Chcesz pomóc, a nie możesz adoptować kociaka na zawsze? Masz lokum, wrażliwe serce i ochotę na mizianki? Zostań domem tymczasowym.

Kochani, podopiecznych mamy zawsze więcej niż możliwości Bardzo prosimy Was o wsparcie! Nasze domy są zakocone po sufity. Kociaki miziaki czekają na adopcję w lecznicach. Są zdrowe, brakuje dla nich miejsc w dt. Potrzebują kolan i człowieka. Jeśli ktoś z Was chciałby pomóc – przygarnąć tymczasowo futrzaka, wygłaskać, wyczesać i poprzytulać – nasi podopieczni czekają na Was. Zapewniamy karmę i żwir, zapewniamy wsparcie, zajmujemy się adopcją, potrzebne tylko chęci i kawałek kanapy.

W tej chwili na dt czekają pilnie: szara pręgowana Kitka – miziak i mruczek (nie przepada za innymi kotami, za to klei się do człowieka), Plamka – młoda, towarzyska, przyjazna, spragniona głaskania kotka , Józia – trójkolorowa piękność – charakterna kocia jedynaczka stęskniona za człowiekiem i pieszczotami, ciekawska i miła, Noska – delikatna, spokojna kocica, nienarzucająca się, subtelna, włączająca głośny traktor po kilku sekundach pieszczot.

Masz już kociaka? Do towarzystwa weź Plamkę lub Noskę. Nie masz zwierząt? Czeka na Ciebie Józia lub Kitka. Masz pytania? Możesz pomóc? Dzwoń: 888241551

Wszystkie cztery panny mogą też oczywiście pojechać prosto do domów stałych Kontakt w prawie adopcji również na podany powyżej numer telefonu.

 

Jeśli w ciągu tygodnia nie znajdzie się dom tymczasowy dla Bułki, kocurek wróci do gospodarstwa.
Bułka to młody, ok. 7-8 miesięczny kocurek.
Został odłowiony w jednym z typowych gospodarstw w Kosakowie.
Koci katar, zapalenie płuc, zarobaczenie. Bułka był zupełnie odwodniony i ważył niespełna 2 kg – typowa „skóra i kości”.
Ciężko było go złapać, gdyż przez chorobę nie czuł zapachów – nie
interesowało go kocie jedzenie używane do wabienia.
Bułka korzystał z „michy” tj. miejsca, gdzie gospodarze wyrzucają
resztki jedzenia.
Dlaczego Bułka? Dlatego, że resztki kanapek i ziemniaków ze stołu stanowiły jego jedyne pożywienie… W dniu, gdy udało się go złapać byliśmy świadkiem jak kocurek dorwał resztki suchej bułki i zajadał się nią tak, jakby to co najmniej był kawałek smakowitego mięsa …
Przed Bułką przynajmniej tydzień leczenia i kastracja – i co dalej?
Kocurek jest bardzo spokojnym kotem – pozwala brać się na ręce,
weterynarz bez problemu wykonuje wszelkie zabiegi i badania – kotek nawet nie syczy. Nie jest to jednak typowy miziak – jeszcze nie… Bułka potrzebuje sporo czasu, żeby zrozumieć, że człowiek może być dobry…
Jest bardzo smutny i przerażony – zdjęcia idealnie oddają jego stan z
Ze względu na warunki panujące w miejscu bytowania oraz ogrom kotów, które na pewno nie powitają słabego, wykastrowanego kocurka przyjaźnie -boimy się go wypuścić w to miejsce.
Jak wiecie domy tymczasowe są przepełnione, dlatego prosimy – błagamy o dom, chociażby tymczasowy dla biednego Bułki. Cierpliwy, spokojny dom, w którym powoli stanie na nogi i zacznie cieszyć się życiem, jak na kociaka przystało.
Kontakt: Jagoda 798 183 242

Kochani, te trzy maleństwa zostały niedawno znalezione w jednym z obiektów wdzydzkiego skansenu. Kotka okociła się w stajennym żłobie i z jakiegoś powodu opuściła kociaki, zapewne nie ze swej woli – nie przychodziła ich karmić, choć pracownicy dołożyli wszelkich starań, by rodzina miała spokój – obiekt został z powodu kociaków zamknięty przed zwiedzającymi (tu wielkie podziękowania. Jedynym wyjściem było zabrać je i spróbować odchować, choć maluchy miały dopiero dwa tygodnie… Nazwaliśmy je: Gniewko, Radko i Dobrusia 

Teraz wiemy już, że będzie dobrze. Mija im trzeci tydzień, są wesołe, ufne i z każdym dniem mają coraz większy apetyt.

Odchowywanie kociąt to, oprócz wiekiej radości, także koszta, i to niemałe. Maluchy potrzebują pokrycia kosztów wizyt weterynaryjnych, zastępczego mleka, karmy, żwirku i podkładów.
Bardzo prosimy o wsparcie!

 

 

Dane do wpłat, koniecznie z dopiskiem: „Trójka ze skansenu”
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

A jeśli ktoś z Państwa planuje przygarnięcie kociaka za kilka tygodni, to maluszki polecają się do adopcji – informacje pod nr tel: 722 192 997, Ania

Zdjęcie użytkownika Pomorski Koci Dom Tymczasowy.

Z powodu odejścia 1 wolontariusza i wypadku samochodowego drugiego.
Koty na Criscie dostają jedzenie tylko raz w tygodniu.
Reszta miejsc na Stoczni ma pełna obsadę dla 3 dyżurow tygodniowo (wtorek, czwartek, niedziela).
Rozłożenie jedzenia na Criscie zajmuje ok 1h.
Czy ktoś zmotoryzowany mógłby pomoc!?!?
Pilne i ważne! Ważne i pilne!
Kontakt: Monika 797623968.

NITECZKA Wolnobytująca koteczka oprócz zabiegu sterylizacji potrzebuje długiego stacjonarnego leczenia, bardzo prosimy o wsparcie dla Nitki.

Sterylizacja to podstawa zapobiegania bezdomności, walka z niepotrzebnym cierpieniem przyszłych pokoleń, to także przetrzymanie kilka dób po zabiegu, odpchlenie, odrobaczenie i udzielenie poterzbnej pomocy weterynaryjnej i w przypadku tej koteczki czas hotelowania znacznie się wydłuży.
Ta bida musiała rodzić wielokrotnie a jedzenia nie widziała już od dłuższego czasu, chuda jak nitka teraz bardzo potrzebuje wsparcia. Jej stan jest bardzo niepewny, koteczka czuje się źle, jak koteczka straciła oko nie wiemy, oczodół wymagał interwencji, teraz leczenie, obserwacji i dopiero kolejne kroki, szacunkowy koszt to 600-800 zl bardzo prosimy o pomoc w opłacie zabiegów i leczenia i hotelowania


NITKA – LECZENIE KOCIAKI GDAŃSK CHEŁM W POTRZEBIE.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

Pomocy Kochani! Nie stać nas na pomaganie kolejnym kotom a nie potrafimy przejść obojętnie obok ich krzywdy! Nie mogliśmy nie zareagować gdy malutka czarna kulka okazała się kociakiem który umiera… Kotek został znaleziony w Rumi z zupełnie zaklejonymi oczami..

Był zbyt słaby aby uciekać, został natychmiast zabrany do weterynarza. Diagnoza zgodna z przewidywaniami – zaawansowany koci katar, ogólne wycieńczenie organizmu. Kotek był głodny, odwodniony, bardzo słaby, został poddany dożylnej antybiotykoterapii, nie chciał samodzielnie jeść i był karmiony strzykawką. Rokowania były bardzo ostrożne…. Ale to prawdziwy fajter i już po 3 dniach wcinał z apetytem jedzenie z miski, leczenie kociaka i pobyt w klinice są niestety dla nas bardzo kosztowny, dlatego ogromnie prosimy Państwa o pomoc.

 

 

Darowizny prosimy kierować na nasze konto z dopiskiem „Dla Orzeszka”
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

O pomoc dla kotki poprosiła nas Pani Gabrysia, niepełnosprawna karmicielka, która opiekuje się stadem kilkunastu kotów od wielu lat.
Negra nie jadła od kilku dni, była osowiała, śliniąca się, słabła w oczach. Złapanie jej nie sprawiło większego problemu.
Stan Negry był wynikiem fatalnego stanu uzębienia – weterynarz dokonał ekstrakcji 2 zgniłych zębów, oczyścił kamień nazębny, wykonał niezbędne badania krwi, które wykazały, że jej wątroba jest też już lekko nadszarpnięta, co jest wynikiem złego stanu uzębienia.
Kotka otrzymała niezbędne leki, antybiotyki, w ciągu 2 tygodni wydobrzała, co widać na załączonych zdjęciach.
Teraz tylko trzeba pokryć koszty jej leczenia …

PROSIMY O POMOC DLA NEGRY!

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Negra

 Historia 2 kocich braci to typowy przykład na to jak bardzo człowiek potrafi zawieść. W dniu, w którym wolontaruiszka PKDT po raz pierwszy ujrzała pierwszego z braci przez myśl jej nie przeszło, ze tak chory kot może być pod czyjąś opieką. Kocur był dziki, nie ulegało to żadnej wątpliwości. Nie pozwolił do siebie podejść bliżej niż na kilknaście metrów. Nawet z tej odległości wyraźnie było widać brudną sierść, liczne łyse miejsca na całym ciele, kot nieustannie się wylizywał co ewidentnie świadczyło o tym, ze jego skóra jest siedliskiem niezliczonych insektów.
Na jedzenie nie rzucał się ale każdorazowo zjadał wszystko od ostatniego przysłowiowego okruszka. Z wielką ulgą wolontariuszka dowiozła kota do lecznicy gdzie uwolniono go od plagi pcheł i wszy z jakimi biedny kot żył od długiego czasu. Aby całkowicie pozbyć się insektów konieczne było kilkukrotne podanie leków zwalczających.
Badanie krwi wykazało problemy z wątrobą stąd wychudzenie kota. Po zabiegu kastracji i podleczeniu kot miał wrócić w miejsce pochodzenia. Tutaj docieramy do sedna. Ku wielkiemu zdziwieniu naszej wolontariuszki okazało się, że kot owszem dziki ale od wielu lat, a konkretnie 10!!!, ma karmicielkę, osobę wykształconą i kulturalną. Tym bardziej można by od niej oczekiwać, że zadba o kota, który cierpiał od lat, że nie mogąc go złapać zgłosi problem i poprosi o pomoc. Co więcej kocur posiada brata bliźniaka. U niego zmiany skórne nie są aż tak zaawansowane ale nie ulega wątpliwości, że musi w trybie pilnym trafić do lecznicy.
Człowiek zawiódł, tak bardzo zawiódł…Pomóżcie nam przywrócić wiarę w istnienie dobrych, odpowiedzialnych ludzi!

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Fibi i Zibi

Środek miasta. Ruchliwa ulica. Samochód za samochodem. Z boku młoda kotka. Wrzeszczy wniebogłosy i pakuje się ludziom do samochodów. Jest chuda, sierść ma brudną, sterczącą, twardą jak szczotka ryżowa. Szybka decyzja. Zabieramy małą.

W takich okolicznościach pod naszą opiekę trafiła Plamka. Jest uroczą, bardzo przylepną kotką, jest towarzyska i spragniona kontaktu. Mizia się zawodowo, wącha zimnym nochalem, mruczy. Pręży grzbiet, wdzięczy się i zabiega o głaskanie. Szuka człowieka, poczucia bezpieczeństwa.

Plamka potrzebuje leczenia. Uszy łyse, przezroczyste, miejscami silnie zaczerwienione, rozdrapane. Zdjęcia zrobione telefonem nie pokazują tego w pełni. Potrzebne badania laboratoryjne i leki. Kicia mocno kaszle. Potrzebne rtg i antybiotyki. Potrzebna dobra pełnowartościowa karma, bo Plamka jest chuda jak szkielet. W lecznicy rzuciła się na jedzenie jak szalona. Próbowała jeść z dwóch misek naraz, mięso opędzlowała w minutę. Potrzebne suplementy na sierść, bo na razie jest dramatycznie. Takich „drutów” dawno nie widziałyśmy. Do kosztów dochodzą doby w szpitaliku. Nie mamy środków na to wszystko. Bardzo potrzebne jest Wasze wsparcie, żebyśmy mogli pomóc Plamce.

Obiecujemy się nią zaopiekować – wyleczyć, wygłaskać i znaleźć dobry dom. Błagamy o wpłaty, bez tego nie jesteśmy w stanie pomóc. Prosimy, pochylcie się nad losem samotnej, chorej kotki, która na ruchliwym poboczu szukała człowieka i pomocy.

 

 

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Plamka

Fruzia miała dobre życie u boku dobrego człowieka. 15 lat temu została zabrana z ulicy i wykarmiona butelką. Żyje spokojnie u boku swojej opiekunki. Jest miziastą kocicą, lubi leżenie na kolanach i kanapowanie. Pani Fruzi jest starszą, przemiłą osobą. Od lat zaangażowana w pomoc zwierzętom uratowała niejedno kocie życie. Karmiła, zabierała na dt, znajdowała domy stałe. Dziś w wieku lat osiemdziesięciu starcza jej sił na karmienie stada na własnym osiedlu. Opiekunka jest niezwykle wrażliwą osobą, pomimo ograniczeń, jakie stawia wiek i ciężka choroba, nie przechodzi obojętnie obok kociej biedy.

Fruzia mieszka z opiekunką w domu. Domu pełnym miłości. Niestety, samą miłością nie wszystko da się załatać. Fruzia potrzebuje leczenia. W obecnej sytuacji życiowej pani nie ma na to środków. To, co zostanie w portfelu po uregulowaniu rachunków, zostaje wydane na kocią karmę. Codzienne zakupy są mniej niż skromne.

Fruzia ma bielmo na oku. I z tym pojechaliśmy do weta. Okazało się, że nie ono jest najważniejszym problemem. W pyszczku straszny bałagan, połamany ząb, ropa, prawie wszystkie ząbki do usunięcia. W obu uszach potężny stan zapalny. Zarówno uszy, jak i zęby – bardzo bolesne.
Nie było się nad czym zastanawiać – Fruzię trzeba leczyć. Potrzebne są fundusze na pokrycie kosztów leczenia uszu, dwukrotnych badań krwi, kompleksowego zabiegu stomatologicznego i leków. Jesteśmy w trakcie leczenia, to co najważniejsze za nami. Dentysta. Słowa opiekunki, które usłyszała nasza wolontariuszka po zabiegu, mówią wszystko.

Pani: Fruzia cały czas mruczy, wchodzi na kanapę, na kolana i mruczy.
Wolo: A nie mruczała?
Pani: Nie. Od dawna, nie.

Prosimy, pomóżcie opłacić leczenie Fruzi oraz zapewnić jej miękką mokrą karmę, bo tylko taką na chwilę obecną jest w stanie jeść. Służymy Fruzi transportem, pomagamy, ile możemy, potrzebne fundusze na leczenie tej staruszki – przylepy!

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: seniorka Fruzia

O Zosi opowiedziałam nam pani, która dokarmia koty na gdyńskim osiedlu. Kicia bytuje pod blokiem. Zosia jest bardzo spokojna, nie syczy. Jest nieśmiała, ale zupełnie nie ma w niej agresji. Zawsze pędem przybiegała na jedzenie, była wdzięczna za pełną miskę. Teraz – zupełnie przestała jeść. Przez pięć dni nie jadła praktycznie nic. Próbowała wziąć coś do pyszczka, ale wypluwała od razu. Nie było mowy o gryzieniu i przełykaniu. Kotka wsadzała sobie łapkę do pyszczka – próbowała sama sobie pomóc – wyciągnąć resztki. Każdy wzięty do buzi kęs sprawiał Zosi ogromny ból.

Kotkę zabrała nasza wolontariuszka. Pojechała na antybiotyki i leki przeciwbólowe do całodobowej lecznicy, by czym prędzej ulżyć kici. Pomogło odrobinę, Zosia przełknęła kilka kawałeczków, ale nadal było tragicznie. Na szczęście współpracująca z nami pani weterynarz zgodziła się przyjść wcześniej do pracy i już do południa zajęła się zębami Zosi. Sprawa była naprawdę paląca. Głodówka długa, a ból ogromny.

U weta okazało się, że jeden z zębów Zosi jest zupełnie czarny, w drugim jest ogromny ubytek. I najgorsze: pod kłem masakryczny ropień (widoczny dopiero na rtg). Nie było się nad czym zastanawiać. Kotka przeszła kompleksowy remont w pyszczku. Wykonaliśmy też badania krwi przed zabiegiem. Wyniki wątrobowe nie są najlepsze. Zosię czeka leczenie.

Kochani, bardzo prosimy Was o pomoc. Musimy opłacić zabieg stomatologiczny. Musimy leczyć Zosię. Zaczynamy tonąć w długach. Powinniśmy tej pomocy kotce odmówić. Tak kazałby rozsądek. Nie mogłyśmy jednak patrzeć na cierpiące zwierzę, które mogłoby zagłodzić się na śmierć. Zosia jest kotką niczyją. Na kogo miała liczyć? Wszyscy wiemy, jak boli chory ząb. Jak bolą dwa doszczętnie zepsute zęby, jak cierpi się z ogromnym ropniem w szczęce? Spróbujcie sobie wyobrazić. Pomóżcie. Jeździmy do weta. Nie jesteśmy w stanie bez Was opłacić leczenia Zosi.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Bura Zosia

Kocia seniorka ze wsi pod Gdynią, z Dębogórza. W balotach słomy urodziła pokolenia wiejskich kociaków. W tym roku ciężko zachorowała, a ludzie, którzy dokarmiają ją i jej dzieci, zgłosili się do nas, abyśmy wysterylizowali wszystkie koty. Zabiegi przeszły jej dzieci, a kotka matka zniknęła na dwa tygodnie. Wróciła chora, cienka jak papierek, słaniająca się – wymiotowała, nie jadła gasła w oczach. Nie protestowała, kiedy Pani, która dokarmia koty wzięła ją na ręce i zabrała do naszego weta. A może ta kotka, była kiedyś mieszkanką czyjegoś domu? …

Nie wiadomo. Pozwala robić ze sobą w lecznicy wszystko – kroplówki, zastrzyki, konieczne zabiegi. Z cierpliwością znosi wszystkie czynności weterynaryjne.
Jak się okazało kotka oprócz dokuczliwych wymiotów, miała płyn w macicy, i bardzo słabe wyniki krwi. Po kilku tygodniach nawadniania i podawania leków doszła do siebie. Nie wymiotuje, ładnie je. Jest dobrze. Została wysterylizowana, wkrótce wróci na wolność.
Musimy jednak opłacić jej leczenie – bardzo prosimy – pomóżcie nam sfinansować koci szpitalik i hotelowanie w nim naszej pacjentki.

Każda złotówka potrzebna!!! Z dopiskiem: seniorka ze wsi. Dziękujemy!
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com