BŁAGAMY O WSPARCIE FINANSOWE, NIE MA ŚRODKÓW NA OPŁACENIE LECZENIA.

Zorro przywiozłyśmy z Oruni, jest osiedlowym włóczęgą. Dwa dni nasza wolontariuszka jeździła 50 km, by złapać kocura. Pojawiał się w nocy, w dzień znikał. W międzyczasie dostał od pani dokarmiającej prowizoryczną budkę, trochę jedzenia. Pani przemywała mu oczy – miał tak zaklejone, że nie mógł trafić do budy. Dziki kot przyjmował wszystkie dobroczynne gesty wykonywane ręką ludzką. Niestety, przy próbie złapania/zapakowania stawiał straszny opór. Pani nie dawała rady, nasze wolontariuszki w końcu sposobem przepakowały go z budy do transportera. Stan kota był fatalny – każdy wyjazd z duszą na ramieniu – czy zdążymy. Udało się. Oklejony ropą, brudny, odwodniony, słaby Zorro pojechał do weta.

Jest tragicznie. Silna, nieleczona, rozhulana infekcja. Język siny z powodu niedotlenienia. Po oku została już tylko najprawdopodobniej dziura, mimo to leje się z niej ropa. Łapa spuchnięta, powyrywane opuszki palców. Silne odwodnienie, ogromny ból w okolicach oczodołu. Stan fatalny, ale Zorro na stole nieznacznie walczy – to dobry znak! Ma jeszcze trochę siły.

Dostaje kroplówki i leki. Został w szpitaliku. Chcemy ratować Zorro. Jest kotem niczyim. Musimy mu pomóc – ma tylko nas. Jak mamy to zrobić, kiedy prawie codziennie trafiają do nas kolejne koty w ciężkim stanie? Wolontariuszy została garstka, konto na minusie. Potrzebujemy Waszej pomocy. Kociak potrzebuje diagnostyki i szpitalnej opieki. Leczenie będzie długie i niestety kosztowne: walka z infekcją, badania krwi, diagnostyka i leczenie łapy, operacja oczodołu. Zorro chce żyć. Nie możemy odpuścić, bo nie mamy ani grosza – to nie powód by odbierać kotu szansę na życie. Bardzo prosimy o wsparcie dla niego. Wycierpiał tak wiele, teraz na szansę na pomoc.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy 
ul. Kawęczyńska 16/39 
03-772 Warszawa
NR KONTA: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ) 
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com 
DOPISEK: Zorro

 

ZŁAMANIE OTWARTE!!! BÓL, CIERPIENIE I OGROMNA WOLA ZYCIA, KTÓRA POZWOLIŁA Z TYM PRZETRWAĆ!

Przypadkowa spacerowiczka zauważyła w zimowy poranek zwierzęta w dzikim siedlisku. Głodne! Koty, pies, kury i gęsi. Wróciła do nich z jedzeniem. Trzęsły się z zimna i jadły, jadły, jadły, jadły. W pewnym momencie próbował dołączyć rudy kot. Zmarznięty, również bardzo głodny, do tego przerażony. Bał się nawet kur. Unikał konfrontacji i bardzo kulał.

Kiedy stanął bliżej, oczom spacerowiczki ukazała się wisząca w połowie łapka z ziejąca rana. Złamanie otwarte! Kości na wierzchu. Boże! Skóra cierpnie na samą myśl o bólu, jaki odczuwał zwierzak. Potrzebna pomoc – pomyślała Pani – i próbowała uzyskać ją w gminie. Twardo stanęła do batalii o ulżenie kotu w cierpieniu. Jednak w tej gminie kotów się nie leczy. Pani była nieugięta. Ostatecznie po negocjacjach po kota ruszył najmowany przez gminę hycel, a już kolejnego dnia włączyły się nasze wolontariuszki.

Z pomocą Pani zgłaszającej naszej wolontariuszce udało się trafić do dzikiego siedliska i zabrać kota. Nie walczył w klatce – nie mógł. Trafił do naszych weterynarzy. Był kotem bezimiennym. Dla nas to Łapek. Z zebranych informacji wynika, że chodził z uszkodzoną, złamaną na pół nogą około 3 tygodnie. 3 długie tygodnie strasznego bólu i niewyobrażalnego cierpienia. Ludzie mijali go i szli dalej!

Kto mu to zrobił? Najprawdopodobniej człowiek i zastawiane w okolicy przez kłusowników wnyki. Kot, chcąc się wyswobodzić z pułapki, prawie łapę oderwał! Jest dokumentnie pogruchotana. Nie sposób sobie wyobrazić całego tego dramatu i cichego kociego cierpienia. Bezduszności ludzi, którzy go widzieli i zostawiali samemu sobie.

Niestety łapy nie da się uratować. Konieczna jest amputacja. Można jednak (trzeba!!!) ratować kota. Łapek dostał szansę na życie i na pomoc. Bardzo potrzebujemy funduszy, by opłacić operację i opiekę wetów. Bardzo prosimy o wsparcie!!! Tylko razem z Wami jesteśmy w stanie mu pomóc!!!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Łapek

 

 

Fifi, zwana również Skarpetą, to młodziutka ośmiomiesięczna kotka.  Mimo młodego wieku tak wiele już przeszła.  Oto historia Fifi.

Nasza wolontariuszka trafiła na jedno z gdyńskich podwórek. To, co zastała, przekroczyło wyobrażenia nas wszystkich. 9 kilkumiesięcznych kociąt. 6 tragicznie chorych! Nie „tak sobie”. Wyglądały strasznie. Dwa najbardziej potrzebujące zabrała od razu. Dzieciaki były w strasznym stanie. Biało-bura koteczka Fifi llała się przez ręce. Miała wysoką gorączkę, oczu prawie nie widać. Powieki zakrywały większość gałki ocznej. Ciekła gęsta ropa, całe kule wysięku zatrzymywały się na drobnym pyszczku. Jej kondycja była kiepska, ale pierwsze leki przyniosły ulgę. Wygraliśmy walkę o życie Fifi! Po miesięczym pobycie w lecznicy dziewczynka pojechała do domu tymczasowego gdzie przez kolejny miesiąc miała zakraplane oczka i otrzymała solidną porcję leków na odporność.

Kiedy wreszcie koteczka uznana została za zdrową na szyi pojawił się łysy placek, który Fifi dodatkowo uparcie rozdrapywała.  Dzięki fachowej pomocy zaprzyjaźnionej lecznicy szybko udało się zdiagnozować problem. Atopowe zapalenie skóry- tak brzmiała diagnoza.  W ruch poszły maści, spray a także sterydy. Warunkiem pełnego wyleczenia była ochrona wydrapanego miejsca przed kolejnym drapaniem. Najlepszym i jednocześnie najprostrzym rozwiązaniem okazała się skarpeta przecięta z jednego końca i założona na małą główkę Fifi.  Aby uchronić Fifi przed nawrotem choroby, koteczka musi regularanie przyjmować dawki podtrzymujące sterydu. Na tym nie kończy się historia tej przemiłej koteczki. Od pewnego czasu Fifi zaczęły dokuczać biegunki. Badanie krwi oraz kału pod kątem pasożytów nie wykazały niczego niepokojącego.

Wprowadziliśmy zmiany w diecie, Fifi przeszła na suchą karmę gastro, która przy regularnym podawaniu nieco normalizowała problem, jednak nie na tyle, aby można było go uznać za rozwiązany. Pojawiła się sugestia, że zmiany skórne oraz dysfunkcje jelit są ze sobą powiązane. Jak to potwierdzić? Ostatnią nadzieją była metoda PCR – nowoczena i niezawodna technika diagnostyczna – wykorzystująca materiał genetyczny. Co za tym idzie, badanie bardzo kosztowne, wykonywane tylko za granicą. U Fifi wykryto gardię, rodzaj pierwotniaków, które dają szereg objawów ze strony układu pokarmowego, czasami w połączeniu ze zmianami skórnymi na tle alergicznym.

Trudno w to pewnie uwierzyć ale taka diagnoza przyniosła ulgę! Daje bowiem perspektywy na wyelimonowanie uporczywych biegunek, a może nawet zmian skórnych. Fifi czeka leczenie polegające na codziennym podawaniu preparatu silnie pierwotniakobójczego, a wraz z nim niezbędnych probiotyków. Koteczka musi być pod ścisłą kontrolą lekarza weterynarza, a po zakończonym leczeniu testy muszą zostać powtórzone. Niezbędne będzie także wykonanie badania krwi. Na tę chwilę wiemy, że wykonane badania oraz leczenie to zdecydowanie za dużo jak na skromne zasoby fundacyjne. Prosimy pomóżcie Fifi w powrocie do zdrowia! Bez Waszej pomocy nie udźwigniemy tego finansowo!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Fifi

Kicia jest bezogoniasty czarnym wolno bytującym kocurem z ulicy Zamenhofa w Gdyni. Jedynym schronieniem Kici jest dość zabudowana blaszana wiata, jednak niecałkowicie szczelny, więc i pewnie niezbyt ciepły. W obecnych warunkach atmosferycznych – zimno 🙁 
Od ponad tygodnia Kicia nie stawał na tylnej łapce. Noga krwawiła. Podejmowano próby odłowienia i pomocy kocurowi. Nie chciał wejść do klatki. Postanowiono podawać  antybiotyk na miejscu, jednak z łapy ciągle leciała krew.  W końcu udało się chłopaka złapać dzięki ogromnej determinacji karmicielki, która zaangażowała w całą akcję kilka osób. Kocur został złapany i natychmiast zawieziony do szpitalika.

Na miejscu okazało się, że jest bardzo wyziębiony. Kicię czeka pobyt w szpitaliku, potrzebuje opieki wet. Potrzebne leki, żwir, karma, środki na opłacenie pobytu w lecznicy. Wszystko to wiąże się z kosztami a nasze konto świeci niezmiennie pustkami. Powinnysmy pozwolić Kici z bolącą krwawiącą łapką dalej siedzieć w śniegu? Wiemy, że nie. Jednak bez Waszej pomocy nie jesteśmy w stanie pomagać. 

Prosimy o pomoc dla Kici

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Kicia

 

Potrzebujemy środków na leczenie.

W największe mrozy w poszukiwaniu odrobiny ciepła a być może i pożywienia, wszedł na teren hali zakładu produkującego konserwy rybne. Próbowano złapać i wynieść tego „nieproszonego gościa”, ale dopiero dzięki specjalnemu sprzętowi dostarczonemu przez naszą wolontariuszkę udało się go schwytać..  Przerażonego, głodnego, przeziębionego i ubrudzonego olejem kocura wolontariuszka zabrała do weterynarza. Przecież nieludzkie byłoby wystawić go po prostu za drzwi w tak potworne mrozy 

Okazało się, że Oskar prócz kataru ma również ropnie na nodze. Zostały oczyszczone. Zanim wybudził się z narkozy, udało się go wykąpać i oczyścić jego posklejaną, brudną i śmierdzącą sierść.Kocur został odpchlony i odrobaczony. Obecnie siedzi w klatce i leczymy dość dokuczliwe przeziębienie przy pomocy antybiotyku. Gdy tylko wydobrzeje, trafi do stajni, gdzie będzie mógł sobie wieść spokojne, dostatnie życie.

Bardzo prosimy – pomóżcie nam finansowo, dołóżcie grosz do leczenia dzikuska.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Oskar

 

Koteczka Marysia to mieszkanka stoczni Nauta, ulubienica ochrony i biura przepustek. Kotka dzięki temu, że jest oswojona ma dużo łatwiejsze życie niż pozostali mieszkańcy stoczni. Kicia śpi w cieple, jest wypuszczana kiedy tylko ma na to ochotę, jest świetnie karmiona i ogólnie zadbana.

Niestety kotka podlapala koci katar. Miała takiego gila, że nie mogła oddychać przez nos ani nie chciała jeść, drastycznie schudła i odwodniła się. Zabraliśmy Marysię do weterynarza od razu jak tylko się dowiedziałyśmy, że coś się dzieje. Marysia jest już tydzień u weterynarza, jej stan zmienił się na lepsze, kotka dostaje antybiotyki, kroplówki i leki wzmacniające, wczoraj, pojutrze i za 10 dni kotka dostała i musi dostać zylexis – lek wspomagający odporność.

Prosimy o pomoc w opłaceniu leczenia kici, jej pobyt w klinice, lekarstwa i badania krwi to dla nas duży wydatek a pieniędzy na koncie brak. Wpłaty prosimy kierować na nasze konto z dopiskiem „Marysia z Nauty”. Gdyby ktoś chciał pomóc w postaci karmy i żwiru proszę o kontakt telefoniczny 509180009. 
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt -Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
NR KONTA: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ) 
SWIFT : PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com
Dopisek: Marysia z Nauty

Smufek przestał przychodzić na jedzenie. W ciągu tygodnia pojawił się tylko raz wyraźnie kulejąc, a raczej przyczłapał się z trudem chroniąc i nie stąpając na swojej prawej łapie. Łapę miał wyprostowaną i obolałą. Kilka dni trwało łapanie kota, ostatecznie zakończyło się sukcesem. 
Zabraliśmy Smufka do lecznicy, zrobiliśmy rtg, dostał leki. Smufek najprawdopodobniej włożył łapę pomiędzy jakieś elementy, w których łapa się zaklinowałą. Kot próbując się wyswobodzić musiał się szarpać i to doprowadziło do uszkodzenia splotu barkowego. Na zdjęciu rtg niestety widoczne są duże zaniki mięśni w całej łapie. Kot został umieszczony w klatce, żeby łapa odpoczywała – dostaje leki, obserwujemy. Bardzo prosimy o wsparcie leczenia Smufka.

Dane do wpłat:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
Uwaga: jako nazwę można też podawać nazwę skróconą, czyli:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
z dopiskiem: Smufek

TROJKA PROSI O WSPARCIE

WPŁATY NA POKRYCIE KOSZTÓW W LECZNICY I DOM

Trojkę nasza wolontariuszka spotkała w centrum Gdyni. Zdezorientowana kotka przebiegała w tę i z powrotem w godzinach szczytu przez Morską w Gdyni. Na szczęście po kilkukrotnym przebiegnięciu między jadącymi autami w końcu pognała na pobocze. Była bardzo głodna, więc udało się ją błyskawicznie odłowić na jedzenie.

W lecznicy okazało się, że Trojka jest płochliwa, średnio oswojona. Potrzebuje więc teraz swojego miejsca – spokoju, cierpliwości i człowieka o dobrym sercu. Odwiezienie jej z powrotem na Morską to wyrok. Kotka nie pochodzi stamtąd. Miejsce jest znane naszej wolontariuszce, Trojka nie należy do pobliskiego stada i nigdy wcześniej jej tam nie było. Pojawiła się znikąd i zupełnie nie radzi sobie w tym otoczeniu. Była przerażona. Może tylko zginąć pod kołami, nic więcej. Po odłowieniu Trojki wolontariuszka 100 metrów dalej zbierała ciałko kota z pobocza.

Nie chcemy, by Trojka wracała na główną gdyńską ulicę i straciła życie. Prosimy o dom stały lub tymczasowy, który da jej szansę. Prosimy o wpłaty na opłacenie jej pobytu w lecznicy – w niej została zabezpieczona. Jest zdrowa, piękna, tylko płochliwa, przestraszona. Potrzebuje szansy. Błagamy o pomoc!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Trojka

MAMI – CAŁE ŻYCIE NA ULICY – STARUSZKA POTRZEBUJE LECZENIA

Mami jest starszą, bezzębną kotką, która bardzo boi się dotyku. Żyła w okolicy, gdzie ludzie nie byli jej przychylni – przeganiali ją, straszyli ją psami. W związku z tym Mami kontaktu z człowiekiem unika. Całe swoje życie spędziła na ulicy. Bez domu, bez ciepłego kąta. Obecnej zimy niewiele brakowało, by kosztowało ją to życie.

Została wyciągnięta z budki przez nasza wolontariuszkę – ledwo żywa. Była prawie nieprzytomna, lała się przez ręce. Natychmiast pojechała do weta. Okazało się, że ma bardzo silną infekcję, zapalenie płuc, wysoką gorączkę. Konieczne intensywne leczenie. Wolontariuszka zabrała Mami do domu i jeździ z nią na wizyty do lecznicy. Infekcja bardzo trudno się leczy, dobierane są kolejne leki.

Mami jest dzikuską, jednak nawet na stole weterynaryjnym nie jest agresywna. Grzecznie przyjmuje pomoc, jest wdzięczna za uratowanie życia. Wcześniej żyła „na śmietniku”, biegła za każdym, kto wynosił śmieci, by znaleźć coś do jedzenia, wchodziła do kubłów na śmieci, jak tylko coś w nich wylądowało. Chcemy dla niej lepszego życia. W tej chwili na ulicy czeka ją śmierć – przy tym stanie zdrowia nie da już rady. Starowinka może zostać dożywotnio w domu wolontariuszki. Nie ma jednak środków, by opłacić leczenie Mami, by ją utrzymać.

Prosimy, dajcie jej szansę – każda Wasza wpłata jest na wagę złota. Bardzo prosimy o wsparcie!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Mami

Ciężki jest los podwórkowego kota – to ciągła walka o przetrwanie: ciepły kąt, miskę, to uciekanie przez psami. Kropeczka została pogryziona przez innego kota/psa lub nadziała się na pręt (!). W efekcie na jej brzuszku powstała straszna dziura.

Z być może mniejszego uszkodzenia powstała duża, bardzo głęboka, zaropiała rana. Właściwie widać mięso. Do tego wszystko krwawiło. Nie było się nad czym zastanawiać – kicia trafiła do weta i na stół, konieczna była interwencja lekarza – zabieg w narkozie: czyszczenie i płukanie. W tej chwili Kropeczka jest w trakcie terapii antybiotykowej, przeciwzapalnej, przeciwbólowej.

Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – rana została oczyszczona na czas, ale Kropeczka cierpi. Potrzebujemy funduszy, by jej pomóc – opłacić to, co trzeba było zrobić na cito, oraz dalsze leczenie i opiekę. Dt wolontariuszki, która zaopiekowała się kotką, jest na ogromnym minusie, nie sposób jednak było nie pomóc. Zostawienie Kropeczki na podwórku byłoby nieludzkie. Prosimy o wsparcie. Pomagać możemy tylko wspólnie z Wami.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Kropeczka

PORZUCONA DANUSIA BARDZO WAS POTRZEBUJE
PROSIMY O POMOC W OPŁACENIU LECZENIA
PROSIMY O DOM
 
Danusia została zabrana z gdyńskiej ulicy. Zgłosiły ją panie dokarmiające koty wolnożyjące. Kicia siedziała całymi dniami na drzewie i mocno płakała.
 
Jest domową, kochaną kotką, bardzo chce się przytulać, cały czas wchodzi na człowieka. Wyrzucona na ulicę była przerażona, zupełnie nie mogła się odnaleźć. Bardzo bała się innych kotów, które ją biły i przeganiały. Przed psami uciekała w strasznej panice. Czasami udało jej się przespać w mało wykorzystywanej budce, ale i stamtąd często została przegoniona. Szukała schronienia na drzewie. I bardzo często krzyczała wniebogłosy.
 
Po otrzymaniu informacji o Danusi, nasza wolontariuszka czym prędzej udała się na miejsce. Ciężko było złapać przestraszoną kocicę, widok był piorunujący. Tak przestraszonego kota dawno nie widziałyśmy. Udało się zabrać Danusię. Pojechała do lecznicy. Szybko pokazała, jak fantastyczny ma charakter. Cały czas chce się tulić, wkłada główkę w dłoń, mruczy, ugniata, wchodzi na kolana, rozkłada się na nich. Wystarczyło poczucie bezpieczeństwa.
 
W chwili przyjęcia do weta Danusia na głowie miała koszmarny ropień, niestety, nie mamy zdjęć. Był to efekt pobicia przez innego kota lub pogryzienia przez psa. Rana była głęboka i zaropiała. Kotka miała też mnóstwo pasożytów i ogromną biegunkę. Zabrakło nam czasu i sił na bieżąco, dlatego historię Danusi poznajecie dopiero teraz. Mimo to, bardzo prosimy, pomóżcie opłacić leczenie tej skrzywdzonej kici. Bardzo potrzebujemy środków na opłacenie faktur – za opiekę wet i szpitalik, potrzebne też fundusze, by zabezpieczyć kotkę do adopcji.
 
DOMU SZUKAMY NAWET OD ZARAZ. W sprawie adopcji kontaktować można się z Wiolettą: K. 696556063
 
GROSIK MOŻNA PRZELAĆ NA NASZE KONTO:
 
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Danusia
Bambo jest staruszkiem. Mieszka w jednym z naszych dt. Do niedawna był w świetnej kondycji. Całymi dniami biegał po podwórku, do domu wracał się wyspać, najeść i przytulić. Jest charakternym kocurem, potrafi machnąć łapą, ale lubi też przyjść na kanapę i usnąć na kolanach opiekuna. Zgrywa twardziela, ale tak naprawdę to misiek o wrażliwym serduchu. Jest statecznym panem, ceni sobie spokój, ciepły kąt i towarzystwo człowieka. Przy misce mruczy jak mały traktor, gada i ugniata.
 
Problemy Bambo zaczęły się pod koniec zeszłego roku, kiedy odmówił jedzenia, stał się bardzo osowiały, polegiwał w szafie. Pisaliśmy o nim wówczas – kocur miał piasek w pęcherzu, konieczne było natychmiastowe cewnikowanie, bo w każdej chwili Bambo mógł odejść za tęczowy most. Bardzo się nacierpiał, ale udało się. Radość w dt ogromna – kochany Bambo znowu w dobrej kondycji wrócił spać do łóżka i broić na podwórku.
 
Niestety, szczęście nie trwało długo. W krótkim czasie mamy kolejne załamanie. Tym razem chodzi o zęby. Bambo potrzebował kapitalnego remontu w pyszczku. Znowu przestał jeść, zaczął się ślinić, było widać, że czuje się fatalnie. Pojechał do weta – dentysty. Niestety, to nie koniec. Z racji wieku i niskiej odporności rany w pyszczku bardzo słabo się goją, do tego na języku kocur ma mnóstwo nadżerek. Potrzebna długa kuracja antybiotykowa, silne leki przeciwbólowe i kroplówki. Bambo codziennie odwiedza weta i nie ma widoków, by to się skończyło. Leczenie zaczęło się pod koniec listopada i z niewielkimi przerwami trwa do dzisiaj. Nie widać też końca.
 
Nie mamy funduszy, by leczyć Bambo. Przed nami do opłacenia faktury. Trzeba go leczyć dalej, a my nie mamy środków nawet by zapłacić za dotychczasowe leczenie. DT Wioletty, u której jest kot, jest na ogromnym minusie. Sytuacja jest patowa.
 
PROSIMY POMÓŻCIE RATOWAĆ POCZCIWEGO STARUSZKA BAMBO! Bardzo dzielnie znosi zabiegi, ma gorsze i lepsze dni, ale poprawa jest znacząca. Wierzymy, że będzie dobrze – potrzebny tylko czas, praca wolontariuszki – i proza życia: fundusze. Inaczej nie damy rady. Pomóżcie seniorowi, jeśli chodzi o opłacenie leczenia, może liczyć tylko na Was. Bardzo chce żyć. Walczmy o niego.
 
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Bambo
 
BAMBO POTRZEBUJE TEŻ WYSOKOJAKOŚCIOWEJ KARMY,  JEŚLI KTOŚ ZECHCIAŁBY MU JĄ ZAKUPIĆ, PROSIMY O KONTAKT Z OPIEKUNKĄ WIOLETTĄ: 696556063