Przydługa historia o zwykłej burej kotce z ulicy. Czy kogoś obchodzi? Ktoś przeczyta? Przeczytasz? Szarusia jest kotką wolno żyjącą, dzikuską, jednak bardzo polubiła swoją karmicielkę. 9 lat żyje na podwórku, znalazła schronienie w ogródkach, wybiega tylko na karmienie. Ochoczo, z podniesionym ogonem, ile sił w łapkach biegnie do miski. Ociera się, mruczy, zagaduje. Wydawała się też okazem zdrowia.

Zabrałyśmy ją na sterylizację. Z racji wieku umieściłyśmy kocią seniorkę w lecznicy, która używa narkozy wziewnej (bezpieczniejszej) i zleciliśmy komplet badań przed zabiegiem. Wiedzieliśmy, że kotka całe życie dostawał tabletki antykoncepcyjne. Realne było zagrożenie guzami na listwie mlecznej, czy innymi powikłaniami oraz zwykłymi kocimy przypadłościami związanymi z wiekiem. Nie chcieliśmy zrobić kotce niedźwiedziej przysługi. Podać narkozy, otworzyć kota, który za zabieg zapłaci życiem. Takie traktowanie nie należy się żadnemu zwierzakowi, ani temu z kanapy, ani temu z ulicy. Mają takie samo prawo do życia i dobrej opieki.

Guzów na szczęście nie ma. Okazało się jednak, że zabierając kicie na zabieg, uratowaliśmy jej życie. Trafiła do weta w ostatnim momencie. Konsekwencja braku wcześniejszej sterylizacji i podawania hormonów było ropomacicze i mnóstwo torbieli, galopująca leukocytoza. W niedługim czasie wszystko by się rozlało, doszłoby do zapalenia otrzewnej. Szarusia by umarła.

Prosimy o pomoc dla koteczki. Ta dojrzała panna może żyć jeszcze długo, ma dobrą opiekę. Jest też bardzo dzielna. Bardzo chcemy jej pomóc. Diagnostyka, operacja, opieka wet będą kosztowały kilkukrotnie więcej niż zwykła sterylizacja. Potrzebne kilkaset złotych, by pomóc Szarusi. Nie mamy tych środków. Prosimy, pochylcie się nad losem zwykłej burej kotki żyjącej na ulicy. Czym ona różni się od kociaków, które wieczorami miziamy na swoich kolanach? Niczym. Tak samo czuje, cierpi i chce żyć. Prosimy o pomoc dla niej.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: dla Szarusi

 

 

 

PRZY OKAZJI ALARMUJEMY: sterylizujcie swoje zwierzęta. To, co widzicie na zdjęciu, to macica. To konsekwencja braku zabiegu! Na końcu wrzucamy zdjęcie poglądowe zdrowej macicy – zobaczcie, co stało się kotce! Niewiele brakowało, by kotka umarła. Sterylizacja ratuje życie, pamiętajcie o tym. Wielokrotne ciąże, czy podawanie hormonów skutkują ropomaciczem, torbielami i nowotworami.


Pani Alicja dokarmia już rok koty, które sterylizowaliśmy w zeszłym roku. Zabieraliśmy z tego miejsca także maluszki. W tym roku sytuacja się powtórzyła. Koty zamieszkują okolice Moreny w Gdańsku. Kotów jest coraz więcej bo budowana jest ulica nowa Bulońska oraz likwidowane ogródki działkowe. Pojawiają się problemy z karmą. Dokarmianie takiej gromadki nie jest wcale łatwe. Aby wszystkie koty miały pełne brzuszki potrzeba kilku puszek mokrej karmy i przynajmniej 1 kg suchej dziennie!!! Na szczęście w zeszłym roku od ludzi dobrego serca kotki otrzymały ciepłe styropianowe budki. W tym roku dostawiliśmy dwie drewniane. Niestety wisi nad nimi utrata znanego im miejsca bo co pare miesięcy powiększa sie teren budowy i krzaki gdzie mieszkają są karczowane. Nie szukamy dla nich domu, ponieważ to dzikuski, ale prosimy o pomoc w zbiórce karmy suchej i mokrej. Pomóżmy im mieć pełne brzuszki i pomóżmy w ich ODROBACZENIU. Musza nabrac sił by przezyć kolejną zimę. Starsze trzeba odrobaczyć, nowe koty wychudzone i zarobaczone odłowić, wysterylizować i doprowadzić do porządku. Juz 4 zabiegi zostały przeprowadzone. Zabralismy 6 kociąt do adopcji.

 

 

NIE MAMY NA TO ŚRODKÓW!
Możemy im pomóc :
-przekazując karmę bezpośrednio do karmiciela (np. Sanabelle sucha, Smilla mokra, Buchers)
– przelewając pieniążki na konto PKDT z dopiskiem Lisiarnia – koty z Moreny
– adoptując kociaka po socjalizacji
Kontakt Joanna 692492135, janna.biela@gmail.com
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Tytułem-PKDT LISIARNIA – Morena
SWIFT (kod BIC): PPABPLPKXXX
paypal: pkdt.biuro@gmail.com

Wolontariuszka Dt z Pazurem prosi o pomoc w uregulowaniu rachunku za zakup dużego transportera a gdyby to było możliwe o możliwość zakupu jeszcze jednego.  Gdyż czasami bywa, że odławia się nie jednego a dwa, trzy koty za jednym razem.

W czerwcu tego roku wolontariuszka DT z Pazurem została pogryziona przez kotkę łapaną na sterylizację na gdyńskim Pekinie. Pogryzienie było zwyczajne, nawet niezbyt głębokie i nawet zbytnio nie bolalo. Wiele razy wolontariuszka doznawała o wiel dotkliwszych. Ponieważ gdyński Pekin jest to „Krainia szambem płynąca” prawdopodobnie kotka była nosicielką jakieś groźnej bakterii, gdyż w palec wdało się bardzo grożne zkażenie. Pierwszy raz w życiu wolontariuszki nie gojące się samodzielnie. Obrzmiała cała ręka, doszło do zapalenia a z palca lała się ropa o nieznośnym zapachu. Niestety spowodowało to duże komplikacje w funkcjonowaniu ogólnie oraz niesprawności (prawie całkowitej) prawej dłoni a potem całej ręki. Sprawność (nie do końca) wróciła dopiero w połowie września. Niestety uraz spowodował pewną niesprawność / niezdarność w transporcie kotów szczególnie dzikusów walczących w transporterkach. W obawie przed „zgubieniem” kota w obcym nieznanym mu terenie gdy jest przenoszony do lecznicy Wolontariuszka musi stosować szczególne środki ostrożności a mianowicie noszenie kotów w dwóch transporterach – mniejszy wkładany do większego.
Taka konieczność zaistniała nagle pod koniec wzresnia po otrzymaniu zgłoszeniu chorego kota. Nie było czasu na zrobienie zakupu w internecie i czekanie na przesyłkę bo wolontariuszka zakładała rezygnację z tego typu akcji na dłuższy czas, jednak potrzebujący kot czekał już, teraz… trzeba było jakoś sobie poradzić po prawie 3 miesięcznej przerwie od łapanek i samodzielnego przenoszenia dzikich kotów.
Zakup to wydatek 117zł (obecnie cena jest niższa – przecena, szkoda że nie było jej wcześniej ).
Prosimy o pomoc w uregulowaniu tego rachunku.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: TRANSPORTER XXL

 

 Śliniak jest kotem wolno żyjącym przy wiacie śmietnikowej na jednym z osiedli w Redzie.
Został zauważony przez mieszkankę, gdy siedział skulony, ośliniony z ciężkim oddechem i bez chęci do życia.
Po otrzymaniu zdjęcia widać było, że kot cierpi.
Po przyjeździe wolontariuszki okazało się, że Śliniak jest typowym dzikuskiem i unika spotkania z człowiekiem, ucieka przed nim. Na szczęście do klatki łapki wszedł prawie natychmiast.
Zamknięty w klatce warczał, wył, pluł i rzucał się z pazurami.
Ale już wówczas dało się zauważyć, zepsute zęby oraz to że ze szczęką jest coś nie tak.
Wyglądała dziwnie. Kocur został zawieziony do zaprzyjaźnionej lecznicy w Gdyni.
Tam po dokładnym obejrzeniu Śliniaka w sedacji, pobraniu krwi okazało się, że kot nie posiada dolnej wargi (została okskalpowana). Zęby są w tragicznym stanie (przegnite, połamane i niektórych brak), żuchwa także wygląda jakby kiedyś była uszkodzona. Na podstawie oględzin weterynarz skałania się ku hipotezie iż obrażenia są skutkiem wypadku, być może komunikacyjnego.
W trakcie wybudzania z sedacji pojawiły się problemy oddechowe.
Zabieg sanacji jamy ustnej stanął pod znakiem zapytania.
Podejrzewano problemy kardiologiczne, gdyż śliniak nie jest już młodym kotem lub wskutek zaszłych urazów.
Wyniki badań krwi pokazały nieznaczną anemię ale to raczej z obecnego stanu jamy ustnej i problemów z jedzeniem. Na szczęście pozostałe parametry (nerkowe, wątrobowe) są bardzo dobre.
Kotu dano kilka dni odpoczynku, odkarmiono, nawodniono, zrobiono mu kontrolny RTG klatki piersiowej i nie stwierdzono żadnych obrzęków czy anomalii.
Stan kota się unormował i postanowiono przeprowadzić zabieg usunięcia chorych zębów.
Okazało się, że pod wszystkimi kłami znajdowała się ropa, zapewne to ona była podstawowym problemem kota.
Usunięto kły i jeszcze kilka innych luźnych. Część trzonowców w dobrym stanie pozostawiono.
Podano kotu antybiotyk długodziałający i pozostawiono w lecznicy jeszcze kilka dni – do całkowitej rekonwalescencji.
Jednak Śliniak to dzikus, źle się czuł w klatce i należało go wypuścić w miejscu bytowania.
Gdy już przyjechał do siebie to natomiast rozpoznał swój teren. Wyskovczył z transportera i pognał do parku. Jednak od razu widać było, że jest odmieniony. Jak nowo narodzony, pełen wigoru.
Jesteśmy szczęśliwi, że temu kocurkowi udało się pomóc w tak widoczny sposób.

Filmiki z „uwolnienia” Śliniaka zamieścimy w komentarzach

Bardzo prosimy o pomoc w opłaceniu kosztów diagnostyki, leczenia i hotelowania kocurka
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva

ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Śliniak

Brudny i mizerny jakimś cudem trafił na ludzi, którzy wyciągnęli ku niemu pomocną dłoń. Jego szczęście nie trwało długo, raptem kilka miesięcy…do niefortunnego dnia kiedy otrzymaliśmy wiadomość, że kocur nagle doznał paraliżu
Bezradność w oczach tego uroczego rudzielca była przejmująca. Usilnie próbował się ponieść nie rozumiejąc dlaczego sprawne do tej pory ciało odmówiło posłuszeństwa. Cierpiał…
Nie było czasu do stracenia, należało działać aby możliwie jak najszybciej pomóc cierpiącemu zwierzakowi. Sytuacja stała się tym bardziej dramatyczna, że stan kota zaczął się pogarszać. Co robić? Gdzie szukać ratunku? Udajemy się do lekarza neurologa, który zleca rezonans i pobranie płynu mózgowo-rdzeniowego. Wstępne rozpoznanie:zapalenie mięśniowo-nerwowe na tle autimmunogresywnym.
Czas ucieka a my rozpoczynamy desperacką walkę, tym razem o pozystanie funduszy na sfinansowanie badań. Rezonans plus pobranie płynu mózgowo-rdzeniowego to horrendalna kwota 1500zł, która co więcej musimy uiścić w chwili badania.
Bez Waszej pomocy nie mamy szans na ratowanie życia Paxa. Dlatego bardzo prosimy o niezbędne wsparcie!
Na chwilę obecną nie wiemy jak się zakończy ta historia, co wykażą badania ale wiemy jedno, kotu trzeba pomóc ponieważ on chce żyć, tak bardzo chce żyć.
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Pax

Lila to wolno bytująca, dzika kotka, którą w piątkowy wieczór odłowiła sympatyzująca od lat z PKDT dziewczyna.
Kotka została zakwalifikowana do poniedziałkowego zabiegu usunięcia guza. Materiał zostanie przesłany do laboratorium celem sprawdzenia, czy nie jest to nowotwór.

Prosimy o wsparcie kosztów jutrzejszego zabiegu, diagnostyki i leczenia Lili.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Lili

Miki został porzucony na działkach ogrodniczych. Latem jakoś sobie radził, zawsze ktoś z działkowiczów dał mu coś do jedzenia, temperatura pozwalała na spanie na zewnątrz. Mikołaj w końcu zorganizował sobie stołówkę i werandę do spania – dobrzy ludzie dali mu schronienie. Zakończenie sezonu letniego oznaczało jedno – samotność, brak mety i miski.

Ludzie, do których „przykleił się”, nie chcieli go tam zostawić. Chcieli dać Mikiemu dom i opiekę. Niestety, ponieważ dopiero skończyli dwuletnią trudną i kosztowną walkę o kota z chorym sercem, nie stać ich było nawet na weta dla Mikiego. Zwrócono się do nas o pomoc.

Miki został zabrany do ciepłego i bezpiecznego domu, ale potrzebuje pomocy lekarza. Na naszym koncie pustki. Prosimy, pomóżcie kociakowi. Nie ma funduszy na diagnostykę i leczenie, pokrycie kosztów badań i opieki wet. Za to jest zapalenie dziąseł i poduszek na łapkach oraz anemia.

Miki szybko ogarnął się w domu, z wdzięcznością korzysta z miękkiej kanapy, głasków, towarzystwa człowieka i jego miłości. Państwo, którzy się nim zaopiekowali, dbają o kocurka, chodzą do weterynarza, podsuwają smaczne jedzonko. Miki zostanie u nich na zawsze i jak tylko staną na nogach przejmą także koszty opieki lekarskiej. Teraz bardzo potrzebują pomocy.

Już nie raz udowodniliście, że razem można więcej. I tak jest – wspólnymi siłami możemy podarować Mikiemu nowe, dobre, bezpieczne życie. Bardzo prosimy o wsparcie dla niego.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)

Pomorski Koci Dom Tymczasowy

Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva

ul. Kawęczyńska 16/39

03-772 Warszawa

SWIFT: PPABPLPKXXX

PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

DOPISEK: Miki z działek

Lolka wypatrzyła nasza sympatyczka, leżał w trawie, był apatyczny, wyglądał bardzo źle. Pozwolił się pomiziać po łebku, zjadł niewiele. Zamrtwiona zaczęła szukać dla niego pomocy i tak Lolek z Brzeźna trafił do zaprzyjażnionej z nami lecznicy.
Lolek to samo futerko i kości, ledwo 2,4 kg kota kastrata . Silna anemia, czekamy jeszcze na wyniki co jest przyczyną anemii.
Pani Ola znalazła go w ostatniej chwili, Lolek leżał umierajc z głodu i niedotlenienia pod blokiem, w którym kiedyś mieszkał. Prosimy nie skupiajmy się na tych osobach, skupmy się na pomocy dla Lolka bo obecnie stan jego zdrowia jest zły, a gdy tylko się odbije będzie potrzebował dobrego człowieka, który o niego zadba i pozwoli mu zapomienić jaki los zgotowali mu nieodpowidzialni pseudoopiekunowie.
Bardzo prosimy o pomoc finansową by oplacić diagnozowanie, leczenie oraz pobyt w lecznicy, karmę, żwir.
Za dni kilka lub kilkanaście Lokek będzie mógł opuścić lecznicę, bardzo prosimy także o dom stały albo chociaż tymczasowy dla Lolka.
Kontakt grzecznościowo 697-820-351 oraz 507-140-565

 

 
 
 

Tytuł przelewu LOLEK Z BRZEŹNA.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

 

Mona i Lizak kila dni temu trafiły do lecznicowej klatki. Wygłodniałe jakby, od co najmniej tygodnia nie jadły, zaś same zjadane przez armię pcheł, do tego zapalenie spojówek. Te maluszki miały ogromnie dużo szczęścia, generalnie to parka pełna szczęścia, która wniesie do domu samą radość.
Zdrowe, odpchlone, odrobaczone, mają książeczki zdrowia i bardzo potrzebują domu. W czwartek pierwsze szczepienie i droga wolna by ujarzmiać wulkany energii, jak widać na foto aparat nie nadąża. W tym duecie to Lizak jest większym pieszczochem, od razu pakuje się na kolana a Mona potrzebuje ciut więcej czasu. Oboje potrzebuję domów, rezolutne i radosne kociaki bardzo pilnie potrzebują domu tymczasowego, w którym poczekają na dom stały. Lecznica dla zdrowych maluszków to nie jest dobre rozwiązanie (zwłaszcza w gdy kolejce czekają potrzebujące chore koty) a my po prostu nie mamy miejsca w domach tymczasowych dlatego poszukujemy zewnętrznego domu tymczasowego, który otrzyma wsparcie przy kociakach.

Kontakt 507-140-565

Bardzo prosimy o wpłaty, które pomogą uregulować należności za leczenie, szczepienia, hotelowanie

tytuł do przelewu MONA I LIZAK.
12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

Mamy w Gdyni takie stadko 9 młodych kociaków. (obecnie zostały już tylko 4  – reszta ma dom)
Niestety nie można było dogadać się z karmicielką co do sterylizacji. Słabo współpracowała. Obecnie poszło to trochę lepiej. Niestety liczba kociaków nas przeraża. Właśnie zostają wyłapywane do sterylizacji i kastracji. Obecnie w domu zaprzyjaźnionej osoby z osiedla mieszka taki kocurek. To straszna przylepa. Ugniata w miejscu gdy widzi człowieka. Domaga się głaskania.
CZY JEST KTOŚ KTO MOŻE DAĆ MU DOM STAŁY ALBO TYMCZASOWY?

Z lecznicy mamy sygnał ze jego siostra przywieziona tam na zabieg jest równie przyjazna.

Jeszcze czarniejsze wizje dla nas są takie że pewnie wszystkie kocurki są takie.

Musimy je wypuszczać bo nie mamy miejsca.

Ale czy one nie zginą tam?

Czy ktoś ma miejsce dla nich?

Tel 667 88 25 17 Wioletta P. Lub pod podlinkowanym postem Agnieszka

https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=2295295937176740&id=100000890678190

Kotka Motława 2-5 lat. Przemiła koteczka „Zagadywała” przechodniów pewnego ranka na jednej z dzielnic Gdańska. Szła krok w krok za każdym kto zwrócił na nią choć na chwilę uwagę. Była po prostu strasznie głodna. Została zabrana przez jednego z przechodniów do domu i do lecznicy weterynaryjnej. Koteczka wymaga leczenia – drożdżaki i świerzb w uszkach, zapalenie bakteryjne jednego z oczu. Potrzebne jest oczywiście odpchlenie, odrobaczenie i szczepienie oraz sterylizacja. Leki trzeba podawać kilka razy dziennie. Szczęśliwie może zostać na czas leczenia u osób które się nią zajęły ale komplet leków i zabiegów które trzeba wykonać jest kosztowny.
Zdjęcia nie oddają tego jak źle na żywo wygląda, zrudziałe futro, ledwo 2,8 kg wagi. Potrzeba czasu by kotka doszła do siebie i mogła zacząć szukań nowego domu, potrzeba wsparcia finansowego by jej pomóc,
bardzo prosimy o wpłaty z tytułem KOTKA MOTŁAWA.
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

Alfik jest około dwuletnim wolno bytującym kocurkiem na jednym z wejherowskich osiedli.
Kocurek zamieszkuje w okolicy zamieszkania naszej wolontariuszki i jest jej bardzo dobrze znany. Jest bardzo podobny do swojej matki. Wiosną został odłowiony na klatkę łapkę z przekonaniem, że to właśnie jego nieuchwytna od 2 lat matka. Jednakże po przyjrzeniu się bliżej wiadomym było, że to nie ona. Został wtedy wypuszczony ale „odwdzięczył się” pogryzieniem wolontariuszki (ciężarną już matkę udało się w końcu odłowić miesiąc później). Wówczas był pięknym, dorodnym i zdrowym kocurem.
Niestety obecnie wolontariuszka otrzymała dość dramatyczną informację od karmicielki, że Alfik odmawia jedzenia a z pyszczka cieknie mu ślina. Zapadła decyzja o złapaniu kocurka. Karmicielka wykazała się nie lada sprawnością fizyczną i sprytem – złapała Alfika na podbierak wędkarski i sprawnie przełożyła do transporterka. Kocurek nie był już tak bojowy jak wiosną.
W lecznicy pobrano mu krew i obejrzano pyszczek. Zęby kocurka są w dobrym stanie natomiast zapach jest bardzo intensywny – odczuwalny z dużej odległości. Czekamy na wyniki badań krwi.
Alfik na pewno nie jest kocurkiem, który da się oswoić i który chce żyć u boku człowieka ale takiemu kotu także należy się pomóc.

Prosimy o wsparcie finansowe dla Alfika

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Alf