Kocurek Garfield szuka Domu

Nazywam się Garfield. Miałem Dom, od urodzenia lub od kiedy pamiętam. Miałem swoją Panią, jej kolana, miseczki i zabawki.
Nagle pewnego wieczora weszła do nas do domu obca osoba. Moja Pani wcisnęła mnie bez słowa do małego kontenerka, do pozostałych zapakowała moich 2 braci. Ta obca Pani powiedziała jeszcze do mojej opiekunki kilka słów. Mówiła coś, żeby moja Pani nie brała więcej zwierząt i nie krzywdziła ich, bo to co nam robi jest okrutne i bezduszne. Potem wyniosła nas z domu. I nie wróciłem tam więcej.

W 5 minut zawalił mi się świat. Jechaliśmy dość długo samochodem. Obca Pani mówiła do nas łagodnie i czule: że wszystko będzie dobrze i żebyśmy się nie martwili. Że znajdzie nam prawdziwe Domy. Ale my mieliśmy przecież prawdziwy Dom. Nic z tego nie rozumiałem. Pomiaukiwałem żałośnie i pytająco. Moi bracia również. Potem wylądowaliśmy w niewielkich klatkach w pomieszczeniu z innymi kotami. Boimy się … Co z nami będzie….?


Trzy piękne dorodne, zdrowe kocurki zostały oddane nam z powodu oczekiwania na dziecko i alergii partnera byłej opiekunki. Pani stwierdziła, że kiedy pojawi się maluch to nie będzie jej stać na utrzymanie kotów. A dodatkowo jej partner jest na nie uczulony. Nie chce się już nawet tego komentować. Koty były z nią od urodzenia. Kiedy pojawiły się w jej życiu inne wartości, koty okazały się zbędne. Oddała je ot tak, jak meble na wystawce.
Garfield jest jednym z nich. Łagodny, łasi się do człowieka. To wielki kocur ale bardzo miły. Jest wykastrowany, zdrowy, będzie też zaszczepiony. Prosimy o Dom dla Garfielda. Ale tym razem prawdziwy, a nie taki do pierwszego problemu….Ten kot to żywa istota, chce być bezpieczny, a nie wyrzucony jak stary stołek bo ktoś zobaczył w sklepie nowszy i ładniejszy.
Kontakt: Magda 500 747 888


Grudzień 15, 2018