brzezno1Dostaliśmy niedawno zgłoszenie od jednej z mieszkanek wsi Brzeźno Lęborskie. Pani pisała o stadzie kotów, które od jakiegoś czasu pozostaje bez opieki, dawniej dokarmiane przez jednego z mieszkańców, po jego śmierci kompletnie zapomniane 🙁 W ubiegłym roku te koty nikomu jeszcze nie przeszkadzały, było ich zaledwie 6…w tym roku problem rozrósł się do sztuk ok.30 🙁 Zdjęcia i informacje, jakie otrzymaliśmy, bardzo nas zaniepokoiły. Koty chorują, są bardzo wychudzone. Stan niektórych z nich jest tak zły, że odmawiają przyjmowania pokarmu 🙁 Podjęłyśmy natychmiastową decyzję o interwencji.

To, co zobaczyliśmy na miejscu przeraziło nas: koty w stanie opłakanym, skóra i kości od strony grzbietowej, brzuszki nabrzmiałe, prawdopodobnie od robaków, niektóre kotki w ciąży, katar lał się nosami i oczkami. Serce pękało, kiedy te kocie biedy rzucały się na jedzenie, a do klatki łapki wręcz wbiegały parami.

Koty nie mają gdzie spać, przeganiane przez niechętnych im mieszkańców, schronienia szukają w ogromnym kontenerze na śmieci. Podczas naszej wizyty koty spały obok wyrzuconej do śmieci zdechłej kury. Udało nam się zabrać 9 kotów, tych w najgorszym stanie, wymagających natychmiastowej opieki weterynaryjnej. Pozostałym zostawiłyśmy antybiotyki pierwszego rzutu, często podawane kotom wolno żyjącym. W przyszłym tygodniu planujemy po nie wrócić.

brzezno2Będąc na miejscu, wybraliśmy się również do tamtejszego urzędu gminy, aby porozmawiać o sytuacji kotów w Brzeźnie, jak i okolicznych wsiach. Rozmowa z panią naczelnik wydziału ochrony środowiska była bardzo merytoryczna. Gmina jest otwarta na współpracę, jednak brak im teraz większych środków na sterylizacje i leczenie. Postarają się o przesunięcie części środków, aby uzyskać fundusze na porządne budy dla kotów oraz na zabezpieczenie karmicieli w odpowiednią karmę. Z początku budżet zakładał tylko 1000 zł na całą gminę! Miało to starczyć na karmę, schronienie oraz leczenie kotów.
Błagamy Państwa o pomoc dla kotów z Brzeźna! Pomóżmy im wyzdrowieć, wysterylizujmy je razem, by skala problemu nie rosła już nigdy! Prosimy też o pomoc w zakupie karmy dla tych kotów.

Pokażmy ludziom z gminy Łęczyce, że koty wolno żyjące mogą spokojnie bytować i nie rozmnażać się w zastraszającym tempie, że na wsi koty mogą być również traktowane z szacunkiem, że można zadbać o ich dobrostan. Czasem wystarczy dać przykład.

 

Aby wesprzeć nasze działania na terenie Brzeźna Lęborskiego prosimy o wpłaty na:

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: PPABPLPKXXX
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
Koniecznie z dopiskiem: „Brzeźno Lęborskie”

No Comments

mimi1Bardzo prosimy, pomóżcie nam ratować Mimi! Kicia jest naszą tymczaską od ponad roku. Zmarła jej Pani, Mimi miała zostać wyrzucona. Zabrałyśmy ją do dt, ratując przed śmiercią na gdyńskiej ulicy. Teraz ktoś do niej strzelał!

Mimi jest wdzięczną burą dziewczynką. Uwielbia spać łóżku, mocno się przytula. Lubi wylegiwanie się na słońcu, przy drapaniu mruczy jak traktorek. Patrzy w oczy, prosi o czułości – swoją tymczasową opiekunkę po prostu uwielbia. Przeżyła stratę pierwszej Pani. Teraz, kiedy wreszcie się odnalazła – zaufała, pokochała, poczuła się bezpiecznie, spotkała ją kolejna tragedia.

Kilka dni temu została wypuszczona do ogródka. Wycieczka ma koszmarne skutki. Mimi została postrzelona. Przestrzelony mostek, ołowiany nabój utkwił w jej malutkim ciałku. Obolała, ledwo się poruszająca kotka została znaleziona przez opiekunów.

Konieczna była natychmiastowa operacja ratująca życie. Nabój został znaleziony w pobliżu płuc, w ślad za tym idzie zagrożenie odmą. Bardzo potrzebujemy funduszy, by ratować kruszynę. Potrzebujemy środków na opłacenie kilku rtg, operacji, codziennych wizyt u weterynarza – zastrzyków i leków przeciwbólowych, by choć trochę ulżyć Mimi w cierpieniach. Jeśli z płucami będzie gorzej, konieczna będzie komora tlenowa. To zawrotne koszty. Chcemy ratować tę mruczącą przylepę spoglądającą ufnie w oczy i proszącą o pomoc. Bez Was nie jesteśmy w stanie.

Kicia jest słaba, walczy. Pierwsze doby były dramatyczne, ale przeżyła. Bardzo prosimy o wsparcie, ratujmy burą, kochaną Mimi!

Dane do wpłat:

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Mimi

Sprawę zgłosiłyśmy na policję.

Pumek trafił do nas kilka dni temu. Ma przetrąconą żuchwę, stracił wszystkie zęby. Najprawdopodobniej został skopany. Brak innych obrażeń, które świadczyłyby np. o wypadku komunikacyjnym. Pokiereszowany został pyszczek. Uderzenie musiało być silne – żuchwa jest w kawałkach.

Pumka jesienią wyrzucono z samochodu przy ruchliwej ulicy. Wówczas również go skrzywdzono, uderzono lub kopnięto. Część żuchwy znajduje się nie na swoim miejscu, w pyszczku ma ogromną paprzącą się ranę Do tego brak zębów. Kocurek cierpiał z bólu i ledwo jadł. Wszystko zrastało się po swojemu, nie wszystko się goiło. Jedzenie sprawiało ogromną trudność i ból. Wystawiano mu miseczkę, jednak nikomu nie przyszło do głowy, by udzielić kotu pomocy weterynaryjnej. Cud, że nie wdało się zakażenie i że Pumek żyje.

Z zebranych przez nas informacji wynika, że kotek prawie w ogóle nie opuszczał budki, w której się zainstalował. Cierpiał. Ne wychodził tygodniami, krył się przed ludźmi.. A jest naprawdę cudownym oswojonym kotem. To nie dzikusek, który boi się ludzi, więc się nie ujawnia. To fantastyczny miziasty kot, który z powodu bólu i strachu nie chciał oglądać świata. Został wyrzucony z domu, potem skopany.

Jest już w naszej lecznicy. Potrzebujemy funduszy na wykonanie badań diagnostycznych i leki. Jeśli będzie potrzeba na operację. Poza urazem pyszczka martwi nas, że Pumek jest bardzo wychudzony, można wyczuć każde żebro. Sierść w stanie tragicznym – sucha, zrudziała, stercząca na kocim szkielecie. Będziemy wdzięczni za każdą wpłatę, która pomoże nam uratować tę małą przylepę, która, jak już poczuła się bezpiecznie, nie chce odkleić się od człowieka.

Barankuje, zaczepia, łasi się cały czas. Nie pozwala zamknąć klatki, odpycha rękę, która ją zamyka, nie chce zostawać sam. Uwielbia głaskanie, drapanie za uszkami, przytula się do ludzkiej ręki, kładzie się na niej, spogląda w oczy i mruczy.

Bardzo prosimy, pomóżcie nam ratować Pumka.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com 
DOPISEK: Pumek

łatka8Łatka 10 lat spędziła pod blokiem. Jest miłą przytulającą się do karmicielki kotką. Lubiła być przez opiekunkę głaskana, kręciła ósemki wokół nóg. Do miseczki przybiegała ekspresowo, latem leżakowanie w trawie było dla niej zawsze ogromną przyjemnością. Jest bardzo mądrą i wdzięczną kocicą. Przetrwała pod blokiem wiele lat, codziennie oczekując swojej karmicielki. W zeszłym roku w wyniku urazu mechanicznego miała połamane żebra i mostek. Po trzytygodniowej walce wróciła do siebie. Nadal radośnie wybiegała z krzaków na widok swojej pani. Do teraz. Kilka dni temu odmówiła jedzenia, nie piła przez 3 dni, w ogóle się nie poruszała, siedziała skulona. Dopóki miała trochę siły, nie pozwoliła się zapakować do transportera, wczoraj opadła z sił zupełnie. Dyszała już od kilku dni, ale w ostatnim momencie oddech był tak płytki, jak gdyby miała zaraz umrzeć. Bezwładną już kotkę karmicielka o 3.00 nad ranem zapakowała do transportera bez problemu.

Łatka została przewieziona do jednej z naszych lecznic. Badanie wykazało oddechy brzuszne, stłumione tony serca, blade śluzówki, temperaturę poniżej normy (35,9). Po rtg okazało się, że w płucach nie ma prawie powietrza, za to jest mnóstwo płynu. Konieczny był natychmiastowy zabieg, by płuca zaczęły znowu pracować i wypełniły się gazem. Z małych kocich płuc lekarze spuścili 200 ml (prawie szklankę) ropy! Kotka oddycha płytko i gęsto, ale oddycha! Kładzie się też normalnie, na brzuszku, podniosła się z boku.

W tej chwili Łatka walczy o życie. W nocy wolontariuszki przeniosły ja do lecznicy, która posiada komorę tlenową. Ma za sobą trzy pobyty w komorze. Widać, że przynoszą jej ulgę. Potrzebne będą kolejne. Konieczne jest badanie krwi oraz wysłanie płynu z płuc do niemieckiego laboratorium. To wszystko ogromne koszty. Koszty wczorajsze i badania krwi i płynu to 900 złotych, dziś narosły kolejne, a to dopiero początek.

Nie potrafimy wyceniać kociego życia. Kalkulować: warto, nie warto? Przecież to tylko kot. Łatka chce żyć. Ufnie spogląda w oczy i prosi o pomoc. Będziemy walczy, choć w obecnej sytuacji finansowej powinnyśmy odpuścić. Pomóżcie nam ratować Łatkę, bardzo prosimy o wpłaty dla niej. Każda złotówka na wagę jej życia. Ratujmy je. Łatka nie wróci na ulicę, musi tylko przeżyć. Nie stać nas na zabiegi i leki.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

DOPISEK: Łatka

kamyk1Kamyk ma 3 lata, jest drobniutki i chudziutki. Wygląda jak niespełna roczny kot. Małe szare chucherko. Do tej pory był szczęśliwym dzikuskiem. Bawił się, wygrzewał na słońcu. Jeszcze całkiem niedawno był w dobrej kondycji. Cieszył się wolnością i na swój koci sposób był szczęśliwy. Bytuje w Wejherowie, w spokojnej okolicy. Na jedzenie nie przychodzi super regularnie, prawdopodobnie zorganizował sobie dwie stołówki. Od trzech lat daje sobie radę. Dawał. W tej chwili nie widzi świata. Oczy są tak zaklejone ropą, że nie może ich otworzyć. Jego ogólna kondycja też jest słaba. Popatrzcie na zdjęcia. W takim stanie ostatkiem sił wszedł do klatki łapki. Leży skulony w klatce kennelowej w lecznicy, nie jest w stanie spojrzeć na otoczenie. Reaguje na dźwięki, ruch. Jest wystraszony, ale łagodny. Pozwala sobie pomóc.
Uszkodzenia na gałkach ocznych nie są nieodwracalne, będziemy walczyć o wzrok Kamyka. Bardzo prosimy pomóżcie nam sfinansować jego leczenie. Gdybyśmy decydowały rozsądnie – zostałby na ulicy. Nie potrafiłyśmy odmówić. Kamykowi należy się pomoc jak każdemu innemu kociakowi. Kanapowiec czy dzikusek – nie ma to znaczenia. Kamyk też chce żyć, chce widzieć. Bardzo prosimy o wsparcie.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
DOPISEK: Kamyk
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

lusiu1Lusiu jest słodkim miziakiem. Mruczy na sam widok człowieka, przytula się, kręci pod nogami, doprasza pieszczot. Rozbrajająco spogląda na człowieka i mówi: głaszcz! Jest spokojnym, grzecznym chłopakiem, jest bardzo łagodny i przyjacielski. Chętnie wystawia brzuszek do drapania, ufnie nadstawia łepek. Bytuje w Wejherowie, pomieszkuje u karmicielki. Porzucono go kilka lat temu, podwórkowe życie dało mu w kość.

Trafił od naszą opiekę z powodu rozległych ran na pupie. Okolice odbytu to jeden krwisty placek. Rany rozlizane i zaognione. Jak się okazało nie są one jedynym problemem. Do takiego stanu skóry doprowadziło wylizywanie się Lusia. Robił to z powodu dolegliwości związanych z niemożnością wypróżniania się. A ono z kolei okazało się konsekwencją chorych stawów w tylnych łapkach. Cały tył Lusia jest bardzo bolesny. Zdarza się, że kocur upadnie i nie może się podnieść. Z powodu silnego bólu z kuwety korzysta raz na kilka dni, konieczna jest mechaniczna pomoc.

Potrzebna hospitalizacja i leczenie, badania i leki. Wierzymy, że Lusiu znowu stanie pewnie na łapkach i będzie mógł normalnie funkcjonować. To cudowny przylepny misiek, który może żyć jeszcze godnie wiele lat. Potrzeba leczenia i specjalnej diety, bo waga Lusia ma związek z dolegliwościami. Bardzo prosimy o wpłaty, choćby najmniejsze, żebyśmy mogli mu pomóc.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
DOPISEK: Lusiu

SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

rudy1Pod naszą opiekę trafił Rudy – ofiara wypadku komunikacyjnego. Miał strzaskaną miednicę, od jakiegoś czasu przebywa w fundacyjnym szpitaliku. Wymaga hospitalizacji i regularnych badań kontrolnych oraz podawania leków. Bardzo prosimy o darowizny dla niego. Żeby żyć, potrzebuje pomocy. Żeby mógł ją otrzymać, potrzebujemy funduszy.

Rudy prawdopodobnie mieszkał kiedyś w domu, został z niego wyrzucony. Rudych kotów wolnożyjących praktycznie nie ma, więc jest spore prawdopodobieństwo, że ktoś pozbył się kocura. Skończyło się tragicznie, pomóżcie.

Każda złotówka dla Rudego na wagę jego życia. Prosimy o wpłaty.

 

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
DOPISEK: Rudy

SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

no images were found

Kotka BabciaWolontariusze PKDT kilka razy w tygodniu jeżdżą na stocznię gdyńską karmić żyjące tam koty stoczniowe. W trakcie ostatniego dyżuru przyszło im zabrać ze stoczni na leczenie kolejną kocią bidulę. Kotka otrzymała robocze imię ‘Stoczniowa Babcia’. Kotka jest znana wolontariuszom od 6 lat. Jest jednym z najstarszych kotów zamieszkujących stocznię, może mieć aż…6-7 lat. Zwierzęta w takim wieku można policzyć na stoczni na palcach jednej ręki. Żywot kota stoczniowego jest krótki i bardzo ciężki.

Kotka odmawiała jedzenia, miała wysoką temperaturę i zajęte górne drogi oddechowe. Była wychudzona. Przy pomocy ochrony stoczniowej udało się ją wyjąć z budki i zapakować do transportera, a następnie zawieźć do gabinetu weterynaryjnego na leczenie

Wyniki krwi, które zostały zrobione, na szczęście nie wskazują na jakąś nieuleczalną chorobę. Babcia ma zapalenie jelit, biegunkę i chore oskrzela. Jej stan pogarszała niska temperatura, zimno, zmęczenie. No cóż, najprawdopodobniej nie przeżyłaby tej zimy

Prosimy o wsparcie leczenia Stoczniowej Babci. Jej pobyt w lecznicy będzie długi. Trzeba ją wyleczyć i odkarmić. Babcia ma szansę – pomóżmy jej!

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: Babcia stoczniowa

No Comments

budki1Jedna z naszych wolontariuszek od kilku lat sterylizuje kotki w Gdyni/Gdańsku. Wiola tylko w ostatnim roku zawiozła na zabiegi 107 kotek. W związku z akcją sterylizacji poznaje sporo stad dzikusków. Niestety, wiele tych kotów marznie. Nie mają bud.

Dostają jeść, znajdują się dobre dusze – koty nie chodzą głodne, mają opiekę weterynaryjną naszą/karmicieli. Nie mają gdzie spać. Latem – wiadomo – nie jest źle. Natomiast teraz wygląda to makabrycznie, koty mokre, skulone, na sierści sople lodu. Cieknie z oczu, przeziębienie jedno za drugim. Leżą w śniegu, kulą się pod samochodami. W miarę możliwości staramy się zabezpieczać stada. Jednak nasze fundusze nie pozwalają na zakup bud.

Ostatnio w jednym z miejsc postawiliśmy fantastyczną wielokocią budę. Zakupiła ją dla kociaków Pani Agnieszka z Warszawy. Zobaczcie na zdjęciach – cudo! Pani Agnieszko, bardzo,bardzo dziękujemy!

Marzymy, by postawić ich jeszcze kilka. Jedna kosztuje 250 złotych. Choć tam, gdzie jest najgorzej – gdzie nie ma żadnej otwartej piwnicy, altany, niczego.

Bardzo prosimy o pomoc, gdyby ktoś mógł wpłacić parę groszy, gdyby ktoś chciał zakupić domek, będziemy ogromnie wdzięczni! Mrozy okropne, gdy tylko spadła temperatura, mnóstwo zgłoszeń o zakatarzonych kotach, ciężko dyszących zwierzakach. Zabieramy koty z rozhulanym przeziębieniem i gorączką. Można temu zapobiec. Prosimy o wsparcie!

Dane do wpłat:
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
DOPISEK: budki

SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com

m 1Poszukujemy zwierzolubnego mieszkańca Osiedla Kaszubskiego/ulicy Rybackiej/okolic lub osoby zmotoryzowanej, która mogłaby zaglądać do dzikusków.

Pod jednym z budynków przy ulicy Rybackiej bytuje stadko 3-5 kotów. Od wielu lat dokarmiane były przez starszą Panią. Niestety, z powodów zdrowotnych osoba ta nie jest w stanie już się nimi zajmować. Już nie jest w stanie chodzić, niedługo czeka ją operacja na południu Polski i przeprowadzka.
Pilnie poszukiwana osoba, która mogłaby przejąć opiekę (całościowo lub częściowo) nad stadkiem!!!
Koty przez ostatnie 2 tygodnie, w największych mrozach, nie jadły nic. Wczoraj rzuciły się do misek. 2 zniknęły – nie wiadomo, czy wrócą, czy nie przetrwały. Sytuacja jest fatalna. Zwierzaki przyzwyczajone są do regularnego karmienia – zostają bez niczego. Są wygłodniałe i zmarznięte. Prosimy o pomoc!

m 2Możliwe zorganizowanie opieki dyżurowej, podział obowiązków, możliwe zorganizowanie karmy. Pomożemy! Zapewnimy tym biedakom opiekę weterynaryjną, budki. Bardzo prosimy o kontakt, jeśli ktoś mógłby zadbać o dokarmianie tych kilku wygłodniałych bied!
Kontakt do naszej wolontariuszki: Monika 888241551.

mikusia1Mikusia najprawdopodobniej straciła dom w ramach „świątecznych porządków”. Została porzucona na gdyńskim blokowisku kilka dni przed Wigilią. Kotka ma fantastyczny charakter, uwielbia człowieka – przytula się, wchodzi na ramiona. Za każdą najmniejszą pieszczotę jest bardzo wdzięczna. Trzeba być zupełnie bez serca, by móc skrzywdzić takie bezbronne przyklejające się do człowieka stworzenie.

Jest cudowną dziewczyną. Nakanapowym miziakiem i przytulakiem. Mieszka w klatce – nawołuje każdego człowieka, który jest w jej zasięgu. Miauczy tak długo, aż zostanie pogłaskana i przytulona. Jest drobną, delikatną, śliczną koteczką. Młodziutką (max 7 miesięcy), niestety już skrzywdzoną. Porzuconą przez człowieka i bezbronną – na dworze próbowała dostać się do misek i przede wszystkim do budy, ale inne koty jej nie oszczędzały. Ma naderwane, pokaleczone ucho, na boku wyrwaną sierść.

U weterynarza okazało się, że pod brzuchem dziewczyny jest kula wielkości dziecięcej pięści. Przepuklina, najprawdopodobniej pępkowa. Kotka miała ją „od zawsze”. I taką kotkę z wielką zmianą pod brzuszkiem wyrzucono na ulicę.

Przepuklina była już ogromna, na wchłonięcie się nie było szans. Trzeba było operować. Mikusia wymaga też opieki pooperacyjnej i kilkutygodniowego pobytu w szpitaliku. Do opłacenia zabieg (usunięcie przepukliny plus sterylizacja), leki, opieka szpitalna. Potrzebne fundusze na opłacenie hotelowania – nie chcemy, by kotka po wszystkim wróciła na ulicę. Nie pozwolimy na to! Jednak sytuacja finansowa PKDT jest dramatyczna. Na pokrycie kosztów nie ma ani złotówki.  Bardzo prosimy o pomoc Dla Mikusi – wdzięcznego, kochanego miziaka. Na ulicy czekał ją najgorszy koniec. Prosimy o wsparcie w pokryciu kosztów operacji, hospitalizacji, leczenia. O umożliwienie czekania na adopcje.

Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
DOPISEK: dla Mikusi

Zenuś jest przemiłym ufnym chłopakiem. Lubi się przytulać, ugniata, mruczy jak traktor. Daje całusy ocierając się noskiem o nos człowieka. Miał kiedyś dom. Kanapę,kolana,miseczkę i ciepły kąt. Przestał być potrzebny, trafił na ulicę. Nie dał rady!!!

Pogryzły go inne kocury, z pogryzień zrobiły się okropne ropnie i rany. Do tego niskie temperatury poskutkowały chorobą dróg oddechowych. Katar zaatakował oczy. Zabraliśmy go do lecznicy. Rany trzeba wygoić, oczy w stanie fatalnym (na zdjęciach są już po wstępnym ogarnięciu). Leje się z nosa i z oczu. Potrzebujemy środków, by pomóc temu skrzywdzonemu miziakowi. Nie pozwolimy mu wrócić na ulicę, obiecujemy znaleźć dom. Nie mamy środków, by opłacić leczenie. Będą potrzebne też fundusze, by Zenuś po leczeniu mógł poczekać w hotelu lub klinice na adopcję. Bardzo Was prosimy, pomóżcie.

12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Pomorski Koci Dom Tymczasowy
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
SWIFT: GOPZPLPW
PayPal: pkdt.biuro@gmail.com
Dopisek: Zenio

Leczymy kociaki tylko dzięki Wam, bardzo prosimy o wpłaty – choć najdrobniejsze.