Dom tymczasowy Monika S.

Lokalizacja: Wejherowo
O mnie: Do PKDT przyłączyłam się w  2011 roku. Zaczęło się od budowania kocich budek, o które poprosiła zaprzyjaźniona starsza pani, skończyło na kilkuletnim wolontariacie. Pomaganie pochłonęło mój wolny czas. Towarzyszy temu zmęczenie, ale również ogrom satysfakcji. Każdy uratowany zwierzak, każde zdjęcie z nowego domu, każdy wyleczony dzikus – to mnóstwo radości. Walka o życie tych najczęściej niechcianych i chorych zwierząt czasami wydaje się walką z wiatrakami. To niekończąca się historia bezdomności. Nie da się pomóc wszystkim. Nie znaczy to jednak, że trzeba rozłożyć ręce, pogodzić się ze stanem rzeczy i nie pomagać w ogóle. Obecnie po opieką mam najczęsciej około10 tymczasów. Każdy z nich to pojedynczy kociak – ze swoją historią i bagażem doświadczeń, czasami przewlekłych chorób. Każdy z nich to uratowany jeden koci świat. Po kilku latach wolontariatu, kiedy wiem, że życie zwierzęcia, które staje na mojej drodze, zależy od tego, czy „mi się chce, czy nie chce”, nie potrafię przestać pomagać. Dla mnie to brak odpoczynku, brak snu, obciążenie odpowiedzialnością za tyle zwierząt, dla nich to życie. Warto. 

Comments are closed.