Kora – dzikusek bez szans na adopcję. Pozdrawia z nowego domu.

kora

Kora.

Historia Kory dowodzi, że warto dać szansę na adopcję również kotom z pozoru zupełnie „nieadopcyjnym”. Kora trafiła do nas z Kielna jako dzikuska po przejściach. Bała się ludzi, nie dawała się dotknąć. Tylko na jednej kanapie w domu wolontariuszki czuła się w miarę bezpiecznie. Szybko za to zaprzyjaźniła się z innymi kotami i chociaż dla ludzi pozostała dzika, w mieszkaniu i z kotami czuła się dobrze.
Półtora roku temu zgłosiła się do nas pani Ola. Szukała kota, który dołączyłby dla jej rudego Tofika, kochającego ludzi, ale też pragnącego towarzystwa przedstawiciela swojego gatunku. Pomyślałyśmy o Korze. Postanowiłyśmy zaryzykować, wiedząc, że Kora lubi inne koty, a pani Ola nie potrzebuje kota „na kolanka”.
Niedawno dostałyśmy wiadomość od pani Oli. Kora odnalazła się w nowym domu. Zaprzyjaźniła się z Tofikiem, którego bezgranicznie uwielbia. Naśladuje go, uczy się od niego, ale też wymusza na nim pieszczoty i zabawy. Jest też coraz bardziej otwarta w stosunku do ludzi. Zaufała swojej nowej opiekunce.
Wniosek? Nawet koty pozornie dzikie, „niemiziaste” mogą doskonale odnaleźć się w adopcji. Ważne, by trafiły do domu, który stworzy im odpowiednie warunki i weźmie pod uwagę ich charakter i sposób bycia. Polecamy koty takie jak Kora osobom, które szukają towarzysza dla swojego kociego jedynaka.

Comments are closed.