Zulka jest drobniutką koteczką. Jest już seniorką, za to gabarytowo to maksimum roczny kociak. Jest spokojna, przy miseczce wystawia główkę do głaskania, pręży grzbiet i bardzo głośno mruczy. Lubi leżeć w kocim hamaku, spać z łapkami do góry. Jest trochę niedotykalska, ale szczęśliwa i bezpieczna.Została porzucona przy kocich budkach. Była sama, zdana tylko na siebie. W fatalnym miejscu – koty są tam przeganiane i niemile widziane. Stado też jej nie akceptowało – nie miała co jeść i gdzie spać. Walczyła o przetrwanie, zdziczała w tych warunkach. Mimo to nasza wolontariuszka przyniosła wystraszoną i wyniszczoną kruszynę do domu. Trudno o adopcję takiego kociaka, więc przebywa od lat w dt.

Jest półdzikuską – jednak nagle zaczęła przytulać się do człowieka, miziać, wchodzić na kolana, ugniatać. Bardzo szukała kontaktu. Za kilka godzin było wiadomo, o co chodzi. Szukała pomocy. W świąteczną noc, z soboty na niedzielę Zulka czuła się tragicznie. Pojawił się silny ślinotok, wytrzeszcz, kotka była pobudzona, główka jej się trzęsła, oddychała dziwnie, pochylała się nienaturalnie do przodu. Potwornie się męczyła. Wolontariuszka natychmiast pojechała z nią do weterynarza na nocny dyżur. W samochodzie kotka bardzo cierpiała. U weta diagnoza – padaczka. Dostała serię zastrzyków. Kicia wyciszyła się i przespała wiele godzin. Niestety po wybudzeniu – nawrót – kolejna noc ataków, tym razem już gromadnych. Drobne ciałko Zuli drgało bez opamiętania, dołączyły wszystkie inne możliwe objawy. Wycieńczona kotka znowu wylądowała na ostrym dyżurze. Została po raz drugi uśpiona, zwiększono dawki leków. Udało się opanować ataki.

Po świętach od razu pojechałyśmy do neurologa. Potwierdził diagnozę. Nasza drobniutka Zulka ma padaczkę. By jej pomóc musimy zrobić kolejne badania. Napady w tym wieku najczęściej powoduje jakaś inna dolegliwość – musimy ją znaleźć. Potrzebne szczegółowe badania krwi – test stymulacji kanalików żółciowych, badania tarczycy. Potrzebny rezonans magnetyczny, by wykluczyć oponiaka mózgu lub zmiany po toksoplazmozie. Trzeba kontrolować stężenie leków przeciwpadaczkowych we krwi. Zula może jeszcze długo żyć, jednak diagnostyka jest niezbędna, by dobrze dobrać leki.

Nie mamy funduszy. Koszty są ogromne. Zula potrzebuje pomocy –BŁAGAMY O WSPARCIE!

Wpłat można dokonywać bezpośrednio na nasze konto lub tutaj: https://pomagam.pl/padaczkowa_Zula

Pomorski Koci Dom Tymczasowy 
ul. Kawęczyńska 16/39 
03-772 Warszawa
NR KONTA: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com

DOPISEK: Zulka

Garguś jest kotem bezdomnym. Łagodnym, spokojnym chłopakiem. Ma opiekę karmiciela , bytuje przy zakładzie pracy, jest dokarmiany. Próbuje sobie radzić. Do jedzenia zawsze coś dostanie, prześpi się w jakimś ciepłym kącie. Jest w miarę zabezpieczony. Jednak opieki lekarskiej brakuje.

Poproszono nas o pomoc. Garguś zaczął bardzo kuleć, na tylnej łapce pojawiła się duża rana. Jakie są przyczyny, nigdy się nie dowiemy. Zobaczyliśmy skutek – głęboką, jątrzącą się ranę. Momentalnie zdecydowaliśmy się na umieszczenie go w szpitaliku, ból było widać w oczach kociaka.

Bardzo prosimy, pomóżcie nam opłacić leczenie Gargusia. Potrzebujemy Waszego wsparcia, opłacenie faktury jest poza naszym zasięgiem. Zaczyna się najgorszy dla nas okres. Trudne interwencje sypią się jedna za drugą. Nie chciałyśmy odmówić Gargusiowi pomocy, bo nie mamy sił i środków. Cierpiał. Wdałoby się zakażenie, skończyłoby się tragicznie. Znalazłyśmy siły, bardzo prosimy o wpłaty dla kociaka.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Garguś

Kreska to kilkuletnia kotka stoczniowa. Żyje w jednym z najpaskudniejszych miejsc na stoczni. Koty są tam niemile widziane, brakuje życzliwych im ludzi, a warunki życia są bardzo trudne. Jeszcze niedawno podczas karmienia odwiedzałyśmy tam spore stadko. Dziś żyją tylko dwa koty. Wśród załączonych fotografii ostatnie zbiorowe zdjęcie z tego miejsca.

Kreska chce żyć, przetrwała w tym miejscu. Podczas jednej z wizyt zobaczyłyśmy, że czuje się fatalnie. Brzuch miała okrągły, wzdęty, była osowiała, kuliła się w kącie, nie chciała jeść, choć podsuwałyśmy jej ulubione karmy. Zabrałyśmy ją do weterynarza. Jest pod naszą opieką.

Po przyjęciu do szpitala okazało się, że Kreseczka jest bardzo zarobaczona. Brzmi banalnie, jednak silna robaczyca jest groźna i dolegliwa. Co gorsza stwierdzono oprócz tego zapalenie wątroby i silną anemię. Walczymy o Kreskę, o to, by dało się jej przywrócić zdrowie i normalne życie. Jest już u nas od jakiegoś czasu, ale w natłoku interwencji, ciągle czekała na „czas antenowy”. Nadszedł – bardzo prosimy o pomoc dla niej!

Kreska nie jest nakolankowym miziakiem, ale tak samo cierpi i kuli się z bólu. Potrzebuje Waszego wsparcia. Miała umierać na stoczni? Bo nie daje się głaskać, brać na kolana? Kreska grzecznie przyjmuje pomoc, widać w jej oczach ulgę. Bardzo cierpiała przed przyjęciem do weta. Nie bądźcie obojętni na los Kreseczki, pomóżcie opłacić jej leczenie.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Kreska

Kicię można wesprzeć także tutaj: https://pomagam.pl/Stoczniowa_Kreska

 

Burasek Stoczniowy jest dorosłym sympatycznym kocurem. Pozbyto się go, porzucono go na terenie stoczni, komuś przestał być potrzebny. Jest ciekawy człowieka, może nie super odważny (nic dziwnego po tym, co przeszedł!), ale ciekawość zwycięża – szuka kontaktu, jest spokojny i miły.

Bezradny w nowym otoczeniu uległ wypadkowi. Wpadł pod samochód, miał do czynienia z jakimś stoczniowym sprzętem? Nie wiemy. Wiemy jedno – ma wyrwaną łapę!!! Nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić bólu, jaki mu towarzyszył zanim go zabrałyśmy. Przyszedł do jedzenia, niestety szybko zniknął, szukaliśmy go miesiąc. Udało się, jest bezpieczny u naszego weta. Na stole w lecznicy okazało się, że na wysokości stawu wystają kości, przebijają skórę. Zdjęć rany nie mamy, wyglądało strasznie, choć nie było świeże. Trwa kuracja antybiotykowa. Burasek potrzebuje teraz pomocy.

Prosimy o wsparcie, konieczna jest podawanie leków, badanie krwi, zabieg – amputacja nóżki. Potrzebny szpitalik. Nie ma funduszy, by zabezpieczyć kociaka. Musimy mieć środki, by nie musieć odwozić go po wszystkim „na stocznię”, by szukać mu domu. BŁAGAMY O POMOC, człowiek bardzo go skrzywdził – porzucił i zgotował mu taki los! BARDZO PROSIMY o darowizny, bez nich nic nie zrobimy.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Burasek Stoczniowy

 

Gucio przegrał walkę z przewlekłą niewydolnością nerek. Był pod naszą opieką 3 lata, ostatni czas spędził w dt u Pauliny G. Zdążył trafic do domu i na kanapę. Był wyjatkowym kotem, zawsze będziemy o nim pamiętać.

***

Wirtualną opiekunką Gucia została pani Sylwia K. Dziękujemy!

***

Gucio został znaleziony w śmietniku. Ktoś pozbył się kociaka w najokrutniejszy sposób. Kocurek jest cudownym miziakiem. Od ręki nie chce się odkleić. Cały czas „barankuje”, zaczepia i mruczy, mruczy, mruczy… Łapkami ugniata na sam widok człowieka – tak bardzo się cieszy. Jest grzecznym, łagodnym kocurkiem. Bardzo lubi, jak się do niego mówi, spogląda wtedy mądrze w oczy, jakby wszystko rozumiał.

Gutek ma chore nerki i problemy z trzustką. Potrzebował domu, który nie odrzuci go z powodu choroby. Nie wymaga na co dzień specjalnej opieki. Za to dużo głaskania. Poza tym tylko karmy specjalistycznej i uważnego oka, by wiedzieć, jak chłopak się czuje. 

Udało się nam umieścic Gutka w domu tymczasowym. Prosimy o wsparcie w opłaceniu kosztów jego utrzymania i opieki weterynaryjnej. To kwota ok. 150 zł miesięcznie. Kocurka można adoptować wirtualnie, ustawiając comiesięczy przelew w dowolnej wysokości na nasze konto:

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Gutek

Kontakt w sprawie Gucia: Monika S. 888241551

no images were found

Daktyl ma kilka lat, jest kotem z wiejskiej chaty. To miły, oswojony kocurek, choć trochę lękliwy. Jest grzeczny i łagodny. Lubi wylegiwać się na słońcu lub w jakimś spokojnym kąciku. Mruczy wtedy zadowolony swoje kocie melodie.

Nie miał na co dzień łatwo – wiejska opieka jest słaba. Przez wiele lat jadł resztki lub nic. Teraz dowozimy mu karmę. Nie wyróżnia się w stadzie – bury, niepozorny chłopak. Nie dopominał się też pomocy. Nie potrafił. Cierpiał tak długo, aż spotkała go nasza wolontariuszka.

Jak wygląda – widzicie na zdjęciach. Tragedia. Jego ciałko jest w połowie łyse. Czym prędzej zabrałyśmy go do weterynarza. Daktyl ma ogromne zmiany skórne. Swędzące, dolegliwe. Placki są bardzo duże. Niewykluczone, że ma problem z trawieniem tłuszczy. Potrzebujemy funduszy, by pomóc Daktylkowi, by opłacić diagnostykę i leczenie.

Prosimy, pomóżcie temu niepozornemu buraskowi. Jest przemiłym, wrażliwym kociakiem. Cierpiał w milczeniu, ma tylko Was i nas. Przez pręty klatki spogląda na człowieka, zagląda w oczy i prosi o pomoc. Bardzo potrzebuje wsparcia.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Daktyl

 

Nomi została znaleziona w małej nadmorskiej miejscowości – Mechelinki. Siedziała skulona na parapecie lokalu gastronomicznego wciśnięta w kąt tak mocno, że prawie nie było jej widać. Była praktycznie przyklejona do ściany, wystraszona, mokra, głodna. Niewidoczna dla świata. Próbowała ogrzać się ciepłem zza okna, z wewnątrz, bo mróz trzymał już mocno. Cichutko pomiaukiwała, prawie nie było jej słychać w ulewnym deszczu i hulającym wietrze.

Nasza wolontariuszka bez namysłu zapakowała kruszynę do transportera i zabrała do ciepłej lecznicy. Nomi była bardzo przemarznięta i chora. W przychodni kicia wtuliła się w człowieka i za nic nie chciała się odkleić. Jest miłą, grzeczną kocicą. Oswojoną, ufną, kochaną. Zna człowieka, musiała z nim żyć. Została porzucona.

Nomi potrzebuje pomocy weterynarza. Wyleczono już drogi oddechowe, zrobiono badania krwi – wyniki nie są dobre. Są problemy z trzustką, konieczne są kolejne badania laboratoryjne i diagnostyka obrazowa. Badania, leki, dobra karma, bo takiej bezwarunkowo potrzebuje Nomi, do tego opieka w szpitaliku – to ogromne obciążenie dla naszego wolontariackiego konta.

Nomi jest osowiała, poleguje bez sił, najprawdopodobniej bardzo ją boli. Nie ma apetytu, nie ma siły, by się podnieść i miziać, choć wiemy, jak bardzo to lubi. Jest słaba, cichutka. Cierpi.

Nie ma środków, by pomóc kotce, by sfinansować jej leczenie. Każda złotówka, którą możesz podarować kici, jest na wagę złota. Pomóż skrzywdzonej, porzuconej Nomi.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Nomi

Natka żyje w wiejskiej chacie, często brakowało jej jedzenia. Do niedawna w jej miseczce leżał tylko wysuszony chleb. Kilka lat żyła jedząc suchary i to, co znalazła we wsi. Zycie jej nie oszczędzało. Od jakiegoś czasu dowozimy Natce i jej towarzyszom karmę.

Natka jest piękną trikolorką. Pomimo tego, że nie zaznała w życiu za dużo czułości, jest przyjacielsko nastawionym kotem. Jest bardzo spokojna i grzeczna. Lubi ludzi, nie boi się człowieka, chociaż niewiele dobrego ją spotkało. Natka prowadzi życie kociej damy – jest prześliczna i dostojna. Nie pasuje do świata, w jakim żyje, choć tak wybrał los. Żyje tak już kilka ładnych lat. Wędruje po okolicy, wyleguje się w słońcu, bawi się tym, co na dworze wpadnie jej w łapki – kamykiem, starą zakrętką. Jakoś daje radę. Właściwie: dawała.

Natka ostatnio zapadła na zdrowiu. Na jej skórze pojawiła się wielka rana. Silne zapalenie skóry – duża, dolegliwa, swędząca, bolesna zmiana. Cały bok kici jest wylizany, łysy placek, zaogniona skóra. Do tego Natka bardzo wychudła. Zaniedbana kicia potrzebuje pomocy.

Trafiła do lecznicy. Konieczne było wykonanie badań: posiewu oraz krwi w laboratorium. Można jej pomóc, jednak potrzebne są fundusze. Bardzo prosimy o wsparcie dla Natki – ma ciężkie życie, ale jakoś sobie radzi. Tym razem nie da rady bez Was. Spokojnie poddaje się zabiegom, czeka na pomoc, pozwala się wziąć na ręce i obsłużyć. Leczenie wyraźnie przynosi jej ulgę.

Potrzebne środki na opłacenie diagnostyki, leczenia, pobytu w szpitalu. Każda złotówka to szansa na zdrowie dla Natki. Błagamy o wsparcie – nie mamy środków. Natka naprawdę bardzo Was potrzebuje.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Natka

Gapcio jest stoczniowym gadułą i poczciwiną. Spokojny, dorosły kocurek. Lubi wygrzewać się na słońcu, zawsze przybiegał pierwszy do miseczki i mruczał z zadowolenia nad jedzonkiem – wdzięczny za posiłek i opiekę. Ma około 3 lat, ale jak na stoczniowego kota to już sporo. Trudne warunki życia dają się kociakom we znaki. Warunki atmosferyczne i niebezpieczeństwa związane ze stoczniową rzeczywistością nie są obojętne.

Gapciuś zniknął na parę dni z miejsca karmienia. Martwiło to stoczniowych opiekunów, jednak prawdziwa tragedia zaczęła się po kilku dniach, kiedy kociak wrócił. Cały w smarze, calutki! Najprawdopodobniej topił się w czymś. Nie było na co czekać, Gapcio słaniał się i pokładał. Próbował jeść, ale nie bardzo mu to wychodziło. Na pierwszy rzut oka było widać, że cierpi. Błyskawicznie pojechano po klatkę łapkę. Niestety, Gapcio zniknął. Wszyscy spodziewali się najgorszego 🙁 Na szczęście udało się go odnaleźć następnego dnia. Natychmiast trafił do naszego weta.

Trzeba ratować Gapcia. Potrzebujemy funduszy, by opłacić badania krwi i kroplówki oczyszczające wątrobę. Jest ryzyko, że kocurek wylizał się i zatruł. Trzeba wykąpać Gapcia, ogolić, opatrzyć razy, które dodatkowo ma na skórze. Zahaczył o coś ostrego. Ma rany na pyszczku i w okolicach ogona.

Na zdjęciach dokumentacja pierwszej kąpieli. Trzeba było ją przerwać i wybudzić Gapcia z narkozy, bo temperatura tego małego ciałka zaczęła spadać. Konieczne było intensywne nagrzewanie. Na koniec Gapcio pozwolił owinąć się kocykiem i tak siedział w klatce. Konieczna druga kąpiel i ogolenie całego ciała. Przed Gapciem długi pobyt w szpitalu. Brakuje funduszy, by opłacić pomoc.

Bardzo prosimy o wsparcie dla Gapcia, to jego jedyna szansa.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Gapcio

Gabryś urodził się na jednej z kaszubskich wsi. Przeżył jako jedyny z miotu – rodzeństwa się pozbyto. Jego zabrano za wcześnie od mamy, bo był taki ładny! Nie dojadał, kotki do niego nie wpuszczano. Od początku życia był u boku człowieka. Do czasu… Dwa dni przed Wigilią bezpowrotnie wyrzucono go za drzwi. Przestał być potrzebny, znudził się. Chłód, głód – to były jego święta.

Jest wspaniałym pięciomiesięcznym kociakiem. Tuli się do człowieka, na kolanach czy rękach grzecznie leży. Uczy się dopiero czułości – masowanie pyszczka, czy delikatne drapanie pod brodą to dla niego nowość, ale bardzo chętnie przyjmuje wszystkie mizianki. Nikt go tak pewnie nie rozpieszczał. Wystawia brzuszek i zachęca do zabaw. Jest jeszcze maluchem, więc energii też mu nie brakuje – jest ciekawski i radosny.

Potrzebuje kochającego człowieka, który da mu dom na zawsze. Nie dlatego, że jest rudy. Dlatego, że potrzebuje pomocy – dobrego serca i pełnej miseczki (bo kręgosłup niestety czuć pod palcami 🙁 ) . Szukamy odpowiedzialnych opiekunów i bezpiecznego domu.

Bardzo prosimy również o wpłaty dla Gabrysia – potrzebujemy funduszy, by zabezpieczyć go do adopcji, odpchlić, odrobaczyć, zaszczepić, opłacić pobyt – dać mu szansę na życie. Na „dzień dobry” wydaliśmy 50 zł. Koszty będą rosły. To cena jego życia. Bardzo prosimy o wpłaty – choćby najmniejsze dla tej kochanej, tulącej się do człowieka kuleczki.
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Gabryś

Arielka jako kilkutygodniowy kociak została znaleziona na ulicy. Mała, bezbronna, bez szans na przetrwanie. Chudziutka kruszynka tuliła się do człowieka i mruczała. Zabezpieczyłyśmy koteczkę w lecznicy. Arielka szybko znalazła dom. Dobry, troskliwy, na zawsze. Zwierzolubni, wrażliwi, spokojni ludzie dali jej dom. Tak to wtedy wyglądało. Została adoptowana i pokochana. Teoretycznie. To co działo się w praktyce widzicie na zdjęciach. Po roku od adopcji Arielka została w takim stanie porzucona w gdyńskiej klinice. Poinformowano naszą wolontariuszkę. Pojechała na miejsce czym prędzej. To, co zobaczyła, było szokujące. Ogromne rany, mięśnie na wierzchu – dramat. Kotka ufna, kochana, przytulająca się – makabrycznie zaniedbana. Rozpoczęliśmy walkę o Arielkę po raz drugi. Przez kilka tygodni przebywała w naszej lecznicy, udało się ją już zabezpieczyć na stałe, jednak potrzebujemy funduszy, by pokryć koszty leczenia dziewczyny. Prosimy, pomóżcie! Arielka została bardzo skrzywdzona – potrzebne wsparcie!
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Arielka

Nasz stoczniowy podopieczny – Lucek – potrzebuje pomocy. Jest trzyletnim stoczniowym dzikuskiem – chodzi swoimi drogami, ale zawsze wypatruje naszych samochodów. Chętnie przybiega na jedzenie, wita nas i ciekawie zagląda do miski. Był stoczniowym przystojniakiem – to piękny, duży kocur. Zawsze jadł z apetytem, nie wybrzydzał, dostojnie wyglądał. Od jakiegoś czasu marniał, sierść była coraz słabsza. Zaczęły się problemy z jedzeniem. Próby konsumpcji kończyły się piskiem i ucieczką od miski z prędkością światła. Wiedziałyśmy już, że bez dentysty się nie obejdzie. Czym prędzej zabrałyśmy Lucka do lecznicy.

Weterynarz aż się przeraził. Lucek w pyszczku ma straszny bałagan, dziąsła w okropnym stanie. Bardzo długo nie pokazywał bólu. Musiał mocno cierpieć. Potrzebujemy funduszy, by mu pomóc. Remont w pyszczku pozwoli mu wrócić na stocznie i szczęśliwie żyć. W obecnej sytuacji nie mamy ani grosza, by pomoc chłopakowi. Prosimy o wsparcie. O wrażliwość na los stoczniowego Lucka. Nie ma łatwego życia, los go nie rozpieszcza, ale jest na swój sposób szczęśliwy. Może żyć. Nie ma na kogo liczyć – może tylko na nas i na Was. Bez pomocy umarłby z głodu – nie jest w stanie już jeść. Co z tego, że jest dziki. Uwierzcie, niczym się nie różni od domowych nakanapowców. W jego oczach tak samo widać ból.

Prosimy o pomoc dla Lucusia.

Dane do wpłat:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: stoczniak Lucek