bajka dwa 2Kochani, potrzebujemy pomocy dla stoczniowej Bajki. Kotka uległa wypadkowi na stoczni, najprawdopodobniej została potrącona przez samochód. Koniecznie trzeba było natychmiast operować. Bajka przeszła ciężka operację zaszycia przepony, miała złamanie kości miednicy i pęknięcie główki kości udowej. To wszystko ma za sobą.  Sfinansowaliśmy całość dzięki Waszej pomocy! Udało się, choć życie wisiało na włosku. Trafiła do naszego dt. Okazało się, że zupełnie podoba jej się mieszkanie w domu, u boku człowieka. Bajka mizia się, lubi głaskanie. Z kotki stoczniowej zrobiła się kotką kanapową. To wrażliwa kicia, nie wróci już na stocznię.

Niestety, to nie koniec historii Bajki. Parę dni temu zoperowaliśmy jej kolano. Przez dwa najbliższe tygodnie będzie nosiła kołnierz i opatrunek. Za dwa tygodnie zmiana opatrunku na lżejszy. Kotka cierpliwie znosi zabiegi. Chyba wie, że to droga do lepszego życia. Bardzo chcemy jej pomóc. Chcemy, by wróciła do pełnej sprawności i znalazła dobry kochający dom. Chcemy dla Bajki bajkowego życia. Potrzebujemy dla niej Waszego wsparcia w sfinansowaniu drugiej operacji i dalszej długiej pooperacyjnej opieki.

Udało się już tyle zrobić. Kotka miała marne szanse na przeżycie. Działajmy dalej. Bajka ciągle Was potrzebuje.

(więcej…)

amg2Nowe zgłoszenie. Na terenie Akademii Morskiej w Gdyni bytują kociaki. Są dokarmiane, ale inne zabiegi są już ponad możliwości opiekunów. Potrzebna opieka weterynaryjna oraz sterylizacje. Jedna z kotek niedawno urodziła, chcemy ją wysterylizować. Maluchy potrzebują opieki lekarskiej. Potrzebują domów. W związku z brakiem funduszy, bardzo prosimy o wsparcie tej akcji. Każdy grosz się nam przyda.

(więcej…)

calima2Jak wiecie, czasem prosimy o pomoc dla psiaków. Dzisiejsza prośba jest szczególna. Jeśli bywacie na naszych zbiórkach, na pewno pamiętacie Calimkę. Sunia mieszka z jednym z naszych byłych podopiecznych. Razem ze swoją opiekunką Małgosią zawsze pomagała nam zbierać pieniądze do skarbonki. W tę sobotę zdarzył się nieszczęśliwy wypadek. Calimka została dotkliwie pogryziona przez psa. Przeszła dwugodzinny zabieg. Trwa walka o jej powrót do zdrowia i sprawności.

Koszty leczenia są ogromne i rosną. Sama operacja to 500 zł. Codzienne wizyty w klinice w celu podania antybiotyków, leków przeciwbólowych i zmiany opatrunku kosztują od 70 do 100 zł. Jej opiekunka jest w trudnej sytuacji życiowej i finansowej. Nie podoła tym wydatkom.

Bardzo chcemy pomóc Małgosi i Calimce, tak jak one zawsze pomagały nam. Nasze możliwości są też ograniczone, jak wiecie. Dlatego gorąco prosimy Was o wsparcie. Każda kwota będzie na wagę złota.

(więcej…)

aslanek2Kochani, oto Aslanek – kłębuszek nieszczęścia. Maluszek zabrany z ulicy i przyniesiony do lecznicy przez mieszkańców Redy. Obecnie przebywa pod nasza opieka w dt zewnętrznym u Pani Blanki i Nikolett. Maluszek uległ wypadkowi. Przeżył, ale ma silny uraz lewej łapki – nie ma w niej czucia głębokiego, co oznacza niepełnosprawność. Walczymy o tę jego małą łapkę. Zrobimy wszystko co w naszej mocy, by Aslanek mógł biegać na czterech nóżkach.  Podajemy nivalin i witaminy. Jeśli leczenie się nie powiedzie, kociak będzie miał niestety amputowaną kończynę. Będzie trojłapkiem. Prosimy o wsparcie leczenia i utrzymania tego małego lwa. Kontakt w sprawie kociaka: Monika K. 797623968. (więcej…)

maluchy zdt12Wysyp maluchów i opieka nad nimi, to ogrom pracy. Każda z wolontariuszek opiekuje się wieloma kocimi dziećmi w sezonie letnim. To mnóstwo radości i satysfakcji. Każde uratowane maleństwo to jedno szczęśliwe kocie życie. Każde uratowane kocię to też mnóstwo pracy. Jedne chorują, inne nie jedzą samodzielnie, jeszcze inne robią bałagan za dziesięciu. Pod skrzydła ‚Zielonego domu tymczasowego PKDT’ w lipcu trafiła ich 17-stka. Każde z nich wymaga podstawowych zabiegów weterynaryjnych: odrobaczenia, odpchlenia, jednego podstawowego szczepienia. Do tego dochodzą koszty utrzymania. Bardzo prosimy o pomoc w ponoszeniu tych obciążeń. Walczymy o nowe, lepsze życie tych maleństw. (więcej…)

chmurka1W sobotę dostaliśmy sygnał o kotce bez oczu znalezionej w Bolesławowie. Niestety, nie mieliśmy gdzie jej ulokować, zrobiliśmy ogłoszenie. Odpowiedziała na nie cudowna Pani Basia, która zaoferowała Chmureczce dom tymczasowy. Chmurka z Bolesławowa pojechała do Tczewa.

Nie ma oczu, prawdopodobnie wypłynęły, powikłanie po infekcji wirusowej, która nadal atakuje koteczkę. Chmurka potrzebuje zastrzyków, pilnej kastracji, a gdy dojdzie do siebie – czyszczenia oczodołów i zszycia powiek. Do tego trzeba ją odpchlić, odrobaczyć, po wyzdrowieniu zaszczepić… (więcej…)

kis3Moja pierwsza wizyta w tej części ogródków działkowych. Dzień wcześniej zadzwonił pan, który nie radzi sobie z ilością wciąż rozmnażających się kotów. Pierwsza wizyta i od razu szok. Starszy człowiek, mała działeczka i około 20 głodnych, wychudzonych i chorych kotów. Kilka kotek w wysokiej ciąży, tuż przed okoceniem. I dwaj młodzieńcy – jeden z ropiejącą raną zamiast oka (Korsarz), drugi z czymś w rodzaju ogona, pozbawionym włosów, z wielkim kawałem krwistego mięsa u nasady (Smyk).

Nie wiadomo za co brać się najpierw – mało transporterów, fundusze mocno okrojone (a każda sterylizacja kotki w ciąży to koszt 170zł!, nie mówiąc już o operacjach…) i ta bezradność, że jak nie pomożemy tym biedakom to nie pomoże nikt. Maluchy będą umierać w męczarniach, tak samo, jak chore, nieleczone dorosłe koty.

Nie miałam wyjścia – w kilka dni prawie wszystkie kotki zostały wysterylizowane, a dwa kocurki trafiły do zaprzyjaźnionej lecznicy. W ten sposób, niestety, wygenerowały kolejny dług, którego po prostu nie jesteśmy w stanie spłacić bez Waszej pomocy. Korsarz w tej chwili przebywa w lecznicy, dostaje antybiotyk, by zwalczyć stan zapalny i czeka na czyszczenie oczodołu. Smyk miał amputowany ogon, także dobrzeje pod okiem weterynarzy. Oba koty kis1zostały wykastrowane.

Bardzo prosimy o pomoc w opłaceniu operacji i utrzymania w lecznicy – to koszt rzędu ok. 500zł. Nie mamy tych pieniędzy.

Wpłat, z dopiskiem „Korsarz i Smyk” można dokonywac na:
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

Za wszelką pomoc serdecznie dziękujemy w imieniu kocurków!

edi1Historia jakich wiele w ostatnim czasie. Zgłoszenie o umierającym kociaku, który bytował w ciemnej piwnicy. Wolontariuszka pojechała na miejsce, zgarnęła kociaka i od tego dnia zaczęło się jego intensywne leczenie.
Edi jest ciekawie umaszczonym miglancem – ma ciemną maskę, ale białe końcówki uszu. Przez codzienne podawanie leków jest nie do końca ufny, ale złapany na ręce odpręża się i zaczyna mruczeć jak popsuta motorynka.
Czy powinnyśmy go zabierać z piwnicy? Zdecydowanie nie. Nie mamy miejsca w mieszkaniach, nie mamy funduszy na jedzenie, żwirek, leczenie. Jedyne, co mamy, to olbrzymie długi. Ale jak nie zareagować, kiedy jesteśmy świadome, że często nasza odmowa równoznaczna jest ze skazaniem na śmierć? (więcej…)

greta2Sterylizując kotki na gdańskiej Owczarni, co i raz natykamy się na przypadki wymagające natychmiastowej interwencji. Są wśród nich koty bez oczu, z ogonami do amputacji, połamane, z ropiejącymi ranami – czyli takie, które bez naszej pomocy wkrótce umarłyby w ogromnych męczarniach i którymi nikt się nie interesuje. Mimo kompletnego braku środków na fundacyjnym koncie, nie jesteśmy w stanie przejść obojętnie obok takich kocich bied. Kiedy nie ma miejsc w lecznicach, zabieramy je do siebie do domu…

Jednym z takich przypadków jest Greta; wyrzucona lub podrzucona na działki kotka z dziurą u nasady ogona – wielkim, babrającym się ropniem, którego leczenie pochłonęło już ponad 300 zł. Wysokie temperatury doprowadziły do zakażenia, rana nie chce się prawidłowo goić. Greta musi jeździć codziennie do weterynarza na bolesne zabiegi i nosić kołnierz uniemożliwiający jej dostęp do rany. Jest już po operacji. (więcej…)

ot1Jak pewnie wiecie nasza grupa zaangażowała się w dokarmianie i sterylizację wolno bytujących kotów na działkach w Owczarni. Niedawno także zgłoszono nam ponad 30 głodujących biedaków z gospodarstwa w okolicach Trąbek Wielkich – tam także pojechał transport karmy, również z zasobów prywatnych wolontariuszek. Niestety, dla takiej ilości głodnych brzuszków, wystarczy jej zaledwie na 2 tygodnie. W ciągu kilku dni wysterylizowaliśmy ponad 20 kotek z obu tych miejsc. Wiele z nich było w ciąży…

Wkrótce dostaliśmy zgłoszenie od właściciela jednej z działek, że wszędzie leżą… dopiero co urodzone maluszki. Natychmiast pojechaliśmy na miejsce. Okazało się, że kotka okociła się w nocy i odrzuciła młode. To był straszny widok, z wielką mocą uświadamiający jak bardzo sterylizacje są potrzebne, wręcz konieczne!  Część rodzeństwa była już martwa, część musiała zostać uśpiona. Nie miały żadnych szans bez mamy. (więcej…)

miki1Mikiego znalazłyśmy na terenie przy dawnej Stoczni Gdynia, ale musiał zostać tam porzucony, ponieważ nie widywałyśmy kota przy regularnym karmieniu stoczni. Znalazłyśmy go w kiepskim stanie – chudy, odwodniony, z kocim katarem, biegunką i zmianami pochorobowymi na oczach. Do tego wszystkiego był zarobaczony i zapchlony. Spędził już w klinice kilkanaście dni, dziś wygląda o niebo lepiej, ale by zupełnie powrócił do zdrowia potrzeba jeszcze trochę czasu. Kocurkowi pozostały zmiany na jednym oku, drugie niemal się wygoiły, Miki ma zakrapiane oczy kilka razy dziennie różnymi kroplami, jest na lekach przeciwwirusowych, przeciwzapalnych, antybiotykach, musiał też być kroplówkowany, został odrobaczony, odpchlony. Kiedy dojdzie do siebie zostanie wykastrowany i zaszczepiony. Nie ukrywamy, że jego pobyt w lecznicy jest dla nas dużym obciążeniem finansowym Ogromnie prosimy Was o pomoc finansową dla Mikiego! (więcej…)

sobis1Kocurek znalazł się w miejscu, o którym doskonale wiadomo, że ludzie przywożą tam swoje niechciane zwierzęta domowe i zostawiają na pastwę losu. Miejsce jest dość oddalone od ludzkich osiedli, więc zwierzęta mają małe szanse na przeżycie, na to, że ktoś je zabierze i udzieli pomocy. Z głodu atakują się nawzajem. Tak też prawdopodobnie stało się z tym kotkiem. Jest oswojony i na pewno kiedyś miał dom. Czym zawinił, że go utracił? Zadrapał tapetę, nowe panele podłogowe? Może podkradł kawałek kotleta z obiadu. Został skazany na zsyłkę i powolną śmierć z głodu. Najprawdopodobniej został pogryziony przez inne zwierzęta. Miał jednak wyjątkowe szczęście. Zobaczyli go dobrzy ludzie i zabrali ze sobą. Trafił pod naszą opiekę.
Kotek miał RTG, nie wykazało ono złamania. Łapka jednak jest spuchnięta strasznie, dwa razy grubsza od zdrowej. Rany są paskudne, początek martwicy. Kotek ma codziennie zmieniane opatrunki i dostaje antybiotyk. Musi być pod stałą kontrolą weterynaryjną. Bardzo chcemy aby udało się uratować łapkę. Jeśli wyzdrowieje, nie ma mowy aby wrócił na ulicę. Jest oswojony, grzeczny, łagodny. Będziemy szukać Mu kochającego i dbającego Domu Stałego.
Bardzo prosimy o pomoc w leczeniu kocurka. On naprawdę na nią zasługuje. (więcej…)