Maciejka nadal bez domu. Dlaczego telefon nadal milczy?

Gdyby nie wielkie serce i wrażliwość pań weterynarz z zaprzyjaźnionej lecznicy Maciejka zostałaby uśpiona.
Dlatego możemy śmiało napisać, że kotka została wyrwana śmierci w ostatniej chwili z rąk ludzi, którzy skazali ją najpierw na cierpienie a potem zamiast leczyć postanowili wybrać najprostsze rozwiązanie – eutanazję.

Po długim leczeniu hormonalnym, koniecznej sterylizacji aborcyjnej koteczka trafiła do jednego z naszych domów tymczasowych. Zamiast schować się w nieznanym dla niej miejscu (tak typowe dla kotów) natychmiast zaczęła zwiedzać nowe otoczenie, bawić się pierwszą zabawką, jaką znalazła na swojej drodze, biegać i radośnie turlać się po podłodze. Tej radości nie było końca! Po tym co ją spotkało zasłużyła na przyjazne miejsce, przestrzeń do biegania, na ręce do tulenia i kochania.

Rzadko zdarza się aby kot tak bardzo okazywał miłość człowiekowi, chciał być tak blisko człowieka jak to tylko możliwe. Maciejki nie trzeba wołać, sama przybiega na widok człowieka, gada, nieustannie gada, przynosi zabawki jak psiak i prosi aby się z nią pobawić. Nie umie być sama słysząc ludzkie głosy zza drzwi.
Kotka musi trafić do domu, który ofiaruje jej wiele miłości i czułości, gdzie nowy opiekun znajdzie dla niej czas i okaże zainteresowanie, którego ona tak bardzo potrzebuje.
Koteczka jest dorosła ale drobniutka jak półroczny kociak i niezwykle energiczna. Dogada się z psem oraz ze starszym nie uległym kotem.
Kontakt w sprawie adopcji: Jagoda 798 183 242

Comments are closed.