TROJKA PROSI O WSPARCIE

WPŁATY NA POKRYCIE KOSZTÓW W LECZNICY

DOM TYMCZASOWY LUB STAŁY – PILNE!

Trojkę nasza wolontariuszka spotkała w centrum Gdyni. Zdezorientowana kotka przebiegała w tę i z powrotem w godzinach szczytu przez Morską w Gdyni. Na szczęście po kilkukrotnym przebiegnięciu między jadącymi autami w końcu pognała na pobocze. Była bardzo głodna, więc udało się ją błyskawicznie odłowić na jedzenie.

W lecznicy okazało się, że Trojka jest płochliwa, średnio oswojona. Potrzebuje więc teraz swojego miejsca – spokoju, cierpliwości i człowieka o dobrym sercu. Odwiezienie jej z powrotem na Morską to wyrok. Kotka nie pochodzi stamtąd. Miejsce jest znane naszej wolontariuszce, Trojka nie należy do pobliskiego stada i nigdy wcześniej jej tam nie było. Pojawiła się znikąd i zupełnie nie radzi sobie w tym otoczeniu. Była przerażona. Może tylko zginąć pod kołami, nic więcej. Po odłowieniu Trojki wolontariuszka 100 metrów dalej zbierała ciałko kota z pobocza.

Nie chcemy, by Trojka wracała na główną gdyńską ulicę i straciła życie. Prosimy o dom stały lub tymczasowy, który da jej szansę. Prosimy o wpłaty na opłacenie jej pobytu w lecznicy – w niej została zabezpieczona. Jest zdrowa, piękna, tylko płochliwa, przestraszona. Potrzebuje szansy. Błagamy o pomoc!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Trojka

MAMI – CAŁE ŻYCIE NA ULICY – STARUSZKA POTRZEBUJE LECZENIA

Mami jest starszą, bezzębną kotką, która bardzo boi się dotyku. Żyła w okolicy, gdzie ludzie nie byli jej przychylni – przeganiali ją, straszyli ją psami. W związku z tym Mami kontaktu z człowiekiem unika. Całe swoje życie spędziła na ulicy. Bez domu, bez ciepłego kąta. Obecnej zimy niewiele brakowało, by kosztowało ją to życie.

Została wyciągnięta z budki przez nasza wolontariuszkę – ledwo żywa. Była prawie nieprzytomna, lała się przez ręce. Natychmiast pojechała do weta. Okazało się, że ma bardzo silną infekcję, zapalenie płuc, wysoką gorączkę. Konieczne intensywne leczenie. Wolontariuszka zabrała Mami do domu i jeździ z nią na wizyty do lecznicy. Infekcja bardzo trudno się leczy, dobierane są kolejne leki.

Mami jest dzikuską, jednak nawet na stole weterynaryjnym nie jest agresywna. Grzecznie przyjmuje pomoc, jest wdzięczna za uratowanie życia. Wcześniej żyła „na śmietniku”, biegła za każdym, kto wynosił śmieci, by znaleźć coś do jedzenia, wchodziła do kubłów na śmieci, jak tylko coś w nich wylądowało. Chcemy dla niej lepszego życia. W tej chwili na ulicy czeka ją śmierć – przy tym stanie zdrowia nie da już rady. Starowinka może zostać dożywotnio w domu wolontariuszki. Nie ma jednak środków, by opłacić leczenie Mami, by ją utrzymać.

Prosimy, dajcie jej szansę – każda Wasza wpłata jest na wagę złota. Bardzo prosimy o wsparcie!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Mami

Ciężki jest los podwórkowego kota – to ciągła walka o przetrwanie: ciepły kąt, miskę, to uciekanie przez psami. Kropeczka została pogryziona przez innego kota/psa lub nadziała się na pręt (!). W efekcie na jej brzuszku powstała straszna dziura.

Z być może mniejszego uszkodzenia powstała duża, bardzo głęboka, zaropiała rana. Właściwie widać mięso. Do tego wszystko krwawiło. Nie było się nad czym zastanawiać – kicia trafiła do weta i na stół, konieczna była interwencja lekarza – zabieg w narkozie: czyszczenie i płukanie. W tej chwili Kropeczka jest w trakcie terapii antybiotykowej, przeciwzapalnej, przeciwbólowej.

Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – rana została oczyszczona na czas, ale Kropeczka cierpi. Potrzebujemy funduszy, by jej pomóc – opłacić to, co trzeba było zrobić na cito, oraz dalsze leczenie i opiekę. Dt wolontariuszki, która zaopiekowała się kotką, jest na ogromnym minusie, nie sposób jednak było nie pomóc. Zostawienie Kropeczki na podwórku byłoby nieludzkie. Prosimy o wsparcie. Pomagać możemy tylko wspólnie z Wami.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Kropeczka

PORZUCONA DANUSIA BARDZO WAS POTRZEBUJE
PROSIMY O POMOC W OPŁACENIU LECZENIA
PROSIMY O DOM
 
Danusia została zabrana z gdyńskiej ulicy. Zgłosiły ją panie dokarmiające koty wolnożyjące. Kicia siedziała całymi dniami na drzewie i mocno płakała.
 
Jest domową, kochaną kotką, bardzo chce się przytulać, cały czas wchodzi na człowieka. Wyrzucona na ulicę była przerażona, zupełnie nie mogła się odnaleźć. Bardzo bała się innych kotów, które ją biły i przeganiały. Przed psami uciekała w strasznej panice. Czasami udało jej się przespać w mało wykorzystywanej budce, ale i stamtąd często została przegoniona. Szukała schronienia na drzewie. I bardzo często krzyczała wniebogłosy.
 
Po otrzymaniu informacji o Danusi, nasza wolontariuszka czym prędzej udała się na miejsce. Ciężko było złapać przestraszoną kocicę, widok był piorunujący. Tak przestraszonego kota dawno nie widziałyśmy. Udało się zabrać Danusię. Pojechała do lecznicy. Szybko pokazała, jak fantastyczny ma charakter. Cały czas chce się tulić, wkłada główkę w dłoń, mruczy, ugniata, wchodzi na kolana, rozkłada się na nich. Wystarczyło poczucie bezpieczeństwa.
 
W chwili przyjęcia do weta Danusia na głowie miała koszmarny ropień, niestety, nie mamy zdjęć. Był to efekt pobicia przez innego kota lub pogryzienia przez psa. Rana była głęboka i zaropiała. Kotka miała też mnóstwo pasożytów i ogromną biegunkę. Zabrakło nam czasu i sił na bieżąco, dlatego historię Danusi poznajecie dopiero teraz. Mimo to, bardzo prosimy, pomóżcie opłacić leczenie tej skrzywdzonej kici. Bardzo potrzebujemy środków na opłacenie faktur – za opiekę wet i szpitalik, potrzebne też fundusze, by zabezpieczyć kotkę do adopcji.
 
DOMU SZUKAMY NAWET OD ZARAZ. W sprawie adopcji kontaktować można się z Wiolettą: K. 696556063
 
GROSIK MOŻNA PRZELAĆ NA NASZE KONTO:
 
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Danusia
Bambo jest staruszkiem. Mieszka w jednym z naszych dt. Do niedawna był w świetnej kondycji. Całymi dniami biegał po podwórku, do domu wracał się wyspać, najeść i przytulić. Jest charakternym kocurem, potrafi machnąć łapą, ale lubi też przyjść na kanapę i usnąć na kolanach opiekuna. Zgrywa twardziela, ale tak naprawdę to misiek o wrażliwym serduchu. Jest statecznym panem, ceni sobie spokój, ciepły kąt i towarzystwo człowieka. Przy misce mruczy jak mały traktor, gada i ugniata.
 
Problemy Bambo zaczęły się pod koniec zeszłego roku, kiedy odmówił jedzenia, stał się bardzo osowiały, polegiwał w szafie. Pisaliśmy o nim wówczas – kocur miał piasek w pęcherzu, konieczne było natychmiastowe cewnikowanie, bo w każdej chwili Bambo mógł odejść za tęczowy most. Bardzo się nacierpiał, ale udało się. Radość w dt ogromna – kochany Bambo znowu w dobrej kondycji wrócił spać do łóżka i broić na podwórku.
 
Niestety, szczęście nie trwało długo. W krótkim czasie mamy kolejne załamanie. Tym razem chodzi o zęby. Bambo potrzebował kapitalnego remontu w pyszczku. Znowu przestał jeść, zaczął się ślinić, było widać, że czuje się fatalnie. Pojechał do weta – dentysty. Niestety, to nie koniec. Z racji wieku i niskiej odporności rany w pyszczku bardzo słabo się goją, do tego na języku kocur ma mnóstwo nadżerek. Potrzebna długa kuracja antybiotykowa, silne leki przeciwbólowe i kroplówki. Bambo codziennie odwiedza weta i nie ma widoków, by to się skończyło. Leczenie zaczęło się pod koniec listopada i z niewielkimi przerwami trwa do dzisiaj. Nie widać też końca.
 
Nie mamy funduszy, by leczyć Bambo. Przed nami do opłacenia faktury. Trzeba go leczyć dalej, a my nie mamy środków nawet by zapłacić za dotychczasowe leczenie. DT Wioletty, u której jest kot, jest na ogromnym minusie. Sytuacja jest patowa.
 
PROSIMY POMÓŻCIE RATOWAĆ POCZCIWEGO STARUSZKA BAMBO! Bardzo dzielnie znosi zabiegi, ma gorsze i lepsze dni, ale poprawa jest znacząca. Wierzymy, że będzie dobrze – potrzebny tylko czas, praca wolontariuszki – i proza życia: fundusze. Inaczej nie damy rady. Pomóżcie seniorowi, jeśli chodzi o opłacenie leczenia, może liczyć tylko na Was. Bardzo chce żyć. Walczmy o niego.
 
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Bambo
 
BAMBO POTRZEBUJE TEŻ WYSOKOJAKOŚCIOWEJ KARMY,  JEŚLI KTOŚ ZECHCIAŁBY MU JĄ ZAKUPIĆ, PROSIMY O KONTAKT Z OPIEKUNKĄ WIOLETTĄ: 696556063

Kotka NiuniaWłaściciele działek pamiętają, że to było dawno, kilka lat temu, kiedy młoda kotka z obróżką trafiła na działki. Ktoś pamiętał, że na początku była miła i lgnęła do człowieka. Potem już przychodziła tylko do jednej Pani, innych unikała. Po latach stała się nieufna. Człowiek ją zawiódł i ten pierwszy i Ci kolejni. Rok temu została wysterylizowana. Ile może mieć lat? Może 10? Pani, do której przychodziła na działkach na jedzenie, zapadła na zdrowiu. Przestała tam bywać. Kotka straciła oparcie w człowieku.

Jakiś czas temu pojawiła się przy innej altance: słaba, wychudzona, skołtuniona, odmówiła jedzenia. Trafiła do jednej z naszych lecznic. Dostała leki przeciwzapalne i antybiotyk, zaczęła jeść. Uspokoiła się. Teraz na nowo się otwiera: mruczy, podchodzi do głaskania, pozwala wyczesywać sobie zaniedbaną sierść. Ufa.
Niunia potrzebuje pomocy. Musimy ją zdiagnozować: zrobić krew, usg i zapłacić za szpitalik i leki. Potrzebujemy Waszego wsparcia.

Miałyśmy nie przyjmować kolejnych zwierząt, bo znowu stoimy na krawędzi wypłacalności, ale nie mogłyśmy zwieść tego zwierzaka. Może ktoś znowu do niej pieszczotliwie powie: ‚Niunia’, może ktoś zechce dać dom?!

Dane do wpłat:

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
z dopiskiem: Niunia

No Comments

Nomi została znaleziona w małej nadmorskiej miejscowości – Mechelinki. Siedziała skulona na parapecie lokalu gastronomicznego wciśnięta w kąt tak mocno, że prawie nie było jej widać. Była praktycznie przyklejona do ściany, wystraszona, mokra, głodna. Niewidoczna dla świata. Próbowała ogrzać się ciepłem zza okna, z wewnątrz, bo mróz trzymał już mocno. Cichutko pomiaukiwała, prawie nie było jej słychać w ulewnym deszczu i hulającym wietrze.

Nasza wolontariuszka bez namysłu zapakowała kruszynę do transportera i zabrała do ciepłej lecznicy. Nomi była bardzo przemarznięta i chora. W przychodni kicia wtuliła się w człowieka i za nic nie chciała się odkleić. Jest miłą, grzeczną kocicą. Oswojoną, ufną, kochaną. Zna człowieka, musiała z nim żyć. Została porzucona.

Nomi potrzebuje pomocy weterynarza. Wyleczono już drogi oddechowe, zrobiono badania krwi – wyniki nie są dobre. Są problemy z trzustką, konieczne są kolejne badania laboratoryjne i diagnostyka obrazowa. Badania, leki, dobra karma, bo takiej bezwarunkowo potrzebuje Nomi, do tego opieka w szpitaliku – to ogromne obciążenie dla naszego wolontariackiego konta.

Nomi jest osowiała, poleguje bez sił, najprawdopodobniej bardzo ją boli. Nie ma apetytu, nie ma siły, by się podnieść i miziać, choć wiemy, jak bardzo to lubi. Jest słaba, cichutka. Cierpi.

Nie ma środków, by pomóc kotce, by sfinansować jej leczenie. Każda złotówka, którą możesz podarować kici, jest na wagę złota. Pomóż skrzywdzonej, porzuconej Nomi.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Nomi

koks1Niedziela. Telefon. Przez ruchliwą w sezonie ulicę biega w tą i w tamtą kot. Kuleje. Wolontariuszka pojechała czym prędzej. Po jezdni „próbowała biegać” czarna wylniała kulka. Tylne nóżki słabo sprawne. Wolontariuszka zabrała kociaka.

Koksik jest super pieszczochem. Zagaduje, cieszy się na widok człowieka, jak tylko ma okazję mocno się przytula. Mizianie po nosie, drapanie pod brodą i przylgnięcie do człowieka – nic więcej mu do szczęścia nie potrzeba. Pomimo licznych dolegliwości, gdy ma okazję przykleić się do opiekuna wstaje i czym prędzej przypomina o swojej obecności.

Jakie to „liczne dolegliwości”? Koksik jest kłębkiem nieszczęścia i bólu. Jest młodym kotem, a mimo to jego ciałko jest obolałe i schorowane.

Ma zwyrodnienia stawów, przed podaniem leków ledwo stawał na tylne łapki. Powłóczył nogami, miał problemy z równowagą. Rtg wykluczyły urazy mechaniczne i złamania, ale stawy są w fatalnym stanie. Potrzebne drogie zastrzyki – Cartrophen Vet (jeden 100 zł).

Skóra Koksika przypomina poligon doświadczalny z laboratorium. Łyse placki, rany – powikłane zapalenie skóry. Kot nie daje się dotknąć w tych okolicach. Ból jest tak silny, że skóra stała się nadwrażliwa. Potrzebne maści, spreje, płyny do płukania.

Na pyszczku duży ropień – prawdopodobnie wskutek pobicia przez innego kota. Po otwarciu dosłownie chłupnęła ropa. Dziś czyszczenie, antybiotyk, jeśli okaże się niewystarczające w przyszłym tygodniu konieczny będzie zabieg pod narkozą.

Nie mamy środków by opłacić badania diagnostyczne, zabiegi, zastrzyki, leki, płyny. Leczenie trwa, a końca nie widać. Będzie wielotygodniowe. Dla nas te koszty to majątek. Jednak – kiedy spojrzymy Koksikowi w oczy – nie potrafimy odmówić. Przecież to nie jego wina, że ktoś go rozpieścił, przytulał, a potem porzucił. Koksik nie poradził sobie w obcym mu świecie. Bardzo prosimy o pomoc dla niego. Walczymy o dobre życie dla Koksika. Bez bólu i dolegliwości. W perspektywie o kochający dom.

Dane do wpłat:

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Koksik

DZIĘKUJEMY ZA KAŻDY GROSZ!

No Comments

brzezno1Dostaliśmy niedawno zgłoszenie od jednej z mieszkanek wsi Brzeźno Lęborskie. Pani pisała o stadzie kotów, które od jakiegoś czasu pozostaje bez opieki, dawniej dokarmiane przez jednego z mieszkańców, po jego śmierci kompletnie zapomniane 🙁 W ubiegłym roku te koty nikomu jeszcze nie przeszkadzały, było ich zaledwie 6…w tym roku problem rozrósł się do sztuk ok.30 🙁 Zdjęcia i informacje, jakie otrzymaliśmy, bardzo nas zaniepokoiły. Koty chorują, są bardzo wychudzone. Stan niektórych z nich jest tak zły, że odmawiają przyjmowania pokarmu 🙁 Podjęłyśmy natychmiastową decyzję o interwencji.

To, co zobaczyliśmy na miejscu przeraziło nas: koty w stanie opłakanym, skóra i kości od strony grzbietowej, brzuszki nabrzmiałe, prawdopodobnie od robaków, niektóre kotki w ciąży, katar lał się nosami i oczkami. Serce pękało, kiedy te kocie biedy rzucały się na jedzenie, a do klatki łapki wręcz wbiegały parami.

Koty nie mają gdzie spać, przeganiane przez niechętnych im mieszkańców, schronienia szukają w ogromnym kontenerze na śmieci. Podczas naszej wizyty koty spały obok wyrzuconej do śmieci zdechłej kury. Udało nam się zabrać 9 kotów, tych w najgorszym stanie, wymagających natychmiastowej opieki weterynaryjnej. Pozostałym zostawiłyśmy antybiotyki pierwszego rzutu, często podawane kotom wolno żyjącym. W przyszłym tygodniu planujemy po nie wrócić.

brzezno2Będąc na miejscu, wybraliśmy się również do tamtejszego urzędu gminy, aby porozmawiać o sytuacji kotów w Brzeźnie, jak i okolicznych wsiach. Rozmowa z panią naczelnik wydziału ochrony środowiska była bardzo merytoryczna. Gmina jest otwarta na współpracę, jednak brak im teraz większych środków na sterylizacje i leczenie. Postarają się o przesunięcie części środków, aby uzyskać fundusze na porządne budy dla kotów oraz na zabezpieczenie karmicieli w odpowiednią karmę. Z początku budżet zakładał tylko 1000 zł na całą gminę! Miało to starczyć na karmę, schronienie oraz leczenie kotów.
Błagamy Państwa o pomoc dla kotów z Brzeźna! Pomóżmy im wyzdrowieć, wysterylizujmy je razem, by skala problemu nie rosła już nigdy! Prosimy też o pomoc w zakupie karmy dla tych kotów.

Pokażmy ludziom z gminy Łęczyce, że koty wolno żyjące mogą spokojnie bytować i nie rozmnażać się w zastraszającym tempie, że na wsi koty mogą być również traktowane z szacunkiem, że można zadbać o ich dobrostan. Czasem wystarczy dać przykład.

 

Aby wesprzeć nasze działania na terenie Brzeźna Lęborskiego prosimy o wpłaty na:

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
Koniecznie z dopiskiem: „Brzeźno Lęborskie”

No Comments

helPomimo upałów i sezonu turystycznego, czyli gigantycznych korków na półwysep, w ciągu ostatniego miesiąca, trzy razy jeździliśmy na Hel. Zabieramy stamtąd kotki na sterylizację, maluchy na leczenie. Bilans tego miesiąca to: 8 kotek zabranych na zabieg sterylizacji, kocurek z portu zabrany na leczenie – niestety nie udało się i kocurek został uśpiony. 6 kociaków zabranych do naszych Domów Tymczasowych (Filipek, Stefcia, Robaczek, Beza, Kacperek, Nadziejka). Wszystkie zabrane maluchy były chore, jeden nie przeżył.  Bardzo prosimy o wsparcie naszych działań w Helu. To dość daleko, ale nie można tam nie pojechać. Koty są tam niesterylizowane i rozmnażają się bez kontroli. W Helu nie ma nawet gabinetu weterynaryjnego. Musimy działać. Maluchy wyglądają tam słodko (jeden z nich na zdjęciu). Ale jaka przyszłość je tam czeka? (więcej…)

ttmhelMateriał telewizji TTM.

W weekend 8-10 maja, w okolicy skrzyżowań ulic Kaszubskiej, Żeromskiego, Steyera zastrzelono kota. Dnia 11 maja, w poniedziałek, w tej samej okolicy zastrzelono kolejne zwierzę. Ktoś strzela do zwierząt z wiatrówki. Strzela chcąc zabić. Świadczy o tym rodzaj użytego śrutu (na zdjęciu). Sprawy są zgłaszane na policję przez Opiekunów kotów oraz przez Fundację Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt VIVA! i działający w jej ramach Pomorski Koci Dom Tymczasowy, czyli nas. (więcej…)