Obraz może zawierać: tekstFani – Mani to druga platforma, która nas wspiera przy zakupach dokonywanych przez Was za jej pośrednictwem.
Platforma współpracuje z wieloma sklepami w wielu dziedzinach.
Założenie konta i wskazanie naszej grupy jako beneficjenta zajmuje nie wiele czasu i tylko za pierwszym razem.
ponadto można zamontować przypominajkę, która sam Was poinformuje, gdy będziecie chcieli zrobić zakupy a będzie to sklep dający możliwość wspomożenia nas.
Widget znajduje się na stronie pkdt.pl

Kolejny raz dzięki Waszym zakupom w sklepie Zooplus.pl (poprzez kliknięcie w specjalny baner) na nasze konto wpłynęła ogromna suma ponad 10.000zł – kwota tej wysokości uzbierała się przez około 9 miesięcy.
Bardzo, Bardzo Gorąco Dziękujemy i prosimy o dalsze zakupy poprzez nasz Banner.
Istnieje także FANI – MANI – specjalna platforma , gdzie zakładając konto, wskazując Pomorski Koci Dom Tymczasowy jako beneficjenta i dokonując zakupów wielu znanych sklepach internetowych zyskujecie rabaty dla siebie ale także wspomagacie nas.
Jak to działa? Przedstawimy niebawem.

BARDZO POTRZEBNA POMOC W KARMIENIU KOTÓW STOCZNIOWYCH. Brakuje obsady na dyżurach. Koty ze Stoczni Gdynia będą jadły tylko raz w tygodniu?! Pomocy!!!

Z dyżurów odpadła część wolontariuszy. Stocznia Gdynia zabezpieczona jest tylko częściowo, a za tydzień będzie jeszcze mniej rąk do karmienia. Jesień i zima to najtrudniejszy okres dla kotów stoczniowych. Zabraknie jeszcze jedzenia?

Nie jesteśmy w stanie wziąć już więcej na siebie, być na stoczni częściej, brakuje nam doby. Kompletujemy skład stoczniowej ekipy wolo. Szukamy osób, które mogłyby przyłączyć się do naszej grupy. Co potrzebne? Chęci, auto i konsekwencja. Kto mógłby dokarmiać kocich stoczniowców? Zapewniamy karmę, wprowadzimy w temat. Kto może pomóc??? Jest coraz zimniej, brak jedzenia to już dramat. PILNE!

Kontakt: Monika 797623968.

 

Kochani, bardzo potrzebujemy domów tymczasowych. Jesteśmy zakocone po uszy, nie mamy już mozliwości przyjąć pod swoje dachy kolejnych tymczasów. Nasi podopieczni czekają na adopcję w lecznicowych klatkach. To nie jest miejsce dla nich. Wypatrują człowieka i okazji do czułości, są spragnieni kontaktu, towarzystwa. Zdrowe, radosne kociaki potrzebują domów tymczasowych. Zabawek i przytulania. Klatka to nie jest wyjście na dlużej. Pomóżcie!

Na czym polega bycie domem tymczasowym? Na mizianiu i dbaniu o kociaka. Potrzebne dobre chęci, kawałek kanapy i człowiek. Potrzebna odpowiedzialna opieka – jak nad każdym zwierzakiem. Szukamy dobrych ludzi, którzy gotowi są uratować choć jedno kocie istnienie. Dać ciepły kąt i miłość zanim futrzak znajdzie dom na zawsze. Tymczasowi podopieczni za okazane serce odwdzięczą się po stokroć. To spragnione domu, porzucone biedy. Będą mruczeć, przytulać się i miziać. Marzą o życiu z człowiekiem.

Mamy kociaki jedynaki, mamy zwierzaki, które idealnie dogadają się z innymi kotami. Są dziewczyny i chłopaki. Młodsze i starsze. Jeśli tylko mozesz pomóc – doradzimy.

Domy tymczasowe wspieramy merytorycznie, pomagamy wprowadzić zwierzę, pomagamy z transportem (jesli jest taka potrzeba), zapewniamy karmę i żwir. Sami szukamy nowego domu. Potrzebne ręce do głaskania – od zaraz!

Dom tymczasowy jest szansą dla zwierzaka, którego ktoś już zawiódł, porzucił. Szansą na nowe, dobre życie. Na poskładanie złamanego kociego serca. Możesz ją dać? Dzwoń: 888241551

Podczas wczorajszego karmienia kotów wolno żyjących ze stoczni Nauta towarzyszył nam wiceprezydent Gdyni Michał Guć. Dziękujemy za pomoc i miłe towarzystwo.

Gdynia od lat wspiera koty z gdyńskich stoczni poprzez pomoc w zakupie karmy, finansowanie zabiegów sterylizacji/kastracji, współfinansowanie leczenia, finansowanie kocich budek. Do tego, od czasu do czasu, Pan Wiceprezydent osobiście uczestniczy w karmieniu stoczniaków. Niezwykle cieszy, że angażuje się w bezpośrednią pomoc kotom, wychodzi z gabinetu i jedzie z nami na stocznię. Również pracownicy Wydziału Ochrony Środowiska niejednokrotnie towarzyszą nam w wyjazdach do kotów stoczniowych.

Bardzo dziękujemy za zaangażowanie i za wsparcie – za pomocną dłoń, którą wyciągają do nas Pan Prezydent i pracownicy UM, kiedy znajdziemy się w tarapatach. Dziękujemy za wrażliwość na los bezdomnych i wolno żyjących zwierząt.


https://allegro.pl/folia-stretch-strecz-strech-czarna-czarn…
ZBLIZA SIE CHŁOD I KOCIA GEHENNA WŁAŚNIE SIĘ ZACZYNA.
Wspólnie możemy uratować wiele kocich istnień. Co zrobić by uratować koty dorosłe, starsze i te małe, mające pecha, że urodziły się jako późne mioty?
Czasem to prostsze niż myślimy. Wystarczy zakupić STYROPIANOWE PUDŁA, FOLIE I TASMĘ oraz słome. Są ze styropianu i jest w nich ciepło na tyle aby przeżyć przymrozki. Potrzebne są tam, gdzie karmi się koty, wszędzie gdzie widzimy kocie stadka lub pojedyncze bezdomne i wolno żyjące koty. Pudła są szczelne, robi się w nich otwór, okleja i wypełnia słomą lub polarami/słomą. Takie pudło możemy okleić dodatkowa warstwą styropianu. Możemy zrobić też karmnik.

Budka da szanse na przetrwanie.
Prosimy o pomoc w zakupie izolacyjnych materiałów niezbednych przy oklejaniu duzej ilości pudeł. Jeśli zechcesz zakupić nam takie akcesoria skontaktuj się. Podamy adres wysyłki. Jeśli sam przygotujesz domek chętnie go odbierzemy. FOLIA I TAŚMA
Wybierz:
https://allegro.pl/folia-stretch-strecz-strech-czarna-czarn…
https://allegro.pl/tasma-izolacyjna-czarna-scapa-2702-50mm-…
http://www.styromax.com.pl/oferta.php?podstrona=1&ktory=238

KONTAKT: janna.biela@gmal.com lub w wiadomości prywatnej do PKDT
Wpłać na nasze konto 25zł na jedno pudło lub 19 na folie lub 10zł na taśme.
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
PKDT -LISIARNIA FOLIA/PUDŁO/TAŚMA
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
tytułem PKDT KOCIE DOMKI
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

Serdecznie dziękujemy kochani za głosy w budżecie obywatelskim Rumi! Ten wynik to przede wszystkim długoletnia edukacja mieszkańców i rosnąca świadomość ludzi. Nie możemy się doczekać, kiedy wszyscy zrozumieją, że bezdomność rodzi się w domach. Dzięki sterylizacji i kastracji zwierząt właścicielskich Rumia będzie pierwszym miastem w województwie pomorskim bez problemu bezdomności zwierząt.

Dt „CZARNY KOT” istnieje od 7 lat. Znacie go jako Dt – Wioletta K. Spora ilość podopiecznych i ogólny trend  skłoniły mnie do nadania dt nazwy i przedstawienia Wam ekipy w całości. Trochę długa historia, ale – proszę – przeczytajcie.

Kiedyś szaleństwem było nazywać moje mieszkanie domem tymczasowym, bo było to zaledwie 35 m. Za to 35 m kociego szczęścia, miłości. W domu przebywały koty wolno żyjące podczas leczenia, koty potrzebujące opieki po sterylizacji. Były też koty czekające na adopcję – fantastyczne miziaki oraz podopieczni potrzebujący więcej czułości, czyli dzikuski wymagające socjalizacji. Swoje miejsce miały te, którym domu znaleźć się nie udało, bo się nie oswoiły, bo były starsze, chore. Były chore maluszki. Czasami – zwłaszcza w miesiącach letnich, kiedy zwierzaki wyrzucane są nagminnie – to, co działo się w dt można naprawdę nazwać tylko „szaleństwem”. Dom dosłownie „pękał w szwach”. Przebywało w nim jednocześnie po kilkanaście zwierząt. Wolontariat pochłonął mnie zupełnie. Udało się uratować wiele kocich istnień. Po kilku latach takiego wariactwa warunki metrażowe poprawiły się, więc kocie urwisy mają dla siebie więcej przestrzeni, ale reszta wcale się nie zmieniła. Nadal moje życie wypełnia przede wszystkim pomaganie kotom. Do dziś pod moją opieką zawsze jest kilkanaście zwierząt, większość w moim prywatnym mieszkaniu.

Część z nich zostanie pewnie na zawsze, bo to dzikuski. Nie dadzą do siebie podejść, drapią i posykują. Malinka i Burczymuszka, które zabrałam z ulicy jako odrośnięte już maluchy, kiedy ich mama zaginęła. Latały po ruchliwych skrzyżowaniu – bezradne, przerażone. Były na tyle duże, że zdążyły zdziczeć, nigdy się nie oswoiły. Ciciusia – zabrana na sterylizację, nie miała dokąd wracać – miejsce bytowania zrównały z ziemią buldożery, w domu odnalazła się, ale żyje z daleka od człowieka. Mami – dokarmiana prawie 10 lat schorowana dzikuska – przy przeprowadzce zabrałam ją ze sobą. Julka Kulka – przyszła nie wiadomo skąd. Pojawiła się pod drzwiami – wygłodzona, wrzeszcząca, postrzelona. Z raną i śrutem w boku. Do domu wpakowała się sama, do człowieka podejść nie chce. Udało się kotkę uratować. I Julka została – nie zamierzała się już nigdzie wyprowadzać, wracała co wieczór. Docenia kanapę i michę.

Część ekipy czeka jednak na dom z większą nadzieją – to kontaktowe, domowe futrzaki. Toluś rozrabiaka, którego zabrałam z działek w stanie fatalnym, nie przeżyłby tygodnia, dziś zdrowy i mocno żywotny, Mania – porzucona pod blokiem, płacząca na drzewie, przerażona, bita przez inne koty – staruszka. Pasek – pozostawiony na Pekinie z powodu przeprowadzki, Dzidzia, która po sterylizacji miała wrócić na Pekin i czekać, aż zburzą do reszty jej „dom”. Mimi, którą wyrzucono przy budkach w miejscu, gdzie dokarmiam koty. Pojawiła się znikąd, dopadła do miski, a potem nie chciała odkleić się od człowieka. Rudy Cepeenek – szukał pomocy klejąc się do ludzi na stacji benzynowej.

W domu tymczasowym „CZARNY KOT” nadal przebywają także koty wolno żyjące, które potrzebują diagnozy weterynaryjnej, leczenia, zabiegów i operacji oraz opieki pooperacyjnej – jak kroplówki, zastrzyki, leki. Po całkowitym wyleczeniu zdrowy już kot wypuszczony jest w miejsce bytowania. W tym momencie są: Pszczółka (wyniszczenie, kosmiczne ilości insektów, zęby), Zosia z Hutniczej (krew, ropa w pyszczku), Marynarz (ogromny ropień, zakażenie łapki). Wiele takich kotów trafia do mnie w efekcie akcji „sterylizacje”, w której biorę bardzo czynnie udział. Wyłapuję na zabiegi dziesiątki kotek rocznie. Wypuściłam już dziesiątki wyleczonych kotów. Drugie tyle oswojonych pojechało do domów stałych. Kilku podopiecznych mam w zewnętrznych dt/lecznicach. Obecnie to Noska,porzucona na Pekinie – miziak nad miziaki! Grubasek Dyzio , marzyciel i Kropka błąkająca się na dyskontowym parkingu – gaduła i przylepa.

Potrzeby są ogromne. 99% przyjmowanych przeze mnie zwierząt jest chorych, zdarza się, że chorują te, które już są. Do tego opieka nad dzikuskami. Zabiegi. Ostatnio – co chwilę stomatolog. Czasami hotel w lecznicy, jak w domu brakuje już możliwości. U wetów zostaje co chwilę kilkaset złotych. Karma dla kilkunastu kotów – sucha, mokra, czasami weterynaryjna. Żwir do 7-9 kuwet. Aby pomagać trzeba mieć środki. Miesięcznie to kwoty czterocyfrowe. Różne, ale raczej więcej niż z 1 z przodu.

Jestem pod taką kreską, że aż strach. Kieruję się często sercem, nie potrafię zostawić chorych zwierząt na poniewerkę. Kiepska ze mnie księgowa. Często jest tak, że pobyt u mnie jest jedynym kołem ratunkowym dla kota. Czekałaby go śmierć na ulicy. Nie potrafię być obojętna. By dalej działać, by zabezpieczyć obecnych podopiecznych bardzo potrzebuję Waszej pomocy. Nie ma funduszy na pokrycie obecnych kosztów, nie ma na karmę, żwir weta. Pomóżcie kotom, proszę o wsparcie dla nich.

wolontariuszka PKDT – Wioletta K.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Dt Czarny Kot

Uwaga mieszkańcy Rumi! Głosujemy na projekt budżetu obywatelskiego nr 1 „Sterylizacje i kastracje zwierząt właścicielskich”, dzięki któremu mieszkańcy miasta będą mogli skorzystać z możliwości bezpłatnego zabiegu sterylizacji i kastracji zwierzęcia.

Sterylizacja i kastracja oraz czipowanie psów i kotów to jedyna skuteczna i humanitarna metoda zapobiegania bezdomności zwierząt.

Prosimy o głosy i zachęcamy do udostępniania! Głosować mogą wszyscy mieszkańcy Rumi, również dzieci.
Głosowanie trwa do 24 września.

https://rumia.budzet-obywatelski.org/

Licytuj, wygrywaj, wspieraj naszych podopiecznych. Na bazarku możesz nabyć mnóstwo ciekawych rzeczy. Kup coś dla najbliższych, dla swojego futrzaka, dla siebie. Cały dochód ze sprzedaży trafi do naszych podopiecznych. Pomożesz w ten sposób kotom z gdyńskich stoczni, dorzucisz grosz do sterylizacji wolnobytujących kotek i leczenia naszych podopiecznych. Kupując na aukcjach ze wskazaniem celu, możesz też wesprzeć konkretny dom tymczasowy lub kota.

Jeśli nic nie wpadło ci w oko, a chcesz pomóc, przeszukaj swoje szafy, piwnice i strych – może okaże się, że to co Tobie nie jest już potrzebne, przyda się komuś innemu, a parę złotych ze sprzedaży zasili nasze konto.

Masz jakieś pytania co do sposobu wystawienia przedmiotu albo realizacji zakupu? Pytaj: pkdt.biuro@gmail.com lub w wiadomości na facebooku.

Zapraszamy na bazarek https://www.facebook.com/groups/597725867046989/

Do WSZYSTKICH Miłośników i Sympatyków zwierząt:
zagłosujcie na projekt OGÓLNOMIEJSKI nr 9 „Koty S.O.S.!” oraz projekty dzielnicowe pomocy kotom!

Jeśli LUBISZ koty, SZANUJESZ je, AKCEPTUJESZ ich obecność wśród nas, to koniecznie zagłosuj na te projekty – POMOŻESZ kotom, poprawisz warunki ich życia, a Twój głos URATUJE niejednego kota!

„Koty S.O.S.!” to JEDYNY spośród zgłoszonych 36 projektów ogólnomiejskich, który niesie bezpośrednią pomoc ZWIERZĘTOM!
Projekt przewiduje głównie pomoc weterynaryjną dla kotów wolno żyjących, sterylizacje, kastracje i leczenie. Około 750 kotów ma szansę na pomoc.
To nie jest dużo. Dzieląc przez ilość gdańskich dzielnic, wychodzi około 22 kotów z każdej dzielnicy. To kropla w morzu potrzeb. Ale niesamowicie ważna kropla!

Koty to przedstawiciele ostatniego gatunku większych ssaków, które żyją w mieście w stanie dzikim, wolno bytującym. Są ważnym elementem ekosystemu miasta oraz przestrzeni miejskiej.
To piękne i mądre zwierzęta.
Zadbajmy o nie!
Pomóżmy im!!

Poniedziałek wieczór (27 sierpnia 2018r.) to czas postu stoczniowego. Staramy się co tydzień napisać, co słychać u naszych stoczniowych podopiecznych. Dziś zabrakło już mocy wolo, która jeździ na stocznię. Poprosiła o zastępstwo. Nie byłam tam w zeszłym tygodniu, nie będzie sprawozdania. Za to – w kontekście totalnego braku sił wolontariuszki karmiącej stado stoczniowe – przypomniał mi się post, który kilka lat temu pisałam o stoczni. Tekst, po bardzo drobnej korekcie, poniżej. Aktualny. Jak diabli. Monika S.

……………………..……………………....

„Na stocznię” jeżdżę rzadko, jako dodatkowy wolontariusz, nie należę do ekipy, która opiekuje się stadami systematycznie. Karmienie nie jest dla mnie „rutyną”. Jakie mam refleksje?

Pracy „na stoczni” nie zrozumie nikt, kto tam nie był. Piszemy tu o liczbie karmników, dziesiątkach kilogramów karmy, która potrzebna jest co miesiąc. Mówimy o wciąż za małej ilości rąk do pracy. Wolontariatu „na stoczni” nie da się opisać, to trzeba poczuć.

To ciężka harówa. Minus 20, plus 30 – nie ma zmiłuj się, koty są głodne. Skostniałe paluchy albo pot na czole. Większość karmiących „na stoczni” to dziewczyny. Do dźwigania 10-15kilogramowe wory z karmą, które trzeba zapakować, ciężkie zgrzewki puszek i torby pełne butelek z wodą. Karmniki osłonięte są ciężkimi paletami i blachą, żeby do jedzenia nie dostały się mewy. Wszystkie te konstrukcje trzeba najpierw rozbroić, a potem ustawić na nowo.

To też praca obciążająca psychicznie. Dla wolontariuszy, którzy jeżdżą tam regularnie to nie jest 150 (wraz z pobliskim stadem portowym 200) bezimiennych kotów. To Ruda, Mama Stoczniowa, Bajka… Ja byłam „na stoczni” kilka razy, oni patrzą regularnie na 200 znanych im kocich bied, które głodne biegną do miski. To często przytłaczające. Tamten chory, ten znowu kuleje. Ktoś inny nie pojawia się trzeci dzień na karmieniu, dlaczego? Kotka w wysokiej ciąży nie chce wejść do klatki łapki, co będzie, jak urodzi w kanale i wyprowadzi maluchy, kiedy będą już w fatalnym stanie? Będzie trzeba zabrać kolejne kociaki bez oczu. Do tego ktoś znowu wyrzucił oswojonego kota w myśl filozofii „poradzi sobie”.

Może macie wrażenie, że opowiadam Wam tu jakąś rzewną historię, nie wiem. Wiem tylko tyle – dopóki nie pojechałam w to miejsce, nie wiedziałam, o czym mówię. Wyobraźnia to za mało, żeby zdać sobie sprawę, jakim wysiłkiem jest „karmienie stoczni”.

Każdy wyleczony,wysterylizowany, wyadoptowany kot to mnóstwo satysfakcji, to mali stoczniowi bohaterowie pojawiający się w naszych ogłoszeniach. To te piękne chwile. Ich też jest niemało. O nich często piszemy. Teraz mówimy o tym, czego nie widać.

W imieniu swoim i pozostałych wolontariuszy proszę, doceńcie wysiłek tych, którzy od 9 lat, kilka razy w tygodniu, dają z siebie bardzo wiele. Chcą to robić dalej. Nie ma wystarczających wpłat i darowizn. Dorzućcie cegiełkę dla kotów stoczniowych, dokonując przelewu.

Dane do wpłat:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: koty stoczniowe