Kotka Szara ostatkiem sił wyszła z krzaków, by pokazać że potrzebuje ratunku.

Kilka dni temu z terenów działkowych w Gdyni, gdzie latem mieszkają ludzie, a zimą jest pusto, dostałam zgłoszenie o kotce w zaawansowanej ciąży. W nocy przed moim przybyciem na miejsce spadło dużo śniegu i zrobił się siarczysty mróz. Pojechałam, rozstawiłam klatkę łapkę i po chwili kotka, po którą przyjechałam, weszła do klatki. Już miałam zabierać się ze sprzętem i jechać do weterynarza, kiedy z krzaków ostatkiem sił wysunął się szary kot. Cofnęłam się, aby popatrzeć, co się będzie działo, a kot trząsł się okrutnie i otwierał pyszczek jakby nie mógł złapać powietrza … przesunęłam klatkę łapkę, a kot sam się do niej wsunął. Pojechaliśmy do weterynarza po pomoc.

Kot, mówiąc delikatnie, nie pachniał. Nie mył się, zbyt źle się czuł. Na pierwszy rzut oka widać było, że nie miał sił do niczego. Weterynarz zdecydował, że na początek zbadamy krew i nawodnimy biedaka.

Kot okazał się kotką, nie najmłodszą. Zęby chore, kicia musiała cierpieć. W pyszczku silny stan zapalny i ropa. Do tego zima i bezdomność poskutkowały potężnym zapaleniem płuc. Wyniki krwi wskazywały jedynie (na szczęście) na silną infekcję i stan zapalny.

Zatem podjęliśmy walkę o uratowanie życia i zdrowia bezdomnej kotki o roboczym imieniu Szara. Na dzień dzisiejszy po prawie tygodniowym pobycie w klinice i szpitalu kotka zaczęła ładnie jeść, korzystać z kuwety, jest miła i przyjacielska (znała dotyk rąk i człowieka) i co najważniejsze zaczęła reagować pozytywnie na leki tzn. bardzo, bardzo wolno powraca do zdrowia. Stan płuc nie pozwala na robienie porządku w pyszczku ani kastrację, organizm musi się wzmocnić. Wiemy, że potrwa to jeszcze przynajmniej 2 tygodnie lub dłużej. Wiemy też, że do zabiegów i znieczulenia dostanie narkozę wziewną, by nie obciążać organizmu jeszcze mocniej.

Nadal jest zima, śnieg i siarczysty mróz, zatem powrót w miejsce bytowania nie jest możliwy, bo równa się śmierci. Cudem udało się znaleźć dla Szarej na czas do wiosny dom tymczasowy, gdzie, przyjmując leki, będzie dochodzić do zdrowia bez pobytu w szpitalu. A gdy będzie gotowa będę ją ogłaszać i szukać domu stałego.

Na dzień dzisiejszy znane są koszty: badania krwi 150zł, pobyt w szpitalu około 3 tygodnie (21dni po 20zł), kastracja180zł, czyszczenie zębów miedzy 300zł a 500zł, oraz żwirek 100zł, karma 100zł. Są to koszty szacunkowe, nie da się wszystkiego przewidzieć, ale aż się boję…

Z całego serca proszę Was o pomoc w opłaceniu kosztów powrotu do zdrowia i niezbędnych zabiegów ratujących życie kotki Szarusi.

https://www.pomagamyzwierzakom.pl/szarusia-z-pkdt

16 grudnia, 2022

PODARUJ ZETA NA WETA

Twoje zakupy mogą pomagać

Ratujemy Zwierzaki

PomagamyZwierzakom

Zakupy internetowe poprzez

My też szukamy domu!