Kot KukiKuki to maluszek uratowany niedawno z szybu wentylacyjnego bunkra w gdyńskiej stoczni. W brawurowej akcji wyciągania chłopaka udział brała nasza Marlena i panowie strażacy.

Jak twierdzi Opiekunka Kukusia, to była miłość od pierwszego wejrzenia. Również dzieci od razu małego pokochały. Co innego kotka rezydentka. Luna nie była zachwycona przybyciem Kukiego. Od czasu do czasu dopuszcza się łapoczynów. Kuki nie przejmuje się tym zbytnio, po prostu chce się bawić.

Kukuś nie jest kotem nakolankowym, ale zawsze trzyma się blisko człowieka. Kładzie się niedaleko, wystawia brzuszek do głaskania i rozkosznie mruczy. Chętnie śpi w łóżku i czasem układa się swoich Opiekunce na głowie. Ona zaś nie wyobraża sobie już życia bez kotów. Kot w domu to dużo radości i śmiechu. Nawet jeżeli czasem coś spsoci, nie sposób się na niego długo gniewać.

No Comments

Kot BiszkoptBiszkopt został znaleziony przez naszą wolontariuszkę z rozległą raną łapki. Spędził kilka tygodni w lecznicy. Skradł tam serca wszystkich. Dał się poznać jako wyjątkowy miziak i rozrabiaka, chociaż początkowo był trochę nieufny.

Biszkopt chwilę czekał na nowy dom, ale szczęście w końcu uśmiechnęło się do niego. Zakochali się w nim Ola i Konrad. Biszkopt pojechał do swojego nowego domu, w którym bardzo szybko się zaaklimatyzował. Zrobił obchód wszystkich kątów i od razu poczuł się jak u siebie. Okazało się, że to kot bardzo delikatny i wrażliwy. Uwielbia pieszczoty.

Powodzenia, Biszkopcie!

No Comments

elfikHistoria Elfika to przykład, że również koty wymagające specjalnej opieki mają szansę na kochający dom. Maleńki Elfik trafił do nas bardzo chory i wycieńczony. W wieku 2 miesięcy ważył 800 g. Jak się później okazało, ma dysfunkcję trzustki i już zawsze będzie musiał przyjmować leki.

Elfik spędził w DT u Ani półtora roku. Ten czas był długą i żmudną batalią o jego życie. Najpierw szczegółowa diagnostyka, potem leczenie i ciągła walka o każdy dodatkowy gram wagi. Roczny Elfik mógł wreszcie pochwalić się wagą 3 kg. Nie osiągnął i być może nigdy nie osiągnie takich rozmiarów, jak inne koty w jego wieku. Najważniejsze jednak, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane.

Ania miała wątpliwości, czy kociak z problemami trzustkowymi znajdzie dom, a w nim odpowiedzialnych ludzi. Przecież trzeba pamiętać o podawaniu mu specjalnego jedzenia, a w nim enzymów. Bez nich mały nie może funkcjonować.

Pewnego dnia zadzwoniła Agnieszka. Zakochała się w Elfiku, jak tylko zobaczyła jego zdjęcie. Już po krótkiej rozmowie Ania czuła, że pojawiła się właściwa osoba. 🙂 Elfik zamieszkał w Słupsku. Ma do towarzystwa kumpla, jeża pigmejskiego. Śpi z opiekunami na poduszce, pomiędzy ich głowami. Agnieszka dba o podawanie mu enzymów i witaminy B12. Jest kochany i bardzo szczęśliwy.

DredziaNieśmiała Dredzia zamieszkała z kocurkiem Pepe na Oruni.

Cieszymy się bardzo, że w nowym domu koteczka ma towarzystwo. W domu tymczasowym mieszkała z dwoma dorosłymi kocurkami i przepadała za ich towarzystwem. Biegała, bawiła się i zaczepiała kocich dorosłych rezydentów.

km1Kociaki, które bawiły się na ruchliwej ulicy obok ogrodów działkowych na Morenie, mają już swoje domy.

Julcia razem z bratem Batmankiem zamieszkała na Ujeścisku.

Lucynka dołączyła do Glorii, starszej kotki ze schroniska i mieszka na Chełmie.

Drewcio otarł łzy nowemu kumplowi po odejściu jego starszego przyjaciela i mieszka na Oruni Górnej.

Zgredzia jako ostatnia poznała kawalera, który tęsknił za kocimi zabawami i bardzo pragnął mieć koleżankę. Także zamieszkała na Oruni.

MikiCzasem jest tak, że dom tymczasowy zostaje domem na zawsze. Tak stało się przypadku Mikiego, kocurka z dawnej stoczni Gdynia. Miki, dziś w cyklu Kot w Nowym Domu, został przyjęty przez panią Różę na „tymczas”. Sytuacja była awaryjna. Miki stracił poprzedni DT, a my nie miałyśmy dokąd go zabrać.

U pani Róży mieszkało już kilka innych starszych kotów i jeden młody. Miki zaprzyjaźnił się z nimi. Urządzają razem gonitwy w domu i bawią się ze sobą na całego. Dzięki młodym kocurkom dom zaczął tętnić życiem. Wkrótce potem pani Róża dała nam znać, że pokochała Mikiego i nie chce się z nim rozstawać.

Pani Różo, piękne dzięki za pomoc dla Mikiego!

Prozac i ElsaRudasek Prozac i pręguska Elsa to brat i siostra. Kociaki trafiły do nas rok temu w lecie wraz z jeszcze jednym braciszkiem. Były maleńkie i wymagały karmienia butelką. Ich brat pierwszy znalazł dom. One czekały na swój niewiele dłużej. W sierpniu ubiegłego roku zgłosiła się do nas pani Agata. Z mężem Maćkiem chcieli dać dom dwójce kociąt, najlepiej rodzeństwu. Marzyli o rudym chłopcu i burej dziewczynce. Nie mogli lepiej trafić.;)

Przed adopcją Agata i Maciek perfekcyjnie przygotowali się na przyjęcie nowych lokatorów. Zabezpieczyli siatką okna i balkon w swoim parterowym mieszkaniu. We wrześniu kociaki pojechały do swojego nowego domu. Jak donoszą Opiekunowie, od tej pory dom stał się pełen kociego szczęścia. Prozac i Elsa ganiają całymi dniami, noszą w zębach opakowania chusteczek, atakują kartki wychodzące z drukarki, ściągają wywieszone pranie, wiszą na firankach i towarzyszą swoim Ludziom w kąpieli. Są wszędzie.

Po całodziennych harcach przychodzą na przytulanie i pieszczoty, a potem pakują się do łóżka. Są tak przyjaznymi kotami, że nawet osoby odwiedzające ich nowy dom, a niezbyt przekonane do kotów, z miejsca się zakochują. Wcale nas to nie dziwi. Dziękujemy Agacie i Maćkowi ze wspaniały dom dla tej dwójki. 🙂

FruziaNasza Fruzia z działek na Olszynce zamieszkała w Tczewie z kilkuletnia kocicą Gryzeldą. Cieszy się bezpiecznym leniuchowaniem na balkonie, bo został on osiatkowany. To ostatni, czwarty kociak z maluszków zabranych z działki na Olszynce, który szczęśliwie trafił do swojego wymarzonego domu. Fruzia oraz Fuksia, Fazi i Igorek są już na swoim, a ich mamy zostały wysterylizowane.

 

No Comments

dwdsDejzi to kotka, która wypadła z balkonu. Leżała w krzakach kilka dni. Bardzo cierpiała. Jej dotychczasowi opiekunowie nie zainteresowali się jej losem. Badanie lekarskie wykazało skomplikowane złamanie miednicy. Koteczka spędziła wiele czasu w klinice. Dzięki zaangażowaniu wolontariuszki Moniki, lekarzy i Waszemu wsparciu finansowemu udało się przywrócić jej sprawność.

Dejzi marzyła o wspaniałym domu i wreszcie go ma! Zamieszkała w Gdyni, z Małgosią i jej synem. Uwielbia obserwować świat przez okno i z zabezpieczonego siatką balkonu. Podziwia głównie liście spadające z pobliskiego drzewa. Śpi w łóżku, przesiaduje na stole, ma mnóstwo zabawek i dwoje wspaniałych opiekunów. Jest najszczęśliwszą Stokrotką świata.

sziroDostaliśmy list z domu jednooczka Sziro! Oto on:

„3-go sierpnia adoptowaliśmy Białego Kota Sziro. Niedługo miną dwa miesiące, odkąd jest z nami. Jest przecudowny. Po fazie nieustannego, wręcz zachłannego przytulania się, przeszedł w fazę przytulania się, kiedy ma ochotę. W towarzystwie trzech kotów i trzech psów ma przecież dużo swoich kocich spraw na głowie i doskonale rozumiem, że nie może poświęcać mi całego swojego czasu. Integracja ze stadem przebiegła bez kłopotów.

Sziro zawłaszczył już cały dom na równi z resztą zwierzaków. Wydaje się, jakby był z nami od zawsze. Wchodzi do zmywarki, lodówki, do szafki pod zlewem i poluje na mopa. Odkurzacza nie lubi jak wszystkie. Mają to po mnie − też nie przepadam za sprzątaniem. Siedzi mi na kolanach jak robię siku. Zresztą podczas mojego pobytu w łazience wszystkie zwierzaki się zbiegają i mają najwięcej historii do opowiedzenia. (więcej…)

misiaO Misi poinformowali nas przypadkowi przechodnie, którzy na ulicy zauważyli kota z otwartym złamaniem tylnej nóżki. Dziewczynka trafiła do nas. Weterynarz stwierdził, że chodziła ze złamaną łapą od co najmniej dwóch tygodni. Pojawiła się martwica. Dodatkowo okazało się, że druga nóżka była zwichnięta. W sprawie pierwszej wkrótce zapadła decyzja – amputacja była jedynym wyjściem. Dzięki pomocy dobrych ludzi zebraliśmy kwotę potrzebną na ratowanie życia i zdrowia Misi. Zwichniętą łapkę udało się uratować.

Misia okazała się być przyjazną, spokojną i ufną kotką. Nie mogła trafić z powrotem na ulicę. Po zakończeniu leczenia priorytetem stało się więc znalezienie jej nowego domu. Udało się! Dziś Misia nazywa się Pirania, bo podobno gryzie wszystko, co znajdzie się w zasięgu jej ząbków. Świetnie radzi sobie na trzech łapkach. Mieszka z drugim kotem i wspaniała Opiekunką.

kora

Kora.

Historia Kory dowodzi, że warto dać szansę na adopcję również kotom z pozoru zupełnie „nieadopcyjnym”. Kora trafiła do nas z Kielna jako dzikuska po przejściach. Bała się ludzi, nie dawała się dotknąć. Tylko na jednej kanapie w domu wolontariuszki czuła się w miarę bezpiecznie. Szybko za to zaprzyjaźniła się z innymi kotami i chociaż dla ludzi pozostała dzika, w mieszkaniu i z kotami czuła się dobrze.
Półtora roku temu zgłosiła się do nas pani Ola. Szukała kota, który dołączyłby dla jej rudego Tofika, kochającego ludzi, ale też pragnącego towarzystwa przedstawiciela swojego gatunku. Pomyślałyśmy o Korze. Postanowiłyśmy zaryzykować, wiedząc, że Kora lubi inne koty, a pani Ola nie potrzebuje kota „na kolanka”.
Niedawno dostałyśmy wiadomość od pani Oli. Kora odnalazła się w nowym domu. Zaprzyjaźniła się z Tofikiem, którego bezgranicznie uwielbia. Naśladuje go, uczy się od niego, ale też wymusza na nim pieszczoty i zabawy. Jest też coraz bardziej otwarta w stosunku do ludzi. Zaufała swojej nowej opiekunce.
Wniosek? Nawet koty pozornie dzikie, „niemiziaste” mogą doskonale odnaleźć się w adopcji. Ważne, by trafiły do domu, który stworzy im odpowiednie warunki i weźmie pod uwagę ich charakter i sposób bycia. Polecamy koty takie jak Kora osobom, które szukają towarzysza dla swojego kociego jedynaka. (więcej…)