Fruzia miała dobre życie u boku dobrego człowieka. 15 lat temu została zabrana z ulicy i wykarmiona butelką. Żyje spokojnie u boku swojej opiekunki. Jest miziastą kocicą, lubi leżenie na kolanach i kanapowanie. Pani Fruzi jest starszą, przemiłą osobą. Od lat zaangażowana w pomoc zwierzętom uratowała niejedno kocie życie. Karmiła, zabierała na dt, znajdowała domy stałe. Dziś w wieku lat osiemdziesięciu starcza jej sił na karmienie stada na własnym osiedlu. Opiekunka jest niezwykle wrażliwą osobą, pomimo ograniczeń, jakie stawia wiek i ciężka choroba, nie przechodzi obojętnie obok kociej biedy.

Fruzia mieszka z opiekunką w domu. Domu pełnym miłości. Niestety, samą miłością nie wszystko da się załatać. Fruzia potrzebuje leczenia. W obecnej sytuacji życiowej pani nie ma na to środków. To, co zostanie w portfelu po uregulowaniu rachunków, zostaje wydane na kocią karmę. Codzienne zakupy są mniej niż skromne.

Fruzia ma bielmo na oku. I z tym pojechaliśmy do weta. Okazało się, że nie ono jest najważniejszym problemem. W pyszczku straszny bałagan, połamany ząb, ropa, prawie wszystkie ząbki do usunięcia. W obu uszach potężny stan zapalny. Zarówno uszy, jak i zęby – bardzo bolesne.
Nie było się nad czym zastanawiać – Fruzię trzeba leczyć. Potrzebne są fundusze na pokrycie kosztów leczenia uszu, dwukrotnych badań krwi, kompleksowego zabiegu stomatologicznego i leków. Jesteśmy w trakcie leczenia, to co najważniejsze za nami. Dentysta. Słowa opiekunki, które usłyszała nasza wolontariuszka po zabiegu, mówią wszystko.

Pani: Fruzia cały czas mruczy, wchodzi na kanapę, na kolana i mruczy.
Wolo: A nie mruczała?
Pani: Nie. Od dawna, nie.

Prosimy, pomóżcie opłacić leczenie Fruzi oraz zapewnić jej miękką mokrą karmę, bo tylko taką na chwilę obecną jest w stanie jeść. Służymy Fruzi transportem, pomagamy, ile możemy, potrzebne fundusze na leczenie tej staruszki – przylepy!

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: seniorka Fruzia

O Zosi opowiedziałam nam pani, która dokarmia koty na gdyńskim osiedlu. Kicia bytuje pod blokiem. Zosia jest bardzo spokojna, nie syczy. Jest nieśmiała, ale zupełnie nie ma w niej agresji. Zawsze pędem przybiegała na jedzenie, była wdzięczna za pełną miskę. Teraz – zupełnie przestała jeść. Przez pięć dni nie jadła praktycznie nic. Próbowała wziąć coś do pyszczka, ale wypluwała od razu. Nie było mowy o gryzieniu i przełykaniu. Kotka wsadzała sobie łapkę do pyszczka – próbowała sama sobie pomóc – wyciągnąć resztki. Każdy wzięty do buzi kęs sprawiał Zosi ogromny ból.

Kotkę zabrała nasza wolontariuszka. Pojechała na antybiotyki i leki przeciwbólowe do całodobowej lecznicy, by czym prędzej ulżyć kici. Pomogło odrobinę, Zosia przełknęła kilka kawałeczków, ale nadal było tragicznie. Na szczęście współpracująca z nami pani weterynarz zgodziła się przyjść wcześniej do pracy i już do południa zajęła się zębami Zosi. Sprawa była naprawdę paląca. Głodówka długa, a ból ogromny.

U weta okazało się, że jeden z zębów Zosi jest zupełnie czarny, w drugim jest ogromny ubytek. I najgorsze: pod kłem masakryczny ropień (widoczny dopiero na rtg). Nie było się nad czym zastanawiać. Kotka przeszła kompleksowy remont w pyszczku. Wykonaliśmy też badania krwi przed zabiegiem. Wyniki wątrobowe nie są najlepsze. Zosię czeka leczenie.

Kochani, bardzo prosimy Was o pomoc. Musimy opłacić zabieg stomatologiczny. Musimy leczyć Zosię. Zaczynamy tonąć w długach. Powinniśmy tej pomocy kotce odmówić. Tak kazałby rozsądek. Nie mogłyśmy jednak patrzeć na cierpiące zwierzę, które mogłoby zagłodzić się na śmierć. Zosia jest kotką niczyją. Na kogo miała liczyć? Wszyscy wiemy, jak boli chory ząb. Jak bolą dwa doszczętnie zepsute zęby, jak cierpi się z ogromnym ropniem w szczęce? Spróbujcie sobie wyobrazić. Pomóżcie. Jeździmy do weta. Nie jesteśmy w stanie bez Was opłacić leczenia Zosi.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Bura Zosia

Kocia seniorka ze wsi pod Gdynią, z Dębogórza. W balotach słomy urodziła pokolenia wiejskich kociaków. W tym roku ciężko zachorowała, a ludzie, którzy dokarmiają ją i jej dzieci, zgłosili się do nas, abyśmy wysterylizowali wszystkie koty. Zabiegi przeszły jej dzieci, a kotka matka zniknęła na dwa tygodnie. Wróciła chora, cienka jak papierek, słaniająca się – wymiotowała, nie jadła gasła w oczach. Nie protestowała, kiedy Pani, która dokarmia koty wzięła ją na ręce i zabrała do naszego weta. A może ta kotka, była kiedyś mieszkanką czyjegoś domu? …

Nie wiadomo. Pozwala robić ze sobą w lecznicy wszystko – kroplówki, zastrzyki, konieczne zabiegi. Z cierpliwością znosi wszystkie czynności weterynaryjne.
Jak się okazało kotka oprócz dokuczliwych wymiotów, miała płyn w macicy, i bardzo słabe wyniki krwi. Po kilku tygodniach nawadniania i podawania leków doszła do siebie. Nie wymiotuje, ładnie je. Jest dobrze. Została wysterylizowana, wkrótce wróci na wolność.
Musimy jednak opłacić jej leczenie – bardzo prosimy – pomóżcie nam sfinansować koci szpitalik i hotelowanie w nim naszej pacjentki.

Każda złotówka potrzebna!!! Z dopiskiem: seniorka ze wsi. Dziękujemy!
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

  Okazało się, że kulawizna Gacusia, to efekt nie tylko pogryzienia, a jakiegoś urazu, który spowodował zwichnięcie barku. Za tydzień Gacuś przejdzie kosztowny zabieg ortopedyczny, na który kompletnie nas nie stać. Tym bardziej, że na dotychczasowe koszty leczenia kocurka uzbieraliśmy niespełna 160 zł.
————————————————————
Gacuś, zwany również Gniewusiem przebywa w moim domu tymczasowym 2 miesiące. Wymagał kastracji i rekonwalescencji w związku z urazem łapki, jak i usunięcia narośli na dziąsłach, które utrudniały mu jedzenie.
Wkrótce potem okazało się, że ma grzybicę, którą leczyliśmy prawie miesiąc. W między czasie przeszedł już dwie infekcje.
Koszty weterynaryjne Gacusia zaczynają nas przytłaczać, osiągnęły już poziom prawie 1000 złotych (!!). Do tej pory pomimo próśb, nie wpłynęła nawet złotówka celem leczenia kocurka.
Zabiegi, leki przeciw grzybicze, przeciw pasożytnicze, na infekcje, stymulujące odporność, badania krwi, testy, kroplówki… Suma dwumiesięcznego leczenia przekracza nasze możliwości finansowe. BARDZO PROSIMY O WSPARCIE DLA GNIEWUSIA.

PROSIMY RÓWNIEŻ O DOM dla tego przemiłego i grzecznego kocurka.

 

Parę słów o nim:
W ubiegłym roku stracił dom, został wyrzucony w niewielkiej miejscowości. Szybko zdobył serca aptekarzy, którzy zapewnili mu ciepłą budkę przy aptece i regularnie dokarmiali. To pozwoliło mu przetrwać zimę. Wiosną okazało się jednak, że niekastrowany Gniewuś zaczyna toczyć boje z innymi niekastrowanymi kocurami, w wyniku których ucierpiała jego łapka. Nasza wolontariuszka zabrała go do weterynarza, gdzie dostał odpowiednie leki, został wykastrowany, oraz usunięto mu nadziąślaki.
Gniewuś okazał się cudowną przylepą, która z upodobaniem wyleguje się na kanapie. Jest przeszczęśliwy, gdy może jednocześnie przytulić się do człowieka i otrzymać porcję pieszczot. Jest bardzo grzeczny i spokojny. Bezbłędnie kuwetkuje. KOT IDEALNY

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Gacuś

Znaleziona w piątek w samym środku Puszczy Darżlubskiej wyszła na ścieżkę, którą przejeżdżało dwoje ludzi, położyła się na samym jej środku zrezygnowana, opadając z sił. Miała szczęście. Trafiła na wrażliwców, którzy zrezygnowali natychmiast z przejażdżki zabierając nieszczęśnicę do weterynarza.

Kicia nie protestowała niesiona na rękach do samochodu. U weterynarza okazało się, że ta dorosła koteczka waży zaledwie 1,7 kg (!), jest bardzo wychudzona, odwodniona i ma na sobie kilkadziesiąt kleszczy!

Co robiła w samym centrum puszczy sama? Trudno uwierzyć, że zwyczajnie się zagubiła…
Sezon porzuceń zwierząt rozpoczęty.

Bardzo prosimy o pomoc w spłacie kosztów weterynaryjnych Malinki! Czekają nas jeszcze badania krwi kociny.

Dane do wpłat z dopiskiem MALINKA
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

 

Julka Kulka została w naszym dt przez „zasiedzenie”. Nikt nie chciał zwykłej, czarnej, średnio oswojonej kotki, która potrzebuje domu z możliwością wychodzenia. Kotka najpierw mieszkała w budce, potem zaczęła wchodzić do środka. Ma schronienie, ale zamknięta w mieszkaniu nie jest szczęśliwa. I tak Julka Kulka została wiecznym tymczasem, mieszka u jednej z naszych wolontariuszek. Jest sympatyczną, dość samodzielną dziewczyną. Łagodna, delikatna. Łakomczuch i rozrabiaka.

W zeszłym poniedziałek zniknęła. Nie wróciła na noc. Nie wracała przez kilka kolejnych dni. Sąsiedzi postawieni w stan gotowości, przeszukane garaże, bezsenne noce i poszukiwania Julki nie przynosiły skutku. Aż po prawie tygodniu Julka Kulka wróciła domu.

Co ją spotkało, nie wiemy. Kotka wróciła ze spuchniętą łapką, przebitą na wylot. Zawisła na płocie? Złapał ją pies? Rana była paskudna, lała się krew i ropa. Na zdjęciach jest już po zabiegach czyszczenia i pierwszych lekach. Nie zawsze mały głowy na karku i chwytamy za aparat – zajmujemy się zwierzakami, nie myślimy o fotografiach. Dlatego musicie uwierzyć nam na słowo – wyglądało naprawdę paskudnie! Julka nie stawała na nóżce, podłoga była pełna plam z krwi i ropy. Kotka miała gorączkę, zaszyła się za kanapą, czuła się fatalnie.

Już w nocy dostała pierwsze leki przeciwbólowe i przeciwzapalne, a rano pędem do weta. Weterynarz dokładnie oczyścił łapkę. Teraz trzeba podawać leki i jeździć na kontrolę. Wolontariuszka zajmuje się kocicą, ale dt jest bardzo pod kreską. Nie ma środków na leczenie Julki. Poleciało „na zeszyt”, ale Julka ciągle wymaga opieki lekarza, w końcu trzeba będzie opłacić fakturę. Bardzo prosimy o pomoc!

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Julka Kulka

  Biedronka to kolejna kotka spod wejherowskiego centrum handlowego (okolice Kauflandu). W ubiegłym roku wszystkie koty w tamtym rejonie były piękne, odpasione. Są tam regularnie karmione. Obecnie pojawia się ich dużo mniej oraz kilka z nich jest wizualnie w nie najlepszym stanie. Najgorzej wygląda Biedronka. Ma zapadnięte boki, jest brudna, niechętnie je.
Ponieważ ta kotka widziała już wiele łapanek, sama była łapana na sterylizację to niestety nie chciała wejść do tradycyjnej klatki łapki. Zadziałał drop. Niestety kłopot jest też taki, że ta kotka już nigdy w przyszłości najprawdopodobniej nie da się odłowić. W klatce nie była agresywna, dawała się dotykać, więc jeśli tylko będzie taka możliwość postaramy się jej znaleźć dom.

 

 

Po przeprowadzonej wstępnie diagnostyce (badanie krwi oraz USG), mniej więcej wiemy co jest powodem złego stanu zdrowotnego Biedronki.
Kotka ma anemię, podwyższony poziom chlorków, żółtaczkę. W obrazie USG zmieniona wątroba, śledziona, jelita i węzły chłonne brzuszne. Z powodu podejrzenia mykoplazmy zlecono dalsze badania. Wdrożono już leczenie antybiotykami i sterydem (podejrzenie zapalenia jelit).

Na dzień dzisiejszy potrzebujemy finansów aby opłacić koszty wstępnej diagnostyki, wdrożonego leczenia, hotelowania w lecznicy.
Dajemy kotce szansę, choć rokowania co do wyleczenia są bardzo ostrożne.
Prosimy o pomoc dla Biedronki

 


12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Biedronka

 Bułka to młody, ok. 7-8 miesięczny kocurek.
Został odłowiony w jednym z typowych gospodarstw w Kosakowie.
Koci katar, zapalenie płuc, zarobaczenie. Bułka był zupełnie odwodniony i ważył niespełna 2 kg – typowa „skóra i kości”.
Ciężko było go złapać, gdyż przez chorobę nie czuł zapachów – nie
interesowało go kocie jedzenie używane do wabienia.
Bułka korzystał z „michy” tj. miejsca, gdzie gospodarze wyrzucają
resztki jedzenia.
Dlaczego Bułka? Dlatego, że resztki kanapek i ziemniaków ze stołu stanowiły jego jedyne pożywienie… W dniu, gdy udało się go złapać byliśmy świadkiem jak kocurek dorwał resztki suchej bułki i zajadał się nią tak, jakby to co najmniej był kawałek smakowitego mięsa …
Przed Bułką przynajmniej tydzień leczenia i kastracja – i co dalej?
Kocurek jest bardzo spokojnym kotem – pozwala brać się na ręce,
weterynarz bez problemu wykonuje wszelkie zabiegi i badania – kotek nawet nie syczy. Nie jest to jednak typowy miziak – jeszcze nie… Bułka potrzebuje sporo czasu, żeby zrozumieć, że człowiek może być dobry…

Kocurek jest bardzo smutny i przerażony – zdjęcia idealnie oddają jego stan .
Ze względu na warunki panujące w miejscu bytowania oraz ogrom kotów, które na pewno nie powitają słabego, wykastrowanego kocurka przyjaźnie -boimy się go wypuścić w to miejsce.
Jak wiecie domy tymczasowe są przepełnione, dlatego prosimy – błagamy o dom, chociażby tymczasowy dla biednego Bułki. Cierpliwy, spokojny dom, w którym powoli stanie na nogi i zacznie cieszyć się życiem, jak na kociaka przystało.
Kontakt: Jagoda 798 183 242

Prosimy także o wpłaty na koszty leczenia i hotelowania Bułki

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Bułka

Nie da się w dwóch słowach. Przeczytajcie do końca.Błagamy o szansę dla Niuńka. Pierwsze informacje jakie otrzymaliśmy z lecznicy były takie iż co prawda ma śróty w ciele ale nie one są przyczyną niedowładu, te to wynik wypadku komunikacyjnego, że wpadł pod samochód i że wcześniej ktoś do niego strzelał, z premedytacją zadał mnóstwo bólu. Kociak dużo wycierpiał. Chcemy ratować mu życie, brakuje funduszy. Niuniek został znaleziony na wsi. Przyczołgał się pod jeden z domów. Ciągnął tylne łapki. Cały tył wyglądał jak zmiażdżony. Dobrzy ludzie postanowili mu pomóc, trafili do całodobowej lecznicy w Gdańsku. Przywieźli kocurka 50 km. Dzięki nim otrzymał pierwszą pomoc. Niuniek całą drogę spał spokojnie owinięty kocykiem. Przeciągał się, mruczał, chciał sam się przemieszczać. Stracił czucie w całej tylnej części ciała. Nic nie czuł. Po dwóch dobach trafił pod naszą opiekę. Chcemy go ratować, ale tylko z Wami będzie to możliwe. Prosimy, pomóżcie tej biedzie. Walczmy o Niuńka.

Kociak jest niesamowitym mruczusiem. Patrzy w oczy z takim błaganiem, że aż człowieka ściska za serce. Niuniek od razu sam się przytula, mruczy, jak tylko się go dotknie. Bezgranicznie kocha ludzi. Bezgranicznie ufa. Na widok człowieka od razu próbuje przyciągnąć ciałko bliżej. Najchętniej spałby na kolanach, wkłada główkę w rękę i nie chce się odkleić.

Spotkała go straszna tragedia. W miejscu złamania jest ogromny obrzęk. Na szczęście czucie głębokie zostało zachowane. Jest o co walczyć. Niuniek nie staje na łapkach, ciągnie cały tył, załatwia się pod siebie, trzeba go myć. Jest nadzieja, że uda się go z tego wyciągnąć. Jest u nas kilka dni, dostaje leki – zwieracze pracują troszkę lepiej, a tylne łapki zaczynają się trząść. To dobry znak! Czucie zaczyna wracać.

Na chwilę obecną przede wszystkim trzeba było spędzić obrzęk wokół kręgosłupa. Wykonaliśmy właśnie rezonans (koszt 1000zł), który wykazał uszkodzenie rdzenia w wyniku postrzału. Konieczny jest zabieg neurochirurgiczny usunięcia śrutu. Potem będziemy myśleć o rehabilitacji. Bardzo potrzebne są fundusze na leczenie i rehabilitację, która będzie kosztowała majątek. To poza naszym zasięgiem. Sami nie mamy szans uratować Niuńka. Kwota na fakturze będzie zawrotna. Błagamy po stokroć – pomóżcie. Nie zawiedźmy go. Niuniek wbrew wszystkiemu lgnie i czołga się do człowieka. Potrzebna pomoc!

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: rudy Niuniek

Czy potrzeba słów aby opisać to, co ukazują zdjęcia? Jak na dłoni widać cierpienie cichych bohaterów ze zdjęć. Ile podobnych historii zostało już pokazanych i opowiedzianych?
Wieś, ale ta ‘rozwinięta’ obok Gdyni, gospodarstwo gdzie wszyscy ‘lubią’ kotki.  Sterylizacja, jedzenie? Oczywiście, jeść dostają! Codziennie trochę mleka i suche bułki. Kotów jest około 20. Spora część bardzo chora, wymagająca natychmiastowego złapania i przewiezienia do lecznicy, 2 do leczenia stacjonarnego na początek, wsród nich 4 zakatarzone maluchy.W trybie pilnym wolontariuszka Pomorskiego Kociego Domu Tymczasowego zabrała chorą ciężarną kotkę oraz młodego kocurka w najgorszym stanie. Leczenie kota jest tym bardziej utrudnione, że oprócz suchej bułki nie chce jeść nic innego 🙁
Sama kroplówka nie wyrówna braków żywieniowych, kota trzeba karmić na siłę. W kolejce do sterylizacji czekają kolejne kotki… A nas czeka jeszcze wiele pracy. Z przerażeniem myślimy o kosztach jakie wygeneruje leczenie i opieka nad tak sporą gromadą, a w późniejszym czasie również dokarmianie ich.
Potrzebne jest dosłownie wszystko: wsparcie finansowe, jedzenie, podkłady dla maluchów, żwirek! Bez Waszej pomocy tego nie udźwigniemy.
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Koty Kosakowo

Maluchy na początku na pewno wymagają karmienia więc musi to być osoba doświadczona

Kontakt 601 136 000

Kruszynek to kolejna porzucona bieda z gdyńskiego Pekinu. Kociak jest bardzo oswojony, miły, przyjacielski i radosny. Jest bardzo związany z człowiekiem, szuka towarzystwa, wchodzi sam na kolana, prosi o uwagę i głaskanie. Lubi smyranie za uchem, pod brodą oraz inne pieszczoty. Jest łagodny, spragniony kontaktu. Kruszynek jest młodziutkim, rocznym chłopakiem. Patrzy na człowieka swoimi pięknymi oczyskami i zachęca do zabaw i mizianek.
Kocur – nawet jak na wygłodniałe i zabiedzone zwierzę – ma bardzo duży apetyt i pije bardzo dużo wody. W efekcie szybko ładnie przytył i wypiękniał, ale nadal niepokojąco dużo je i pije. Trzy miski wody i dosłownie każda ilość karmy to bardzo dużo – nawet dla łakomczucha. Weterynarze uznali, że konieczne jest wykonanie badań.
Za nami USG i liczne badania krwi, czekamy na kolejne wyniki. Obrazowo wszystko ok, obecne badania laboratoryjne pokazały tylko podwyższoną amylazę. To za mało danych. Trzeba szukać dalej. Kocur cały czas przebywa w szpitaliku. Prosimy, pomóżcie Kruszynkowi! Faktury będą zawrotne. Błagamy o pomoc dla tej kociej przylepy. Chcemy dać mu dom i nowe dobre życie, ale najpierw trzeba ogarnąć weta. Pomocy!

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Kruszynek