zdjecie-na-dtLokalizacja: Wejherowo
O mnie: Koty w moim życiu były zawsze. Kiedyś bardzo dużo, potem mniej. Obecnie w moim niewielkim domu tymczasowym przebywa kilka tymczasów oraz trzy kocie rezydentki. Dwie z nich wyszły spod skrzydeł PKDT – to Zuki i Agatka. Trzecią, Fantę, adoptowałam z innego miejsca.

Poza tymczasowaniem zajmuję się głównie wyłapywaniem kotek wolno żyjących do sterylizacji oraz w mniejszym stopniu interwencjami, leczeniem i hotelowaniem na czas rekonwalescencji chorych kotów z okolic. Pod swoją opieką mam także kilka kotów wolno bytujących – u mnie na posesji oraz na okolicznym osiedlu.

Aby móc utrzymać taką gromadkę i zapewnić im jako takie warunki do przetrwania pracuję zawodowo na więcej niż pełnym etacie. Kotami zajmuję się w ramach wolontariatu. Tymczasy i koty wolno żyjące karmię z własnych prywatnych środków, a koszty leczenia i wizyt w lecznicach pokrywane są ze środków uzbieranych od darczyńców na rzecz fundacji.

No Comments

dariaLokalizacja: Tczew
O mnie: Domem tymczasowym zostałam… niechcący. Wzięłam dwa kociaki z ulicy, zrobiło mi się żal pozostałych i się zaczęło. To było kilka lat temu. Od tamtej pory prowadzę jeden z większych domów tymczasowych PKDT, kieruję działaniami kilku zewnętrznych domów tymczasowych, łapię kotki na sterylizacje i przeprowadzam interwencje. Oprócz tego prowadzę korespondencję biurową. Na pytanie „co robisz w wolnym czasie?” odpowiadam, że nie mam czasu wolnego. Kocie sprawy zajmują w zasadzie cały czas, który pozostaje po zakończeniu pracy zawodowej. Utrzymanie takiego stada finansowo i zadbanie o ich dobrostan, poświęcanie im czasu, to duży wysiłek. Czasami „pada się na twarz” – ale z uśmiechem, bo to, co robię, daje ogromną satysfakcję. Każdy kot, który obecnie wyleguje się na kanapie w domu stałym, utwierdza w przekonaniu, że to wszystko ma sens. Pod opieką mam od 30-40 kotów czekających na adopcję oraz niecałe 80 kotów wolno bytujących.

anna kLokalizacja: Gdańsk
O mnie: Ze zwierzętami mam kontakt praktycznie od zawsze. Kiedyś byłam zdeklarowaną psiarą i koniarą, a kotów się po prostu bałam. Pewnego dnia mój synek przytargał do domu chore, znalezione kocięta. Cóż było robić – wyleczyliśmy, odchowaliśmy i znaleźliśmy im wspaniałe domy. Przy okazji maluchy skradły moje serce, a miłość rozlała się na wszystkie koty; szczególnie te chore, niechciane, wymagające pomocy. Później do naszego domu trafiło z różnych miejsc 7 futrzaków, które zostały na zawsze – razem z naszymi 4 psami tworzą ładną, żyjącą w absolutnej zgodzie, gromadkę. Długo działałam na własną rękę, dokarmiając koty z okolicy, w której mieszkam i służąc PKDT jako zewnętrzny dom tymczasowy. Przyszedł jednak czas, że chcąc pomagać bardziej skutecznie, przystąpiłam do grupy. Teraz zajmuję się przede wszystkim sterylizacjami kotek z terenów P.O.D Owczarnia, a tymczasowo przebywają u mnie różne koty wymagające leczenia, w liczbie od 2 do 7. Często też mój dom zapełnia się kocimi maluszkami, które rozrabiając i umilając nam czas, czekają u nas na swoje domy docelowe. Gdyby nie ogromna tolerancja i miłość do zwierząt mojego syna, który musi dzielić się pokojem z niejednym kotem, pomoc w obecnym zakresie nie byłaby możliwa.

10731103_875479055830576_2447734889826650396_nLokalizacja: Wejherowo
O mnie: W PKDT działam od 2012 roku. Prowadzę niewielki dom tymczasowy. Mieszka w nim trójka kocich rezydentów i kilka tymczasów. Na więcej nie mogę sobie pozwolić, dlatego czasami koordynuję zewnętrzne dt i w nich także mam swoich podopiecznych. Zajmuję się również sterylizacjami, interwencjami – w Wejherowie i jak się okazuje w bliższej i dalszej okolicy. Tak się składa, że pod moją opiekę często trafiają koty kalekie: bez łapki, bez oka. Opieka nad nimi oraz ich adopcja to mnóstwo radości.

brygidka0Lokalizacja: Gdynia
O mnie: Jak się zaczęło? Poprosiłam o pomoc w sterylizacji kotek pod blokiem mojej mamy. Włączyłam się w „łapankę”. Zostałam. Moim priorytetem ciągle jest sterylizacja zwierząt. Jest ona jedyną skuteczną metodą zapobiegania bezdomności i cierpieniu zwierząt. Poznawanie kolejnych stad i miejsc skutkuje także znaczną ilością „tymczasów”. Opiekuję się kotami w zewnętrznych dt, w hotelach i lecznicach. Intensywne działania w terenie sprawiają, że często doba wydaje się być za krótka. Łączenie pracy zawodowej, życia rodzinnego nie jest proste. Nie sposób jednak przestać pomagać.

11181808_10204076687430311_3726639409641788637_nLokalizacja: Gdańsk
O mnie: Z PKDT związałam się rozpoczynając akcję „Lisiarnia”. Bardzo długo to ona była trzonem moich działań. Ostatecznie, odkąd tereny zajmowane przez moich dopopiecznych zrównały z ziemią buldożery, pod moją opieką pozostało 12 kotów z Lisiarni przeniesionych do zaprzyjaźnionego gospodarstwa. Równolegle do prac związanych z byłą lisia fermą, zajmowałam się adopcją zwierząt porzucanych w tej okolicy. Po jej zakończeniu ciągle koordynuję kilka zewnętrzych domów tymczasowych. Przygotowuję do adopcji i wyprawiam w nowy świat kolejne kocie biedy.

 

10806429_874584189253396_5000303334005307400_nLokalizacja: Mosty, koło Gdyni
O mnie: W PKDT działam od 2009 roku. Prowadzę duży dom tymczasowy oraz działania związane z kotami stoczniowymi w Gdyni (dokarmianie, leczenie, sterylizacja, adopcja zwierząt porzuconych). Podejmuję się też interwencji poza stocznią, choć nie ukrywam, że po tylu latach intensywnej działalności to coraz trudniejsze choćby z powodu warunków lokalowych. W moim dt zawsze czeka na adopcję spora grupa podopiecznych. Pilotuję również kilka zewnętrznych domów tymczasowych, opiekuję się kotami przebywającymi w lecznicach. Moje DT nazwałam Zielonym Domem Tymczasowych, gdyż taką powierzchowność i symbolikę ma dom. Znajdującym się w nim zwierzętom daje nadzieję i szansę na nowe, dobre życie. Jaki jest stan „zakocenia” w Zielonym dt? 7 kotów osobistych rekrutujących się spośród dawnych tymczasów, których nikt nie chciał przygarnąć i od 15 do 40 kotów tymczasowanych. Pracuję zawodowo, zwierzętami zajmuję się jako wolontariusz. Praca społeczna wypełnia mój dzień po brzegi. To morze zmęczenia i satysfakcji.

p1Lokalizacja: Rumia
O mnie: Jestem koordynatorką PKDT. Działam od października 2009 roku. Od poczatku biorę udział w akcji „Ratujmy koty z gdyńskich stoczni”, opiekuję się wolno bytującymi kotami z terenów Stoczni Gdynia S.A. i Stoczni Nauta S.A. Zwierzęta te karmię, leczę, wyłapuję na zabiegi sterylizacji, porzuconym na tych terenach znajduję domy. Poza kotami stoczniowymi zajmuję się głównie kotami z Rumi, gdzie mieszkam. Prowadzę duży dom tymczasowy. Oprócz tymczasowych podopiecznych mam kilkadziesiąt swoich kotów i 4 psy.  Biorę udział w akcjach prozwierzęcych na terenie Polski, jestem wegetarianką, a zawodowo pracuję jako psycholog w domu seniora.

dt anna iLokalizacja: Wejherowo
O mnie: Jestem wolontariuszką Viva! od kilku lat.  W  Pomorskim  Kocim Domu Tymczasowym działam od 2014 roku. Jestem miłośniczką zarówno kotów jak i psów. Moje działania na rzecz kotów koncentruję na: wyłapywaniu kotów wolno bytujących do sterylizacji. Zajmuję się również tymczasowaniem, co oznacza, ze udzielam schronienia kotu potrzebującemu pomocy, leczę, znajduję mu dom. Z racji niewielkiej powierzchni mieszkaniowej oraz sprawowania opieki nad 3 własnymi futrzakami, mogę pozwolić sobie na tymczasowanie jednorazowo 1 do 2 kotów. Krótkoterminowo zdarza się więcej. Koordynuję także leczenie chorych kotów z różnych miejsc w mieście oraz działalność zewnętrznych domów tymczasowych.

dt koci czasLokalizacja: Gdynia
O mnie: Od dziecka marzyłam, by pomagać zwierzętom. Jako dziecko znosiłam do domu biedne, pokrzywdzone psiaki, kociaki… Z wiekiem mi nie przeszło 🙂 Nadal chcę pomagać! Teraz już bardziej efektywnie. Jestem miłośniczką kotów, na stałe mieszkają ze mną trzy kotki Tosia, Sisi, Różyczka oraz kocur Saset. Każde po przejściach, każde z inną historią. Zawsze dodatkowo mieszka z Nami jakiś koci tymczasik lub tymczasików kilka 🙂 . Pod swoją opieką mam też kilka kotów wolno bytujących.Jako były pracownik schroniska dla zwierząt, głównie opiekun kotów, wiele nauczyłam  się o tych wspaniałych czworonogach. Na tym jednak nie poprzestaję, kształcę się nadal,  aby móc jak najlepiej pomagać kociastym i nie tylko. Ukończyłam m.in kurs Pierwszej Pomocy Weterynaryjnej oraz Ratownictwa Weterynaryjnego. W ramach Pomorskiego Kociego Domu Tymczasowego prowadzę DT Koci Czas.

Lokalizacja: Wejherowo
O mnie: Do PKDT przyłączyłam się w  2011 roku. Zaczęło się od budowania kocich budek, o które poprosiła zaprzyjaźniona starsza pani, skończyło na kilkuletnim wolontariacie. Pomaganie pochłonęło mój wolny czas. Towarzyszy temu zmęczenie, ale również ogrom satysfakcji. Każdy uratowany zwierzak, każde zdjęcie z nowego domu, każdy wyleczony dzikus – to mnóstwo radości. Walka o życie tych najczęściej niechcianych i chorych zwierząt czasami wydaje się walką z wiatrakami. To niekończąca się historia bezdomności. Nie da się pomóc wszystkim. Nie znaczy to jednak, że trzeba rozłożyć ręce, pogodzić się ze stanem rzeczy i nie pomagać w ogóle. Najczęsciej po opieką mam 10-20 tymczasów. Każdy z nich to pojedynczy kociak – ze swoją historią i bagażem doświadczeń, czasami przewlekłych chorób. Każdy z nich to uratowany jeden koci świat. Po kilku latach wolontariatu, kiedy wiem, że życie zwierzęcia, które staje na mojej drodze, zależy od tego, czy „mi się chce, czy nie chce”, nie potrafię przestać pomagać. Dla mnie to brak odpoczynku, brak snu, obciążenie odpowiedzialnością za tyle zwierząt, dla nich to życie. Warto. 

Na zdjęciu Kitos. Jeden z najbardziej bliskich mi podopiecznych. I choć nie ma go już z nami, chciałam, żeby własnie jego zdjęcie się tu znalazło. Trafił do mnie jako dwunastolatek, cierpiał na przewlekłą niewydolność nerek, był kotem fiv + . Odzywała się też trzustka, problemy skórne. Mimo to udało mu się znaleźć wspaniały dom na ostatnie miesiące życia. Nie odszedł na ulicy. Na chodniku, pod kościołem. Stamtąd zabrałam go w ciężkim stanie. „Opiekunów” nie obchodziło, że umiera w cierpieniach za płotem. Przyjechał ze mną do trójmiasta. Bałam się, że nikt go nie zechce. Znalazł cudowny, najbardziej troskliwy dom, jak znam. Spędził piękne chwile u boku kochających i opiekuńczych ludzi. Na kolanach, w łóżku, z pełną opieką medyczną. Zdążył być szczęśliwy. Zapamiętam go na zawsze.