Kruszka to cudowna, miziasta kocica, która uwielbia przytulać się do człowieka. Dotychczas walczyła o przetrwanie na ulicy. Jest spragniona dotyku, uwagi. Jest spokojna, łagodna, wyjątkowo towarzyska. Wciska główkę w ludzką dłoń z ogromna siłą, zastyga tak i mruczy.

Miała zrosty w jelitach, była w krytycznym stanie. Konieczna była szybka interwencja chirurgiczna. Wychudzona, wyniszczona Kruszka była już jedną noga na tamtym świecie. Zabieg był poważny i długi, ale się udał, łzy szczęścia popłynęły po twarzach wolontariuszy. Wydawało się, że może być tylko lepiej. Kruszka pięknie jadła, odzyskiwała siły, jelita po zabiegu zaczęły pracować. Niestety, to nie koniec cierpień tej małej, drobnej, kochanej koteczki.

Kruszka jest bardzo wychudzona. To kości i sama skóra. Okazało się, że podskórna tkanka tłuszczowa jest tak wyniszczona, że w miejscu po zastrzykach dochodzi do martwicy. Do tego na brzuszku zaczęły rozchodzić się szwy zewnętrzne. Konieczne było kolejne znieczulenie, szycie, czyszczenie ran. Zostały założone dwa dreny, by miejscowo płukać i podawać antybiotyk. Pomimo intensywnej kuracji jedna z ran ropieje.

Kruszka jest bardzo dzielna. Znosi tak wiele – zabiegi, zastrzyki, kroplówki, jej stan jest poważny. Z drenami ledwo mogła się ruszyć, a mimo to niezgrabnie i z wysiłkiem chciała przybiec do człowieka. Rany są ogromne, na jej drobnym ciałku jest mnóstwo szyć. Kotka wbrew wszystkiemu walczy o życie. Błagamy pomóżcie ją ratować. Je, mizia się do człowieka. Ufnie poddaje się lekarzowi. Leczenie trwa długo. Faktury będą bardzo wysokie. Nie jesteśmy w stanie jej pomóc bez Waszego wsparcia. Prosimy, walczmy razem o Kruszkę!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: dzielna Kruszka

No Comments

Tolka zabrałyśmy z gdyńskiej ulicy. To mały, bezbronny kocurek z bardzo chorym okiem. Jest kilkumiesięcznym, drobnym chłopakiem. Popatrzcie na zdjęcia. Ile osób go ominęło, spojrzało i poszło dalej? Jak długo tak cierpi? Stan oka dowodzi, że trwało to dużo czasu.

Tolek ma cudowny charakter. Choć początkowo jest wystraszony, to wzięty na ręce, przytulony pięknie mruczy i przyciska się do człowieka. Trafił do nas chudziutki, zagłodzony, z wysoką gorączką. Silna infekcja katarowa zaatakowała gałkę oczną. Gdyby nie pomoc weterynarza oko najprawdopodobniej by wypłynęło.Tolek jest w naszej lecznicy – musimy opłacić jego leczenie. Chcemy walczyć o jego wzrok, ale nie mamy funduszy. Bardzo prosimy pomóżcie! Uratujmy oczko i dajmy Tolkowi dobre życie.

Wpłat można dokonywać:

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Toluś

Kotka NiuniaWłaściciele działek pamiętają, że to było dawno, kilka lat temu, kiedy młoda kotka z obróżką trafiła na działki. Ktoś pamiętał, że na początku była miła i lgnęła do człowieka. Potem już przychodziła tylko do jednej Pani, innych unikała. Po latach stała się nieufna. Człowiek ją zawiódł i ten pierwszy i Ci kolejni. Rok temu została wysterylizowana. Ile może mieć lat? Może 10? Pani, do której przychodziła na działkach na jedzenie, zapadła na zdrowiu. Przestała tam bywać. Kotka straciła oparcie w człowieku.

Jakiś czas temu pojawiła się przy innej altance: słaba, wychudzona, skołtuniona, odmówiła jedzenia. Trafiła do jednej z naszych lecznic. Dostała leki przeciwzapalne i antybiotyk, zaczęła jeść. Uspokoiła się. Teraz na nowo się otwiera: mruczy, podchodzi do głaskania, pozwala wyczesywać sobie zaniedbaną sierść. Ufa.
Niunia potrzebuje pomocy. Musimy ją zdiagnozować: zrobić krew, usg i zapłacić za szpitalik i leki. Potrzebujemy Waszego wsparcia.

Miałyśmy nie przyjmować kolejnych zwierząt, bo znowu stoimy na krawędzi wypłacalności, ale nie mogłyśmy zwieść tego zwierzaka. Może ktoś znowu do niej pieszczotliwie powie: ‚Niunia’, może ktoś zechce dać dom?!

Dane do wpłat:

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
z dopiskiem: Niunia

No Comments

By go leczyć potrzebujemy 500 zł na cito. Za chwilę kolejne koszty – również kilkaset złotych. Błagamy o wsparcie!!!

Czesiu po 7 latach został zwrócony z adopcji. Jak niepotrzebny mebel. Rozstali się ludzie, zabrakło serca dla kota. Czesiu jest miziakiem. Od urodzenia jest głuchy, pomimo tego pięknie kontaktuje się z człowiekiem. Dopomina się głaskania, uwielbia dotyk ludzkiej dłoni. By zorganizować sobie czułości, bardzo głośno gada. Jest towarzyski, przylepny, kochany. Człowiek jest dla niego najważniejszy, Czesiu w zamian za towarzystwo, zabawy, mizianki, oddaje całego siebie.

Czesiu ma nowotwór. Bardzo potrzebna diagnostyka i leczenie. Tomokomputer, potem elektrochemioterapia lub amputacja oczka.

Kociak niedawno zaczął drapać oko, pyszczek zaczął mocno puchnąć. Czesiu pojechał do weta. Diagnoza zwaliła nas z nóg. Czerniak złośliwy. Rokowania są ostrożne, ale można kociaka ratować. Trzeba! Zanmy koty, które miały czerniaka, żyją i mają sie dobrze. Czesiek jest dzielny. Pomimo dolegliwości i dużego dyskomfortu (zobaczcie jak wygląda oko) ciągle się przylepia do człowieka. Nastrój ma dobry i wbrew chorobie dobrze funkcjonuje. Nie chcemy odpuścić. Chcemy walczyć, tak jak chce Czesiu. Stracił dom, teraz choruje, ale ma dużo siły, woli życia i radości. Pomóżcie!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Czesiu Miziak

Kreska to kilkuletnia kotka stoczniowa. Żyje w jednym z najpaskudniejszych miejsc na stoczni. Koty są tam niemile widziane, brakuje życzliwych im ludzi, a warunki życia są bardzo trudne. Jeszcze niedawno podczas karmienia odwiedzałyśmy tam spore stadko. Dziś żyją tylko dwa koty. Wśród załączonych fotografii ostatnie zbiorowe zdjęcie z tego miejsca.

Kreska chce żyć, przetrwała w tym miejscu. Podczas jednej z wizyt zobaczyłyśmy, że czuje się fatalnie. Brzuch miała okrągły, wzdęty, była osowiała, kuliła się w kącie, nie chciała jeść, choć podsuwałyśmy jej ulubione karmy. Zabrałyśmy ją do weterynarza. Jest pod naszą opieką.

Po przyjęciu do szpitala okazało się, że Kreseczka jest bardzo zarobaczona. Brzmi banalnie, jednak silna robaczyca jest groźna i dolegliwa. Co gorsza stwierdzono oprócz tego zapalenie wątroby i silną anemię. Walczymy o Kreskę, o to, by dało się jej przywrócić zdrowie i normalne życie. Jest już u nas od jakiegoś czasu, ale w natłoku interwencji, ciągle czekała na „czas antenowy”. Nadszedł – bardzo prosimy o pomoc dla niej!

Kreska nie jest nakolankowym miziakiem, ale tak samo cierpi i kuli się z bólu. Potrzebuje Waszego wsparcia. Miała umierać na stoczni? Bo nie daje się głaskać, brać na kolana? Kreska grzecznie przyjmuje pomoc, widać w jej oczach ulgę. Bardzo cierpiała przed przyjęciem do weta. Nie bądźcie obojętni na los Kreseczki, pomóżcie opłacić jej leczenie.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Kreska

Kicię można wesprzeć także tutaj: https://pomagam.pl/Stoczniowa_Kreska

 

Nomi została znaleziona w małej nadmorskiej miejscowości – Mechelinki. Siedziała skulona na parapecie lokalu gastronomicznego wciśnięta w kąt tak mocno, że prawie nie było jej widać. Była praktycznie przyklejona do ściany, wystraszona, mokra, głodna. Niewidoczna dla świata. Próbowała ogrzać się ciepłem zza okna, z wewnątrz, bo mróz trzymał już mocno. Cichutko pomiaukiwała, prawie nie było jej słychać w ulewnym deszczu i hulającym wietrze.

Nasza wolontariuszka bez namysłu zapakowała kruszynę do transportera i zabrała do ciepłej lecznicy. Nomi była bardzo przemarznięta i chora. W przychodni kicia wtuliła się w człowieka i za nic nie chciała się odkleić. Jest miłą, grzeczną kocicą. Oswojoną, ufną, kochaną. Zna człowieka, musiała z nim żyć. Została porzucona.

Nomi potrzebuje pomocy weterynarza. Wyleczono już drogi oddechowe, zrobiono badania krwi – wyniki nie są dobre. Są problemy z trzustką, konieczne są kolejne badania laboratoryjne i diagnostyka obrazowa. Badania, leki, dobra karma, bo takiej bezwarunkowo potrzebuje Nomi, do tego opieka w szpitaliku – to ogromne obciążenie dla naszego wolontariackiego konta.

Nomi jest osowiała, poleguje bez sił, najprawdopodobniej bardzo ją boli. Nie ma apetytu, nie ma siły, by się podnieść i miziać, choć wiemy, jak bardzo to lubi. Jest słaba, cichutka. Cierpi.

Nie ma środków, by pomóc kotce, by sfinansować jej leczenie. Każda złotówka, którą możesz podarować kici, jest na wagę złota. Pomóż skrzywdzonej, porzuconej Nomi.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Nomi

Pomagamy kotom bezdomnym, porzuconym i wolnożyjącym. Traktujemy je tak samo. Nie ma dla nas różnicy, czy kot to domowy miziak, czy syczący dzikusek. Oba tak samo odczuwają ból, tak samo cierpią. Tak samo powinny być dobrze traktowane. Należy im się taka sama pomoc i opieka.

Jednym z priorytetów PKDT są sterylizacje dzikusków. Chcemy, by kociej biedy było jak najmniej. Jak najmniej niechcianych, przeganianych zwierząt, jak najmniej chorych, umierających kociąt, kotów potrąconych przez auta i umierających na poboczach. By kotki nie chorowały na ropomacicze, nie miały nowotworów sutków. Dzikuskom też należy się godne życie!

Od lat podejmują się realizacji miejskich programów zapobiegania bezdomności zwierząt. Pracujemy społecznie, spędzamy godziny w terenie przy klatkach łapkach, godziny w lecznicach weterynaryjnych. Poświęcamy prywatny czas, pracujemy za darmo, sami opłacamy paliwo. Wykorzystujemy środki, które miasta przeznaczają na zabiegi sterylizacji i kastracji. Działamy od 8 lat. Udało im się poddać zabiegom kilka tysięcy zwierząt, tylko w zeszłym roku wysterylizowałyśmy 800 kotek. W czym problem?

Miasta opłacają zabiegi. Nic więcej. Koty potrzebują opieki. My opłacamy pobyt w szpitalikach po zabiegach, karmę, bardzo często leki. Nie zabieramy z ulicy pięknych, grubych kotek. Niejednokrotnie przyjeżdżają do lecznicy kocie szkieleciki, chore biedy. Zanim poddamy zwierzaka zabiegowi, leczymy go, robimy badania. To jest żywa istota. Nie wyobrażamy sobie filozofii – prosto pod nóż. Bo tylko na to są pieniądze. Płacimy za tę opiekę sami – leki, szpital, karmę żwir. Koszty, które w związku z tym ponosimy są ogromne. Bardzo ciężko pozyskać środki. Nikt nie myśli o losie anonimowych dzikich kotek. Są niczyje, nikt się o nie nie martwi. Nikomu na nich nie zależy. Nie ma na to wpłat i darowizn.

W zeszłym roku poniesione w związku ze sterylizacjami koszty – 800 kotek – prawie kosztowały PKDT istnienie – długi fundacyjne przerosły możliwości. W tym roku nie wyobrażamy sobie powtórki. Jakie mamy wyjście? Nie sterylizować? Zabierać na zabiegi i nie leczyć? Operować chore zwierzęta? Wypuszczać niewyleczone? Nie zapewniać opieki w szpitaliku?

Bardzo chcemy realizować program walki z bezdomnością, by bezdomnych kotów było jak najmniej. Bardzo chcemy traktować te zwierzaki tak, jak na to zasługują. Dać to, czego potrzebują. One też czują, cierpią. Chorują. Je też boli rana po zabiegu. Nie inaczej niż nasze domowe kotki. Zdarzają się powikłania po zabiegach, wychodzą uczulenia na nici. Organizmy różnie reagują na narkozę. Może przydarzyć się wszystko to, co zdarza się nakanapowym mruczkom. Rany czasami się rozpruwają – kot domowy otrzyma pomoc. Dzikuskowi może zdarzyć się to na ulicy. Po prostu brzuch się otworzy. Nie chcemy tak działać! Nie chcemy operować chorych, wychudzonych zwierząt. Wypuszczać dobę po zabiegu i ryzykować ich życie. Kto z Was w dzień po operacji wyrzucił by swojego domowego kota na ulicę? Czym różni się dzikusek?

Bardzo prosimy, pomóżcie pokryć koszty opieki nad kotkami wolnożyjącymi.

Pomóżcie zapomnianym, niczyim biedom. Na co dzień często żyją w strasznych warunkach. Nikt się o nich nie pamięta. Zasługują na pomoc i opiekę jak każde czujące stworzenie.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: sterylizacje 2017

m1Od ponad roku walczymy o łapkę Matyldy. Kicia potrzebuje Waszego wsparcia.

Matyldzia jest kotką wolnożyjacą. To miła, grzeczna, łagodna i spokojna kocica. Jesienią zeszłego roku trafiła do nas… z oskórowaną łapką. Nie wiadomo, co było przyczyną nieszczęścia – wypadek, uraz mechaniczny, człowiek (!). Łapa wyglądała dramatycznie, widać to na jednym ze zdjęć. Zdecydowaliśmy się ratować kotkę i jej nogę. Wolnożyjące koty zasługują na taką samą opiekę, jak nasze oswojone przylepy. Rozpoczęła się walka o Matyldę. Ponad rok czasu kotka dzielnie znosiła zabiegi, oklejanie łapki plastrami, smarowanie – odbudowywanie skóry. Pięknie się goiło. Łapka wyglądała coraz lepiej. Niestety, niedawno leczenie przestało być skuteczne. Wszystko stanęło w miejscu. Weterynarze zdecydowali, że potrzebny jest przeszczep skóry. Potrzebujemy funduszy, by opłacić zabieg i dalsze leczenie. Kotka jest łagodną, wdzięczną za pomoc dziewczyną. Jest bardzo dzielna, pięknie współpracuje. Prosimy, pomóżcie Matyldzie!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Matylda

koks1Niedziela. Telefon. Przez ruchliwą w sezonie ulicę biega w tą i w tamtą kot. Kuleje. Wolontariuszka pojechała czym prędzej. Po jezdni „próbowała biegać” czarna wylniała kulka. Tylne nóżki słabo sprawne. Wolontariuszka zabrała kociaka.

Koksik jest super pieszczochem. Zagaduje, cieszy się na widok człowieka, jak tylko ma okazję mocno się przytula. Mizianie po nosie, drapanie pod brodą i przylgnięcie do człowieka – nic więcej mu do szczęścia nie potrzeba. Pomimo licznych dolegliwości, gdy ma okazję przykleić się do opiekuna wstaje i czym prędzej przypomina o swojej obecności.

Jakie to „liczne dolegliwości”? Koksik jest kłębkiem nieszczęścia i bólu. Jest młodym kotem, a mimo to jego ciałko jest obolałe i schorowane.

Ma zwyrodnienia stawów, przed podaniem leków ledwo stawał na tylne łapki. Powłóczył nogami, miał problemy z równowagą. Rtg wykluczyły urazy mechaniczne i złamania, ale stawy są w fatalnym stanie. Potrzebne drogie zastrzyki – Cartrophen Vet (jeden 100 zł).

Skóra Koksika przypomina poligon doświadczalny z laboratorium. Łyse placki, rany – powikłane zapalenie skóry. Kot nie daje się dotknąć w tych okolicach. Ból jest tak silny, że skóra stała się nadwrażliwa. Potrzebne maści, spreje, płyny do płukania.

Na pyszczku duży ropień – prawdopodobnie wskutek pobicia przez innego kota. Po otwarciu dosłownie chłupnęła ropa. Dziś czyszczenie, antybiotyk, jeśli okaże się niewystarczające w przyszłym tygodniu konieczny będzie zabieg pod narkozą.

Nie mamy środków by opłacić badania diagnostyczne, zabiegi, zastrzyki, leki, płyny. Leczenie trwa, a końca nie widać. Będzie wielotygodniowe. Dla nas te koszty to majątek. Jednak – kiedy spojrzymy Koksikowi w oczy – nie potrafimy odmówić. Przecież to nie jego wina, że ktoś go rozpieścił, przytulał, a potem porzucił. Koksik nie poradził sobie w obcym mu świecie. Bardzo prosimy o pomoc dla niego. Walczymy o dobre życie dla Koksika. Bez bólu i dolegliwości. W perspektywie o kochający dom.

Dane do wpłat:

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Koksik

DZIĘKUJEMY ZA KAŻDY GROSZ!

No Comments

brzezno1Dostaliśmy niedawno zgłoszenie od jednej z mieszkanek wsi Brzeźno Lęborskie. Pani pisała o stadzie kotów, które od jakiegoś czasu pozostaje bez opieki, dawniej dokarmiane przez jednego z mieszkańców, po jego śmierci kompletnie zapomniane 🙁 W ubiegłym roku te koty nikomu jeszcze nie przeszkadzały, było ich zaledwie 6…w tym roku problem rozrósł się do sztuk ok.30 🙁 Zdjęcia i informacje, jakie otrzymaliśmy, bardzo nas zaniepokoiły. Koty chorują, są bardzo wychudzone. Stan niektórych z nich jest tak zły, że odmawiają przyjmowania pokarmu 🙁 Podjęłyśmy natychmiastową decyzję o interwencji.

To, co zobaczyliśmy na miejscu przeraziło nas: koty w stanie opłakanym, skóra i kości od strony grzbietowej, brzuszki nabrzmiałe, prawdopodobnie od robaków, niektóre kotki w ciąży, katar lał się nosami i oczkami. Serce pękało, kiedy te kocie biedy rzucały się na jedzenie, a do klatki łapki wręcz wbiegały parami.

Koty nie mają gdzie spać, przeganiane przez niechętnych im mieszkańców, schronienia szukają w ogromnym kontenerze na śmieci. Podczas naszej wizyty koty spały obok wyrzuconej do śmieci zdechłej kury. Udało nam się zabrać 9 kotów, tych w najgorszym stanie, wymagających natychmiastowej opieki weterynaryjnej. Pozostałym zostawiłyśmy antybiotyki pierwszego rzutu, często podawane kotom wolno żyjącym. W przyszłym tygodniu planujemy po nie wrócić.

brzezno2Będąc na miejscu, wybraliśmy się również do tamtejszego urzędu gminy, aby porozmawiać o sytuacji kotów w Brzeźnie, jak i okolicznych wsiach. Rozmowa z panią naczelnik wydziału ochrony środowiska była bardzo merytoryczna. Gmina jest otwarta na współpracę, jednak brak im teraz większych środków na sterylizacje i leczenie. Postarają się o przesunięcie części środków, aby uzyskać fundusze na porządne budy dla kotów oraz na zabezpieczenie karmicieli w odpowiednią karmę. Z początku budżet zakładał tylko 1000 zł na całą gminę! Miało to starczyć na karmę, schronienie oraz leczenie kotów.
Błagamy Państwa o pomoc dla kotów z Brzeźna! Pomóżmy im wyzdrowieć, wysterylizujmy je razem, by skala problemu nie rosła już nigdy! Prosimy też o pomoc w zakupie karmy dla tych kotów.

Pokażmy ludziom z gminy Łęczyce, że koty wolno żyjące mogą spokojnie bytować i nie rozmnażać się w zastraszającym tempie, że na wsi koty mogą być również traktowane z szacunkiem, że można zadbać o ich dobrostan. Czasem wystarczy dać przykład.

 

Aby wesprzeć nasze działania na terenie Brzeźna Lęborskiego prosimy o wpłaty na:

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
Koniecznie z dopiskiem: „Brzeźno Lęborskie”

No Comments

helPomimo upałów i sezonu turystycznego, czyli gigantycznych korków na półwysep, w ciągu ostatniego miesiąca, trzy razy jeździliśmy na Hel. Zabieramy stamtąd kotki na sterylizację, maluchy na leczenie. Bilans tego miesiąca to: 8 kotek zabranych na zabieg sterylizacji, kocurek z portu zabrany na leczenie – niestety nie udało się i kocurek został uśpiony. 6 kociaków zabranych do naszych Domów Tymczasowych (Filipek, Stefcia, Robaczek, Beza, Kacperek, Nadziejka). Wszystkie zabrane maluchy były chore, jeden nie przeżył.  Bardzo prosimy o wsparcie naszych działań w Helu. To dość daleko, ale nie można tam nie pojechać. Koty są tam niesterylizowane i rozmnażają się bez kontroli. W Helu nie ma nawet gabinetu weterynaryjnego. Musimy działać. Maluchy wyglądają tam słodko (jeden z nich na zdjęciu). Ale jaka przyszłość je tam czeka? (więcej…)

ttmhelMateriał telewizji TTM.

W weekend 8-10 maja, w okolicy skrzyżowań ulic Kaszubskiej, Żeromskiego, Steyera zastrzelono kota. Dnia 11 maja, w poniedziałek, w tej samej okolicy zastrzelono kolejne zwierzę. Ktoś strzela do zwierząt z wiatrówki. Strzela chcąc zabić. Świadczy o tym rodzaj użytego śrutu (na zdjęciu). Sprawy są zgłaszane na policję przez Opiekunów kotów oraz przez Fundację Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt VIVA! i działający w jej ramach Pomorski Koci Dom Tymczasowy, czyli nas. (więcej…)