… szła środkiem ulicy Nadrzecznej w kierunku centrum handlowego, nie zwracając zupełnie uwagi na omijające ją samochody.
Kicia jest bardzo oswojona. Niesamowicie lubi głaskanie stąd wniosek, że musiała wychować się przy człowieku.
Została zauważona w okolicy domów jednorodzinnych i raczej jej zachowanie świadczy, że zna ten teren. Smutne jest to, że kotem do tej pory nie zainteresował się nikt z mieszkańców a jedynie osoba przypadkowo przejeżdżająca przez okolicę.
Zuźka (tak ją nazwaliśmy) jest bardzo wyniszczona, w zasadzie to sam kręgosłup pokryty skórą. Wystają jej wszystkie kości, odstaje miednica. jest tak zapadnięta, że był problem z ustaleniem jej płci. Ma przełysienia i odbarwioną sierść oraz zielony katar.
Obecnie przebywa w lecznicowej klatce. Oczywiście na jedzenie rzuciła się momentalnie.
W najbliższym czasie przeprowadzimy jej badania krwi oraz dalszą diagnostykę. Póki co jest nawadniana, wyciągnięto jej mnóstwo kleszczy oraz otrzymała antybiotyk.
Jesteśmy dobrej myśli, że kotkę uda się uratować. Wyglądała na dość żwawą ale życie lubi zaskakiwać. Mamy nadzieję, że została odnaleziona w porę i nie ma poważnych uszkodzeń nerek, wątroby, trzustki czy anemii, które zagrażały by jej życiu.
Potrzebujemy środków na jej diagnostykę, leczenie i hotelowanie w szpitaliku. Prosimy o wsparcie.

Dane do wpłat:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
Uwaga: jako nazwę można też podawać nazwę skróconą, czyli:

z dopiskiem: ZULKA

Angor był mieszkańcem stoczni od 3 lat. Wydawało się, że to kot wolono żyjący, który przyszedł na teren stoczniowy z ościennych zakładów. Myliliśmy się. Po przełamaniu pierwszej nieufności Angor okazał się przemiłym otwartym na człowieka kotem. Angor był mieszkańcem stoczni, ale już tam nie wróci. Po leczeniu będziemy szukali mu odpowiedzialnego, nowego domu.
Tymczasem Angor potrzebuje Waszej pomocy w pokryciu kosztów leczenia. Angor ma problemy z ropniami na skórze, wokół ogona. Miejscowe skaleczenie na grzbiecie, przerodziło się w zakażenie skóry z licznymi ropniami. Wymagało to oczyszczenia i pielęgnacji ran w lecznicy. Do tego okazało się, że Angor wymaga też pomocy dentystycznej.
Angor jest długowłosym kotem, co sprawia, że jego życie na stoczni jest dodatkowo trudne, ponieważ jego niewyczesywana sierść ulega skołtunieniu i staje się siedliskiem różnych pasożytów skórnych – pcheł; kotu trudno wypielęgnować taką sierść.
Angora znalazłyśmy obolałego, schowanego w budce dla kotów. Trafił do lecznicy.

Bardzo prosimy o pomoc w sfinansowaniu opieki medycznej dla stoczniowego Angora.
Dane do wpłat:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
Uwaga: jako nazwę można też podawać nazwę skróconą, czyli:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
z dopiskiem: Angor stoczniowy

Kruszynek to kolejna porzucona bieda z gdyńskiego Pekinu. Kociak jest bardzo oswojony, miły, przyjacielski i radosny. Jest bardzo związany z człowiekiem, szuka towarzystwa, wchodzi sam na kolana, prosi o uwagę i głaskanie. Lubi smyranie za uchem, pod brodą oraz inne pieszczoty. Jest łagodny, spragniony kontaktu. Kruszynek jest młodziutkim, rocznym chłopakiem. Patrzy na człowieka swoimi pięknymi oczyskami i zachęca do zabaw i mizianek.
Kocur – nawet jak na wygłodniałe i zabiedzone zwierzę – ma bardzo duży apetyt i pije bardzo dużo wody. W efekcie szybko ładnie przytył i wypiękniał, ale nadal niepokojąco dużo je i pije. Trzy miski wody i dosłownie każda ilość karmy to bardzo dużo – nawet dla łakomczucha. Weterynarze uznali, że konieczne jest wykonanie badań.
Za nami USG i liczne badania krwi, czekamy na kolejne wyniki. Obrazowo wszystko ok, obecne badania laboratoryjne pokazały tylko podwyższoną amylazę. To za mało danych. Trzeba szukać dalej. Kocur cały czas przebywa w szpitaliku. Prosimy, pomóżcie Kruszynkowi! Faktury będą zawrotne. Błagamy o pomoc dla tej kociej przylepy. Chcemy dać mu dom i nowe dobre życie, ale najpierw trzeba ogarnąć weta. Pomocy!

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Kruszynek

Blaki to siostra Rumby z wejherowskiego osiedla. Zabierając Rumbę miałam informację iż dwoje pozostałego rodzeństwa (rudy i czarny) są kocurkami. Wówczas czarnuszek był faktycznie szczupły. Po miesiącu jednak czarnuszkowi zaokrąglił się brzuch i stało się jasne, że jest to kotka w ciąży. Niestety zbieg różnych okoliczności a szczególnie praca zawodowa spowodowały, że umówiłam się na złapanie kotki na najbliższy możliwy termin – koniec tygodnia. Niestety w czwartek otrzymałam dramatyczny telefon od karmicieli – co robić bo kotka się okociła.
Zabrałam matkę i kociaki do lecznicy. Wiele okoliczności złożyło się na to, że wbrew swoim przekonaniom zgodziłam się aby spróbować dać szansę na życie kociakom.
Niestety mam świadomość pomnażania bezdomności w ten sposób i nie jestem zadowolona z takiego sposobu rozwiązania.
Jeśli obchodzi Was los tych kociaków to proszę o wpłaty na pokrycie kosztów ich utrzymania i hotelowania w lecznicy – przez około dwa miesiące. Koszty będą duże. Kociaki musiały otrzymać surowicę przeciwko pp.

 

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
Tytułem: BLAKI Z KOCIAKAMI

Harry to młody kocurek porzucony w okolicach wyburzanego Gdyńskiego Pekinu. Kocurek błąkał się wokół zabudowań, nawołując i zaczepiając napotkanych ludzi. W pierwszym momencie jest przestraszony ale po chwili kontaktu z człowiekiem kręci fikołki, wystawia brzuch do głaskania. Jest spragniony mizianek. Na najbliższy czas został zabezpieczony awaryjnie w lecznicy. Wkrótce przejdzie zabieg sterylizacji, zostanie odrobaczony i odpchlony.

Poznaj Harrego 🙂 – tuż po znalezieniu

Bardzo prosimy o dom (nawet tymczasowy) dla chłopaka.

Prosimy także o wpłaty na pokrycie kosztów niezbędnych zabiegów dla Harrego

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
tytułem: Harry

Majka została znaleziona w krzakach w środku nocy. Płakała i nawoływała. Dzięki wrażliwości nastolatki dostaliśmy informacje o niej i wolontariuszka pojechała zabrać koteczkę.

Majka jest cudowną, łagodną kocicą. Cały czas chce się przytulać i być blisko. Jest drobną, młodą dziewczyną. Od razu było widać, że z tylną nóżką Majki jest coś nie tak. Kota mocno kuleje – łapka jest nienaturalnie wygięta w pałąk. Kicia nie może na niej stawać, utyka, piszczy i burczy z bólu. Upada. Po pierwszej wizycie u weta – wstępna diagnoza. Kotka została skopana lub silnie uderzona(!).

Chcemy pomóc Majce – bardzo prosimy Was o wsparcie. Potrzebne są fundusze, by opłacić dalszą diagnostykę, leczenie i pomóc kotce. Majka jest miziakiem nad miziaki – pomimo bólu próbuje przyjść do człowieka i dostać się na kolana. Po drodze upada, ale nie poddaje się i próbuje dalej. Majka ma wielkie serce, bardzo kocha człowieka. Nigdy nie dowiemy się, kto skrzywdził kotkę znaleziona w nocy w krzakach, ale możemy (musimy!) jej razem pomóc. Prosimy o wsparcie dla Majki.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Majka

No Comments

Dzidzia przyjechała na sterylizację i leczenie kataru.
Powinna wrócić na Pekin. Jest drobną kocicą, młodziutką.
Jest przestraszona i wycofana, ale daje się głaskać i wziąć na ręce.
Nie mamy sumienia jej odwieźć, za miesiąc będzie musiała uciekać przed buldożerami.
Z jej domu już zostały gruzy, za chwilę nie będzie nawet tego.

Chcemy dać Dzidzi szansę, ale sytuacja finansowa dt nie pozwala już przyjąć kolejnych kotów.
Bardzo prosimy o pomoc w opłaceniu faktur w lecznicy oraz kosztów utrzymania koteczki.
Dajcie szansę Dzidzi. Obiecujemy ją wymiziać i znaleźć dobry dom. Pomóżcie.

Na Pekinie czeka na nią tylko głód i strach. Prosimy o pomoc!

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Dzidzia

Długi tekst o zwykłym dzikusie. Przeczytajcie do końca.

Zuzia to dzikuska. Mieszka na podwórku przy kamienicy, wędruje tu i tam. Od prawie 10 lat żyje sobie pod dobrą opieką karmicielki. Jest spokojna, grzeczna, nikomu nie wadzi. Od jakiegoś czasu Zuzia zaczęła chować się w piwnicy. Zaczęła coraz słabiej jeść. Pojechała do weta.

Co dolega Zuzi? Banalnie, ale strasznie boleśnie – zęby. Zuzia ma FORL. Choroba polega na zaniku tkanek zęba, na odsłonięciu kanalików zębinowych, w których przebiegają nerwy. FORL przebiega z ogromną bolesnością. Zuzia część ząbków już straciła. Te, które pozostały, w 90% bolały. I to bardzo. Choroba jest wyjątkowo paskudna. Bardzo obniża komfort życia. Każdy, kto cierpiał z powodu silnego bólu zęba, jest w stanie sobie to wyobrazić. I pomnożyć razy kilka. Zuzia nie umiała poprosić o pomoc. Jadła bardzo długo. Tak kazał jej instynkt – zwyczajnie chciała przetrwać. Trafiła do weta obolała, bardzo cierpiąca.

FORL jest bardzo niebezpieczny dla ważnych narządów, do których bakterie docierają drogą naczyń krwionośnych. U Zuzi pojawiło się zapalenie nerek. Na szczęście, wykryte na tyle szybko, że uda się uchronić kicię przed niewydolnością.

Potrzebne są fundusze, by pomóc dziewczynie. Trzeba opłacić bardzo dużo: badania krwi, badania moczu (podstawowe plus posiew), rtg, usg, zabieg stomatologiczny, kroplówki, leki przeciwbólowe, leki przeciwzapalne, antybiotyki, szpital, mokrą miękką karmę oraz suchą krokieciki renal. Za dużo? Za drogo? To tylko dzikus? Nie. Nie potrafimy i nie chcemy tak myśleć. To kocie życie – pojedyncze, ważne, jak każde inne. To cierpiący, czujący zwierzak. Taki sam jak nakolankowe miziaki. Bardzo prosimy, nie zapominajcie o niej, bo „to tylko dzikus”. Bo nie przeczytacie, jak się pięknie przytula. Prosimy – pomóżcie bardzo cierpiącemu zwierzakowi – pięknookiej dzielnej Zuzi, która dzięki trosce karmicielki, dostała szansę na dalsze życie. Nie zagłodzi się, będzie jeść. Nerki będą pracować.

Zuzia ma dokąd wracać. Ma budkę, znane sobie od wielu lat podwórko, będzie miała potrzebną karmę – miękką i smaczną. Zimą ciepłe butelki wkładane do budki. Bezpieczne lokum w garażu. Zuzia chce żyć. Popatrzcie jej w oczy. Nie bądźcie obojętni.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: dzielna Zuzia

 

Kiedy i jak dzikusek Julek wszedł do podziemnego garażu, nie wiemy. Przebywał w nim na pewno minimum miesiąc. Nie potrafił się wydostać. Przerażony szukał schronienia w kantorkach – próbował wciskać się do nich przez szczeliny wentylacyjne w drzwiach.

Nie miał co jeść, gdzie spokojnie zasnąć. Od czasu do czasu ktoś coś podrzucił – dzięki temu przeżył. Chronił się o samochodami, uciekał przed nieżyczliwymi ludźmi.

Teraz jest w naszej lecznicy, udało się go złapać. Potrzebuje leczenia i opieki wet. Ma zawalone drogi oddechowe i katar. Prosimy o wsparcie dla niego. Chcemy go wyleczyć i w końcu zwrócić mu wolność – jego podwórko.

Nie ma nikogo. Może liczyć tylko na nas. Wiele przeszedł. Prosimy o cegiełki dla niego.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: garażowy Julek

 Kudłaty pojawił się przy stadzie kotów wolno żyjących, ten obraz nędzy i rozpaczy musiał doczłapać resztką sił.
Dzięki prywatnej inicjatywie został złapany i trafił do lecznicy.
Stan kliniczny oceniono na zły, znaczne odwodnienie, problemy z utrzymaniem równowagi, sierść posklejana kałem i moczem.
Badania krwi wykazały problemy z wątrobą a także FIV, wykonane usg wskazało także na problemy z woreczkiem.

W ciągu prawie dwumiesięcznego intensywnego leczenia następowały upadki i wzloty.
Kudłaty dzięki prywatnej inicjatywnie spędził w lecznicy miesiąc, dziewczyny próbując ratować nieznanego sobie kota wydały 1.340 zł możliwości leczenia dla nich skończyły się poprosiły o ratunek dla Kudłatego i jak nie pomóc, teraz razem walczymy o jego życie.
Kudłaty 2,3 kg Kocurka o długich łapach, najważniejsza dobra wiadomość to. że dopisuje mu apetyt, je karmę wątrobową HEPATIC. Ma regularnie badaną krew, kolejne usg, testy na trzustkę, echo serca, pomiar ciśnienia, pobyt w szpitaliku – to wszystko kosztuje i będzie kosztowało.
Ostatnio okazało się, że Kocurek ma chore serce, że będzie potrzebuje zamieszkać w domu by przyjmować na stałe leki. Jeśli w najbliższym czasie nie znajdzie domu to będzie musiał wrócić na ulicę a tam za pewne długo nie pożyje. Prosimy o dom dla tego seniora aby nasza walka o jego życie nie poszła na marne

Kontakt Dagmara 507-140-565

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
tytuł przelewu KUDŁATY LECZENIE KOCIAKI GDAŃSK CHEŁM W POTRZEBIE.

 

Luna należała do tych szczęśliwców, których udało nam się zabrać z gdyńskiego Pekinu przed wyprowdzeniem się karmicielki. Nie wszystkie koty miały tyle szczęścia, ale o tym wkrótce.

Luna przyjechała do jednej z naszych lecznic na sterylizację, wiedziałyśmy, że u nas zostanie. Nie miała dokąd wracać, bo z jej domu za chwilę zostaną tylko gruzy. Kocicy bardzo się poszczęściło. W lecznicowym boksie wypatrzyła ją jedna z klientek przychodni. I tak przemiła Luna w ekspresowym tempie pojechała do nowego domu. Bura, mrucząca dziewczyna jest juz bezpieczna, zamieszkała w kochającym domu. Mamy happy end.

Chcemy, by takich szczęśliwych zakończeń było jak najwięcej. W lecznicy została nam faktura – 250 zł. Jesli mamy nadal pomagać kotom z Pekinu, musimy regulować zaległości. Prosimy, pomóżcie opłacić bilet do nowego życia Luny.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Luna z Pekinu

Tosia stała na środku ulicy. Samiutka, samiusieńka. Wygięta w pałąk, przerażona. Nie reagowała na nadjeżdżające auta. Wyskoczyłyśmy z samochodu i czym prędzej zapakowałyśmy ja do transportera.
U weta natychmiast wykonaliśmy usg, by sprawdzić, czy nie ma urazów wewnętrznych, czy kotka nie wpadła pod samochód, czy kości są całe i nigdzie nie zbiera się płyn. Ulga. Nic nie było. Niestety, okazało się, że Tosia nie widzi. Zupełnie nie reaguje na światło. To cud, że przeżyła na ulicy.

Jest mruczącą, przemiłą kocicą. Nie można jej osłuchać, bo cały czas włącza traktor. Przytula się do człowieka, przyciska się całym swoim drobnym ciałkiem. Jest wdzięczna za uwagę, za każdego głaska. Czuje się zagubiona. Przytulona od razu mruczy. Pięknie trafia do miseczki, czy kuwety, ale widać, że jest bezradna. Mała wątła pchełka, która nie wie, co się wokół niej dzieje. Kruszyna, która rozbraja każde ludzkie serce. Nie da się jej nie pokochać. Łagodny, kochany, drobniutki, bezbronny kociak.

Nie ma nikogo. Nie wiemy, jak długo nie widzi, nie wiemy, jakim cudem udało jej się przeżyć. Wiemy jedno – bardzo chcemy ją ratować, dać poczucie bezpieczeństwa, zapewnić opiekę weta i znaleźć dom. Czujemy się bezsilni, nie mamy środków.

BŁAGAMY O POMOC DLA TOSIEŃKI. Potrzebne fundusze na opłacenie wizyty u okulisty i szerokiej diagnostyki, by ustalić przyczynę utraty wzroku. Do tego szpitalik, usg, karma, badania krwi, odrobaczenie, szczepienie. Nie mamy na to funduszy. Koszty będą bardzo wysokie, na pewno kwoty czterocyfrowe. Nie potrafimy wyceniać kociego życia. Chcemy walczyć o Tosię. Tylko przy Waszym wsparciu możemy jej pomóc. Prosimy, nie bądźcie obojętni. Bezbronna Tosia prosi Was o szansę na życie.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: niewidoma Tosia