Długi tekst o zwykłym dzikusie. Przeczytajcie do końca.

Zuzia to dzikuska. Mieszka na podwórku przy kamienicy, wędruje tu i tam. Od prawie 10 lat żyje sobie pod dobrą opieką karmicielki. Jest spokojna, grzeczna, nikomu nie wadzi. Od jakiegoś czasu Zuzia zaczęła chować się w piwnicy. Zaczęła coraz słabiej jeść. Pojechała do weta.

Co dolega Zuzi? Banalnie, ale strasznie boleśnie – zęby. Zuzia ma FORL. Choroba polega na zaniku tkanek zęba, na odsłonięciu kanalików zębinowych, w których przebiegają nerwy. FORL przebiega z ogromną bolesnością. Zuzia część ząbków już straciła. Te, które pozostały, w 90% bolały. I to bardzo. Choroba jest wyjątkowo paskudna. Bardzo obniża komfort życia. Każdy, kto cierpiał z powodu silnego bólu zęba, jest w stanie sobie to wyobrazić. I pomnożyć razy kilka. Zuzia nie umiała poprosić o pomoc. Jadła bardzo długo. Tak kazał jej instynkt – zwyczajnie chciała przetrwać. Trafiła do weta obolała, bardzo cierpiąca.

FORL jest bardzo niebezpieczny dla ważnych narządów, do których bakterie docierają drogą naczyń krwionośnych. U Zuzi pojawiło się zapalenie nerek. Na szczęście, wykryte na tyle szybko, że uda się uchronić kicię przed niewydolnością.

Potrzebne są fundusze, by pomóc dziewczynie. Trzeba opłacić bardzo dużo: badania krwi, badania moczu (podstawowe plus posiew), rtg, usg, zabieg stomatologiczny, kroplówki, leki przeciwbólowe, leki przeciwzapalne, antybiotyki, szpital, mokrą miękką karmę oraz suchą krokieciki renal. Za dużo? Za drogo? To tylko dzikus? Nie. Nie potrafimy i nie chcemy tak myśleć. To kocie życie – pojedyncze, ważne, jak każde inne. To cierpiący, czujący zwierzak. Taki sam jak nakolankowe miziaki. Bardzo prosimy, nie zapominajcie o niej, bo „to tylko dzikus”. Bo nie przeczytacie, jak się pięknie przytula. Prosimy – pomóżcie bardzo cierpiącemu zwierzakowi – pięknookiej dzielnej Zuzi, która dzięki trosce karmicielki, dostała szansę na dalsze życie. Nie zagłodzi się, będzie jeść. Nerki będą pracować.

Zuzia ma dokąd wracać. Ma budkę, znane sobie od wielu lat podwórko, będzie miała potrzebną karmę – miękką i smaczną. Zimą ciepłe butelki wkładane do budki. Bezpieczne lokum w garażu. Zuzia chce żyć. Popatrzcie jej w oczy. Nie bądźcie obojętni.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: dzielna Zuzia

 

Kiedy i jak dzikusek Julek wszedł do podziemnego garażu, nie wiemy. Przebywał w nim na pewno minimum miesiąc. Nie potrafił się wydostać. Przerażony szukał schronienia w kantorkach – próbował wciskać się do nich przez szczeliny wentylacyjne w drzwiach.

Nie miał co jeść, gdzie spokojnie zasnąć. Od czasu do czasu ktoś coś podrzucił – dzięki temu przeżył. Chronił się o samochodami, uciekał przed nieżyczliwymi ludźmi.

Teraz jest w naszej lecznicy, udało się go złapać. Potrzebuje leczenia i opieki wet. Ma zawalone drogi oddechowe i katar. Prosimy o wsparcie dla niego. Chcemy go wyleczyć i w końcu zwrócić mu wolność – jego podwórko.

Nie ma nikogo. Może liczyć tylko na nas. Wiele przeszedł. Prosimy o cegiełki dla niego.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: garażowy Julek

Na jednym z facebookowych portali pojawił się wpis o kociaku w śmietniku.
Dzięki szybkiej interwencji Straży Miejskiej kociaka udało się zabezpieczyć.
Kociak pojechał do awaryjnego DT, niestety nie może tam zostać.
Pilnie szukamy dla niego domu tymczasowego który będzie mógł się maluchem zająć.
Na pewno wymaga on jeszcze karmienia. Zdjęcia z posta na portalu. Kontakt w sprawie kociaka:
Asia 504062119

No Comments

 Kudłaty pojawił się przy stadzie kotów wolno żyjących, ten obraz nędzy i rozpaczy musiał doczłapać resztką sił.
Dzięki prywatnej inicjatywie został złapany i trafił do lecznicy.
Stan kliniczny oceniono na zły, znaczne odwodnienie, problemy z utrzymaniem równowagi, sierść posklejana kałem i moczem.
Badania krwi wykazały problemy z wątrobą a także FIV, wykonane usg wskazało także na problemy z woreczkiem.

W ciągu prawie dwumiesięcznego intensywnego leczenia następowały upadki i wzloty.
Kudłaty dzięki prywatnej inicjatywnie spędził w lecznicy miesiąc, dziewczyny próbując ratować nieznanego sobie kota wydały 1.340 zł możliwości leczenia dla nich skończyły się poprosiły o ratunek dla Kudłatego i jak nie pomóc, teraz razem walczymy o jego życie.
Kudłaty 2,3 kg Kocurka o długich łapach, najważniejsza dobra wiadomość to. że dopisuje mu apetyt, je karmę wątrobową HEPATIC. Ma regularnie badaną krew, kolejne usg, testy na trzustkę, echo serca, pomiar ciśnienia, pobyt w szpitaliku – to wszystko kosztuje i będzie kosztowało.
Ostatnio okazało się, że Kocurek ma chore serce, że będzie potrzebuje zamieszkać w domu by przyjmować na stałe leki. Jeśli w najbliższym czasie nie znajdzie domu to będzie musiał wrócić na ulicę a tam za pewne długo nie pożyje. Prosimy o dom dla tego seniora aby nasza walka o jego życie nie poszła na marne

Kontakt Dagmara 507-140-565

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
tytuł przelewu KUDŁATY LECZENIE KOCIAKI GDAŃSK CHEŁM W POTRZEBIE.

 

Puchatka to kolejna kotka przywieziona z gdyńskiego Pekinu. Z jej domu zostały ruiny. Udało nam się zabrać kicię, zanim zaczęto burzyć i szabrować. Przebywa w naszej lecznicy, pilnie potrzebuje domu stałego lub tymczasowego.

Jest fantastyczną kocicą. Na widok człowieka wystawia brzucho do mizianek. Przytula się mocno do ludzkiej dłoni, barankuje. Jest radosna, żywiołowa, ciekawska. Goni za własnym cieniem, czy ogonem. Jest młodą, zdrową dziewczyną, przed nią długie życie. Chcemy, by spędziła je w bezpiecznym, kochającym domu, a nie na gdyńskiej ulicy. Zatrzymałyśmy Puchatkę pomimo braku miejsc – prosimy o dom stały lub choć tymczasowy – pilne! W tej chwili buraska tkwi w lecznicowej klatce.

Prosimy też o wsparcie finansowe – ratowanie kotów z Pekinu jest naprawdę ponad nasze siły i możliwości, mimo to staramy się pomóc choć części i sukcesywnie zabierany kilka zwierząt. Zabiegi, opieka wet, hotelowanie. Nie mamy ani grosza. Nie możemy pomagać bez Was. Jeśli mamy działać, błagamy, o wsparcie.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Puchatka z Pekinu

DT/DS na wagę złota. Kontakt: Wioletta K. 696556063

Luna należała do tych szczęśliwców, których udało nam się zabrać z gdyńskiego Pekinu przed wyprowdzeniem się karmicielki. Nie wszystkie koty miały tyle szczęścia, ale o tym wkrótce.

Luna przyjechała do jednej z naszych lecznic na sterylizację, wiedziałyśmy, że u nas zostanie. Nie miała dokąd wracać, bo z jej domu za chwilę zostaną tylko gruzy. Kocicy bardzo się poszczęściło. W lecznicowym boksie wypatrzyła ją jedna z klientek przychodni. I tak przemiła Luna w ekspresowym tempie pojechała do nowego domu. Bura, mrucząca dziewczyna jest juz bezpieczna, zamieszkała w kochającym domu. Mamy happy end.

Chcemy, by takich szczęśliwych zakończeń było jak najwięcej. W lecznicy została nam faktura – 250 zł. Jesli mamy nadal pomagać kotom z Pekinu, musimy regulować zaległości. Prosimy, pomóżcie opłacić bilet do nowego życia Luny.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Luna z Pekinu

Tosia stała na środku ulicy. Samiutka, samiusieńka. Wygięta w pałąk, przerażona. Nie reagowała na nadjeżdżające auta. Wyskoczyłyśmy z samochodu i czym prędzej zapakowałyśmy ja do transportera.
U weta natychmiast wykonaliśmy usg, by sprawdzić, czy nie ma urazów wewnętrznych, czy kotka nie wpadła pod samochód, czy kości są całe i nigdzie nie zbiera się płyn. Ulga. Nic nie było. Niestety, okazało się, że Tosia nie widzi. Zupełnie nie reaguje na światło. To cud, że przeżyła na ulicy.

Jest mruczącą, przemiłą kocicą. Nie można jej osłuchać, bo cały czas włącza traktor. Przytula się do człowieka, przyciska się całym swoim drobnym ciałkiem. Jest wdzięczna za uwagę, za każdego głaska. Czuje się zagubiona. Przytulona od razu mruczy. Pięknie trafia do miseczki, czy kuwety, ale widać, że jest bezradna. Mała wątła pchełka, która nie wie, co się wokół niej dzieje. Kruszyna, która rozbraja każde ludzkie serce. Nie da się jej nie pokochać. Łagodny, kochany, drobniutki, bezbronny kociak.

Nie ma nikogo. Nie wiemy, jak długo nie widzi, nie wiemy, jakim cudem udało jej się przeżyć. Wiemy jedno – bardzo chcemy ją ratować, dać poczucie bezpieczeństwa, zapewnić opiekę weta i znaleźć dom. Czujemy się bezsilni, nie mamy środków.

BŁAGAMY O POMOC DLA TOSIEŃKI. Potrzebne fundusze na opłacenie wizyty u okulisty i szerokiej diagnostyki, by ustalić przyczynę utraty wzroku. Do tego szpitalik, usg, karma, badania krwi, odrobaczenie, szczepienie. Nie mamy na to funduszy. Koszty będą bardzo wysokie, na pewno kwoty czterocyfrowe. Nie potrafimy wyceniać kociego życia. Chcemy walczyć o Tosię. Tylko przy Waszym wsparciu możemy jej pomóc. Prosimy, nie bądźcie obojętni. Bezbronna Tosia prosi Was o szansę na życie.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: niewidoma Tosia

 
Buraska zabrałyśmy ze stoczni rok temu. Uległ wypadkowi, zamiast łapki miał krwawiący kikut. Konieczna była amputacja resztek nóżki. Nie chciałyśmy, by kot na 3 łapach wracał na niebezpieczną stocznię, więc zabrałyśmy go do dt. Burasek oswaja się, ale bardzo powoli. To raczej typ kociego samotnika. Miękka kanapa, spokojny, ciepły i bezpieczny kąt – owszem, ale głaskanie, mizianki, branie na ręce, dotykanie – już nie bardzo. Taki półdzikusek.
 
W przypadku takich kotów, nie da się zajrzeć do pyszczka i kontrolnie obejrzeć zębów. Widać, że coś się dzieje, dopiero jak zaczynają się problemy z jedzeniem. Tak było i w przypadku Buraska. Kiedy odmówił jedzenia, pojechaliśmy do weta. Po podaniu premedykacji udało się obejrzeć zęby. W pyszczku Armagedon. Nigdy nie widziałyśmy, by tak mocno lała się krew. Szyjki zębowe odsłonięte. Wszędzie pełno krwi. Bardzo musiało boleć! Niestety, koty bardzo długo jedzą pomimo bólu w paszczy. Do tego Burasek bardzo wychudł w okresie około zabiegowym, po okrągłych boczkach nie ma śladu – kociak jadł minimalne, głodowe porcje i uciekał od miski.
 
Konieczny był kompleksowy remont. Konieczny pakiet lekarstw. W tej chwili Burasek już po zabiegu – nie było na co czekać(!) – dochodzi do siebie w dt. Dostaje mięciutkie musy, staramy się nadrobic wagę. Antybiotyki, leki przeciwbólowe i przeciwzapalne. Prosimy, pomóżcie opłacić zabieg i leczenie Buraska pokryć koszty zakupu karmy. Kociak bardzo potrzebuje Waszego wsparcia. Nasze konto świeci pustkami.
 
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Trójłapek Burasek

Larysa, znaleziona w maju ub.r. przez Panią Anię, dokarmiającą dość liczne stadko w okolicy, była dziką, zagubioną kotką na obcym sobie terenie.
Wówczas kotka została uratowana z okolicznego tartaku. Gdy pracownicy ładowali zrzynki z desek wielką łychą na ciężarówkę z desek wysypały się trzy kociaki.
Jeden z nich nie przeżył – został zmiażdżony przez maszynę. Dwa przeżyły, jeden z nich miał tylko zmiażdżony paluszek w tylnej nóżce.
Kociaki zostały zabezpieczone przez karmicielkę w domu. Następnie Pani Ania odłowiła Larysę na klatkę łapkę. Po tym jak kotka wychowała młode, Pani Ania zadbała o jej sterylizację. Larysy nikt z okolicy nie znał, stąd wniosek że przyszła do tartaku się okocić. Dla jej bezpieczeństwa nie można było wypuścić kocicy w tamtym miejscu. Na szczęście koty z podwórza Pani Ani zaakceptowały kolejne futro i tak Larysa została w obejściu. Obecnie jest kotem półdzikim mieszkającym z dokarmianym przez Panią Anię stadem 11 kotów.

Niestety nieszczęścia nie opuszczają Larysy. Wczoraj (12 kwietnia) nie wróciła na noc a rano przyszła z oskalpowanymi łapkami. Karmicielka natychmiast, skoro świt zawiozła kotkę na nocny dyżur do zaprzyjaźnionej lecznicy. Na miejscu okazało się, że na szczęście noga nie jest połamana. Kotka ma pozrywane mięśnie, ma ślady spętania – stąd sugestia weterynarza, że albo wpadła w sidła albo w druty.
Prosimy o wsparcie dla kotki, którą czeka dalsze kosztowne i długotrwałe leczenie oraz rehabilitacja. Niestety istnieje ryzyko, iż bardziej pokiereszowana łapka się nie zagoi.


Na naszym koncie jak zwykle pustki, nie mogliśmy odmówić pomocy Larysie.
Prosimy o pomoc w jej imieniu
Dane do wpłat:
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Larysa

 

Czarnuszek kiedyś dostojny, wielki i piękny kot dziś bez pomocy specjalisty umarłby śmiercią głodową. Szczęście uśmiechnęło się do Czarnuszka pierwszy raz wtedy, kiedy zawitał na balkonie jednej z gdyńskich karmicielek kotów – u Pani Grażyny. Pani Grażyna pomimo tego, że ma już swoje dwa przygarnięte koty postanowiła dać schronienie u siebie w mieszkaniu także Czarnuszkowi. Mamy nadzieję, że szczęście uśmiechnie się i dziś do kocurka i będziecie wspólnie z nami w stanie mu pomóc.

My zajęłyśmy się leczeniem kota, zawiezieniem na zabieg usunięcia zębów do kliniki w Gdańsku, zajęłyśmy się opieką pooperacyjną, ale niestety nie stać nas na usługę weterynaryjną, której ten kot tak bardzo potrzebował – Czarnuszek musiał mieć badania krwi, pod narkozą wziewną musiał mieć przeprowadzony zabieg usunięcia kilku zębów i kilku korzeni, które z powodu olbrzymiego bólu uniemożliwiają kotu normalne funkcjonowanie. Czarnuszek tak cierpiał, że nie mógł jeść, pomimo tego, że miseczka z najsmakowitszym jedzeniem stała w zasięgu jego wzroku. Ale jak jeść, kiedy stan paszczy jest tak tragiczny, silny stan zapalny jamy ustnej, ropa i olbrzymi ból mogą doprowadzić nawet do głodowej śmierci kota.

Nie pamiętam kiedy widziałam kota z zębami w takim stanie. Moje prywatne koty i tymczasy często miały problemy z dziąsłami i zębami, jednak Czarnuszek to bardzo poważny przypadek. Jednak ani Pani Grażyna ani my jako PKDT nie mamy środków aby pomóc kolejnemu kotu. Pani Grażyna i tak wszystkie pieniądze wydaje na karmę dla swoich i podwórkowych kotów a my jak zwykle wzięłyśmy na siebie tyle, że nie wyrabiamy finansowo. Cała nadzieja w Was kochani! Zabieg przeprowadzony był w zeszłym tygodniu i kosztował i tak w bardzo promocyjnej cenie dla Fundacji 400 zł razem z bezpieczną narkozą i badaniem krwi oraz lekami. Bardzo prosimy o wsparcie dla Czarnuszka i o wpłaty na nasze konto z takim dopiskiem.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
Tytułem: Czarnuszek

Dziękuję serdecznie za każdą złotówkę podarowaną dla Czarnuszka.

Jakiś czas temu otrzymaliśmy prośbę o pomoc dla Kocurka Ludwika. Ludwik do niedawna był kocurem wolno żyjącym na wsi. 
Był dokarmiany przez Panią Agatę. 
Niestety życie toczy się tak, że Pani Agata zmieniła miejsce zamieszkania a kot naturalną koleją rzeczy pozostał na swoim miejscu.
Po nie długim czasie gdy Pani Agata odwiedziła kocurka, okazało się, że ten bardzo zmarniał. Początkowo wszystko wskazywało, że to tylko chwilowe lekkie zaniedbania i starość tak wpłynęły na Ludwika. Niestety kocur jest poważnie chory. Ma mocno powiększoną wątrobę, kanaliki żółciowe niedrożne a kot zżółkł. 
Umieściliśmy kocurka w zaprzyjaźnionej klinice i poddaliśmy diagnostyce oraz leczeniu. Dzięki szybkiej interwencji udało się kota uratować przed śmiercią. Obecnie po około 3 tygodniach leczenia niektóre parametry się polepszyły, niestety niektóre pogorszyły ale ogólnie kot wygląda i czuje się lepiej. Je specjalną karmę nerkową i otrzymuje leki. 
Prosimy o wsparcie Ludwika – bez waszej pomocy nie damy rady opłacić pobytu Ludwika w lecznicy i jego leczenia.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com 
Tytułem Ludwiś

Cały czas walczymy o Bambo. To senior – nasz wieczny tymczas. Jest kochanym, ciekawskim kotem. Przymila się do człowieka, zagaduje, łazi za opiekunem. Rozbrajająco zagląda w oczy, kiedy czegoś chce. Rano budzi człowieka mokrym nosem i mruczy do ucha.

Od listopada non stop jest pod regularną intensywną opieką wet. SUK, zęby, nadżerki w pyszczku. Leki przeciwbólowe, zastrzyki, kroplówki. Od prawie pół roku Bambo walczy o życie. A my razem z nim.

Dziękujemy za wszystkie dotychczasowe darowizny, które wpłynęły do jego skarbonki. Niestety, po raz kolejny musimy zwrócić się do Was z prośbą o wsparcie. Bambo potrzebowała kolejnego zabiegu stomatologicznego. Cały czas jeździ do weterynarza na zastrzyki, przed i po zabiegu. Widać już koniec – nareszcie Bambo zaczyna porządnie odbijać. Ma się coraz lepiej.

Pomóżcie opłacić ratowanie Bamba. Za nim długa droga. Pół roku walki. Podczas ostatniego zabiegu był już na granicy śmierci. Miał zapaść. Respirator uratował mu życie. Udało się. Jest dobrze – i po raz pierwszy od kilku miesięcy możemy zakładać, że już teraz naprawdę koniec i Bambo będzie żył w komforcie i spokoju.

Potrzebujemy funduszy, by uregulować płatności w lecznicach. W imieniu Bambo – prosimy o wpłaty. Każdy grosz bardzo się przyda.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
Dopisek: Bambo