych.
Poza tym kociczka wymagała leczenia biegunki i odrobaczenia.
Prosimy o dorzucenie grosza, przyda się karma, piasek i dobry dom w najbliższej przyszłości!
Kontakt: Monika K. 797623968

Dane do wpłat:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
Uwaga: jako nazwę można też podawać nazwę skróconą, czyli:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy

z dopiskiem: kicia z mechelinek

 

Zdjęcie użytkownika Pomorski Koci Dom Tymczasowy.Kinga, choć słyszałyśmy o nim dawno, kiedy był jeszcze zdrowy, pomimo prób nie udało się namierzyć. Pojawił się w ostatnią sobotę. Zaalarmował nas telefon karmicielki. Błaganie o pomoc. King umiera. Niewiele mijało się to z prawdą. Stan jest tragiczny.

To, co widać na zdjęciach, to czubek góry lodowej. Oko na wierzchu to tylko nieznaczna część problemu. Za gałką oczną ogromny ropień w głąb głowy. Przetoka. Ropa zza oka lała się dziurą w dziąśle. Rany, nadżerki, luźny ząb. King w takim stanie chodził, jadł, próbował przetrwać. Ból musiał być niewyobrażalny. Kto mu to zrobił? Inny kot? Człowiek? Wet stwierdził jednoznacznie: początkiem wszystkiego był uraz mechaniczny, niczego więcej dziś już się nie dowiemy.

King jest łagodnym kocurem, miziakiem. Jak tylko zorientuje się, że człowiek jest mu przychylny, pomimo swojego stanu, bólu, próbuje się łasić, strzelać baranki, ugniatać. Wdzięczy się, chce kontaktu, pragnie dotyku i ludzkiego ciepła. Nadstawia chorą główkę do głaskania.

W sobotę King natychmiast pojechał do weta, od razu podano leki. Dziś kocur ma za sobą zabieg. Siły powoli wracają, ale ciągle jest ryzyko sepsy, zagrożenia życia. Dwa silne antybiotyki, kroplówki, ciągła opieka wet. King walczy. Prosimy, pomóżcie go ratować. Prosimy o wsparcie w opłaceniu faktur za zabieg, za leki, kroplówki, za szpital. Kinga czekają jeszcze minimum dwa tygodnie w szpitaliku. Intensywne leczenie. Wierzymy, że z tego wyjdzie. Jest niesamowicie dzielny.

Nie mamy funduszy, ani na weta, ani na szpital, ani nawet na żwir i karmę. Co z Kingiem po leczeniu? Mamy wypuścić na ulicę tego miziaka, biedaka, jednooczka? Nie mamy funduszy na hotel. Błagamy o pomoc!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: King – oczko

 

Pszczółka mieszka wraz z innymi kotami na gdyńskiej ulicy,przy szkole. Jest kotką wolno żyjącą. Nasza wolontariuszka dokarmia ją oraz inne koty od kilku lat. Kicia jest spokojną,małą damą. Zawsze przybiegała na jedzenie,wcinała z ochotą i dawała się głaskać. Potem pamiętała o kociej toalecie. Po jedzeniu mycie pyszczka- obowiązkowe.

Pszczółka zawsze była drobną, niedużą panienką, ale ostatnio wygląda coraz gorzej. Ma ogromny problem z jedzeniem,przerażająco chudnie. Je dużo mniej, bardzo powoli, jedzenie wypada jej z pyszczka. Odchodzi od miski. Obecnie wygląda jak szkielecik. Zapadnięte boki,wyrudziała sierść i pusty wzrok pełen smutku. Pod palcami wyczuwa się kości. Dosłownie czuć każdą kosteczkę. Futerko Pszczółki opanowała niezliczona ilość pcheł. Sierść sprawia wrażenie, jakby się ruszała, tak wiele pasożytów nie daje spokoju choremu zwierzakowi.

Bardzo chcemy zabrać Pszczółkę do weta, ale nie mamy już za co. Bardzo prosimy, pomóżcie. Jesteśmy w stanie wsadzić kotkę do transportera, jak tylko będą fundusze na opiekę lekarską. Nie jesteśmy w stanie oszacować kosztów. Liczymy się – choć to tylko założenie, ze może być potrzebny stomatolog. Prosimy o wpłaty, zbieramy środki na diagnostykę i leczenie. Tylko razem z Wami możemy pomóc kici . Pszczółka nie ma nikogo.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Pszczółka

 

King był kotem zamieszkującym okolice skrzyżowania (obecnie budowanego ronda) w okolicy wejherowskiego Jyska.
Miał tam swoją miejscówkę i karmicielkę, która o niego dbała. Wolontariuszki od wiosny przymierzały się aby kocurka zabrać stamtąd ale nie było wolnych miejsc w domach a klatka lecznicowa dla zdrowego nauczonego wolności kota może być zabójcza. Ponadto King od momentu decyzji jakby to wyczuł i pojawiał się bardzo sporadycznie a gdy rozpoczęto roboty drogowe zniknął. W ostatnią sobotę po południu wolontariuszka odebrała telefon od roztrzęsionej karmicielki, że kocurek się pojawił ale leży i chyba umiera.
Na szczęście była możliwość podjechać po kota natychmiast a że jest to miejsce w rejonie zamieszkania naszej wolontariuszki to kot w przeciągu 10minut był już pod jej opieką. Słaby na tyle, że dał się zabrać na ręce, wsadzić do transporterka.
Śmierdzący ropą, sapiący lekko i z okiem na wierzchu.
Do zamknięcia współpracującej z nami lecznicy na Karwinach – jedynej otwartej w sobotę po 14tej pozostało tylko pół godziny. Udało się zdążyć i kot trafił pod fachową opiekę.
Prawdopodobnie stan Kinga jest efektem kociego kataru.
Oko na zdjęciu wygląda jakby było całe a tylko obrośnięte czerwoną pogrubiałą spojówką, niestety w rzeczywistości wygląda dużo gorzej jest większe ale przede wszystkim na pewno już wypłynęło. Oko sprawia wrażenie jakby tęczówka była cała ale faktycznie to tylko złudzenie.
Dzisiaj już wiemy, że prawie na pewno będzie potrzebny zabieg oczyszczania oczodołu.
Ponadto będzie potrzebna dalsza diagnostyka w postaci badań krwi oraz dalsze leczenie.
Niestety na naszym koncie jak zwykle pustki. Wolontariuszka pomimo posiadania w domu wielu chorych tymczasów, które pochłaniają czas i ogromne finanse nie była w stanie odmówić leczenia cierpiącemu zwierzakowi. Subkonto DT z Pazurem po krótkim czasie zbilansowania znowu zaczyna się zadłużać a to na skutek takich przypadków jak KING, SKRZAT, KLEKS, BIEDRONKA, MINI-BĄBELEK (który w niedzielę umarł), ostatnio chorego Donka, zakatarzonej Kamilki dlatego bardzo prosimy o wsparcie na diagnostykę i leczenie KINGA

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
Dopisek KING

Otrzymaliśmy prośbę o pomoc w sfinansowaniu diagnostyki i leczenia dla kotki wolno żyjącej w Oliwie i bardzo Was prosimy o wsparcie w pokryciu kosztów.
Kotka została zabezpieczona i przetransportowana przez osobę zgłaszającą do jednej z naszych zaprzyjaźnionych lecznic, przeszła niezbędne badania i zabieg czyszczenia oczodołu następnie trafiła pod opiekę do Pani Kasi, która ją zgłosiła.
Przed kotką okres rekonwalescencji, kontroli, wsparcie będzie nadal potrzebne,
Prosimy o wpłaty z tytułem KICIA Z OLIWY
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

Ma około 3 miesiące, waży 1 kg i został złapany 2 dni temu. Całe jego rodzeństwo pochodzi z budowy w Gdańsku. Franiu był ostatni bo trzymał się ponoć spódnicy mamy i bał sie sam wychodzić. W zasadzie nic nie wskazywało, że w jego małej buzi jest dramat! Jadł, pił ale dziwnie kapała mu ślina. Cała rodzinka wymagała odpchlenia, odrobaczenia i kropli do oczu i suplementów ale on cierpi. Ten kociak ma narośl, nadżerkę, ropień (trudno było to określić weterynarzowi) w buzi, która pozwala mu jeść ale ma brzydki zapach i powoduje silne ślinienie. Buzia robi się opuchnięta i zaczyna się zakażenie. To malutki kotek i trzeba działać bardzo szybko. Nie jest szczepiony, nie może być zbyt często poddany narkozie ale trzeba coś zrobić by miał szanse na nowe życie. Jest kochany, dzielny , bawi się i chce jeść. To cudny z charakteru Franuś -wojownik. Ponowne konsultacje specjalistyczne u chirurga i stomatologa pochłoną spore kwoty. Należy zrobić rtg, pobrać wycinek, na razie próbować leczyć.

Musimy wierzyć, że to nie jest nowotwór a coś mniej groźnego ale trzeba brać pod uwagę każdy scenariusz. Jesteśmy na wielkim minusie więc kociąt miałam nie zabierać. Miały zostać u osoby dokarmiającej koty w garażu. Jesteśmy tylko ludźmi i zawsze zdrowy rozsadek przegrywa widząc te niczemu niewinne stworzonka. Jak długo by umierał na budowie gdyby tam został bez pomocy można sobie wyobrazić.
Jeśli ktoś czuje, że trzeba pomóc małemu Frankowi i uważa, ze nie sa to zmarnowane pieniądze prosimy o wpłaty.

W tytule należy wpisać PKDT LISIARNIA- Franek z Moreny
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
NR KONTA: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com
Adopcja: janna.biela@gmail.com, 692492135