sziroDostaliśmy list z domu jednooczka Sziro! Oto on:

„3-go sierpnia adoptowaliśmy Białego Kota Sziro. Niedługo miną dwa miesiące, odkąd jest z nami. Jest przecudowny. Po fazie nieustannego, wręcz zachłannego przytulania się, przeszedł w fazę przytulania się, kiedy ma ochotę. W towarzystwie trzech kotów i trzech psów ma przecież dużo swoich kocich spraw na głowie i doskonale rozumiem, że nie może poświęcać mi całego swojego czasu. Integracja ze stadem przebiegła bez kłopotów.

Sziro zawłaszczył już cały dom na równi z resztą zwierzaków. Wydaje się, jakby był z nami od zawsze. Wchodzi do zmywarki, lodówki, do szafki pod zlewem i poluje na mopa. Odkurzacza nie lubi jak wszystkie. Mają to po mnie − też nie przepadam za sprzątaniem. Siedzi mi na kolanach jak robię siku. Zresztą podczas mojego pobytu w łazience wszystkie zwierzaki się zbiegają i mają najwięcej historii do opowiedzenia. (więcej…)

misiaO Misi poinformowali nas przypadkowi przechodnie, którzy na ulicy zauważyli kota z otwartym złamaniem tylnej nóżki. Dziewczynka trafiła do nas. Weterynarz stwierdził, że chodziła ze złamaną łapą od co najmniej dwóch tygodni. Pojawiła się martwica. Dodatkowo okazało się, że druga nóżka była zwichnięta. W sprawie pierwszej wkrótce zapadła decyzja – amputacja była jedynym wyjściem. Dzięki pomocy dobrych ludzi zebraliśmy kwotę potrzebną na ratowanie życia i zdrowia Misi. Zwichniętą łapkę udało się uratować.

Misia okazała się być przyjazną, spokojną i ufną kotką. Nie mogła trafić z powrotem na ulicę. Po zakończeniu leczenia priorytetem stało się więc znalezienie jej nowego domu. Udało się! Dziś Misia nazywa się Pirania, bo podobno gryzie wszystko, co znajdzie się w zasięgu jej ząbków. Świetnie radzi sobie na trzech łapkach. Mieszka z drugim kotem i wspaniała Opiekunką.

kora

Kora.

Historia Kory dowodzi, że warto dać szansę na adopcję również kotom z pozoru zupełnie „nieadopcyjnym”. Kora trafiła do nas z Kielna jako dzikuska po przejściach. Bała się ludzi, nie dawała się dotknąć. Tylko na jednej kanapie w domu wolontariuszki czuła się w miarę bezpiecznie. Szybko za to zaprzyjaźniła się z innymi kotami i chociaż dla ludzi pozostała dzika, w mieszkaniu i z kotami czuła się dobrze.
Półtora roku temu zgłosiła się do nas pani Ola. Szukała kota, który dołączyłby dla jej rudego Tofika, kochającego ludzi, ale też pragnącego towarzystwa przedstawiciela swojego gatunku. Pomyślałyśmy o Korze. Postanowiłyśmy zaryzykować, wiedząc, że Kora lubi inne koty, a pani Ola nie potrzebuje kota „na kolanka”.
Niedawno dostałyśmy wiadomość od pani Oli. Kora odnalazła się w nowym domu. Zaprzyjaźniła się z Tofikiem, którego bezgranicznie uwielbia. Naśladuje go, uczy się od niego, ale też wymusza na nim pieszczoty i zabawy. Jest też coraz bardziej otwarta w stosunku do ludzi. Zaufała swojej nowej opiekunce.
Wniosek? Nawet koty pozornie dzikie, „niemiziaste” mogą doskonale odnaleźć się w adopcji. Ważne, by trafiły do domu, który stworzy im odpowiednie warunki i weźmie pod uwagę ich charakter i sposób bycia. Polecamy koty takie jak Kora osobom, które szukają towarzysza dla swojego kociego jedynaka. (więcej…)

pixie

Pixie.

Mamy kolejne wieści z nowego domu. Tym razem od naszej dawnej podopiecznej, Pixie. Pixie zamieszkała z panią Katarzyna i czarnym kotem Gizmo. Dowiadujemy sie, że Pixie jest nieoceniona przy pracach domowych i karmieniu ludzkich domowników. Wsadza łapę do talerza, na którym leży domowa pizza. Wyciąga lody z miseczki. Razem z Gizmem pomagają zagospodarować kartony po zamówieniu z Zooplusa. Jak widać na zdjęciu, skutecznie. Przy wycinaniu dyń Pixie godnie spisała się jako inspektor nadzoru, głośno mrucząc na cała kuchnię i doglądając efektów. Z dnia na dzień staje się też coraz lepszą fotomodelką.

tygryska

Tygryska.

Tygryska półtora roku czekała na swojego Człowieka, ma Dom. Dlaczego tak długo? Ma chore nerki. Na szczęście znalazła Ludzi, którzy nie przestraszyli się jej choroby. Pomimo tego, że nie toleruje kotów, pogodziła się z psiakami rezydentami. Chyba wyczuła, jak bardzo jest w Tym Domu chciana. Lubi towarzyszyć swoim Nowym Opiekunom i cieszy się, kiedy wracają do Domu.
Ludzie boją się adoptować chore zwierzęta, ale nie wszyscy. Znaleźli się tacy, dla Których ważniejsza od choroby jest sama Tygryska. Zobaczyli w niej wartościowego zwierzaka, nową przyjaciółkę. Po półtora roku tułaczki po klatkach Tygryska znalazła swoje miejsce…
Oto relacja i zdjęcia z nowego domu. Przeczytajcie:
„Zdecydowaliśmy się na kota i zaczęliśmy poszukiwania. Miał to być mały słodki kociak, najlepiej rasowy. Przeglądając ogłoszenia natknęliśmy się na anons o Tygrysce. Nie dość, że dorosła, to jeszcze chora. Ten pyszczek i jej historia wystarczyły, byśmy bez słowa zmienili nasze priorytety. Postanowiliśmy przygarnąć właśnie ją. Dlaczego? (więcej…)

No Comments
tobi

Tobi.

Na pewno pamiętacie Tobiego, kocurka zabranego z przystanku SKM w Wejherowie. Chłopak pozdrawia z nowego domu. Jego opiekunka, pani Agnieszka pisze, że Tobi zaczyna dogadywać się z psem. Najbardziej się lubią, kiedy myślą, że nikt z ludzi ich nie widzi. Tobi zaczął wychodzić do ogrodu, ale nie odchodzi daleko. Lubi mieć kanapę w zasięgu wzroku.  No i okazał się miłośnikiem Stinga, a także mocniejszych brzmień. Chętnie słucha puszczanego przez córkę pani Agnieszki Behemotha. Nie przepada za to za Justinem Bieberem. (więcej…)

dufy

Dufy.

Dufy trafiła do nas ze swoim kolegą, czarnym Jawą, ponieważ ich opiekun nie mógł się już nimi zajmować. Dziś dziewczyna pozdrawia z nowego domu u pani Doroty i jej męża. Dufy skradła ich serca urokiem łobuziary i oczami jak mirabelki. Pierwsze chwile w nowym domu spędziła schowana w kąciku, ale już w nocy zameldowała się w łóżku. Od tej pory postanowiła nie odstępować swoich Ludzi na krok. Okazała się bardzo kontaktowym i towarzyskim kotem. Kładzie się na nogach, unieruchamiając człowieka na dłuższą chwilę. O 5.30 urządza pobudki, ugniatając i przemawiając do śpiących w kocim języku. Przypomina, że to już pora karmienia. Popołudniami wypatruje swoich opiekunów z okna, udając, jak pisze pani Dorota, tulipana – znad doniczki wychyla się główka na chudej szyjce. Dufy jest w nowym domu już dwa miesiące. Dziękujemy pani Dorocie i jej mężowi za ofiarowanie jej miłości i cieszymy się, że koteczka daje im codziennie tyle radości.

trójłapek

Trójłapek Burasek.

Burasek prosto z lecznicy trafił do domu stałego. Brak łapki zupełnie mu nie przeszkodził w rozkochaniu w sobie Pani Beaty. Opiekunka donosi, że szybko się zaaklimatyzował. Chłopak doszedł juz do siebie po amputacji łapki. Wszystko pieknie się zagoiło, a kocur szybko nauczył sie radzić sobie z nową sytuacją. Śmiga na 3 łapkach, aż się kurzy. Teraz ma na imię Bono :-). Dziękujemy wszystkim, którzy wsparli chłopaka! Udało się, pełen sukces. Wspólny sukces.

puszek2

Puszek.

Kocurek Puszek, były podopieczny PKDT, pozdrawia z nowego domu. Jak napisali nam jego opiekunowie, Maja i Michał, Puszek to przytulak, miziator i rozrabiaka. Szybko zadomowił się w nowym otoczeniu. Uwielbia zabawy w kartonie i atakowanie różnych rzeczy, ruchomych bądź nie. Kocha wylegiwanie się w łóżku, ale tylko kiedy ktoś leży obok, w razie gdyby miał ochotę na mizianko. Pościel ugniata „z pazurem”, jest więc niebezpieczeństwo, że jej dni są policzone. Czasem zrzuca rzeczy z półki, ale jest mu to wybaczane. Nie lubi być sam. Chodzi krok w krok za opiekunami, a zostawiony sam w domu czeka na nich niecierpliwie. Kto powiedział, że dorosłe koty nie są żywiołowe, pocieszne, kochane, że nie przywiązują siętak mocno do ludzi? Jeśli ktoś tak myślał, był w błędzie! Powodzenia, Puszku!

 

fredi2

Fredi.

Fredi jest kolejnym byłym podopiecznym, który miał być tymczasem, a został w swoim DT na stałe, bo opiekunowie nie chcieli się już z nim rozstać. Zamieszkał z Kasią, Michałem i małą Karolinką w Gdańsku.
Fredi trafił do nas wiosną ubiegłego roku. Wcześniej był u nas ogłaszany grzecznościowo. Znalazł dom, który niestety stracił z powodu wyjazdu opiekunki za granicę. Musiałyśmy w trybie ekspresowym znaleźć nowe, chociaż tymczasowe schronienie 5-letniemu kotu, niespecjalnie lubiącemu kocie towarzystwo.Dokładnie w tym samym czasie napisała do nas Kasia, która chciała tymczasowo zająć się jednym z naszych podopiecznych. Nie miała doświadczenia z kotami, a badania wskazywały, że ma alergię na sierść. Nie chciała więc deklarować opieki na stałe. Zaproponowałyśmy Frediego, dla którego w naszych przepełnionych domach nie było już miejsca.
Fredi zamieszkał z nowymi opiekunami dokładnie rok temu w maju. Zaaklimatyzował się bardzo szybko. Zaczął chodzić za swoimi Ludźmi krok w krok. Kasię niepokoiła jednak jego nadwaga. Z badań wynikło, że kocurek ma cukrzycę. Mimo to w lipcu dostałyśmy informację, (więcej…)

luka

Luka.

Dotarły do nas wieści o kolejnej byłej podopiecznej w nowym domu.  Luka, dawniej Wika, została adoptowana pomimo tego, że nie jest super nakolankowym miziakiem. Jak pisze jej opiekunka, Joanna, Luka ma się świetnie. Była i nadal jest ostrożna w kontaktach z ludźmi, ale na kolanach swoich Ludzi potrafi się całkowicie zrelaksować. Jak widać na załączonym zdjęciu, znajduje sobie miejsca do leżenia wedle własnego upodobania, chociaż dokładnie wie, gdzie kotkom nie wolno wchodzić. Dużo czasu spędza na podwórku, gdzie zaprzyjaźniła się z przychodzącym w odwiedziny kotem Cudzakiem. Jest wielką gadułą. Nieustannie komentuje wszystko, co się dookoła dzieje. Zapytana o cokolwiek – obszernie odpowiada.

moli

Moli.

Historia Moli to opowieść szczególna, bo obfitująca w szczęśliwe zbiegi okoliczności. Moli była malutka, kiedy została znaleziona w autobusie. Zaopiekowały się nią dzieci. Ich rodzice nie zgadzali się na przygarnięcie małej. Dzieciaki nie wiedziały, co mają z kotką zrobić, postanowiły więc zostawić ją na trawniku przed blokiem. Przechodziła akurat tamtędy nasza wolontariuszka, mieszkająca na tym samym osiedlu. Przejęła kotkę od młodzieży i zaczęła zastanawiać się, gdzie ją umieścić. Wtedy spotkała panią Dorotę, jak się okazało, zamieszkałą nieopodal. Pani Dorota postanowiła dać Moli dom tymczasowy, zanim nie znajdzie stałego. Po tygodniu już nie chciała jej oddać. Moli zamieszkała w Wejherowie, z panią Dorotą, jej mężem i dziećmi. Niedawno przyszło od nich to własnie zdjęcie. Dom tymczasowy stał się więc, wyjątkowo szybko, domem stałym. Pani Dorota co jakiś czas przesyła nam zdjęcia i newsy. Dziękujemy!

Nie bójmy się pomagać zwierzakom z ulicy. Mija chwila i nie można juz bez nich żyć.