ŚLINIAK już jest na wolności ale nam pozostała faktura do opłacenia. Prosimy o pomoc w jej uregulowaniu.

 Śliniak jest kotem wolno żyjącym przy wiacie śmietnikowej na jednym z osiedli w Redzie.
Został zauważony przez mieszkankę, gdy siedział skulony, ośliniony z ciężkim oddechem i bez chęci do życia.
Po otrzymaniu zdjęcia widać było, że kot cierpi.
Po przyjeździe wolontariuszki okazało się, że Śliniak jest typowym dzikuskiem i unika spotkania z człowiekiem, ucieka przed nim. Na szczęście do klatki łapki wszedł prawie natychmiast.
Zamknięty w klatce warczał, wył, pluł i rzucał się z pazurami.
Ale już wówczas dało się zauważyć, zepsute zęby oraz to że ze szczęką jest coś nie tak.
Wyglądała dziwnie. Kocur został zawieziony do zaprzyjaźnionej lecznicy w Gdyni.
Tam po dokładnym obejrzeniu Śliniaka w sedacji, pobraniu krwi okazało się, że kot nie posiada dolnej wargi (została okskalpowana). Zęby są w tragicznym stanie (przegnite, połamane i niektórych brak), żuchwa także wygląda jakby kiedyś była uszkodzona. Na podstawie oględzin weterynarz skałania się ku hipotezie iż obrażenia są skutkiem wypadku, być może komunikacyjnego.
W trakcie wybudzania z sedacji pojawiły się problemy oddechowe.
Zabieg sanacji jamy ustnej stanął pod znakiem zapytania.
Podejrzewano problemy kardiologiczne, gdyż śliniak nie jest już młodym kotem lub wskutek zaszłych urazów.
Wyniki badań krwi pokazały nieznaczną anemię ale to raczej z obecnego stanu jamy ustnej i problemów z jedzeniem. Na szczęście pozostałe parametry (nerkowe, wątrobowe) są bardzo dobre.
Kotu dano kilka dni odpoczynku, odkarmiono, nawodniono, zrobiono mu kontrolny RTG klatki piersiowej i nie stwierdzono żadnych obrzęków czy anomalii.
Stan kota się unormował i postanowiono przeprowadzić zabieg usunięcia chorych zębów.
Okazało się, że pod wszystkimi kłami znajdowała się ropa, zapewne to ona była podstawowym problemem kota.
Usunięto kły i jeszcze kilka innych luźnych. Część trzonowców w dobrym stanie pozostawiono.
Podano kotu antybiotyk długodziałający i pozostawiono w lecznicy jeszcze kilka dni – do całkowitej rekonwalescencji.
Jednak Śliniak to dzikus, źle się czuł w klatce i należało go wypuścić w miejscu bytowania.
Gdy już przyjechał do siebie to natomiast rozpoznał swój teren. Wyskovczył z transportera i pognał do parku. Jednak od razu widać było, że jest odmieniony. Jak nowo narodzony, pełen wigoru.
Jesteśmy szczęśliwi, że temu kocurkowi udało się pomóc w tak widoczny sposób.

Filmiki z „uwolnienia” Śliniaka zamieścimy w komentarzach

Bardzo prosimy o pomoc w opłaceniu kosztów diagnostyki, leczenia i hotelowania kocurka
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva

ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Śliniak

Comments are closed.