budki1Jedna z naszych wolontariuszek od kilku lat sterylizuje kotki w Gdyni/Gdańsku. Wiola tylko w ostatnim roku zawiozła na zabiegi 107 kotek. W związku z akcją sterylizacji poznaje sporo stad dzikusków. Niestety, wiele tych kotów marznie. Nie mają bud.

Dostają jeść, znajdują się dobre dusze – koty nie chodzą głodne, mają opiekę weterynaryjną naszą/karmicieli. Nie mają gdzie spać. Latem – wiadomo – nie jest źle. Natomiast teraz wygląda to makabrycznie, koty mokre, skulone, na sierści sople lodu. Cieknie z oczu, przeziębienie jedno za drugim. Leżą w śniegu, kulą się pod samochodami. W miarę możliwości staramy się zabezpieczać stada. Jednak nasze fundusze nie pozwalają na zakup bud.

Ostatnio w jednym z miejsc postawiliśmy fantastyczną wielokocią budę. Zakupiła ją dla kociaków Pani Agnieszka z Warszawy. Zobaczcie na zdjęciach – cudo! Pani Agnieszko, bardzo,bardzo dziękujemy!

Marzymy, by postawić ich jeszcze kilka. Jedna kosztuje 250 złotych. Choć tam, gdzie jest najgorzej – gdzie nie ma żadnej otwartej piwnicy, altany, niczego.

Bardzo prosimy o pomoc, gdyby ktoś mógł wpłacić parę groszy, gdyby ktoś chciał zakupić domek, będziemy ogromnie wdzięczni! Mrozy okropne, gdy tylko spadła temperatura, mnóstwo zgłoszeń o zakatarzonych kotach, ciężko dyszących zwierzakach. Zabieramy koty z rozhulanym przeziębieniem i gorączką. Można temu zapobiec. Prosimy o wsparcie!

Dane do wpłat:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
DOPISEK: budki

SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

m 1Poszukujemy zwierzolubnego mieszkańca Osiedla Kaszubskiego/ulicy Rybackiej/okolic lub osoby zmotoryzowanej, która mogłaby zaglądać do dzikusków.

Pod jednym z budynków przy ulicy Rybackiej bytuje stadko 3-5 kotów. Od wielu lat dokarmiane były przez starszą Panią. Niestety, z powodów zdrowotnych osoba ta nie jest w stanie już się nimi zajmować. Już nie jest w stanie chodzić, niedługo czeka ją operacja na południu Polski i przeprowadzka.
Pilnie poszukiwana osoba, która mogłaby przejąć opiekę (całościowo lub częściowo) nad stadkiem!!!
Koty przez ostatnie 2 tygodnie, w największych mrozach, nie jadły nic. Wczoraj rzuciły się do misek. 2 zniknęły – nie wiadomo, czy wrócą, czy nie przetrwały. Sytuacja jest fatalna. Zwierzaki przyzwyczajone są do regularnego karmienia – zostają bez niczego. Są wygłodniałe i zmarznięte. Prosimy o pomoc!

m 2Możliwe zorganizowanie opieki dyżurowej, podział obowiązków, możliwe zorganizowanie karmy. Pomożemy! Zapewnimy tym biedakom opiekę weterynaryjną, budki. Bardzo prosimy o kontakt, jeśli ktoś mógłby zadbać o dokarmianie tych kilku wygłodniałych bied!
Kontakt do naszej wolontariuszki: Monika 888241551.

mikusia1Mikusia najprawdopodobniej straciła dom w ramach „świątecznych porządków”. Została porzucona na gdyńskim blokowisku kilka dni przed Wigilią. Kotka ma fantastyczny charakter, uwielbia człowieka – przytula się, wchodzi na ramiona. Za każdą najmniejszą pieszczotę jest bardzo wdzięczna. Trzeba być zupełnie bez serca, by móc skrzywdzić takie bezbronne przyklejające się do człowieka stworzenie.

Jest cudowną dziewczyną. Nakanapowym miziakiem i przytulakiem. Mieszka w klatce – nawołuje każdego człowieka, który jest w jej zasięgu. Miauczy tak długo, aż zostanie pogłaskana i przytulona. Jest drobną, delikatną, śliczną koteczką. Młodziutką (max 7 miesięcy), niestety już skrzywdzoną. Porzuconą przez człowieka i bezbronną – na dworze próbowała dostać się do misek i przede wszystkim do budy, ale inne koty jej nie oszczędzały. Ma naderwane, pokaleczone ucho, na boku wyrwaną sierść.

U weterynarza okazało się, że pod brzuchem dziewczyny jest kula wielkości dziecięcej pięści. Przepuklina, najprawdopodobniej pępkowa. Kotka miała ją „od zawsze”. I taką kotkę z wielką zmianą pod brzuszkiem wyrzucono na ulicę.

Przepuklina była już ogromna, na wchłonięcie się nie było szans. Trzeba było operować. Mikusia wymaga też opieki pooperacyjnej i kilkutygodniowego pobytu w szpitaliku. Do opłacenia zabieg (usunięcie przepukliny plus sterylizacja), leki, opieka szpitalna. Potrzebne fundusze na opłacenie hotelowania – nie chcemy, by kotka po wszystkim wróciła na ulicę. Nie pozwolimy na to! Jednak sytuacja finansowa PKDT jest dramatyczna. Na pokrycie kosztów nie ma ani złotówki.  Bardzo prosimy o pomoc Dla Mikusi – wdzięcznego, kochanego miziaka. Na ulicy czekał ją najgorszy koniec. Prosimy o wsparcie w pokryciu kosztów operacji, hospitalizacji, leczenia. O umożliwienie czekania na adopcje.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: dla Mikusi

Zenuś jest przemiłym ufnym chłopakiem. Lubi się przytulać, ugniata, mruczy jak traktor. Daje całusy ocierając się noskiem o nos człowieka. Miał kiedyś dom. Kanapę,kolana,miseczkę i ciepły kąt. Przestał być potrzebny, trafił na ulicę. Nie dał rady!!!

Pogryzły go inne kocury, z pogryzień zrobiły się okropne ropnie i rany. Do tego niskie temperatury poskutkowały chorobą dróg oddechowych. Katar zaatakował oczy. Zabraliśmy go do lecznicy. Rany trzeba wygoić, oczy w stanie fatalnym (na zdjęciach są już po wstępnym ogarnięciu). Leje się z nosa i z oczu. Potrzebujemy środków, by pomóc temu skrzywdzonemu miziakowi. Nie pozwolimy mu wrócić na ulicę, obiecujemy znaleźć dom. Nie mamy środków, by opłacić leczenie. Będą potrzebne też fundusze, by Zenuś po leczeniu mógł poczekać w hotelu lub klinice na adopcję. Bardzo Was prosimy, pomóżcie.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
Dopisek: Zenio

Leczymy kociaki tylko dzięki Wam, bardzo prosimy o wpłaty – choć najdrobniejsze.

Czarek jest słodką przylepą. Uwielbia głaskanie, spanie w łóżku, bardzo lubi się przytulać. Kilka dni przed świętami bardzo się rozchorował. Ogromny ślinotok pojawił się nagle, poprzedziło go tylko kilka kichnięć dzień wcześniej. Ponieważ mieszkał u starszej Pani, która nie jest w stanie chodzić z nim do lecznicy, trafił do naszego szpitalika. Święta spędził w klatce.

Okazało się, że ma wysoką temperaturę, wyciek z nosa. Jednak najgorsze jest to, że na języku, podniebieniu, dziąsłach są bolesne nadżerki, pęcherzyki, owrzodzenia. Kalciwirus zaatakował szybko i bardzo mocno. Nie mamy zdjęć z przyjęcia do szpitala, nie było na to czasu – Czarek przede wszystkim potrzebował lekarza, ale uwierzcie – wydzielanie śliny miało straszny wymiar. Musiało go bardzo boleć.

Czarek dostaje antybiotyki i leki przeciwzapalne, przeciwbólowe, niestety wirus jest oporny. Nadżerki słabo się goją, kotek nie jest w stanie jeść. Konieczne są codzienne kroplówki, Czarek jest wycieńczony. Zakupiliśmy mu specjalną karmę – mięciutkie musy, ale nawet jedzenie papki jest dla niego bardzo bolesne.

 

(więcej…)

filon0Filona porzucono na terenie firmy transportowej. Początkowo pulchny, lśniący i ufny, z czasem zmienił się w wystraszony szkielecik. Nie miał co jeść, był przeganiany. Noce spędzał na kołach tirów, w dzień nie mógł znaleźć sobie miejsca. Nauczył się uciekać, nie nauczył się walczyć o pokarm. Nasz wolontariusz próbował odłowić go przez dwa tygodnie.

W jeden z ostatnich zimnych wieczorów Filon znalazł sobie schronienie w otwartym samochodzie, właściciel zamknął drzwi. Olek czym prędzej udał się na miejsce. To była szansa, by kota złapać. Udało się! Filon trafił pod naszą opiekę.

Jest bardzo zabiedzony. Skóra odstaje, sierść brudna, pod palcami czuć każdą kostkę. Kręgosłup – tyle zostało z kota. Na zębach mnóstwo kamienia, kieł ułamany. Konieczna diagnostyka i leczenie. Filon jest wygłodzony, wygląda fatalnie, trzeba zrobić badania, porządek w pyszczku. Potrzebna dobra karma i opieka w szpitaliku.

Chłopak jest cudowny. Bardzo grzeczny, pozwala weterynarzowi zrobić przy sobie wszystko. Można go głaskać i przytulać. Ciepły kąt i miseczka z jedzeniem przyniosły mu wyraźną ulgę.
Prosimy o wsparcie dla Filona. Nie mógł tam zostać, chcemy go ratować, środków na opłacenie czegokolwiek brak.
(więcej…)

lucia1Kochani, pod naszą opiekę trafiła porzucona mała Lucia. Wyrzucono ją na gdyńskim blokowisku, szukała ciepła i schronienia na klatce schodowej. Mała, głodna, wystraszona. Ma 5 miesięcy i cudowny charakter. Jest grzeczna, bardzo przylepna i dużo gada 🙂 . Daje się brać na ręce, leży na kolanach, układa się na biurku w lecznicy. Ma złamany ogonek i „kulkę” na boczku. Przepuklina po wypadku, włókniak, inny guzek? Jeszcze nie wiadomo. Potrzebujemy funduszy na diagnostykę koteczki. Ogonek nie jest bolesny, ale co jest na boku trzeba sprawdzić. Jak dostanie narkozę przed zabiegiem sterylizacji, lekarze będą diagnozować resztę. Bardzo prosimy o darowizny dla Luci, choć najmniejsze. Sterylizacja, rtg, ewentualny zabieg związany z guzkiem, szczepienie, hotelowanie to dobre kilkaset złotych. Kilkaset złotych, których nie mamy.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy aRuch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

Dopisek: Lucia (więcej…)

PchełkaPchełka to kotka stoczniowa, kolejna przerastająca nas interwencja. Poodczas karmienia stoczniowych kotów, przy Criscie zobaczyłyśmy kotkę. Chora, wychudzona, w strasznym stanie. Z tyłu głowy głos: „Nie mamy pieniędzy, nie ma za co jej leczyć. Stocznia generuje długi.” Powinna zostać. Nie potrafiłyśmy tak postąpić.

Pchełka – bo takie imię otrzymała ze względu na makabryczne zapchlenie i swój niewielki rozmiar – jest w dramatycznym stanie. Oprócz zapchlenia potężna robaczyca. Pasożyty zewnętrzne i wewnętrzne po protu ją zjadały. Do tego zapalenie jelit, grzybica, koci katar. Straszne przy tak malutkim ciałku. Pzostawiona bez pomocy, prawdopodobnie umarłaby na stoczni.

Jest drobniutka, wystraszona, patrzy na człowieka ogromnymi oczyskami. Pozwala zrobić ze sobą wszystko, przyjmuje pomoc. Poddaje się zabiegom, leki przynoszą ulgę.

(więcej…)

Nuti trafiła do nas w tym tygodniu. Siedziała przy Akademii Morskiej w Gdyni. Zwinięta w malutką kulkę potwornie się trzęsła. Nasza wolontariuszka czym prędzej zabrała ją do lecznicy. W ciepłym samochodzie mała wtuliła się w kocyk i zaczęła mruczeć. Motorek uruchamia na sam widok wyciągniętej w jej kierunku ręki. Chciałaby się tulić i być głaskaną.

Niestety, stan Nuti jest fatalny. Jest zaświerzbiona i zarobaczona do granic możliwość. Wymaga intensywnego leczenia, zmiany skórne są ogromne. Jest tak wyniszczona i malutka, że nie wiadomo, czy przeżyje. Potrzebujemy środków, by o nią walczyć. Bardzo prosimy o wsparcie finansowe. (więcej…)

trojka1Trojkę przygarnęła 5 lat temu dobra dusza. Dała dom, dużo miłości i ciepła. Kotka żyła dobrze, zdrowa, kochana, szczęśliwa. Opiekunce wiodło się przeciętnie. Ostatnio wszystko wywróciło się do góry nogami. Sytuacja życiowa opiekunki ze względów osobistych bardzo się pogorszyła. Jest w skrajnie trudnej sytuacji finansowej, wraz z dziećmi musiała się przeprowadzić. Kicię zabrali ze sobą. Nie wyobrażali sobie, żeby było inaczej. Jest członkiem rodziny.

Zadziałało chyba prawo serii. Po przymusowej przeprowadzce kolejne nieszczęście. Przez otwarte okno Trojka uciekła na dwór, długie poszukiwania nie przynosiły skutków. Odnalazła się dnia następnego. Wisiała w oknie piwnicznym!!! Nie wiadomo, jak długo to trwało. Radość, bo kotka w ogóle przeżyła. Tragedia, bo kotka ma niedowład tylnych łap.

Diagnoza weterynarza: niedowład tyłu, kręgosłup (na szczęście!!!) cały, czucie głębokie jest, ogromny obrzęk wewnętrzny. Jest szansa na wyzdrowienie, leczenie będzie trwać 6-8 tygodni. Konieczne regularne, na razie codzienne wizyty u lekarza, kilka zastrzyków za każdym razem, powtarzane badania rtg.

Opiekunki na to nie stać. Pomimo miłości do zwierzaka, nie jest w stanie pokryć kosztów leczenia. Trojka jest przesympatyczna, uwielbia spać w łóżku, towarzyszy ludziom na kanapie. Jest ufna, związana z opiekunami. Są dla siebie wszystkim, bardzo się kochają. Pomimo problemów Pani i dzieci bardzo dbają o nią i nigdy niczego kotce nie zabrakło. (więcej…)

ruda1Ruda to kotka stoczniowa. Schudła, zmarniała – zabrałyśmy ją na leczenie. W lecznicy kotka przytuliła się do wolontariuszki i koniec! Nie wraca na stocznię.
Wyprowadziłyśmy kotkę zdrowotnie, spędziła wiele tygodni w boksie, znalazł się dla niej dom. Mogłaby jechać do niego choćby i dziś. I co? W dniu planowanej przeprowadzki okazało się, że konieczny jest jeszcze remont w pyszczku. Dziąsła się zaogniły, kotka nie może jeść. Część zębów trzeba usunąć, część wyczyścić. Im szybciej zrobimy zabieg, tym szybciej kotka powędruje do nowego lepszego świata.
Przeniosłyśmy Rudą do kliniki, w której zabieg można zrobić jeszcze w tym tygodniu. Potrzebujemy tylko pieniędzy. Ruda nie wróci na stocznię, nie będzie spała w rurach, trzęsła się w deszczu i mrozie. Na razie siedzi w klatce, której ma już dość. Brakuje niewiele: 350 złotych (zabieg, antybiotyki, hotelowanie) i za dwa tygodnie kotka mogłaby zacząć nowe życie – robić to, co takie tygrysy lubią najbardziej: miziać się, barankować, wygodnie wyspać się w łóżku i przytulić do człowieka, kiedy będzie miała ochotę. Prosimy o darowizny, choćby najmniejsze.
(więcej…)

maciuśKochani, tylko od stycznia bieżącego roku pod naszą opiekę trafiło 130 kotów w tym 40 trudnych przypadków. Połamane miednice, rozszarpane łapki, amputowane oczy, amputowane łapy i ogonki, ofiary postrzałów. Przyszło nam zmierzyć się z wieloma kocimi tragediami. Jednocześnie spotkaliśmy na swojej drodze wiele wspaniałych kocich charakterów i cudownych istot. (więcej…)