Nuti trafiła do nas w tym tygodniu. Siedziała przy Akademii Morskiej w Gdyni. Zwinięta w malutką kulkę potwornie się trzęsła. Nasza wolontariuszka czym prędzej zabrała ją do lecznicy. W ciepłym samochodzie mała wtuliła się w kocyk i zaczęła mruczeć. Motorek uruchamia na sam widok wyciągniętej w jej kierunku ręki. Chciałaby się tulić i być głaskaną.

Niestety, stan Nuti jest fatalny. Jest zaświerzbiona i zarobaczona do granic możliwość. Wymaga intensywnego leczenia, zmiany skórne są ogromne. Jest tak wyniszczona i malutka, że nie wiadomo, czy przeżyje. Potrzebujemy środków, by o nią walczyć. Bardzo prosimy o wsparcie finansowe. (więcej…)

trojka1Trojkę przygarnęła 5 lat temu dobra dusza. Dała dom, dużo miłości i ciepła. Kotka żyła dobrze, zdrowa, kochana, szczęśliwa. Opiekunce wiodło się przeciętnie. Ostatnio wszystko wywróciło się do góry nogami. Sytuacja życiowa opiekunki ze względów osobistych bardzo się pogorszyła. Jest w skrajnie trudnej sytuacji finansowej, wraz z dziećmi musiała się przeprowadzić. Kicię zabrali ze sobą. Nie wyobrażali sobie, żeby było inaczej. Jest członkiem rodziny.

Zadziałało chyba prawo serii. Po przymusowej przeprowadzce kolejne nieszczęście. Przez otwarte okno Trojka uciekła na dwór, długie poszukiwania nie przynosiły skutków. Odnalazła się dnia następnego. Wisiała w oknie piwnicznym!!! Nie wiadomo, jak długo to trwało. Radość, bo kotka w ogóle przeżyła. Tragedia, bo kotka ma niedowład tylnych łap.

Diagnoza weterynarza: niedowład tyłu, kręgosłup (na szczęście!!!) cały, czucie głębokie jest, ogromny obrzęk wewnętrzny. Jest szansa na wyzdrowienie, leczenie będzie trwać 6-8 tygodni. Konieczne regularne, na razie codzienne wizyty u lekarza, kilka zastrzyków za każdym razem, powtarzane badania rtg.

Opiekunki na to nie stać. Pomimo miłości do zwierzaka, nie jest w stanie pokryć kosztów leczenia. Trojka jest przesympatyczna, uwielbia spać w łóżku, towarzyszy ludziom na kanapie. Jest ufna, związana z opiekunami. Są dla siebie wszystkim, bardzo się kochają. Pomimo problemów Pani i dzieci bardzo dbają o nią i nigdy niczego kotce nie zabrakło. (więcej…)

ruda1Ruda to kotka stoczniowa. Schudła, zmarniała – zabrałyśmy ją na leczenie. W lecznicy kotka przytuliła się do wolontariuszki i koniec! Nie wraca na stocznię.
Wyprowadziłyśmy kotkę zdrowotnie, spędziła wiele tygodni w boksie, znalazł się dla niej dom. Mogłaby jechać do niego choćby i dziś. I co? W dniu planowanej przeprowadzki okazało się, że konieczny jest jeszcze remont w pyszczku. Dziąsła się zaogniły, kotka nie może jeść. Część zębów trzeba usunąć, część wyczyścić. Im szybciej zrobimy zabieg, tym szybciej kotka powędruje do nowego lepszego świata.
Przeniosłyśmy Rudą do kliniki, w której zabieg można zrobić jeszcze w tym tygodniu. Potrzebujemy tylko pieniędzy. Ruda nie wróci na stocznię, nie będzie spała w rurach, trzęsła się w deszczu i mrozie. Na razie siedzi w klatce, której ma już dość. Brakuje niewiele: 350 złotych (zabieg, antybiotyki, hotelowanie) i za dwa tygodnie kotka mogłaby zacząć nowe życie – robić to, co takie tygrysy lubią najbardziej: miziać się, barankować, wygodnie wyspać się w łóżku i przytulić do człowieka, kiedy będzie miała ochotę. Prosimy o darowizny, choćby najmniejsze.
(więcej…)

maciuśKochani, tylko od stycznia bieżącego roku pod naszą opiekę trafiło 130 kotów w tym 40 trudnych przypadków. Połamane miednice, rozszarpane łapki, amputowane oczy, amputowane łapy i ogonki, ofiary postrzałów. Przyszło nam zmierzyć się z wieloma kocimi tragediami. Jednocześnie spotkaliśmy na swojej drodze wiele wspaniałych kocich charakterów i cudownych istot. (więcej…)

bajka dwa 2Kochani, potrzebujemy pomocy dla stoczniowej Bajki. Kotka uległa wypadkowi na stoczni, najprawdopodobniej została potrącona przez samochód. Koniecznie trzeba było natychmiast operować. Bajka przeszła ciężka operację zaszycia przepony, miała złamanie kości miednicy i pęknięcie główki kości udowej. To wszystko ma za sobą.  Sfinansowaliśmy całość dzięki Waszej pomocy! Udało się, choć życie wisiało na włosku. Trafiła do naszego dt. Okazało się, że zupełnie podoba jej się mieszkanie w domu, u boku człowieka. Bajka mizia się, lubi głaskanie. Z kotki stoczniowej zrobiła się kotką kanapową. To wrażliwa kicia, nie wróci już na stocznię.

Niestety, to nie koniec historii Bajki. Parę dni temu zoperowaliśmy jej kolano. Przez dwa najbliższe tygodnie będzie nosiła kołnierz i opatrunek. Za dwa tygodnie zmiana opatrunku na lżejszy. Kotka cierpliwie znosi zabiegi. Chyba wie, że to droga do lepszego życia. Bardzo chcemy jej pomóc. Chcemy, by wróciła do pełnej sprawności i znalazła dobry kochający dom. Chcemy dla Bajki bajkowego życia. Potrzebujemy dla niej Waszego wsparcia w sfinansowaniu drugiej operacji i dalszej długiej pooperacyjnej opieki.

Udało się już tyle zrobić. Kotka miała marne szanse na przeżycie. Działajmy dalej. Bajka ciągle Was potrzebuje.

(więcej…)

amg2Nowe zgłoszenie. Na terenie Akademii Morskiej w Gdyni bytują kociaki. Są dokarmiane, ale inne zabiegi są już ponad możliwości opiekunów. Potrzebna opieka weterynaryjna oraz sterylizacje. Jedna z kotek niedawno urodziła, chcemy ją wysterylizować. Maluchy potrzebują opieki lekarskiej. Potrzebują domów. W związku z brakiem funduszy, bardzo prosimy o wsparcie tej akcji. Każdy grosz się nam przyda.

(więcej…)

calima2Jak wiecie, czasem prosimy o pomoc dla psiaków. Dzisiejsza prośba jest szczególna. Jeśli bywacie na naszych zbiórkach, na pewno pamiętacie Calimkę. Sunia mieszka z jednym z naszych byłych podopiecznych. Razem ze swoją opiekunką Małgosią zawsze pomagała nam zbierać pieniądze do skarbonki. W tę sobotę zdarzył się nieszczęśliwy wypadek. Calimka została dotkliwie pogryziona przez psa. Przeszła dwugodzinny zabieg. Trwa walka o jej powrót do zdrowia i sprawności.

Koszty leczenia są ogromne i rosną. Sama operacja to 500 zł. Codzienne wizyty w klinice w celu podania antybiotyków, leków przeciwbólowych i zmiany opatrunku kosztują od 70 do 100 zł. Jej opiekunka jest w trudnej sytuacji życiowej i finansowej. Nie podoła tym wydatkom.

Bardzo chcemy pomóc Małgosi i Calimce, tak jak one zawsze pomagały nam. Nasze możliwości są też ograniczone, jak wiecie. Dlatego gorąco prosimy Was o wsparcie. Każda kwota będzie na wagę złota.

(więcej…)

aslanek2Kochani, oto Aslanek – kłębuszek nieszczęścia. Maluszek zabrany z ulicy i przyniesiony do lecznicy przez mieszkańców Redy. Obecnie przebywa pod nasza opieka w dt zewnętrznym u Pani Blanki i Nikolett. Maluszek uległ wypadkowi. Przeżył, ale ma silny uraz lewej łapki – nie ma w niej czucia głębokiego, co oznacza niepełnosprawność. Walczymy o tę jego małą łapkę. Zrobimy wszystko co w naszej mocy, by Aslanek mógł biegać na czterech nóżkach.  Podajemy nivalin i witaminy. Jeśli leczenie się nie powiedzie, kociak będzie miał niestety amputowaną kończynę. Będzie trojłapkiem. Prosimy o wsparcie leczenia i utrzymania tego małego lwa. Kontakt w sprawie kociaka: Monika K. 797623968. (więcej…)

maluchy zdt12Wysyp maluchów i opieka nad nimi, to ogrom pracy. Każda z wolontariuszek opiekuje się wieloma kocimi dziećmi w sezonie letnim. To mnóstwo radości i satysfakcji. Każde uratowane maleństwo to jedno szczęśliwe kocie życie. Każde uratowane kocię to też mnóstwo pracy. Jedne chorują, inne nie jedzą samodzielnie, jeszcze inne robią bałagan za dziesięciu. Pod skrzydła ‚Zielonego domu tymczasowego PKDT’ w lipcu trafiła ich 17-stka. Każde z nich wymaga podstawowych zabiegów weterynaryjnych: odrobaczenia, odpchlenia, jednego podstawowego szczepienia. Do tego dochodzą koszty utrzymania. Bardzo prosimy o pomoc w ponoszeniu tych obciążeń. Walczymy o nowe, lepsze życie tych maleństw. (więcej…)

chmurka1W sobotę dostaliśmy sygnał o kotce bez oczu znalezionej w Bolesławowie. Niestety, nie mieliśmy gdzie jej ulokować, zrobiliśmy ogłoszenie. Odpowiedziała na nie cudowna Pani Basia, która zaoferowała Chmureczce dom tymczasowy. Chmurka z Bolesławowa pojechała do Tczewa.

Nie ma oczu, prawdopodobnie wypłynęły, powikłanie po infekcji wirusowej, która nadal atakuje koteczkę. Chmurka potrzebuje zastrzyków, pilnej kastracji, a gdy dojdzie do siebie – czyszczenia oczodołów i zszycia powiek. Do tego trzeba ją odpchlić, odrobaczyć, po wyzdrowieniu zaszczepić… (więcej…)

kis3Moja pierwsza wizyta w tej części ogródków działkowych. Dzień wcześniej zadzwonił pan, który nie radzi sobie z ilością wciąż rozmnażających się kotów. Pierwsza wizyta i od razu szok. Starszy człowiek, mała działeczka i około 20 głodnych, wychudzonych i chorych kotów. Kilka kotek w wysokiej ciąży, tuż przed okoceniem. I dwaj młodzieńcy – jeden z ropiejącą raną zamiast oka (Korsarz), drugi z czymś w rodzaju ogona, pozbawionym włosów, z wielkim kawałem krwistego mięsa u nasady (Smyk).

Nie wiadomo za co brać się najpierw – mało transporterów, fundusze mocno okrojone (a każda sterylizacja kotki w ciąży to koszt 170zł!, nie mówiąc już o operacjach…) i ta bezradność, że jak nie pomożemy tym biedakom to nie pomoże nikt. Maluchy będą umierać w męczarniach, tak samo, jak chore, nieleczone dorosłe koty.

Nie miałam wyjścia – w kilka dni prawie wszystkie kotki zostały wysterylizowane, a dwa kocurki trafiły do zaprzyjaźnionej lecznicy. W ten sposób, niestety, wygenerowały kolejny dług, którego po prostu nie jesteśmy w stanie spłacić bez Waszej pomocy. Korsarz w tej chwili przebywa w lecznicy, dostaje antybiotyk, by zwalczyć stan zapalny i czeka na czyszczenie oczodołu. Smyk miał amputowany ogon, także dobrzeje pod okiem weterynarzy. Oba koty kis1zostały wykastrowane.

Bardzo prosimy o pomoc w opłaceniu operacji i utrzymania w lecznicy – to koszt rzędu ok. 500zł. Nie mamy tych pieniędzy.

Wpłat, z dopiskiem „Korsarz i Smyk” można dokonywac na:
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

Za wszelką pomoc serdecznie dziękujemy w imieniu kocurków!

edi1Historia jakich wiele w ostatnim czasie. Zgłoszenie o umierającym kociaku, który bytował w ciemnej piwnicy. Wolontariuszka pojechała na miejsce, zgarnęła kociaka i od tego dnia zaczęło się jego intensywne leczenie.
Edi jest ciekawie umaszczonym miglancem – ma ciemną maskę, ale białe końcówki uszu. Przez codzienne podawanie leków jest nie do końca ufny, ale złapany na ręce odpręża się i zaczyna mruczeć jak popsuta motorynka.
Czy powinnyśmy go zabierać z piwnicy? Zdecydowanie nie. Nie mamy miejsca w mieszkaniach, nie mamy funduszy na jedzenie, żwirek, leczenie. Jedyne, co mamy, to olbrzymie długi. Ale jak nie zareagować, kiedy jesteśmy świadome, że często nasza odmowa równoznaczna jest ze skazaniem na śmierć? (więcej…)