Dzikuskom też należy się opieka i szacunek. Pomóżcie!

Pomagamy kotom bezdomnym, porzuconym i wolnożyjącym. Traktujemy je tak samo. Nie ma dla nas różnicy, czy kot to domowy miziak, czy syczący dzikusek. Oba tak samo odczuwają ból, tak samo cierpią. Tak samo powinny być dobrze traktowane. Należy im się taka sama pomoc i opieka.

Jednym z priorytetów PKDT są sterylizacje dzikusków. Chcemy, by kociej biedy było jak najmniej. Jak najmniej niechcianych, przeganianych zwierząt, jak najmniej chorych, umierających kociąt, kotów potrąconych przez auta i umierających na poboczach. By kotki nie chorowały na ropomacicze, nie miały nowotworów sutków. Dzikuskom też należy się godne życie!

Od lat podejmują się realizacji miejskich programów zapobiegania bezdomności zwierząt. Pracujemy społecznie, spędzamy godziny w terenie przy klatkach łapkach, godziny w lecznicach weterynaryjnych. Poświęcamy prywatny czas, pracujemy za darmo, sami opłacamy paliwo. Wykorzystujemy środki, które miasta przeznaczają na zabiegi sterylizacji i kastracji. Działamy od 8 lat. Udało im się poddać zabiegom kilka tysięcy zwierząt, tylko w zeszłym roku wysterylizowałyśmy 800 kotek. W czym problem?

Miasta opłacają zabiegi. Nic więcej. Koty potrzebują opieki. My opłacamy pobyt w szpitalikach po zabiegach, karmę, bardzo często leki. Nie zabieramy z ulicy pięknych, grubych kotek. Niejednokrotnie przyjeżdżają do lecznicy kocie szkieleciki, chore biedy. Zanim poddamy zwierzaka zabiegowi, leczymy go, robimy badania. To jest żywa istota. Nie wyobrażamy sobie filozofii – prosto pod nóż. Bo tylko na to są pieniądze. Płacimy za tę opiekę sami – leki, szpital, karmę żwir. Koszty, które w związku z tym ponosimy są ogromne. Bardzo ciężko pozyskać środki. Nikt nie myśli o losie anonimowych dzikich kotek. Są niczyje, nikt się o nie nie martwi. Nikomu na nich nie zależy. Nie ma na to wpłat i darowizn.

W zeszłym roku poniesione w związku ze sterylizacjami koszty – 800 kotek – prawie kosztowały PKDT istnienie – długi fundacyjne przerosły możliwości. W tym roku nie wyobrażamy sobie powtórki. Jakie mamy wyjście? Nie sterylizować? Zabierać na zabiegi i nie leczyć? Operować chore zwierzęta? Wypuszczać niewyleczone? Nie zapewniać opieki w szpitaliku?

Bardzo chcemy realizować program walki z bezdomnością, by bezdomnych kotów było jak najmniej. Bardzo chcemy traktować te zwierzaki tak, jak na to zasługują. Dać to, czego potrzebują. One też czują, cierpią. Chorują. Je też boli rana po zabiegu. Nie inaczej niż nasze domowe kotki. Zdarzają się powikłania po zabiegach, wychodzą uczulenia na nici. Organizmy różnie reagują na narkozę. Może przydarzyć się wszystko to, co zdarza się nakanapowym mruczkom. Rany czasami się rozpruwają – kot domowy otrzyma pomoc. Dzikuskowi może zdarzyć się to na ulicy. Po prostu brzuch się otworzy. Nie chcemy tak działać! Nie chcemy operować chorych, wychudzonych zwierząt. Wypuszczać dobę po zabiegu i ryzykować ich życie. Kto z Was w dzień po operacji wyrzucił by swojego domowego kota na ulicę? Czym różni się dzikusek?

Bardzo prosimy, pomóżcie pokryć koszty opieki nad kotkami wolnożyjącymi.

Pomóżcie zapomnianym, niczyim biedom. Na co dzień często żyją w strasznych warunkach. Nikt się o nich nie pamięta. Zasługują na pomoc i opiekę jak każde czujące stworzenie.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: sterylizacje 2017

Comments are closed.