By go leczyć potrzebujemy 500 zł na cito. Za chwilę kolejne koszty – również kilkaset złotych. Błagamy o wsparcie!!!

Czesiu po 7 latach został zwrócony z adopcji. Jak niepotrzebny mebel. Rozstali się ludzie, zabrakło serca dla kota. Czesiu jest miziakiem. Od urodzenia jest głuchy, pomimo tego pięknie kontaktuje się z człowiekiem. Dopomina się głaskania, uwielbia dotyk ludzkiej dłoni. By zorganizować sobie czułości, bardzo głośno gada. Jest towarzyski, przylepny, kochany. Człowiek jest dla niego najważniejszy, Czesiu w zamian za towarzystwo, zabawy, mizianki, oddaje całego siebie.

Czesiu ma nowotwór. Bardzo potrzebna diagnostyka i leczenie. Tomokomputer, potem elektrochemioterapia lub amputacja oczka.

Kociak niedawno zaczął drapać oko, pyszczek zaczął mocno puchnąć. Czesiu pojechał do weta. Diagnoza zwaliła nas z nóg. Czerniak złośliwy. Rokowania są ostrożne, ale można kociaka ratować. Trzeba! Zanmy koty, które miały czerniaka, żyją i mają sie dobrze. Czesiek jest dzielny. Pomimo dolegliwości i dużego dyskomfortu (zobaczcie jak wygląda oko) ciągle się przylepia do człowieka. Nastrój ma dobry i wbrew chorobie dobrze funkcjonuje. Nie chcemy odpuścić. Chcemy walczyć, tak jak chce Czesiu. Stracił dom, teraz choruje, ale ma dużo siły, woli życia i radości. Pomóżcie!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Czesiu Miziak

Malutką Mimi porzucono na stoczni. Potrzebny dom i fundusze na przygotowanie jej do nowego życia.

Trzymiesięczną dziewczynkę porzucono na stoczniowym placu. Codziennie jeżdżą tam dziesiątki samochodów! Mimi miała szansę tylko na jedno – zginąć pod kołami. Mała bezradna koteczka biegała zagubiona po asfalcie. Zabezpieczyłyśmy ją szybko, choć brakuje nam środków na opłacenie pobytu kolejnego kociaka w wersji hotelowej. W domach nie mamy już miejsc.

Mimi jest małym mruczkiem. Początkowo zdezorientowana, jak tylko znalazła się na ludzkim ramieniu, zaczęła wtulać się w szyję, przylgnęła i włączyła traktor. Jest fajnym dzieciakiem – radosnym, kontaktowym, ciekawskim. To drobna, bura, puchata koteczka. Chcemy dla niej dobrego i długiego życia – szukamy domu.

Kicia jest po przeglądzie weterynaryjnym, zdrowa. Kontakt w sprawie adopcji: Monika S. 888241551

Nie możesz adoptować, pomóż ratować Mimi. Dorzuć parę groszy, by dać szansę na życie.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Mimi

Gdyński „Pekin” – dramat ludzi i zwierząt. Przesiedlenia, palenie budynków. Pozostawione same sobie zwierzęta. Nasze wolontariuszki odwiedzają to miejsce coraz częściej.

Podczas jednej z wizyt dziewczyny trafiły na tego oto kocura. Edgar to schorowany staruszek. Leżał w cieniu, niedaleko misek, ciężko oddychał. Wydawało się, że już trochę „wszystko mu jedno”, cierpiał. Nie trzeba było się długo zastanawiać, by wiedzieć, że jest w złym stanie i szybko potrzebuje pomocy weterynarza.

Dziewczyny zabrały go do naszej lecznicy. Edgar ma zaniedbany, nieleczony koci katar, w drogach oddechowych świszcze. Do tego lekarz od razu powiedział, że jest konieczność wykonania zabiegu powiek. Wymagają korekty – zawijają się do wewnątrz silnie podrażniając gałki oczne, powodując ogromny dyskomfort i ból. Wkrótce okazało się, że do listy chorób trzeba dopisać jeszcze problemy jelitowe.

To dużo jak na jedno niemłode kocie istnienie. I choć Edgar jest silnym kotem i nie chce się poddać, potrzebuje naszej i Waszej pomocy. Chcemy mu pomóc, jednak brakuje funduszy, by móc go leczyć. Prosimy o wsparcie dla dla tego biedaka. Kocur jest łagodnym, spokojnym staruszkiem – nie zostawiajmy go samego!

Wpłat można dokonywać:

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Edgar

To jakieś fatum. Niedawno trafił do lecznicy Gapcio, który topił się w smarze. Teraz na stoczni pojawiła się Merlinka cała upaprana czymś białym. Choć na pierwszy rzut oka wyglądało to mniej strasznie, w lecznicy okazało się, że jest fatalnie!

Koty stoczniowe mają ciężkie życie, szukają schronienia w różnych miejscach, także w kanałach i rurach. Merlinka weszła w taki, którym płynie wapno. Skutki są opłakane, kotka jest bardzo poparzona. Rany są rozległe. Pachy i łapki całe popalone. W środku w pyszczku bałagan, próbowała się myć. Do tego zęby – niezależnie od zdarzenia – wymagają interwencji stomatologicznej.

Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie bólu, jaki jej towarzyszył. Pomimo szybkiej reakcji i umieszczenia jej w lecznicy zdążyła się nacierpieć. Leżała skulona pod śmietnikiem, podczas gdy normalnie korzysta z legowiska w budynku pracowniczym. Jest przyjazną, miłą kocicą, która chętnie towarzyszy człowiekowi. Teraz z bólu chowała się w najciemniejszym kącie.

Potrzebujemy środków, by leczyć Merlinkę. Konieczne jest badanie krwi, długie i konsekwentne smarowanie rozległych oparzeń, do tego dodatkowo zabieg porządkowy w pyszczku.

To ponad nasze możliwości i siły. Błagamy, pomóżcie Merlince!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: poparzona Merlinka

Niedziela. Jedziemy odwieźć kotki po sterylizacjach. Dzikie: mamę i siostrę Kostka. Kotki czują się świetnie i marzą o powrocie do siebie. Dojeżdżamy na miejsce. Co zastajemy? Kolejną kocicę. Tym razem z maluchami. Szkraby leżą na kawałku styropianu i popiskują. Chudziutkie, umorusane. Kotka kręci się dookoła, zawołana przybiega, łasi się, mruczy. Jest głodna i spragniona pieszczot.

Kocia rodzina żyje w prowizorycznej budzie – pod kilkoma kawałkami styropianu opartymi o ścianę. Pomimo ładnej pogody w środku wilgotno po ostatnich deszczach. Jeden maluch jakiś marny, sierść brudna i stercząca, drugi ma zaklejone oczko. Trzeci popiskuje. Trzymają się nieźle, jak na te warunki, ale to nie jest życie. Nie są tam mile widziane. Są niechciane. Tamtejsza filozofia brzmi: przeżyją, to przeżyją, nie – to jeszcze lepiej, bo koty przeszkadzają, brudzą, jest ich za dużo.

Zabranie ich to szansa na życie. Tam czekałaby je śmierć na ulicy – jak większość zeszłorocznych miotów. Dawno nie żyją. Jak Kostka, którego karmiłyśmy butelką, by przeżył.

Stanęłyśmy bezradne. Brakuje wolnych miejsc, nie ma środków. Przed nami zmęczona maluchami i głodna kotka. Do tego trzy oseski leżące w mokrym kącie. Zabrałyśmy je. Nie mamy ani grosza, by je utrzymać, zabezpieczyć. Potrzebna dobra karma dla kotki karmiącej, potrzebne podkłady, żwir. Każda doba będzie kosztowała 10 zł za hotel. Nie było innej opcji, nie mamy już miejsc. Do tego w perspektywie: odrobaczenia, szczepienia, sterylizacja. To mnóstwo kosztów. Nie potrafimy jednak wyceniać życia. Zdecydowałyśmy się ratować te cztery. Kici też nie chcemy odwozić. Jest łagodną, przemiłą kotką. Wystawia brzuch i podbródek do miziania, chwyta ludzką dłoń łapkami i chce się przytulać. Do dziś bezimienna, od dziś Inka. Jak odkarmi dzieciaki, będzie szukała domu.

Ta czwórka nie miała tam przyszłości. Chcemy podarować im długie i dobre życie. Ciepłe domy, kochających ludzi. Bezpieczeństwo i miłość zamiast śmierci na ulicy. Bardzo prosimy o wpłaty. Tylko one pozwolą nam ratować Inkę i jej maluszki.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Inka i maluszki

Wpłat dla kociaków można też dokonywać na: https://pomagam.pl/Inka_i_Dzieci_PKDT

Pestka jest siostrą Kostka, którego ogłaszałyśmy niedawno. Również ją nasza wolontariuszka spotkała w czasie majówki. Jest równie chuda jak jej brat, jednak była w trochę lepszym stanie – sama jadła. Dostała antybiotyk na miejscu i po kilku dniach przyjechała do naszej lecznicy.

Pestka jest świetną kocicą. Początkowo próbuje posyczeć, ale zupełnie jej nie wychodzi. Wystarczy ją dotknąć, by zaczęła mruczeć, prężyć grzbiet i przebierać łapkami. Próbuje być ostrożna, ale bardzo się migdali. Za bardzo ciągnie ją do człowieka, by miała marnować czas na zachowanie dystansu. Wystawia brzuch, ugniata powietrze, nadstawia głowę do głaskania. Jest po prostu boska.

Zabrałyśmy ją, by doleczyć katar i wysterylizować. Leczenie powoli dobiega końca. Bardzo nie chcemy jej odwozić. Brakuje nam środków, by pokryć obecne koszty, by ją zatrzymać i opłacić jej pobyt. W miejscu, z którego ją zabrałyśmy o jedzenie raczej trudno – wyglądała jak szkielet, nadal jest bardzo chuda, o schronieniu – nawet na zimę – nie ma mowy. To fantastyczna kocica – chce się miziać, lgnie do człowieka. Ma wrócić na ulicę? Bardzo prosimy, pomóżcie ją zatrzymać! Dajmy jej szansę na dom i dobre życie. Prosimy o wpłaty dla Pestki.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Pestka

Kontakt w sprawie Pestki: Monika S. 888241551

Daszkę złapałyśmy na sterylizację. Jest dzikuską, żyje na dachu budynku gospodarczego. Prawie w ogóle nie schodzi na dół, na dachu jest też karmiona. Obecnie wylegiwała się tam na słońcu, na zimę kombinujemy , żeby postawić na dachu budkę. Wszystko jest ładnie osłonięte drzewami, Daszka czuje się tam bezpiecznie. Takie miejsce sobie wybrała. Jest kotem wolno żyjącym, szczęśliwym tam gdzie jest. Nie chce egzystować z człowiekiem, woli swoje kocie drogi.

Przyjechała na zabieg. Wyglądała podejrzanie, siedziała skulona. Okazało się, że ma problem z jedzeniem. Po zajrzeniu do pyszczka weterynarzom opadły ręce. W buzi mnóstwo ropy, a z tyłu na podniebieniu duża gula – bąbel pełen ropy. Konieczne jest usunięcie zmiany. Nie jesteśmy przygotowani na takie koszty. Bardzo potrzebujemy Waszej pomocy.

Łapiemy rocznie kilkaset kotek na sterylizacje, koszty, które powstają właśnie w taki sposób jak tu – oprócz sterylizacji konieczny zabieg w jamie ustnej, są poza naszym zasięgiem. Nie wyobrażamy sobie jednak wersji – wysterylizować chorego cierpiącego kota i wypuścić. Musimy jej pomóc.

Daszka, jak każde żywe stworzenie, zasługuje na pomoc, leczenie, godne traktowanie. Kicia ma wrócić do siebie, tam jest szczęśliwa. Chcemy, by wróciła zdrowa, by mogła cieszyć się życiem, a nie kulić w kącie z bólu, chodzić głodna. Prosimy o pomoc dla Daszki, nie bądźcie obojętni na jej los tylko dlatego, że nie daje się głaskać.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Daszka

Kreska to kilkuletnia kotka stoczniowa. Żyje w jednym z najpaskudniejszych miejsc na stoczni. Koty są tam niemile widziane, brakuje życzliwych im ludzi, a warunki życia są bardzo trudne. Jeszcze niedawno podczas karmienia odwiedzałyśmy tam spore stadko. Dziś żyją tylko dwa koty. Wśród załączonych fotografii ostatnie zbiorowe zdjęcie z tego miejsca.

Kreska chce żyć, przetrwała w tym miejscu. Podczas jednej z wizyt zobaczyłyśmy, że czuje się fatalnie. Brzuch miała okrągły, wzdęty, była osowiała, kuliła się w kącie, nie chciała jeść, choć podsuwałyśmy jej ulubione karmy. Zabrałyśmy ją do weterynarza. Jest pod naszą opieką.

Po przyjęciu do szpitala okazało się, że Kreseczka jest bardzo zarobaczona. Brzmi banalnie, jednak silna robaczyca jest groźna i dolegliwa. Co gorsza stwierdzono oprócz tego zapalenie wątroby i silną anemię. Walczymy o Kreskę, o to, by dało się jej przywrócić zdrowie i normalne życie. Jest już u nas od jakiegoś czasu, ale w natłoku interwencji, ciągle czekała na „czas antenowy”. Nadszedł – bardzo prosimy o pomoc dla niej!

Kreska nie jest nakolankowym miziakiem, ale tak samo cierpi i kuli się z bólu. Potrzebuje Waszego wsparcia. Miała umierać na stoczni? Bo nie daje się głaskać, brać na kolana? Kreska grzecznie przyjmuje pomoc, widać w jej oczach ulgę. Bardzo cierpiała przed przyjęciem do weta. Nie bądźcie obojętni na los Kreseczki, pomóżcie opłacić jej leczenie.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Kreska

Kicię można wesprzeć także tutaj: https://pomagam.pl/Stoczniowa_Kreska

 

Burasek Stoczniowy jest dorosłym sympatycznym kocurem. Pozbyto się go, porzucono go na terenie stoczni, komuś przestał być potrzebny. Jest ciekawy człowieka, może nie super odważny (nic dziwnego po tym, co przeszedł!), ale ciekawość zwycięża – szuka kontaktu, jest spokojny i miły.

Bezradny w nowym otoczeniu uległ wypadkowi. Wpadł pod samochód, miał do czynienia z jakimś stoczniowym sprzętem? Nie wiemy. Wiemy jedno – ma wyrwaną łapę!!! Nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić bólu, jaki mu towarzyszył zanim go zabrałyśmy. Przyszedł do jedzenia, niestety szybko zniknął, szukaliśmy go miesiąc. Udało się, jest bezpieczny u naszego weta. Na stole w lecznicy okazało się, że na wysokości stawu wystają kości, przebijają skórę. Zdjęć rany nie mamy, wyglądało strasznie, choć nie było świeże. Trwa kuracja antybiotykowa. Burasek potrzebuje teraz pomocy.

Prosimy o wsparcie, konieczna jest podawanie leków, badanie krwi, zabieg – amputacja nóżki. Potrzebny szpitalik. Nie ma funduszy, by zabezpieczyć kociaka. Musimy mieć środki, by nie musieć odwozić go po wszystkim „na stocznię”, by szukać mu domu. BŁAGAMY O POMOC, człowiek bardzo go skrzywdził – porzucił i zgotował mu taki los! BARDZO PROSIMY o darowizny, bez nich nic nie zrobimy.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Burasek Stoczniowy

 

Nomi została znaleziona w małej nadmorskiej miejscowości – Mechelinki. Siedziała skulona na parapecie lokalu gastronomicznego wciśnięta w kąt tak mocno, że prawie nie było jej widać. Była praktycznie przyklejona do ściany, wystraszona, mokra, głodna. Niewidoczna dla świata. Próbowała ogrzać się ciepłem zza okna, z wewnątrz, bo mróz trzymał już mocno. Cichutko pomiaukiwała, prawie nie było jej słychać w ulewnym deszczu i hulającym wietrze.

Nasza wolontariuszka bez namysłu zapakowała kruszynę do transportera i zabrała do ciepłej lecznicy. Nomi była bardzo przemarznięta i chora. W przychodni kicia wtuliła się w człowieka i za nic nie chciała się odkleić. Jest miłą, grzeczną kocicą. Oswojoną, ufną, kochaną. Zna człowieka, musiała z nim żyć. Została porzucona.

Nomi potrzebuje pomocy weterynarza. Wyleczono już drogi oddechowe, zrobiono badania krwi – wyniki nie są dobre. Są problemy z trzustką, konieczne są kolejne badania laboratoryjne i diagnostyka obrazowa. Badania, leki, dobra karma, bo takiej bezwarunkowo potrzebuje Nomi, do tego opieka w szpitaliku – to ogromne obciążenie dla naszego wolontariackiego konta.

Nomi jest osowiała, poleguje bez sił, najprawdopodobniej bardzo ją boli. Nie ma apetytu, nie ma siły, by się podnieść i miziać, choć wiemy, jak bardzo to lubi. Jest słaba, cichutka. Cierpi.

Nie ma środków, by pomóc kotce, by sfinansować jej leczenie. Każda złotówka, którą możesz podarować kici, jest na wagę złota. Pomóż skrzywdzonej, porzuconej Nomi.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Nomi

Pomagamy kotom bezdomnym, porzuconym i wolnożyjącym. Traktujemy je tak samo. Nie ma dla nas różnicy, czy kot to domowy miziak, czy syczący dzikusek. Oba tak samo odczuwają ból, tak samo cierpią. Tak samo powinny być dobrze traktowane. Należy im się taka sama pomoc i opieka.

Jednym z priorytetów PKDT są sterylizacje dzikusków. Chcemy, by kociej biedy było jak najmniej. Jak najmniej niechcianych, przeganianych zwierząt, jak najmniej chorych, umierających kociąt, kotów potrąconych przez auta i umierających na poboczach. By kotki nie chorowały na ropomacicze, nie miały nowotworów sutków. Dzikuskom też należy się godne życie!

Od lat podejmują się realizacji miejskich programów zapobiegania bezdomności zwierząt. Pracujemy społecznie, spędzamy godziny w terenie przy klatkach łapkach, godziny w lecznicach weterynaryjnych. Poświęcamy prywatny czas, pracujemy za darmo, sami opłacamy paliwo. Wykorzystujemy środki, które miasta przeznaczają na zabiegi sterylizacji i kastracji. Działamy od 8 lat. Udało im się poddać zabiegom kilka tysięcy zwierząt, tylko w zeszłym roku wysterylizowałyśmy 800 kotek. W czym problem?

Miasta opłacają zabiegi. Nic więcej. Koty potrzebują opieki. My opłacamy pobyt w szpitalikach po zabiegach, karmę, bardzo często leki. Nie zabieramy z ulicy pięknych, grubych kotek. Niejednokrotnie przyjeżdżają do lecznicy kocie szkieleciki, chore biedy. Zanim poddamy zwierzaka zabiegowi, leczymy go, robimy badania. To jest żywa istota. Nie wyobrażamy sobie filozofii – prosto pod nóż. Bo tylko na to są pieniądze. Płacimy za tę opiekę sami – leki, szpital, karmę żwir. Koszty, które w związku z tym ponosimy są ogromne. Bardzo ciężko pozyskać środki. Nikt nie myśli o losie anonimowych dzikich kotek. Są niczyje, nikt się o nie nie martwi. Nikomu na nich nie zależy. Nie ma na to wpłat i darowizn.

W zeszłym roku poniesione w związku ze sterylizacjami koszty – 800 kotek – prawie kosztowały PKDT istnienie – długi fundacyjne przerosły możliwości. W tym roku nie wyobrażamy sobie powtórki. Jakie mamy wyjście? Nie sterylizować? Zabierać na zabiegi i nie leczyć? Operować chore zwierzęta? Wypuszczać niewyleczone? Nie zapewniać opieki w szpitaliku?

Bardzo chcemy realizować program walki z bezdomnością, by bezdomnych kotów było jak najmniej. Bardzo chcemy traktować te zwierzaki tak, jak na to zasługują. Dać to, czego potrzebują. One też czują, cierpią. Chorują. Je też boli rana po zabiegu. Nie inaczej niż nasze domowe kotki. Zdarzają się powikłania po zabiegach, wychodzą uczulenia na nici. Organizmy różnie reagują na narkozę. Może przydarzyć się wszystko to, co zdarza się nakanapowym mruczkom. Rany czasami się rozpruwają – kot domowy otrzyma pomoc. Dzikuskowi może zdarzyć się to na ulicy. Po prostu brzuch się otworzy. Nie chcemy tak działać! Nie chcemy operować chorych, wychudzonych zwierząt. Wypuszczać dobę po zabiegu i ryzykować ich życie. Kto z Was w dzień po operacji wyrzucił by swojego domowego kota na ulicę? Czym różni się dzikusek?

Bardzo prosimy, pomóżcie pokryć koszty opieki nad kotkami wolnożyjącymi.

Pomóżcie zapomnianym, niczyim biedom. Na co dzień często żyją w strasznych warunkach. Nikt się o nich nie pamięta. Zasługują na pomoc i opiekę jak każde czujące stworzenie.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: sterylizacje 2017

m1Od ponad roku walczymy o łapkę Matyldy. Kicia potrzebuje Waszego wsparcia.

Matyldzia jest kotką wolnożyjacą. To miła, grzeczna, łagodna i spokojna kocica. Jesienią zeszłego roku trafiła do nas… z oskórowaną łapką. Nie wiadomo, co było przyczyną nieszczęścia – wypadek, uraz mechaniczny, człowiek (!). Łapa wyglądała dramatycznie, widać to na jednym ze zdjęć. Zdecydowaliśmy się ratować kotkę i jej nogę. Wolnożyjące koty zasługują na taką samą opiekę, jak nasze oswojone przylepy. Rozpoczęła się walka o Matyldę. Ponad rok czasu kotka dzielnie znosiła zabiegi, oklejanie łapki plastrami, smarowanie – odbudowywanie skóry. Pięknie się goiło. Łapka wyglądała coraz lepiej. Niestety, niedawno leczenie przestało być skuteczne. Wszystko stanęło w miejscu. Weterynarze zdecydowali, że potrzebny jest przeszczep skóry. Potrzebujemy funduszy, by opłacić zabieg i dalsze leczenie. Kotka jest łagodną, wdzięczną za pomoc dziewczyną. Jest bardzo dzielna, pięknie współpracuje. Prosimy, pomóżcie Matyldzie!

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Matylda